translate

Człowiek, a Kosmos - różnice postrzegania.


Dla człowieka żyjącego na Ziemi istnieje podział czasoprzestrzenny.
Człowiek aby móc się odnaleźć w rzeczywistości "stworzył" czas.
Czas ten mierzony jest kalendarzowym rokiem, który dzieli się na miesiące, te na dni, a te z kolei na godziny, minuty, sekundy.
Istnieją też obiektywnie postrzegane zmienne, które pozwalają odróżniać poszczególne dni.
Są nimi, ruch obrotowy Ziemi i obieg Ziemi wokół słońca.
To powoduje, że człowiek doświadcza dnia i nocy, a tym samym może odróżnić jedno od drugiego, jak też może postrzegać odrębne jednostki, które nazwał dla siebie dobami.
Dla człowieka, w jego jednostkowym, a nawet zbiorowym poznaniu Kosmos (wszechświat) jawi się jako jeden wielki chaos, który czasowo wyłania z siebie określone twory, które istniejąc pewien okres czasu - anihilują.
Dlatego człowiek czuje się bezradny.
Z tej bezradności rodzi się cierpienie, a z cierpienia rodzi się nadzieja, która jest siostrą wiary.
Dlatego człowiek wierzy.
Musi wierzyć aby móc egzystować.
Wierzy albo w samego siebie, w to, że musi istnieć skoro zaistniał.
Wierzy w swoje wyobrażenia, które stworzyła jego wyobraźnia powodowana nadzieją i tęsknotą za sensem istnienia.
Wyobraźnie pojedynczych ludzi nakładają się na siebie, multiplikują, następuje ich synergia Tak tworzą się wierzenia, a z nich ewoluują religie.
Taki mechanizm nie pokazuje prawdy, a jedynie jest bardzo prymitywną próbą wypełnienia pustki niewiedzy, której doświadcza człowiek.
W ten sposób powstały rozmaite koncepty objaśniające istnienie rzeczywistości, opisujące sens życia, a nawet jego cel.
Tysiące filozofów, myślicieli starało się dotrzeć do wiedzy za pośrednictwem tego co mieli do dyspozycji, a mianowicie rozumu.
Ten sposób dociekania posiada jednak wadę.
Opiera się na przetwarzaniu tego co postrzegalne przez zmysły, które są czujnikami, za pośrednictwem których człowiek doświadcza tego co go otacza.
Faktycznie zatem ludzie dociekający za pomocą swojego rozumu, nie są w stanie wyjść poza to co postrzegalne, a wszystkie rozważania dotyczące natury rzeczywistości są de facto tylko rekapitulacjami wiedzy dotychczas posiadanej, ewentualnie jej kompilowaniem, z którego często wychodzi misz-masz niemożliwy do strawienia.
Dlatego człowiek błądzi.
Błądzi ponieważ nie wie, nie wie, a jedynie wierzy, jedynie ma nadzieję.
Kosmos jednak nie ma nadziei, nie ma wiary.
Kosmos (wszechświat) jest.

Tak jak dla pojedynczego człowieka życie jest ciągiem niepewności, które przesłaniane są wydarzeniami dnia codziennego, a więc tak naprawdę ucieczką od niewiedzy,
jak dla pojedynczego człowieka logika Kosmosu jest niepojmowalna, jak dla pojedynczego człowieka istnieje czas i przestrzeń, tak dla Kosmosu (wszechświata) rozumianego jako Logos, istnieje zawsze, odwiecznie idealny porządek, nie istnieje jakikolwiek przypadek, nie istnieje ani czas, ani przestrzeń.
Czym jest zatem Kosmos?
Czy tylko zimnym, ciemnym, bezkresnym "czymś", w obrębie czego tworzy się czasowo istnienie, życie?
Czy może jest sam w sobie życiem, jedynym istnieniem, systemem logicznym, inteligentnym, samowystarczalnym.
W końcu co ta wiedza może dać człowiekowi, jako pojedynczemu bytowi, ale też jako wspólnocie ludzi?
Czy jakakolwiek wiedza jest ważniejsza od nadziei, od wiary, a nawet od wierzeń, które jakkolwiek nie przystające do rzeczywistości, pozwoliły człowiekowi stworzyć kulturę, tradycję, a w końcu system praw?
Jedno jest pewne, nie sposób odpowiedzieć sobie na te pytania używając jako jedynego narzędzia rozumu, opartego na intelekcie oraz na zmysłach postrzegania fizycznego.
Jedyną drogą jest podróż poza własne zmysły, poza granicę postrzegania jednostkowego, którą właśnie zmysły stwarzają.
I tak też się dzieje od prawieków.
Poszczególni ludzie, naznaczeni piętnem poszukiwacza, wyruszali na spotkanie nieznanego.
To co przynieśli z tej podróży można dzisiaj odczytać w zapisach jakie zostały poczynione aby ta wiedza nie zginęła.
Jednak niewiele z nich przedstawia rzeczywistą wartość.
Część uległa zniszczeniu, część została zmanipulowana, a znaczna większość zawiera przekłamania samych doświadczających, którzy obarczeni fizycznym umysłem mieszali rzeczywiste doświadczenie z obrazami swojej podświadomości.
Trzeba zatem dużo wytrwałości w analizowaniu tych treści aby odszukać w nich jedną wspólną rzeczywistość.
A rzeczywistość ta istnieje.
Można oczywiście także, za wzorem wspomnianych powyżej podróżników, wybrać się w drogę poza zmysły, aby samemu doświadczyć prawdy istnienia.
To jednak droga trudna, wymagająca wyrzeczeń, determinacji, cierpliwości, a przede wszystkim odwagi.
Odwagi, ponieważ w rzeczywistości pozazmysłowej nie istnieją zasady 3 -wymiarowej rzeczywistości.
To dlatego większość "obserwacji" poczynionych przez podróżników pozazmysłowych
brzmi jak "majaki pijanego", lub wynurzenia natchnionego romantyzmem poety.
Wszystkie one jednak sprowadzają się do jednego.
Kosmos nie jest zbiorem oddzielnych czynników współdziałających ze sobą, tworząc spójną rzeczywistość.
Kosmos jest wszech-logicznym, wszech-świadomym i przede wszystkim żyjącym systemem, który można nazywać Bogiem, gdyż jest tym, co jedyne, niepodzielne, niezmienne, zawsze istniejące.
To zaś co manifestuje się w ramach tego systemu, w tym człowiek żyjący w 3-wymiarowych warunkach ziemskiej egzystencji, to czasowe manifestacje, doskonale "przeliczone" przez system.
To holograficzne przejawienia.
Dlatego Wedy, opowiedziane przez takich właśnie pozazmysłowych podróżników mówią o śnie Brahmy.
Dlatego nazywają całą tzw. przejawioną rzeczywistość określeniem maya (iluzja).
Dlatego wszystko co istnieje w ramach tego kosmicznego systemu określa się słowem lila (boska gra).
Iluzją z punktu widzenia Kosmosu/Boga jest wszystko co jednostkowe, wszystko co indywidualne.
To dlatego Bóg pozwala na tą grę, pozwala aby działo się to co się dzieje.
Człowiek cierpi, ponieważ nie wie, że jest tylko czasowym holograficznym przejawem Systemu/Kosmosu/Boga.
Nie wie, że należy do części planu, zwanego boską igraszką.
Bóg pozwala na to aby człowiek cierpiał ponieważ wie, że to nie ma wpływu na sam system.
Ten pozostaje nietknięty, nienaruszony.
Wszystko i tak się zbilansuje, gdyż zawsze się bilansuje.
Ludzie szukają Boga miłosiernego, kochającego niczym ojciec, dbającego o swoje dzieci.
Ale takiego Boga nie ma i nigdy nie było.
To był tylko twór ludzkich umysłów, twór oparty na nadziei.
Bóg/Kosmos/System jest absolutnie uniwersalny.
Jest systemem opartym na określonym algorytmach matematycznych.
Dlatego jest absolutnie przewidywalny (fakt, że współczesny człowiek nie odkrył jeszcze wszystkich algorytmów,  nie zmienia tego stanu rzeczy).
Podobnie przewidywalny jest człowiek i jego indywidualne losy.
Jest tak ponieważ wszystko co istnieje jest już wynikiem tego co zaistniało, jest wypadkową wielu czynników, a czynniki te zarówno na poziomie jednostki, jak i zbiorowości determinują to co zaistnieje "za chwilę".
Nie oznacza to jednak, że system jest zaprogramowany od początku do końca i jest tylko odgrywającą płytę, maszyną grającą.
Jest to raczej multiplikujący, fluktuujący bezczas i bezmiar, w którym wszystko jest możliwe i wszystko może się zdarzyć.
Może tak być, ponieważ wszystko to jest a priori przewidziane i zaakceptowane przez System/Boga /Kosmos.

WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA


Pośrednie, a bezpośrednie poznanie prawdy.


Prawda nigdy nie jest objawiona, może być jedynie doświadczona.
Gdy coś zostaje nam objawione, do czasu gdy sami się z tym bezpośrednio nie skonfrontujemy, może być utrzymane w rygorze prawdy, tylko za pośrednictwem wiary.
Wtedy jednak nie jest prawdą ale wierzeniem, czyli pewnym substytutem.
Przenosząc ten model na scenę ezoteryczno-mistyczną, można powiedzieć, że gdy człowiek słyszy głosy, przemawiające do niego z wnętrza jego istoty, gdy słyszy potok myśli i uznaje to za channelowe przesłanie, gdy doznaje widzeń rozmaitych istot duchowych (aniołów, opiekunów, i innych) i wszystkie te zjawiska generują określoną informację, którą odbierający uznaje za prawdę.
To jest to prawda objawiona, nie zaś doświadczona.
Często słyszy się określenie, "rozmawiałem z własną Wyższą Jaźnią", albo "rozmawiałem z Bogiem".
Otóż nie może być to prawdą.
Gdy rozmawiamy z czymś, to znaczy, że jest to oderwane od nas, jest czymś różnym ... Jaźń, czy Bóg to my sami w najwyższej postaci.
Człowiek nie może rozmawiać z samym sobą.Może być samym sobą.
Etap rozmawiania z Jaźnią, czy Bogiem jest de facto dywersyfikacją umysłu na różne ośrodki odniesienia.
Jest to zatem rozmowa z umysłem, nie z Jaźnią.
Istnieje jednak stan zwany "wniknięciem w Jaźń".
Jest to doświadczenie Jaźni/Boga, bez rozmowy, bez interakcji, w całkowitej jedni.
To jest doświadczenie prawdy, obcowanie z prawdą, obcowanie z wiedzą.
Bez dialogu, bez pytań i odpowiedzi.

Prawda jest, wiedza jest, zrozumienie jest.
To jest źródło wiedzy joginów.
Nie rozmowa z duchami, nie pytania do umysłu.
95% wszystkich tzw. objawień, channelingów, proroctw, przekazów od istot obcych itd., niesie w sobie nieprawdę, a wręcz jest czystą fantazją.
Jest tak ponieważ ludzie doświadczający tych objawień rozmawiają z własnymi umysłami i czerpią wiedzę w nich właśnie. 
Umysł zaś jest podzielony na poszczególne warstwy.
Istnieje warstwa podświadoma, która już wg. wiedzy naukowej zawiera w sobie cały mętlik fixacji, kompleksów, lęków,ograniczeń, pragnień,wynaturzeń, skłonności etc.
Samo to pokazuje jakiego rodzaju treści przejawiają się w tzw. przekazach i objawieniach.
Nawet najświętsi prorocy byli bardzo zniekształcającymi prawdę przekaźnikami.
Nie warto poświęcać uwagi takim treściom.
Jedynie ten adept ścieżki duchowego wtajemniczenia, który abstrahując od poślednich "źródeł" informacji wewnętrznej, zatopi się w świetle Jaźni/Atmana/Boga, pojmuje prawdę w ułamku chwili.
Prawda ta nie jest obleczona w efektowne obrazy, wizje niezwykłych światów, czy rozmów ze skrzydlatymi istotami.
Prawda ta jest czystym schematem funkcjonowania systemu Boskiej kreacji.
Kto poznaje ten schemat, ten nie ma już wątpliwości.
Wychodząc naprzeciw ewentualnym pytaniom związanym z powyższą wiedzą, dodam.
Wniknięcie w Jaźń, dające poznanie prawdy nie oznacza automatycznie oświecenia.
Tzw. oświecenie jest końcowym etapem ewolucji indywidualnej monady duchowej, lub mówiąc obrazowo, ostatnim etapem rozplątywania kłębka nici.
Wniknięć w Jaźń może być wiele, nie od pierwszego razu następuje poznanie.
Chodzi o pokazanie ścieżki do źródła wiedzy, oraz unaocznienie tego, że pomimo pięknej czasami formy, warto odrzucać pośrednie źródła wiedzy.
Popularnie mówi się, że nie potrzeba nauczycieli, guru, mistrzów, że cała wiedza jest w nas i wystarczy wsłuchać się w siebie aby znać swoją prawdę.
Jest to bardzo szkodliwe postawienie sprawy.
Owszem prawda znajduje się w nas, ale najpierw trzeba dotrzeć do tego "nas" w sobie.
To "nas" w sobie jest Jaźnią, a do Jaźni docierają tylko nieliczni.
I to oni mogą być przewodnikami na drodze innych, ku Jaźni.
Jaźń zaś nie jest ani moja, ani twoja .
Jest jedna. 

Jak zatem odróżnić tych, którzy poznali, od tych, którzy tylko wiedzą?
Gdy ktoś twierdzi, że widział, słyszał, postrzegał, wtedy wiadomo, że doświadczył objawiania, a więc czegoś pośredniego.
Gdy ktoś powie, wiem ponieważ poznałem w Jaźni, wtedy mamy do czynienia z bezpośrednim doświadczeniem wiedzy, a więc prawdy.

Ps. Naturalnie z wyłączeniem świadectw takich, którzy konfabulując, podszywają się pod tych, którzy "poznali", rozmaitych oszustów, którzy dla własnej chwały, a często dla zdobycia majątku wmawiają innym swoje doświadczenia.
Oraz wszystkich osobników z zaburzeniami lub chorobami umysłowymi.
Wszystkie powyższe postaci bardzo łatwo jednak zlustrować, a więc przejrzeć.
Człowiek, który nie poznał prawdy, a jedynie przypisuje sobie to doświadczenie, nie będzie w stanie udowodnić swoich racji, będzie stosował argumentację ad absurdum, jego wywody będą sprzeczne z logiką.
Ludzie z zaburzeniami i chorobami zaś, charakteryzują się irracjonalnymi projekcjami, czyli fantazjami.
Nie doświadczają wniknięcia w Jaźń, ale wyobrażają sobie to.
Wyobrażenia te są tylko i wyłącznie iluzjami i nie niosą w sobie jakiejkolwiek prawdy.



WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA

Medytacja z użyciem mantry "OM", czyli uniwersalny środek do duchowego celu.


 OM – Pranava

Pranava – recytowanie sylaby OM.
Według Joga-sutr pranawę powinno się intonować, a jej wewnętrzne znaczenie kontemplować w celu zbliżenia do „wewnętrznej Jaźni”. Ponieważ jest to podstawowa mantra, nazywa się ją również „pierwotnym nasieniem”, ponieważ pranawa jest łodzią, dzięki której jogin może bezpiecznie przekroczyć ocean świata i osiągnąć brzeg absolutu.
Ramakrishnę Paramahansę odwiedził pewien sadhu który miał przy sobie tylko dzbanek na wodę oraz książkę. Książka ta była jego skarbem, sadhu codziennie celebrował przed nią rytualne pokłony, przystrajał ją kwiatami, a potem czytał ją w największym skupieniu. Gdy poznałem go bliżej – opowiadał Ramakrishna – poprosiłem go, aby pokazał mi książkę, a po jej otwarciu zobaczyłem na każdej stronie tylko dwa słowa „OM Ram”, zapisane dużymi literami, na czerwono. A sadhu powiedział: „Jakiż sens ma przeczytanie całej biblioteki? Bóg jest źródłem wszystkich ksiąg świętych, i nie ma różnicy pomiędzy Nim a Jego Imieniem. W Jego Imieniu zawarte jest wszystko, co znajduje się w świętych księgach. Mnie to wystarczy”.
W Wedach, najstarszych świętych księgach hinduizmu,można przeczytać: Na początku był Władca wszystkich stworzeń, drugim (następnym) po nim było Słowo.
I Słowo było zaprawdę najwyższym Brahmanem.

Ta fraza, ma swoje podobieństwo do pierwszego wersu Ewangelii św. Jana: "Na początku było Słowo, i Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo". Niewątpliwie, słowo i idee są nierozłączne. Niemożliwa jest idea Boga bez słowa, które Boga wyraża.
Podobieństwo istnieje także w przypadku praktyki mistycznej, prowadzonej przez przedstawicieli chrześcijaństwa i religii wschodu.
Praktyka intonacji mantry "OM" jest odpowiednikiem chrześcijańskiej modlitwy Jezusowej, którą praktykowali mnisi w klasztorach na górze Synaj i Athos. 
Jednak intonowanie za pomocą głosu, a nawet mentalne powtarzanie mantry "OM" to dopiero wstępna faza procesu.
Wyższa forma praktyki mantrycznej z wykorzystaniem "OM" nazywa się shabad upasana.Jest to kontemplacja boskiego astralnego dźwięku wewnętrznym uchem.
Ta muzyka następuje już samoistnie, bez ingerencji praktykującego.
Jest wynikiem łaski Boga lub inaczej mówiąc, zasługi dla praktykującego za włożony wkład.
Mantra wydobywana ze strun głosowych może pomóc praktykującemu w uzyskaniu znacznego stopnia koncentracji, jednak nie poprowadzi go do wyzwolenia.
Dopiero shabad upasana jest instrumentem wewnętrznej transmutacji, która w efekcie owocuje duchowym spełnieniem.





"OM jest Brahmanem. OM jest wszystkim. Kto medytuje na OM osiąga Brahmana." ~ Taittiriya Upaniszady


WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA

Automatyzacja czynności życiowych, czyli jak nie postępuje człowiek świadomy


Świadome kształtowanie swojego życia należy zacząć od odautomatyzowania swoich działań codziennych.
Większość ludzi żyje jak automat, który dzień po dniu wykonuje zaprogramowane czynności.
Po wielu latach takiemu schematowi poddają się też uczucia i emocje człowieka.
Życie takiej osoby staje się mechaniczne, sztywne i może ona co najwyżej odtwarzać treści dotychczas poznane.
Nie ma większych szans na jakiekolwiek kreatywne czy twórcze rozwiązania ... w dziedzinie rozwoju świadomości zaś nie może ktoś taki liczyć na sięgnięcie na wyższe piętra pojmowania. 
Umysł ma tendencję do uzależniania się, czynników uzależniających jest zaś cała mnogość.
Zadaniem człowieka świadomie kształtującego swoje życie,  jest codzienne przeciwdziałanie tworzącym się uzależnieniom.
Życie człowieka-automatu jest przewidywalne, można je nazwać spokojnym i uporządkowanym, jednak nie ma w nim progresji, nie ma rozwoju.
Oczywiście istnieje uniwersalny imperatyw rozwoju, a więc ewolucja wszechświata wymusza na poszczególnych jednostkach rozwój.
I z tego też powodu ludzie preferujący stagnację lub tacy, którzy utknęli w uzależnieniowych schematach umysłu będą doświadczani przez samo życie impulsami pobudzającymi do rozwoju.
Człowiek - robot żyjący swoimi uzależnieniami, gdy zostaje dotknięty impulsem pro-ewolucyjnym doświadcza załamania się dotychczasowego status-quo.
Będąc w okowach automatycznych zachowań  nie jest w stanie elastycznie zareagować na bodźce ewolucyjne, przez to doświadcza cierpienia, które może objawiać się na wielu płaszczyznach.
Jako choroba, na płaszczyźnie fizycznej, jako rozpad związku na płaszczyźnie emocjonalnej, jako utratę poczucia własnej wartości lub wejście w stan depresji, na płaszczyźnie psychicznej itd.  
Tak czy inaczej kultywowanie i utrzymywanie się w stanie automatycznych zachowań jest czymś szkodliwym, i to nie tylko dla ludzi chcących podążać drogą świadomego rozwoju.
Jednak świadome życie wymaga pewnego wysiłku, ten wysiłek polega na ciągłej bacznej obserwacji siebie, swoich reakcji, a także zachowań naszego otoczenia.
Kolejnym elementem jest właściwa reakcja , a dokładniej mówiąc właściwy wybór, którego jednostka musi dokonywać codziennie na nowo.
Traktowanie każdego kolejnego dnia jako czegoś nowego, jako początku nowych doświadczeń, oraz dokonywanie codziennie autonomicznych decyzji odnośnie nawet banalnych spraw jest przejawem świadomego życia.
Takie postępowanie prowadzi człowieka do rozwoju świadomości, do postrzegania rzeczywistości z coraz szerszej perspektywy, a tym do wiedzy o istocie rzeczywistości.



WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA

Nadstawianie drugiego policzka jako wyraz niezrozumienia praw duchowych


Chrystusowa koncepcja nadstawiania drugiego policzka zweryfikowała się na przestrzeni wieków negatywnie.
Otóż postawa taka nie tylko nie zmniejszyła zła na świecie, nie wyeliminowała podłości ludzkiej ale jeszcze ją wzmocniła i rozszerzyła.
Gdy pozwalasz komuś uderzać się w policzek i nie reagujesz na to, ten ktoś nie tylko nie odejdzie po pierwszym uderzeniu ale zrobi sobie z ciebie "worek treningowy".
Mało tego, taka postawa sprawi, że ów degenerat poczuje istne przyzwolenie na zadawanie razów.
Jest to dowiedzione w rozmaitych eksperymentach psychologicznych, a także można to zaobserwować we wzajemnych relacjach ludzi pozostających w zwartych grupach, od najwcześniejszego dzieciństwa.
Kto ulega przemocy w sposób bierny, ten staje się jej ofiarą na długie lata ... czasami na całe życie.
Poza tym agresor gdy zauważy, że ofiara stosuję zasadę chrześcijańskiej bierności, wtedy jego furia zwiększa się wielokrotnie.
Taka sytuacja dotyczy nie tylko relacji pojedynczych osób ale także całych społeczeństw.
Tak więc zasada nadstawiania drugiego policzka jest negatywna ponieważ wyzwala więcej agresji i zła.
Na wszelakie przejawy zezwierzęcenia, zła, patologii trzeba reagować  zdecydowanie, ale też w sposób racjonalny.
Wybaczenie duchowe nie ma nic wspólnego z brakiem reakcji na zadawane cierpienie.
Wybaczać należy dla samego siebie, aby nie zanieczyszczać swojego sumienia nienawiścią, która degeneruje człowieka i zatyka podświadomość niczym zły cholesterol żyły, powodując odcinanie świadomości człowieka od światła Duszy (Boga).
Wybaczenie nie jest skierowane w stronę oprawcy ale jest wyrazem zaawansowania duchowego i troski o własny rozwój duchowy.
Niemniej jednak odpieranie ataków i stosowanie zasady sprawiedliwości w życiu codziennym, powinno być dla każdego człowieka świadomego oczywistym wyznacznikiem postępowania. 
Gdy pozwalamy na to aby nas krzywdzono, pozwalamy na to aby krzywdzono innych.
Tak właśnie działa w praktyce zasada wzajemności, wynikające z nie-dualności rzeczywistości.
Innymi słowy gdy wszystko jest ze sobą powiązane to każdy najmniejszy akt automatycznie wpływa na wszystkie zaangażowane elementy układu.
Wielu ludzi tłumaczy sobie zasadę nadstawiania drugiego policzka na sposób njuejdżowy.  Jeśli czynie coś dobrego, a więc nadstawiam drugi policzek, to w zgodzie z zasadą mówiącą, że to co daję do mnie wraca, wróci do mnie coś dobrego.
Analogicznie oprawcę spotka zasłużona kara za to co uczynił.
Tak się jednak nie dzieje, nie może się tak stać ponieważ pozwolenie sobie na bierne krzywdzenie siebie, jest już złem.
Brak obrony własnej jest atakiem wymierzonym w samego siebie.
Gdy tak postępujemy to w zgodzie z prawami uniwersalnymi rządzącymi kreowaniem rzeczywistości, powielamy tylko zło.
W takim razie to co do nas wróci, to kolejne cierpienie zadane być może z innej ręki.
Jest to postawa, która wpędza człowieka w niekończący się wir, w którym spotyka go to na co sobie pozwala.
I tak, gdy człowiek kocha samego siebie, szanuje samego siebie, i nie pozwala samego siebie krzywdzić ... tym samym kształtuje swój osobisty, indywidualny los w oparciu o takie wyznaczniki.
Gdy ktoś pozwala siebie ranić, wyzwala spiralę, która przyniesie mu tylko więcej zranień.
Nie ma ucieczki od tego prawa.
Jedynym rozwiązaniem jest zmiana indywidualnej postawy wobec samego siebie.
Nie nadstawianie drugiego policzka, ale wyraźne stawianie osobistych indywidualnych granic dla ingerencji innych w naszą sferę intymności.
W przypadku zaś gdy ktoś w sposób brutalny wtargnie w naszą strefę indywidualnej wolności, trzeba reagować.
Już nie tylko dla siebie ale dla czystości, uczciwości, ładu i porządku całego układu/systemu energetycznego, jakiego jesteśmy (jako ludzie) częścią.


WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA

Dobro i zło jako wyzwolenie i zniewolenie.


Zło jest nieświadomością i niewiedzą, a wszystko co powstaje z nieświadomości i niewiedzy daje negatywne skutki.
Dobro jest czymś odwrotnym.
Tak więc zło jest tym co zniewala , a dobro tym co wyzwala.
Wyzwalanie i zniewalanie można zobrazować jako zapętlającą się w kłębek nić, a wyzwalanie jako rozwiązywanie tego kłębka.
Każde myśl-słowo-czyn wynikające z nieświadomości i niewiedzy, a więc będące złem powoduje, że dana jednostka zapętla się w coraz większy kłębek, czym popada w coraz większą nieświadomość , a więc oddziela się od światła swej duszy, a tym samym od Boga.
Analogicznie, każde działanie nacechowane dobrem będzie rozwiązywało kłębek nici i tym samym prowadziło jednostkę do wyzwolenia , poprzez zwiększanie samoświadomości.
Z takiej perspektywy postrzegania, znaczenia dobra i zła znacznie odbiegają od potocznego ich rozumienia.
Złem czy dobrem nie jest z sensie duchowym to co zostało przez ogół za takie przyjęte...np. poprzez system norm prawnych, obyczajowych, kulturowych (chociaż te mają wpływ na to co później objawia się dobrem lub złem).
Nie jest też tym co dana jednostka sobie za takie wyobraża.
Dobro i zło to konsekwencje określonego przeżywania życia, czyli istnienia.
Jedno prowadzi do wyzwolenia, a drugie do zniewolenia...lub używając języka duchowego, jedno prowadzi do wzrostu, a drugie do upadku.
Jak rozpoznać, które do czego prowadzi , a więc czym jest w danej chwili ?
To jest sprawa bardzo subtelna i weryfikacja taka może odbywać się tylko we własnym sumieniu.
Chociaż w większości przypadków widać po danym człowieku czy żyje dobrem , czy złem.
Zarówno dobro jak i zło odbijają się w życiu człowieka niczym pieczątka.
Nie sposób tego nie dostrzec.
Gdy człowiek rozpoczyna świadome rozpoznawanie swojego życia , wtedy widzi jakie elementy w dotychczasowej jego egzystencji zniewalały go, a więc prowadziły do nieszczęścia , desperacji, depresji, złości, nienawiści, samolubstwa, ....ponieważ te cechy świadczą o życiu złem.
Podobnie człowiek może w prosty sposób rozpoznać to co było wyzwalające, dobre, a więc radość, szczęście codzienne, miłość , życzliwość , altruizm etc.
Takie rozpoznanie i weryfikacja pozwala człowiekowi chcącemu świadomie kształtować swoje życie, wyeliminować te wszystkie elementy, które sprowadzają go na złą drogę, czyli elementy, które sprawiają, że cierpi.
Pozwala też wybrać takie elementy, a zarazem takie postępowanie w życiu , które go wznosi, czyli uszczęśliwia.
Mawia się często, że życie człowieka spoczywa w jego rękach.
Nawet jeśli istnieje więcej elementów determinujących losy jednostki niż tych, które są bezpośrednio od niej zależne...to wybór między drogą dobra , a drogą zła leży niewątpliwie w gestii jednostki (człowieka).


WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA

Spontaniczne doświadczenie "wglądu" w strukturę rzeczywistości - opis


Oto doświadczenie jakiego doznał pewien człowiek, który postanowił podzielić się nim z innymi.
Otrzymałem jego pozwolenie na zamieszczenie tego opisu.
Jest to wartościowe przeżycie, które potwierdza inne tego rodzaju "wglądy" i potwierdza istnienie konstruktu wszech-rzeczywistości, który zwany jest Advaita , lub nie-dualność. 



Wydarzyło się to parę minut po północy 1 listopada 2010 roku w Dzień Zmarłych. Ten dzień symbolizuje – śmierć , ale mi dał świadomość Życia. Teraz chce się z Wami tym podzielić . Tej nocy straciłem przytomność . Poczułem jak moje ciało nagle się „skręciło” i wyskoczyłem - „jak korek z butelki szampana” z ciała. Nagle znalazłem się w ciemnym, przydymionym pomieszczeniu. Byłem bardzo spokojny. Z początku nie wiedziałem co się ze mną dzieje. Bez żadnej myśli , bez świadomości czegokolwiek. Usłyszałem swoje słowa ( jakby w głowie)– „Boga nie ma” i nagle w tym samym momencie uzyskałem odpowiedź bardzo ciepłym , kobiecym głosem : „ Bóg to miłość”. Zobaczyłem bardzo jasne światło przypominające gwiazdę na ciemnym niebie – im bardziej się w nią wpatrywałem tym bardziej przyciągała mnie do siebie , stając się coraz większa . Była tak piękna że nie mogłem oderwać od niej wzroku. Nagle poczułem otulające , ogarniające mnie Światło - pełne Miłości , Zrozumienia, Wybaczenia . Powiedziało mi że „zawsze za mną czekało i dobrze że tutaj jestem” - „Już o nic nie musisz się martwić”. Czułem taki spokój, szczęście jakiego nie można opisać żadnymi słowami. Poza myślą i wyobrażeniem, poza słowami i wszelką ludzką logiką .Światło spytało się mnie :” Co dla Ciebie było najważniejsze? „ - pokazując mi po-klatkowe sekwencje mojego życia – jak gdybym oglądał film ze mną w roli głównej. Zanim zdążyłem odpowiedzieć Światło już znało odpowiedź . Następne pytanie : „ Jakim byłeś człowiekiem – dobrym czy złym ? „ - znów ukazały się zdarzenia z mojego życia .Widziałem wszystkich ludzi których skrzywdziłem i odczułem sam na sobie wszystkie złe rzeczy jakie im wyrządziłem. Nie potrafiłem wymienić i określić żadnej dobrej rzeczy której uczyniłem przy tym cudownym majestacie Dobra tego Światła. Nic mu nie było równe , ale Ono świetnie mnie rozumiało , nic nie musiałem mówić – ono Wiedziało wszystko – znało każdą moją myśl. Prosiłem o wybaczenie i wybaczając wszystkim , błagając na kolanach i płacząc - Opuszczałem ten świat – nie licząc na nic. Byłem zdany na łaskę i nie łaskę. Jeszcze raz usłyszałem słowa , ale te słowa nie były już Światłem – czułem jak przemawia do mnie „ Stwórca” - „Czego Ci najbardziej w życiu brakowało? „ - moją odpowiedzią na to było : „ W tym życiu na nikim nie mogłem polegać , choć na mnie mogli wszyscy – pomagałem ale nie mogłem liczyć na pomoc innych.”. Z wielkim żalem i płaczem , użalając się nad sobą , uzasadniając swoją niemoc i skrzywdzenie przez innych ludzi . Słowo powiedziało : „ Najważniejsza dla Ciebie była Miłość , Miłość bezinteresowna , umiałeś wybaczać i współczuć – a to jest najważniejsze. Byłeś cudownym człowiekiem”. Te słowa które usłyszałem były wszechobecne – jakby mnie przenikały - były we mnie. Bardzo mnie to zaskoczyło że ten Głos zobaczył we mnie tak piękną Istotę. Wtem usłyszałem „ To jest dar bożej łaski”. Słysząc te słowa było to dla mnie tak niewyobrażalne, odczucie naprawdę bardzo głębokie, na kolanach z wielką pokorą nie zasługując nawet na te słowa – (wiedziałem że na pewno na tą łaskę nie zasługuję). Jakby ktoś wylał na mnie strumień czystego światła w którym Głos pokazał mi Czarną prostą długą poziomą linię oznajmiając : „ Tu jest tylko Prawda” . Wtedy jeszcze nie rozumiałem tego . Następnie , tak jakbym stopił się z Nim i odczuł że stąd nikt nie przyszedł ani stąd nie wrócił . Idąc wzdłuż tej linii w „Nieznane” - tak szczęśliwy , tak lekki i spełniony , mijając z boku swoje dotychczasowe życie , nie żałując niczego , czułem się jakbym szedł na spotkanie czegoś tak pięknego i tak niewyobrażalnego - spełnienia wszystkich moich marzeń – one tam na mnie czekały. Nagle nie pamiętałem już tego świata ani tego życia. Tak jakby nigdy nie istniało. Stałem się czystą Szczęśliwością , Jednością . Być w Tym i być z Tym. Ani jednej rzeczy z tego świata tam nie było. Nie było ani czasu, ani przestrzeni. Żadnej formy i kształtu. Pustka , ale ona nie była pusta – była Czystą Energią. Falą uderzającą mnie raz po raz – dająca odczuć mi – tak jakby niczego przedtem nie było. Uczucie niewyrażonej błogości w spełnieniu wszystkich marzeń , nieskończoności , bez nazw i określeń . Czułem jakbym zawsze nią był. Poza mną nie było niczego , nic nie istniało poza szczęśliwością. Nagle zostałem wyrwany z tej Pustki i zobaczyłem zawieszone w Pustce cztery kręcące się z dużą prędkością wokół siebie „cylindry” w których zawarta była cała wiedza – początku i końca tego świata. Zajrzałem w nie – stałem się nimi – i zrozumiałem – kim jestem , czym jest ten świat i w jakim celu został stworzony. Teraz zrozumiałem – pokonałem czas, przestrzeń i materię. Doświadczenie powrotu „do ciała” było drogą która ujawniła się w postaci złotego „mostu” który był spleciony grubymi i cienkimi złotymi nićmi.

To tylko ułamek mojej opowieści tego Doświadczenia o której mogę mówić bez końca..  Zrozumiałem "kim jestem" . Doznałem WGLĄDU , POZNANIA - spontanicznie.

 Po tym doświadczeniu w ciągu dwóch lat wiedza zaczęła napływać spontanicznie. Zacząłem dostrzegać coraz bardziej "iluzoryczność" tej rzeczywistości. Coraz bardziej Świadomy tego doświadczenia zacząłem rozumieć czym jest człowiek i dokąd zmierza.


 Kilka moich przemyśleń :

"Na początku była Pustka – pełna Energii – Czysta Potencjalność"

1.„Nie jesteś tym czym myślisz że jesteś – jesteś zupełnie czymś innym – jesteś myślą w myśli "Myślącego" myślącą że żyje”

Taki świat oparty na takiej konstrukcji myśli gdzie myśli tworzą świat w swoich wyobrażeniach uznając swój świat jako niezaprzeczalnie prawdziwy .”

 2.„ Mówiąc o sobie – to ja , to moje życie – powiem ci prawdę : nic tu nie jest tobą ani nic tu nie jest twoje. Jesteśmy tylko myślami w tym świecie ale jesteśmy nie z tego świata. Jesteśmy Jednym. ”

 3.„Człowiek to symbol, nazwa i określenie , tak samo nasze emocje  „Rzeczy które się dzieją” opowiadają swoją historię wedle określonej konstrukcji, nieświadome swojego prawdziwego istnienia. „

 4.„Nie jesteś tym czym myślisz że jesteś – jesteś zupełnie czymś innym – jesteśmy MYŚLAMI w tym świecie , My tylko myślimy o życiu – umierając. Nigdy się nie urodziłeś i nigdy nie umrzesz.”

 5.„W mojej świadomości w tym świecie nie ma ludzi z krwi i kości , nie ma narodzin i śmierci. Nie ma zła ani dobra - to tylko nazwy , pojęcia  obrane w obraz.

Człowiek rodzi się w myśli , żyje w myślach i umiera z myślami w myśli o życiu wiecznym. W iluzji swojego umysłu.”

 6.„Pustka która mnie ogarnęła nie była pustką. W tej pustce czystej szczęśliwości i spełnienia wszystkich marzeń czułem jakbym był nią zawsze. Nie było w niej czasu , przestrzeni ani materii , ani jedna rzecz z tego świata tam nie istniała. Czysta energia – poza myślą i wyobrażeniem , byłem Tym w Tym – stałem się nią – tak jakby nigdy nic innego nie istniało – to od niej wszystko się zaczęło.”

7. „ Przypowiastka: Jeśli spotkamy się na jednej drodze i spytasz się mnie o Prawdę – kim jestem i skąd przychodzę - i tak mi nie uwierzysz . Jak żebrak widząc żebraka który nie ma nic, mógłby uwierzyć mi że jestem królem ? I tym samym , mówiąc mu żeby zawrócił bo tam gdzie zmierza nie znajdzie tego czego szuka, bo ja wracam stamtąd jako żebrak , szukając ciebie Żebraku a ty szukasz bogactwa, więc choć ze mną bo w moim królestwie niczego ci już nie będzie brakowało . Szukam tych co szukają. Mówiąc to jak równemu sobie : Te słowa to wszystko co mam, nie mam nic więcej , stamtąd gdzie podążasz ja właśnie wracam jako żebrak, a poszedłem jako król,wszystko straciłem żeby cię znaleźć Żebraku, a teraz wracajmy do domu.
ZAPOMNIAŁEŚ KIM JESTEŚ , NIGDY NIE BYŁEŚ ŻEBRAKIEM – TY TYLKO MYŚLAŁEŚ ŻE NIM BYŁEŚ! „ (metafora)


8." Cały Twój świat dzieje się tylko w Twoim umyśle"

9. „ Świadomość , myśli i słowa tworzą jedność”

10. „JESTEŚMY SAMI W SOBIE PYTANIEM I ODPOWIEDZIĄ”

Na podstawie mojego doświadczenia zrozumiałem kim jesteśmy. Wiedzy nie ma końca! Cały czas przychodzi spontanicznie!. W prosty i logiczny sposób tłumacząc - nie burząc dotychczasowej wiedzy,  Potrafię wyjaśnić odpowiedzi na niektóre fundamentalne pytania  -  kim jesteśmy i dokąd zmierzamy , ukazując człowiekowi prawdę o „Bogu” , „Absolucie” etc.

Marcin Ł.



WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA



Poczucie własnej wartości ... jak je osiągnąć ?


Jak zrobić pierwszy krok do poczucia własnej wartości?
Poczucie własnej wartości decyduje o jakości życia człowieka. Skąd bierze się poczucie własnej wartości i jak można je wzmocnić? Jak rozpoznać osobę z niskim poczuciem własnej wartości? Jak ćwiczyć wiarę w siebie?
Każdy posiada jakąś wartość.
Rzecz w tym jaką ?
I tutaj jest sedno sprawy.
Dzisiaj ludzie żyją uczestnicząc w wyścigu szczurów co sprowadza się w przestrzeni wzajemnych relacji do porównywania się z innymi.
Każdy człowiek jest w stanie ocenić swoją wartość, problem zaczyna się wtedy gdy dana osoba spostrzega, że jest po prostu gorsza od innych.
To nie jest tylko kwestia własnych wyobrażeń ale niestety obiektywnej prawdy.
Dobrze obrazuje to poniższy dowcip :
-"Pacjent pyta psychoanalityka :

-Dlaczego cierpię na kompleks niższości ?
Psychoanalityk dokonał głębokiej analizy, wiele dni pacjent leżał na jego kozetce i dokonywał swobodnych skojarzeń.
Pewnego dnia psychoanalityk podskoczył z radości i oznajmił :
-Proszę pana , stwierdzam, że nie cierpi pan na kompleks niższości, nie musi się pan martwić.
Pacjent również się ucieszył i powiedział :
-Ale zawsze myślałem, że mam kompleks niższości, a teraz pan mówi, że tak nie jest.
Musi mieć pana rację , ale proszę wyjaśnić mi, dlaczego stwierdza pan to z taką pewnością ?
-proszę pana - powiedział psychoanalityk - nie cierpi pan na kompleks niższości - pan jest po prostu gorszy.
Ludzie nie są sobie równi ... są lepsi i gorsi, mądrzejsi i mniej mądrzy, ładniejsi i mniej ładni.
Nie trudno mieć wysokie poczucie własnej wartości gdy się jest jednostką wybitnie uzdolnioną, gdy odnosi się namacalne sukcesy lub gdy się wyróżnia urodą.
Gorzej gdy się tego nie posiada.
Niestety w wielu przypadkach istnieje tylko jedna metoda ... akceptacja tego co jest, akceptacja siebie.
Choć istnieją dzisiaj różne techniki pracy nad osobistym poczuciem wartości to w rzeczywistości są to tylko środki uśmierzające ból , a nie realna terapia prowadząca do całkowitego wyleczenia.
Dla wielu ludzi uświadomienie sobie tego faktu jest już samo w sobie bardzo trudne.
Nie mówiąc już o zaakceptowaniu tego stanu.
Jest to spowodowane modelem wychowania i edukacji , a raczej wmawiania ludziom od dziecka tego, że każdy ma równe szanse i tego, że rywalizacja jest czymś pozytywnym , a nawet potrzebnym.
To wszystko powoduje, że człowiek staje do nierównej walki, a porażki sprawiają, że cierpi.
Cierpienie, które nie jest uzasadnione, stygmatyzowane jest w warunkach współczesnego społeczeństwa piętnem choroby ... a gdy ktoś jest chory , to w odbiorze ogólnym jest już gorszy.
Tak więc nie dosyć, że człowiek jest rzeczywiście gorszy albowiem takim został stworzony, to jeszcze dodatkowo jest obciążany, a więc karany za to.
Najwłaściwszą metodą walki z niskim poczuciem własnej wartości jest skupienie się na sobie.
Jest to w warunkach naszej zachodniej rzeczywistości postawa uznawana za niewłaściwą, albowiem stoi w sprzeczności z wyznawanymi przez chrześcijańską kulturę wartościami.
Ponadto w ogólnym odbiorze skupienie się na sobie i traktowanie siebie jako swoistego centrum wydarzeń, nazywane jest egoizmem (egocentryzmem), a więc czymś negatywnym.
Tymczasem z punktu widzenia ezoterycznej wiedzy duchowej, taka postawa wcale nie jest negatywna ... o ile jest właściwie kontrolowana.
Skupienie na sobie powoduje odwrócenie się od porównywania z innymi , jest skupieniem się na swoim potencjale, na tym co mamy do dyspozycji ... takim, a nie innym.
Właściwe wykorzystanie tego co mamy do dyspozycji sprawia, że człowiek odzyskuje pewność, a zarazem poczucie wartości.
Każdy człowiek ma w swoim potencjale do dyspozycji tyle, aby to co posiada dało mu poczucie spełnienia w życiu.
Kwestią indywidualnych wyborów jest to co dany człowiek zrobi z tym co posiada.
Użalanie się nad sobą, marzenia o tym do czego nie ma się predyspozycji, pragnienia tego czego mieć nie można ... to wszystko są przyczyny obniżenia poczucia własnej wartości.
Nie warto iść tą drogą.



WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA

Być "normalnym" niekoniecznie oznacza coś pozytywnego.


Zdanie tytułowe jest nieprawdziwe i zarazem bardzo szkodliwe.
Otóż bycie normalnym jest czymś pozytywnym, a zarazem czymś do czego człowiek chcący uchodzić za świadomego powinien dążyć.
Dharma oznacza prawość, ale można rozumieć ją jako "normalność".
Normalność to życie w zgodzie prawem bożym.
Kto żyje wbrew temu prawu, żyje przeciw dharmie , a więc jest "nienormalny".
I analogicznie jak w przypadku prawa ziemskiego, jego nieznajomość nie zwalnia z konsekwencji jego nieprzestrzegania.
Te konsekwencje reguluje tzw. prawo karmy, a więc prawo przyczynowo-skutkowe, które samo w sobie jest częścią praw bożych (dharmicznych).
Norma istnieje poza wolą człowieka, a ten może się jej podporządkować , wtedy żyje w zgodzie z prawami uniwersalnymi ...lub się zbuntować i przeciwstawić, a wtedy żyje niezgodnie z tymi prawami.
Zarówno jedna, jak i druga postawa niosą określone konsekwencje.
Gdyby pojawił się człowiek, który stwierdziłby , że jego życiowym celem jest zgasić słońce, to co można by o nim powiedzieć ? ...że jest nienormalny, ponieważ chce zburzyć to co jest normą.
To, że istnieje słońce i świeci jest normalne...chęć jego ugaszenia jest nienormalna.
Gdy ktoś spędza np. 30 lat w szpitalu psychiatrycznym to świat , który on postrzega jako normalny, a w tym ludzi, którzy go otaczają będzie w znaczeniu norm diametralnie różny od tego świata, który jest postrzegany przez człowieka żyjącego na wolności.
To co dla tego pierwszego będzie normalne, będzie nienormalne dla tego drugiego (i być może odwrotnie).
Jednak to nie oznacza, że nie istnieje normalność uniwersalna.
Ona istnieje i jest to stan , do którego wszystko zmierza.
Norma duchowa jest jedna i można ją w bardzo prosty sposób określić.
Jest to wszystko to co służy duszy.
Duszy zaś służy stan, który w Jodze określa się sat-czit-ananda ( można to nazwać szczęśliwością w idealnej harmonii)....a zatem wszystko co odwodzi duszę od tego stanu jest nienormalne.
Dlatego dusze rodzą się tutaj na ziemi aby uzyskać powrót do normalności, który jest naturalnym stanem duszy.
A skoro tak jest to znaczy, że normalne dusze się tutaj nie rodzą.
Wszyscy są w jakiś sposób zwichrowani...inaczej by nas tutaj nie było.
Oczywiście istnieją poziomy tego zwichrowania.
Taki psychopata jest na najwyższym poziomie zwichrowania , a zatem na najniższym z możliwych poziomów rozwoju duchowego.
I analogicznie ktoś zwany mistrzem duchowym jest na najniższym poziomie zwichrowania , a tym samym na najwyższym poziomie rozwoju duchowego.
Tak więc bycie normalnym nie oznacza bycia nijakim, przeciętnym , zwyczajnym...oznacza to przede wszystkim życie swoim naturalnym stanem egzystencji.



WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA

Pogoń za miłością jako wskaźnik braku harmonii.


Gdy człowiek doświadcza bólu egzystencjalnego spowodowanego brakiem miłości, oznacza to , że jest głęboko zaburzony.
Mówi się, że Miłość = Bóg.
Jeśli tak jest to oznaczałoby, że brak doświadczania miłości jest równoznaczny z brakiem kontaktu z Bogiem.
Bóg jest najwyższą formą człowieka , tak więc człowiek nie doświadczający miłości ( a więc taki, który jej poszukuje, goni za nią, oraz wszem i wobe
c ogłasza, że jest nieszczęśliwy z powodu jej braku) nie ma kontaktu z najwyższą formą samego siebie.
Jest niekompletny, wybrakowany.
Doświadczanie braku miłości jest tylko miernikiem swoistego zaburzenia jednostki.
Jaka jest rada na taki stan egzystencji ludzkiej ?
Z pewnością nie jest nią bieganie za miłością z wywieszonym językiem, nie jest nią też żebranie o miłość , ani wmawianie jej sobie (podczas gdy w rzeczywistości jej się nie doświadcza).
Miłość pojawia się samoistnie (tak miłość bezpostaciowa, tzw. bezinteresowna...jak i miłość do ludzi, zwierząt etc.) gdy człowiek staje się całością, gdy działa jak zharmonizowany wehikuł , którym w rzeczywistości jest.
Jedyną radą na bak miłości jest praca nad sobą, oraz usunięcie przyczyn blokad i zaburzeń, prowadzących do dezintegracji całości.
Reszta zdarza się samoistnie.


WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA

Poziomy rozwoju duszy, a cel życia na Ziemi.



Na Ziemi, w tym wymiarze egzystencji nie bytują żadne wysoko rozwinięte dusze (świadomości).
Ci zwani dość popularnie mistrzami duchowymi czy inaczej rishi-mędrcami to zaledwie oseski w kosmicznej skali ewolucji duchowej.
Materialny-biologiczny wymiar istnienia jest dla duszy niską klasą szkolnej edukacji.
Każdy, nawet najbardziej rozwinięty duchowo człowiek ma przed sobą więcej niźli za sobą.
Udawanie , że jest inaczej jest po prostu błaznowaniem lub ignorancją w najwyższym stopniu.
Wmawianie sobie rodowodu kosmicznego, a więc uznawanie siebie za wcielonego anioła, awatara, istotę w wyższego wymiaru , jest albo dowodem na silne zaburzenia umysłowe, albo czystym kłamstwem mającym na celu przyciągnięcie uwagi innych, po to aby zbić na tym swoisty kapitał.
Wszyscy jak tutaj jesteśmy (jako ludzie) ... jesteśmy istotami karmicznymi, a więc bytami będącymi w cyklu samsary.
Są oczywiście jednostki bardziej lub mniej zafiksowane...i z tego właśnie bierze się tzw. podział na poziomy rozwoju duszy (świadomości).
Jednak tym co nas tutaj "przywiodło" jest ewolucyjny kosmiczny imperatyw wyzwolenia...zwany inaczej imperatywem rozwoju duchowego.
Każdy jest tutaj w tym celu, i właściwie do swojego poziomu świadomości doświadcza odpowiedniej egzystencji.
W życiu ziemskim nie chodzi o nic innego.


WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA



Wyzwolenie umysłu.

Człowiek posiada trzy subtelne narzędzia duchowego wzrastania :
intelekt, umysł i zmysły.
Człowiek zostaje uwikłany i wciągnięty w pułapkę , gdy jego umysł zdominowany jest przez zmysły, a uświadamia sobie swoją prawdziwą naturę - atmę , gdy rządzi nim intelekt.
Tak więc przyczyną zarówno wyzwolenia , jak i zniewolenia, jest umysł.
Jedynie w długiej ciszy głębokiej medytacji możemy nawiązać kontakt z ukrytą świadomością , kochającą inteligencją obecną wszędzie we wszystkim, co stworzył Bóg.
Lecz nie jest to łatwe.
Tylko nieliczni wybrani dotrą do tego przybytku błogości.
Zadaniem poszukującego jest praktykować dhjanę, czyli medytację , bez zbaczania ze ścieżki.
Reszta jest Jego łaską.
Nie zależy od tego, jak długo człowiek będzie ćwiczył i ile czasu na to poświęci.
Niektórzy będą potrzebowali wielu wcieleń , inni mogą dotrzeć do celu jeszcze w tym życiu.
Zależeć to będzie od aspiracji, wiary, oddania i sadhany (praktyki duchowej).
Osoba podejmująca praktykę medytacji wcześniej czy później osiąga stan nirwikalpa samadhi, chociaż jest to stan bardzo trudny do osiągnięcia.
Samadhi jest oceanem, do którego wpływają wszystkie sadhany.
Każdy ślad istnienia i formy znika w tym oceanie.
Każda dwoistość zostaje rozpuszczona i człowiek zyskuje wolność.



WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA

Wolna wolna człowieka, a wola Boga ?


Jak pogodzić istnienie wolnej woli człowieka z koncepcją woli Boga ?
To problem nad, którym rozwodzą się myśliciele od setek lat, pisząc na ten temat opasłe tomy.
Tymczasem można to zrobić w kilku zdaniach ( w warunkach sms-owego czytelnictwa to nawet jest zaletą ;) 
Otóż Bóg to pojęcie niewyobrażalnie pojemne , a mówiąc plastycznie...bardzo rozciągliwe.
Można powiedzieć, że Jeden Bóg (oczywiście nie utożsamiany z osobą) jest tak elastyczny, że w ramach swojej własnej woli mieści w sobie wszystkie wole poszczególnych istot wolą obdarzonych (bez względu na to ile ich jest i kim są).
Tak więc wola Boga i wolna wola człowieka nie znoszą się wzajemnie ani się nie wykluczają.
Tylko Bóg stworzony z ułomnego umysłu człowieka nie jest w stanie pomieścić w sobie woli człowieka, która nie koliduje z jego własną wolą.
W takiego właśnie Boga wierzy większość ludzi na tej planecie egzystujących.
Boga , którego wykoncypował ich własny umysł.
Jednak taki Bóg nie istnieje poza umysłem swojego twórcy lub twórców.
Wielu ludzi , (nawet uznających się za uduchowionych) nie potrafi przeniknąć tej pozornej sprzeczności.
Albo istnieje wola Boga ,a my musimy się jej podporządkować, albo istnieje wolna wola i Bóg nie ingeruje w to co stworzył.
Tymczasem istnieje i jedno i drugie.
Wolą Boga jest aby jednostki świadome posiadały wolną wolę wyboru i tym samym stawały się świadomymi współtwórcami rzeczywistości.
Jednocześnie żadna jednostka nie jest w stanie "wyjść" poza obręb Boga.
Ten pozorny paradoks wyjaśnia filozofia niedualności , a więc koncepcja mówiąca, że Bóg i jego stworzenie są jednym i tym samym...od samego początku.
Zatem dokonując wyboru , korzystając z wolnej woli automatycznie realizujemy wolę Boga, którego wolą właśnie jest aby tak się działo.
Wolna wola człowieka i wola Boga stapiają się w jedno.
Wszystkie nieporozumienia wynikają tylko i wyłącznie z niezdolności zrozumienia złożoności tego systemu przez nierozwinięty umysł.
Niektórzy ludzie lub lepiej powiedzieć niektóre umysły myślą, że jesteśmy sterowani i tylko odgrywamy określone, przydzielone nam role , bez możliwości wpływania na bieg rzeczy.
Jednak samo myślenie jest dowodem na istnienie wolnej woli człowieka.
Gdyby nie istniała można by co najwyżej powiedzieć, że 'myślenie się dzieje'.
Praktyka jednak pokazuje , że tak nie jest albowiem ludzie mogą wpływać na swoje myśli, mogą je selekcjonować, wybierać.
Wobec powyższego powstaje pytanie , czy można podjąć decyzję , która przeciwstawi się Bogu ?, która będzie działać wbrew woli Boga ?
Otóż nie można.
Bóg jest to system perfekcyjny, który "przewidział" wszystkie możliwe rozwiązania.
Gdy ktoś wykorzystując wolną wolę zechce działać przeciwko Bogu, automatycznie zaczyna działać przeciwko samemu sobie.
Jest to dopuszczalne i funkcjonuje za zgodą Boga.
Taka istota zaczyna "zapadać się w sobie" dochodząc do dna.
Wiąże się z tym absolutne cierpienie.
Nie istnieje taki masochizm jednostkowy, który wytrzymałby takie katusze.
Samo to jest mechanizmem, który sprawia, że jednostka (dusza) pragnie wyrwać się z upadku , w który weszła sama wykorzystując fakt istnienia wolnej woli.
Bóg rozumiany jako System - Wszechświata jest zarazem całym prawem, które spaja istnienie i czyni porządek...i zarazem piewcą całkowitej wolności, która pozwala jednostkom ewoluować i stwarzać do woli.
To wszystko mieści się w woli Boga...to i jeszcze wiele , wiele więcej :)


WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA

Życie jest cierpieniem !


Życie to cierpienie, przeplatane chwilami zapomnienia.
Czasami to zapomnienie trwa tak długo , że człowiek zapomina o cierpieniu.
Budda to zrozumiał , dlatego cała jego nauka ma na celu uniknięcie cierpienia.
Jednak żyjąc w ciele nie jest to do końca możliwe.
Życie biologiczne nie jest wcale piękne , nie jest cudem , nie jest żadnym darem.
To wszystko nonsensy , które produkuje umysł aby móc jakkolwiek wytłumaczyć sobie i nadać sens temu , że się istnieje fizycznie.
Jest wiele koncepcji mówiących o celu życia człowieka.
Jedne twierdzą, że człowiek jest czystym przypadkiem , wynikiem kosmicznej ewolucji i tak naprawdę jego życie nie ma żadnego innego celu jak to, że istnieje od urodzenia do śmierci.
Większość religii , a zatem systemów wiedzy duchowej ma w swoim zalążku koncepcję upadku.
W wyniku tego upadku jakoby dusze rodzą się w ciałach aby odpokutować to co zaszło.
Jedne mówią o pojedynczym życiu , a inne o cyklu narodzin i śmierci zwanym reinkarnacją, a więc wielokrotności życia duszy w fizycznych ciałach.
Tak czy inaczej nie istnieje duchowa wiedza, która twierdziłaby , że celem istnienia człowieka jest biologiczne życie ziemskie.
Wszelkie systemy duchowe wskazują na "istnienie" po śmierci ciała fizycznego, a samo życie materialne określają albo jako plan spłaty długów, poligon doświadczalny dla dusz, bądź też czas istnienia , który będzie wyrocznią dla dalszego bytowania duszy po śmierci.
Jaka jest prawda i jak to wszystko wygląda w rzeczywistości, nie ma większego znaczenia.
Istotne jest to , że żyjąc tu na ziemi , cierpimy.
Fizycznie z bólu, psychicznie w związku z przeżywanym życiem, emocjonalnie w związku z doznawanymi porażkami, ciosami, zawodami, rozczarowaniami etc.
Oczywiście istnieją też dłuższe lub krótsze okresy zapomnienia.
Umysł w swojej świadomej części działa wybiórczo i zazwyczaj utrzymuje w świadomości tylko to co dobre, piękne, wartościowe.
Zazwyczaj treści negatywne "upycha" w swojej podświadomej warstwie, a człowiek po pewnym czasie nie pamięta już tego co przykre.
To dlatego człowiek może "jako tako" funkcjonować w tym wymiarze ziemskiej-materialnej egzystencji.
Właściwie istnieją trzy alternatywy jeśli chodzi o wybór strategii funkcjonowania...oczywiście biorąc pod uwagę powyższe słowa.
Można albo żyć tak aby okresy zapomnienia trwały jak najdłużej i jak najczęściej, skupiając na nich swoją uwagę.
To jest droga tzw. pozytywnego  myślenia.
Lub można całkowicie przyjąć życie takim jakie ono jest, bez wartościowania, oceniania .
Jest to tzw. droga "Tu i Teraz".
Jest też trzecie rozwiązanie...droga poszukiwania tego co poza (o ile jakiekolwiek poza istnieje).
To ostatnie rozwiązanie to droga Buddów.
Każdy jednak sam musi wybrać dla siebie to co właściwe.


WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA



Nowy Porządek Świata - po wejściu w 4-tą gęstość ?

Wielu ludzi , szczególnie zwolenników teorii powszechnego wzniesienia całej planety , związanego z przemianami roku 2012 oczekuje na przejście do 4 gęstości ( niektórzy mówią nawet o 5-tej gęstości).
Powstają pytania dotyczące tego jak będzie wyglądał lub jak powinien wyglądać świat po wejściu w 4/5-tą gęstość.
W tym tekście opiszę jak to wygląda z punktu widzenia wiedzy, którą jest mi dane posiadać.
Dla lepszego zobrazowania tematu posłużę się opisem z książki "Milenium - poradnik duchowy na czas przemian i nowe tysiąclecie".
Opis poszczególnych gęstości jest klasycznym rozumieniem poszczególnych poziomów egzystencji.


(…)TRZECI STOPIEŃ GĘSTOŚCI: LUDZIE

Świadomość objętościowa; ego; linearne postrzeganie czasu, utrata tożsamości grupowej i rozwój tożsamości jednostkowej; umiejętność zapamiętywania przeszłości i przewidywania przyszłości z zachowaniem świadomości teraźniejszości.

Na tym poziomie wyłaniają się istoty ludzkie. Jemu właściwa częstotliwość drgań wytwarza złudzenie podziału, stanowiąc zarazem wezwanie do przebudzenia. Ludzkość przechodzi obecnie okres przejściowy i wkracza powoli w obszar czwartej gęstości, co tłumaczy tak liczne zachodzące teraz gwałtowne zmiany i mnożące się wyzwania dla rasy ludzkiej. Trzeci stopień to częstotliwość najsilniejszego oddzielenia od całości i stąd właśnie płyną nauki o integracji.

CZWARTY STOPIEŃ GĘSTOŚCI: META-TERRANIE, PLEJADIANIE I INNE CYWILIZACJE 4G.

Nadświadomość; odtworzenie świadomości grupowej bez utraty tożsamości indywidualnej; cykliczne i płynne postrzeganie czasu; percepcja wielowymiarowa i rzeczywistości wielostopniowe; trudność w zachowaniu wrogo usposobionej świadomości.

W dzisiejszych czasach na Ziemi obszar czwartego stopnia gęstości nakłada się na trzeci. Częstotliwość drgań trzeciego stopnia ulega wzmożeniu, dlatego może wystąpić u jednostek nasilenie problemów osobowościowych. Gdy jaźń dąży do jedności czwartej gęstości, muszą zostać rozwiązane wewnętrzne konflikty a relacje z innymi – uzdrowione. W tym paśmie częstotliwości panują odpowiedzialność za siebie, duchowa autonomia i jasność w porozumiewaniu się. Jest to ostatni stopień gęstości, na którym świadomość wyraża się za pośrednictwem ciała fizycznego. Wiele cywilizacji z wyboru spędza długie okresy czasu w obrębie tej gęstości.

PIATY STOPIEŃ GĘSTOŚCI: PRZEWODNICY I MISTRZOWIE DUCHOWI.

Świadomość ,,ja” jako świadomość zbiorowa; stan czystej energii; brak ograniczeń czasu linearnego.

Na tym poziomie gęstości rozumna świadomość poznaje swoje dziedzictwo. To obszar mądrości. Wielu z tej dziedziny z wyboru zostaje przewodnikami duchowymi tych, którzy przebywają jeszcze w ciałach fizycznych. W piątym stopniu gęstości istota utożsamia się ze swą duchową macierzą i zaczyna pamiętać. Tu po raz pierwszy występuje nakierowanie na niefizykalność.

UWAGA: Przy przechodzeniu z piątej i z szóstej do siódmej gęstości znikają wyraziste rozgraniczenia. Ponieważ obszary te nie są nakierowane na fizykalność, podziały się zacierają.

SZÓSTA GĘSTOŚĆ: (,,Q”, POSTAĆ Z SERIALU STAR TREK, JAKO UPROSZCZONY PRZYKŁAD)

Samoistny zakres częstotliwości świadomości, który może objawić się jako świadomość zbiorowa lub zindywidualizowana, lecz mimo to wyrażająca podstawowe cechy świadomości zjednoczonej oraz nieograniczoności.

Często nazywa się obszarem świadomości Chrystusowej. Odpowiada ona postawom, jakich świadectwo dali Chrystus i Budda. Na tej częstotliwości następuje całkowite przypomnienie i jednostka przyjmuje odpowiedzialność bardziej za całość niż za siebie. Proces ewolucji jaźni i całości staje się jednym i tym samym. Przykładem świadomości szóstej gęstości (z małym zastrzeżeniem) może być postać z serialu Star Trek: Następne Pokolenie zwana ,,Q”.

SIÓDMA GĘSTOŚĆ: ŚWIADOMOŚĆ HOLISTYCZNA

Świadomość jako doświadczenie wielowymiarowe. Analogia: rozbite lustro, którego odłamki z powrotem poskładano w jedną niemal idealną całość, lecz które zachowało pamięć o przeszłym rozdrobnieniu.

Jest to częstotliwość całkowitej jedności lub integracji. Ci, którzy wibrują na tym poziomie, stapiają się w jedno i stają się świadomą całością. Przyciągają do siebie niczym magnes istoty na niższych stopniach gęstości i nadają bieg naturalnemu dążeniu ku integracji. Wytyczają drogę do następnej oktawy doświadczenia.(…)

Z powyższego opisu wynikałoby , że poszczególne poziomy gęstości, czy też wymiary gęstości są czymś odrębnym, oddzielonym o siebie.

To jest jednak koncepcja dualistyczna , która nie istnieje...można ją rozumieć li tylko jako pewien schemat potrzebny do dydaktycznej analizy poszczególnych elementów całości.
Po to aby w pierwotnej fazie poznania lepiej zrozumieć funkcjonowanie holistycznego hologramu.
To co zwie się człowiekiem, i co tzw. ego doświadcza jako indywidualnego siebie , to tylko pewna część całości, która jest włączona zawsze w zbiorowy układ.
Dlatego zarówno 1-sza gęstość , jak i n-ta gęstość są połączone tworząc określoną metafizyczną całość.
Ja nazywam to wszech-umysłem kosmicznym.
Odnosząc się do powyższego cytatu,
to co ego-świadomość uznaje za siebie, a więc człowiek o świadomości 3 gęstości , jednocześnie istnieje także na 1-szej gęstości oraz na ostatniej (jakikolwiek numer jej nadać).
Całe wznoszenie się, a więc proces zwany rozwojem świadomości lub rozwojem duchowym ...polega na fazowaniu świadomości w różnych zakresach częstotliwości (gęstości).
Teoretycznie zatem każdy człowiek może w jednej chwili zacząć doświadczać 4-tej, 5-tej czy N-tej gęstości , co wiązałoby się z "rozpuszczeniem" ciała fizycznego ( są opisy takich przypadków w literaturze duchowej wschodu).
Praktycznie było to dostępne tylko dla nielicznych jednostek na przestrzeni tysięcy lat istnienia cywilizacji.
Tak więc zbiorowe przeniesienie do 4-ego czy jakiegokolwiek wymiaru jest iluzją i płonnym marzeniem biednych, stłamszonych, bojaźliwych ludzi.
Co jest zresztą zrozumiałe biorąc pod uwagę warunki bytowania w tym wymiarze egzystencji.
To czy, jak i kiedy człowiek wejdzie indywidualnie na wyższy poziom świadomości (a więc przefazuje spectrum postrzegania do określonej gęstości) zależy od jego postawy, zaangażowania, dyscypliny, praktyki...i wielu, wielu innych czynników.
Reasumując powyższe rozważania :
Zarówno 1-sza jak i N-ta gęstość istnieje od początku istnienia rzeczywistości.
W nic nie trzeba zatem wchodzić, ani nic takiego nie następuje.
Człowiek rozumiany jako całość istnieje zarówno w 1-szej gęstości jak i w 9-tej...już teraz.
To , której gęstości się doświadcza (lub postrzega) w danej chwili jest wynikiem jednostkowego poziomu rozwoju świadomości.
Dlatego dywagacje na temat tego jak coś powinno wyglądać globalnie po ewentualnym wejściu w 4/5 gęstość są utopijne, ponieważ to jak wygląda rzeczywistość jest zawsze wypadkową tego jakie jednostki ją tworzą.
Tutaj na ziemi przebywają w większości jednostki , których poziom rozwoju świadomości pozwala postrzegać i doświadczać głównie 3- wymiaru gęstości ... ale to nie znaczy, że nie żyją już takie, które egzystują i na 5-wymiarze gęstości.
Nic zatem globalnie się nie wydarzy ponieważ rzeczywistość daje wolną wolę kreacji jednostek...i żeby nastąpić miało całościowe wejście w to co nazywane jest 4/5 gęstość, musiałoby nastąpić zbiorowe oświecenie, a to jest nierealne.


WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA

Formularz kontaktowy - jeśli masz jakieś pytanie, zapraszam do korespondencji

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *