translate

Kosmologia , "moim okiem" widziana.

Monoteizm nie wyklucza politeizmu.
Niedualność nie wyklucza dualności.
Istnienie jedności wszystkiego, nie wyklucza istnienia hierarchiczności poszczególnych elementów całości.
Podobnie jak wierzchołek piramidy, który jest punktem, nie wyklucza istnienia podstawy, która jest płaszczyzną.
To pozorne paradoksy, których nie można rozwiązać w oparciu o "normalny" poziom świadomości.
Aby przeniknąć, te wykluczające się na pozór koncepcje, trzeba spojrzeć z wyższego poziomu.
Ten poziom to świadomość transcendentalna, pozazmysłowa.
Można ją osiągnąć tylko wycofując się ze świata, a więc uwewnętrzniając zmysły.
Gdy zmysły zostają skupione we wnętrzu, za pomocą zdyscyplinowanej praktyki medytacji (i trzeba powiedzieć,że nie istnieje żadna inna metoda) , wtedy zaczynają zanikać.
A właściwie nie zanikają, ale skupiają się w jednym punkcie otwierając okno do postrzegania transcendentnego.
Wtedy pojawia się wizja rozjaśniająca wszelkie wątpliwości i dająca wszelkie odpowiedzi.
Wykluczające się wyobrażenia , zaczynają tworzyć wielobarwną, wielopostaciową, wielopoziomową rzeczywistość, w której wszystko jest prawdopodobne.
I nie ma nic wykluczającego się wzajemnie.
Na poziomie świadomości zmysłowej istnieje rozumienie punktowe, perspektywiczne.
Z tego poziomu świadomości, rodzą się rozmaite przekonania, zapatrywania, filozofie.
I jeśli są prawdą to jedynie punktową.
Ta punktowość to właśnie subiektywność postrzegania.
Na podstawie tejże subiektywności, a więc jednostkowego punktu widzenia, powstały poszczególne koncepcje teologiczne, które później zamieniały się w religie.
Wewnątrz samych religii, rodziły się kolejne punktowe postrzegania, które dawały początek schizmom , reformom, a te z kolei prowadziły do budowania nowych religii.
Podobne procesy miały miejsce w sferze dociekań filozoficznych.
Wszystkie one jednak, brały swój początek z punktowej świadomości.
Nie pokazują rzeczywistości faktycznej, chociaż nie można powiedzieć , iż nie są prawdami.
Są to prawdy perspektywiczne, a więc zrodzone z określonej perspektywy postrzegania.
W zależności od tego, jak ukształtowana jest świadomość jednostkowa, w takim punkcie postrzegawczym się znajduje.
Decyduje o tym wiele czynników.
Zbyt wiele aby sensownym było rozwodzenie się nad nimi.
To zostawiam "zegarmistrzom" ducha, jak nazywam tych wszystkich paranaukowych badaczy, którzy wszystko chcą rozkładać na czynniki pierwsze, aby każdą jednostkę poddać odrębnej analizie.
Jaka wiedza praktyczna wypływa z powyższych słów ?
Zasadnicza.
Postrzeganie i rozumienie punktowe, odegrało i jeszcze odgrywa w życiu człowieka wielką rolę.
Prowadziło i prowadzi do waśni, kłótni, a nawet wojen o to, kto ma rację.
O to, przy kim jest prawda, komu można wierzyć.
Przykładając do tego miarę jaką jest postrzeganie transcendentne, można powiedzieć , że wszyscy mają rację, ponieważ nikt nie ma racji.
To już nieco zaciemnia całą wypowiedź.
Jest zbyt metafizyczne, ezoteryczne.
Jednak gdy opuszczamy sferę zmysłów, które kanalizując postrzeganie, czynią je uformowanym, wkraczamy w przestrzeń postrzegania mechanizmów, kształtowania i rozpadania się form.
Z tej perspektywy nic nie jest stałe, ale wszystko jest wieczne.
Wszystko jest procesem.
I jest to perspektywa chaosu.
Z tego właśnie chaosu , rodzą się uformowane manifestacje.
Istnieją przez jakiś czas, a później rozpadają się w wiecznej plazmie wszechistnienia.
{Chociaż z ludzkiego punktu widzenia, poszczególne czasowe manifestacje mogą trwać miliardy , czy biliony lat...tworząc w tym czasie galaktyki, planety, cywilizacje etc....a mówiąc w języku duchowym, tworząc niezliczone Dusze/Monady/Świadomości , które od form najprymitywniejszych samoświadomości, ewoluują aż do postaci Bogów/Demiurgów/Archontów.}
To i tak jest tylko mgnienie kosmicznego oka.
Można więc powiedzieć , że Bóg jest wielkim chaotykiem, lub mistrzem chaosu.
Gdyż w kosmicznej skali procesy stwarzania i niszczenia, a więc kreacji i anihilacji, występują jednocześnie.
Dzieją się niejako obok siebie lub nawet "na sobie".
To tak jak na Ziemi, w jednej rodzinie, w danym dniu jest wielkie święto i radość, albowiem narodziło się dziecko.
W innej rodzinie w tym samym momencie jest smutek i rozpacz, albowiem kogoś dosięgła śmierć.
Jak powiada Kybalion , "to co na górze, jest takie jak to co na dole"...duże manifestuje się w małym.
Zasady kierujące wielkimi procesami kosmicznymi są identyczne do tych, które tworzą rzeczywistość najmniejszej jednostki.

Co czysty surrealizm , gdy podejmuję się analizę w oparciu o świadomość zmysłową
{Dlatego m.in ,  nauka stworzona przez człowieka nigdy nie ogarnie złożoności procesów kształtowania się rzeczywistości...aby tak się stało , musiałaby spojrzeć na rzeczywistość wyposażona nie w szkiełko i oko, ale w najprawdziwsze "3 oko", czyli nad-zmysł postrzegający transcendencję.}, a jednak taka właśnie jest prawda na temat natury rzeczywistości.
I prawdę tą można poznać, tylko wykraczając poza świadomość zmysłową.
Wielu było takich, którzy jej doświadczyli.
Tych nazywa się mistrzami, wtajemniczonymi etc.
Pozostawili po sobie wiedzę, którą można studiować, badać , analizować.
Jednak nic nie zastąpi osobistego wglądu w transcendentalną istotę rzeczy.
I jest to możliwe.Może nie dla każdego, ale dla tych, którzy czując powołanie , są na tyle zdeterminowani i odważni, aby poświęcić temu swoje życie.
Bowiem droga to nie łatwa i wymaga długiego treningu.
Ja tą drogą idę, a tym co z niej wynoszę , dzielę się z wami.
Ps. 
{Wiele dzisiaj dywaguje się nad rozstrzygnięciem sporu o to , który ośrodek jest ważniejszy : rozum czy serce.
Otóż obydwa te ośrodki są ośrodkami zmysłowymi.
Nawet intuicja nie wkracza jeszcze w rejony transcendencji, chociaż pozwala dosięgać obszarów , które dla umysłu rozumowego są trudno osiągalne.
Prawdziwe poznanie rozpoczyna się dopiero wtedy gdy opuszcza się zarówno ośrodek serca , jak i ośrodek rozumu.
Skutkuje to jednak stanami depresonalizacji (w większym lub mniejszym stopniu), które gdy dotkną adepta niegotowego, mogą doprowadzić go do par excellence , pomieszania zmysłów.}.



WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA

Ścieżka światła, a walka ze złem.

Czy podążając ścieżką światła, rozwoju duchowego, oddania Bogu, człowiek może walczyć ze złem ?
Czy z punktu widzenia wiedzy duchowej jest to postawa pozytywna ?
Otóż istnieje w tej materii wiele rozbieżnych stanowisk.
Wielu uważa, iż należy czynnie przeciwstawiać się złu, walcząc z nim i z jego przejawami.
To jest jednak postawa , która nigdy nie doprowadzi do zniknięcia zła.
Istnieje zasada , która mówi : "co zwalczasz, to wzmacniasz".
Wedle tej zasady wzmacniamy to czemu nadajemy sens.
Zło zwalczane metodami walki , jest jak ogień, który próbujemy ugasić dmuchając na niego.
Nie gasimy go, jedynie podsycamy płomienie.
Tak jak ów płomień , zło zwalczane walką "rozwija się" , wedle innej zasady "kto mieczem wojuje od miecza ginie".
Jak zawsze jednak o wszystkim stanowi intencja człowieka zaangażowanego w walkę ze złem.
Idee walki ze złem istnieją w koncepcjach religijnych , ale nie we wszystkich.
Istnieją w rytach pierwotnych.
I tak , z koncepcją walki ze złem mamy do czynienia zarówno w Judaizmie , jak i pierwotnym Hinduizmie.
Koncepcje te zmieniają się radykalnie w "odnowieniach" tych religii.
Wielkimi odnowicielami owych byli Budda i Jezus Chrystus.
W naukach tych mędrców nie istnieje już koncepcja walki czynnej ze złem.
Buddyzm poleca wchłoniecie zła w celu jego duchowej transformacji.
Jest to buddyjska alchemia.
Nie ma więc tutaj mowy o wojowaniu ze złem na miecze (chociaż bardzo dociekliwi doktrynaliści zapewne przytoczą przykłady buddyjskich klasztorów, w których uczono się sztuki walki...jednak dla dobrze zorientowanych jest wiadome, że te sztuki walki nie miały na celu agresywnego zwalczania zła, ale raczej trenowanie i kształtowanie swojej duchowej natury, poprzez dyscyplinę ciała.
Poza tym koncepcje walki buddyjskiej nie należą do tradycji nauczania samego Buddy ale zostały zaimplementowane jako składniki należące do kultur, które Buddyzm przyjęły.
Chodzi tutaj głównie o Chiny i Japonię, gdzie buddyzm przybrał odpowiednio nazwy Czan i Zen).
Podobnie rzecz ma się w przypadku Jezusa Chrystusa i jego nauki w stosunku do religii żydowskiej, która nauczała odpłacania pięknym za nadobne.
Koncepcja judaistycznego "oko za oko, ząb za ząb" , została zastąpiona przez Jezusa naukami głoszącymi : "Gdy ktoś uderzy cię w policzek, nastaw mu drugi", lub "zło dobrem zwyciężaj".
Tak więc następowała ewolucja w rozumieniu walki ze złem.
Zmieniała się też metodologia tej walki.
Ale jak pokazuje historia , większość ludzi ma wielkie trudności w zastosowaniu nauk o pokojowym i duchowym zwalczaniu zła.
Chociaż tylko te metody są naprawdę skuteczne.
Naśladowcy Chrystusa organizowali wyprawy krzyżowe, nawracali siłą , dokonując niezliczonych zbrodni.
Wszystko z imieniem swojego mistrza na ustach.
W mniejszym stopniu działo się to w przypadku nauk Buddy.
Ale i tam zdarzały się wypaczenia.
Do dzisiaj jest wielu, którzy twierdzą, że trzeba walczyć ze złem i wykazywać jego istnienie.
Tak to prawda, ze złem walczyć trzeba.
Ale człowiek ducha , stosuje metody duchowej walki.
I nie może mylić jej z walką na topory i maczugi.
W czasach okupacji sowieckiej naszego kraju, gdy rodziła się podziemna opozycja, wieli polski bojownik o prawa człowieka, Jacek Kuroń mawiał : "Nie palcie komitetów, zakładajcie własne".
To hasło przejawia iście buddyjski wzorzec przemiany alchemicznej.
Ta przemiana dzieje się zarówno wewnątrz , jak i na zewnątrz.
Zgodnie z hermetyczną zasadą , wnętrze i zewnętrze są swoim odbiciem wzajemnym.
To jest właśnie walka pozytywna, walka metodami duchowymi.
Nie niszczenie zła, ale jego transformacja.
Najpierw w sobie, a później na zewnątrz siebie.
Chcesz aby zło przestało istnieć ?
Czyń dobro.
Gdy skupisz się li tylko na walce ze złem, całą energię stracisz w bataliach, nie zostanie nic na czynienie dobra.
Nie mam na myśli oczywiście całkowitej bierności w sytuacjach nagłych.
Gdy idę ulicą i widzę,że grupa oprychów bije samotną kobietę to reaguję.
Chodzi o stworzenie stanu świadomości, który ze zwalczania zła ( a jest to program zapisany w umyśle) zamieni się w tworzenie dobra.
Samo to powoduje wprowadzenie w ruch alchemicznej zasady transformacji rzeczywistości.
Jednak o wiele łatwiejszą jest instynktowna, biologiczna reakcja ma bodziec.
Tak reaguje tłum.
Widzi impuls i chce zwalczać.
Takimi zachowaniami wypełniona jest historia ludzi od zarania dziejów.
Jeśli jednak chcemy żyć w lepszym świecie i chcemy pozostawić po sobie lepszy świat dla nowych pokoleń , nie ma innej drogi niż droga światła (czyli droga duchowości).
Jest to droga kreacji, a nie negacji.
Jest to droga tworzenia, a nie niszczenia.
Jest to wreszcie droga przemiany zła w dobro , za pomocą metod duchowych.
Metody te mówią :
- Stwórz siebie na nowo, czyń dobro i bądź świadectwem dla innych.
Nie istnieje inna droga.


WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA



Formularz kontaktowy - jeśli masz jakieś pytanie, zapraszam do korespondencji

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *