translate

Człowiek, a Kosmos - różnice postrzegania.


Dla człowieka żyjącego na Ziemi istnieje podział czasoprzestrzenny.
Człowiek aby móc się odnaleźć w rzeczywistości "stworzył" czas.
Czas ten mierzony jest kalendarzowym rokiem, który dzieli się na miesiące, te na dni, a te z kolei na godziny, minuty, sekundy.
Istnieją też obiektywnie postrzegane zmienne, które pozwalają odróżniać poszczególne dni.
Są nimi, ruch obrotowy Ziemi i obieg Ziemi wokół słońca.
To powoduje, że człowiek doświadcza dnia i nocy, a tym samym może odróżnić jedno od drugiego, jak też może postrzegać odrębne jednostki, które nazwał dla siebie dobami.
Dla człowieka, w jego jednostkowym, a nawet zbiorowym poznaniu Kosmos (wszechświat) jawi się jako jeden wielki chaos, który czasowo wyłania z siebie określone twory, które istniejąc pewien okres czasu - anihilują.
Dlatego człowiek czuje się bezradny.
Z tej bezradności rodzi się cierpienie, a z cierpienia rodzi się nadzieja, która jest siostrą wiary.
Dlatego człowiek wierzy.
Musi wierzyć aby móc egzystować.
Wierzy albo w samego siebie, w to, że musi istnieć skoro zaistniał.
Wierzy w swoje wyobrażenia, które stworzyła jego wyobraźnia powodowana nadzieją i tęsknotą za sensem istnienia.
Wyobraźnie pojedynczych ludzi nakładają się na siebie, multiplikują, następuje ich synergia Tak tworzą się wierzenia, a z nich ewoluują religie.
Taki mechanizm nie pokazuje prawdy, a jedynie jest bardzo prymitywną próbą wypełnienia pustki niewiedzy, której doświadcza człowiek.
W ten sposób powstały rozmaite koncepty objaśniające istnienie rzeczywistości, opisujące sens życia, a nawet jego cel.
Tysiące filozofów, myślicieli starało się dotrzeć do wiedzy za pośrednictwem tego co mieli do dyspozycji, a mianowicie rozumu.
Ten sposób dociekania posiada jednak wadę.
Opiera się na przetwarzaniu tego co postrzegalne przez zmysły, które są czujnikami, za pośrednictwem których człowiek doświadcza tego co go otacza.
Faktycznie zatem ludzie dociekający za pomocą swojego rozumu, nie są w stanie wyjść poza to co postrzegalne, a wszystkie rozważania dotyczące natury rzeczywistości są de facto tylko rekapitulacjami wiedzy dotychczas posiadanej, ewentualnie jej kompilowaniem, z którego często wychodzi misz-masz niemożliwy do strawienia.
Dlatego człowiek błądzi.
Błądzi ponieważ nie wie, nie wie, a jedynie wierzy, jedynie ma nadzieję.
Kosmos jednak nie ma nadziei, nie ma wiary.
Kosmos (wszechświat) jest.

Tak jak dla pojedynczego człowieka życie jest ciągiem niepewności, które przesłaniane są wydarzeniami dnia codziennego, a więc tak naprawdę ucieczką od niewiedzy,
jak dla pojedynczego człowieka logika Kosmosu jest niepojmowalna, jak dla pojedynczego człowieka istnieje czas i przestrzeń, tak dla Kosmosu (wszechświata) rozumianego jako Logos, istnieje zawsze, odwiecznie idealny porządek, nie istnieje jakikolwiek przypadek, nie istnieje ani czas, ani przestrzeń.
Czym jest zatem Kosmos?
Czy tylko zimnym, ciemnym, bezkresnym "czymś", w obrębie czego tworzy się czasowo istnienie, życie?
Czy może jest sam w sobie życiem, jedynym istnieniem, systemem logicznym, inteligentnym, samowystarczalnym.
W końcu co ta wiedza może dać człowiekowi, jako pojedynczemu bytowi, ale też jako wspólnocie ludzi?
Czy jakakolwiek wiedza jest ważniejsza od nadziei, od wiary, a nawet od wierzeń, które jakkolwiek nie przystające do rzeczywistości, pozwoliły człowiekowi stworzyć kulturę, tradycję, a w końcu system praw?
Jedno jest pewne, nie sposób odpowiedzieć sobie na te pytania używając jako jedynego narzędzia rozumu, opartego na intelekcie oraz na zmysłach postrzegania fizycznego.
Jedyną drogą jest podróż poza własne zmysły, poza granicę postrzegania jednostkowego, którą właśnie zmysły stwarzają.
I tak też się dzieje od prawieków.
Poszczególni ludzie, naznaczeni piętnem poszukiwacza, wyruszali na spotkanie nieznanego.
To co przynieśli z tej podróży można dzisiaj odczytać w zapisach jakie zostały poczynione aby ta wiedza nie zginęła.
Jednak niewiele z nich przedstawia rzeczywistą wartość.
Część uległa zniszczeniu, część została zmanipulowana, a znaczna większość zawiera przekłamania samych doświadczających, którzy obarczeni fizycznym umysłem mieszali rzeczywiste doświadczenie z obrazami swojej podświadomości.
Trzeba zatem dużo wytrwałości w analizowaniu tych treści aby odszukać w nich jedną wspólną rzeczywistość.
A rzeczywistość ta istnieje.
Można oczywiście także, za wzorem wspomnianych powyżej podróżników, wybrać się w drogę poza zmysły, aby samemu doświadczyć prawdy istnienia.
To jednak droga trudna, wymagająca wyrzeczeń, determinacji, cierpliwości, a przede wszystkim odwagi.
Odwagi, ponieważ w rzeczywistości pozazmysłowej nie istnieją zasady 3 -wymiarowej rzeczywistości.
To dlatego większość "obserwacji" poczynionych przez podróżników pozazmysłowych
brzmi jak "majaki pijanego", lub wynurzenia natchnionego romantyzmem poety.
Wszystkie one jednak sprowadzają się do jednego.
Kosmos nie jest zbiorem oddzielnych czynników współdziałających ze sobą, tworząc spójną rzeczywistość.
Kosmos jest wszech-logicznym, wszech-świadomym i przede wszystkim żyjącym systemem, który można nazywać Bogiem, gdyż jest tym, co jedyne, niepodzielne, niezmienne, zawsze istniejące.
To zaś co manifestuje się w ramach tego systemu, w tym człowiek żyjący w 3-wymiarowych warunkach ziemskiej egzystencji, to czasowe manifestacje, doskonale "przeliczone" przez system.
To holograficzne przejawienia.
Dlatego Wedy, opowiedziane przez takich właśnie pozazmysłowych podróżników mówią o śnie Brahmy.
Dlatego nazywają całą tzw. przejawioną rzeczywistość określeniem maya (iluzja).
Dlatego wszystko co istnieje w ramach tego kosmicznego systemu określa się słowem lila (boska gra).
Iluzją z punktu widzenia Kosmosu/Boga jest wszystko co jednostkowe, wszystko co indywidualne.
To dlatego Bóg pozwala na tą grę, pozwala aby działo się to co się dzieje.
Człowiek cierpi, ponieważ nie wie, że jest tylko czasowym holograficznym przejawem Systemu/Kosmosu/Boga.
Nie wie, że należy do części planu, zwanego boską igraszką.
Bóg pozwala na to aby człowiek cierpiał ponieważ wie, że to nie ma wpływu na sam system.
Ten pozostaje nietknięty, nienaruszony.
Wszystko i tak się zbilansuje, gdyż zawsze się bilansuje.
Ludzie szukają Boga miłosiernego, kochającego niczym ojciec, dbającego o swoje dzieci.
Ale takiego Boga nie ma i nigdy nie było.
To był tylko twór ludzkich umysłów, twór oparty na nadziei.
Bóg/Kosmos/System jest absolutnie uniwersalny.
Jest systemem opartym na określonym algorytmach matematycznych.
Dlatego jest absolutnie przewidywalny (fakt, że współczesny człowiek nie odkrył jeszcze wszystkich algorytmów,  nie zmienia tego stanu rzeczy).
Podobnie przewidywalny jest człowiek i jego indywidualne losy.
Jest tak ponieważ wszystko co istnieje jest już wynikiem tego co zaistniało, jest wypadkową wielu czynników, a czynniki te zarówno na poziomie jednostki, jak i zbiorowości determinują to co zaistnieje "za chwilę".
Nie oznacza to jednak, że system jest zaprogramowany od początku do końca i jest tylko odgrywającą płytę, maszyną grającą.
Jest to raczej multiplikujący, fluktuujący bezczas i bezmiar, w którym wszystko jest możliwe i wszystko może się zdarzyć.
Może tak być, ponieważ wszystko to jest a priori przewidziane i zaakceptowane przez System/Boga /Kosmos.

WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA


Pośrednie, a bezpośrednie poznanie prawdy.


Prawda nigdy nie jest objawiona, może być jedynie doświadczona.
Gdy coś zostaje nam objawione, do czasu gdy sami się z tym bezpośrednio nie skonfrontujemy, może być utrzymane w rygorze prawdy, tylko za pośrednictwem wiary.
Wtedy jednak nie jest prawdą ale wierzeniem, czyli pewnym substytutem.
Przenosząc ten model na scenę ezoteryczno-mistyczną, można powiedzieć, że gdy człowiek słyszy głosy, przemawiające do niego z wnętrza jego istoty, gdy słyszy potok myśli i uznaje to za channelowe przesłanie, gdy doznaje widzeń rozmaitych istot duchowych (aniołów, opiekunów, i innych) i wszystkie te zjawiska generują określoną informację, którą odbierający uznaje za prawdę.
To jest to prawda objawiona, nie zaś doświadczona.
Często słyszy się określenie, "rozmawiałem z własną Wyższą Jaźnią", albo "rozmawiałem z Bogiem".
Otóż nie może być to prawdą.
Gdy rozmawiamy z czymś, to znaczy, że jest to oderwane od nas, jest czymś różnym ... Jaźń, czy Bóg to my sami w najwyższej postaci.
Człowiek nie może rozmawiać z samym sobą.Może być samym sobą.
Etap rozmawiania z Jaźnią, czy Bogiem jest de facto dywersyfikacją umysłu na różne ośrodki odniesienia.
Jest to zatem rozmowa z umysłem, nie z Jaźnią.
Istnieje jednak stan zwany "wniknięciem w Jaźń".
Jest to doświadczenie Jaźni/Boga, bez rozmowy, bez interakcji, w całkowitej jedni.
To jest doświadczenie prawdy, obcowanie z prawdą, obcowanie z wiedzą.
Bez dialogu, bez pytań i odpowiedzi.

Prawda jest, wiedza jest, zrozumienie jest.
To jest źródło wiedzy joginów.
Nie rozmowa z duchami, nie pytania do umysłu.
95% wszystkich tzw. objawień, channelingów, proroctw, przekazów od istot obcych itd., niesie w sobie nieprawdę, a wręcz jest czystą fantazją.
Jest tak ponieważ ludzie doświadczający tych objawień rozmawiają z własnymi umysłami i czerpią wiedzę w nich właśnie. 
Umysł zaś jest podzielony na poszczególne warstwy.
Istnieje warstwa podświadoma, która już wg. wiedzy naukowej zawiera w sobie cały mętlik fixacji, kompleksów, lęków,ograniczeń, pragnień,wynaturzeń, skłonności etc.
Samo to pokazuje jakiego rodzaju treści przejawiają się w tzw. przekazach i objawieniach.
Nawet najświętsi prorocy byli bardzo zniekształcającymi prawdę przekaźnikami.
Nie warto poświęcać uwagi takim treściom.
Jedynie ten adept ścieżki duchowego wtajemniczenia, który abstrahując od poślednich "źródeł" informacji wewnętrznej, zatopi się w świetle Jaźni/Atmana/Boga, pojmuje prawdę w ułamku chwili.
Prawda ta nie jest obleczona w efektowne obrazy, wizje niezwykłych światów, czy rozmów ze skrzydlatymi istotami.
Prawda ta jest czystym schematem funkcjonowania systemu Boskiej kreacji.
Kto poznaje ten schemat, ten nie ma już wątpliwości.
Wychodząc naprzeciw ewentualnym pytaniom związanym z powyższą wiedzą, dodam.
Wniknięcie w Jaźń, dające poznanie prawdy nie oznacza automatycznie oświecenia.
Tzw. oświecenie jest końcowym etapem ewolucji indywidualnej monady duchowej, lub mówiąc obrazowo, ostatnim etapem rozplątywania kłębka nici.
Wniknięć w Jaźń może być wiele, nie od pierwszego razu następuje poznanie.
Chodzi o pokazanie ścieżki do źródła wiedzy, oraz unaocznienie tego, że pomimo pięknej czasami formy, warto odrzucać pośrednie źródła wiedzy.
Popularnie mówi się, że nie potrzeba nauczycieli, guru, mistrzów, że cała wiedza jest w nas i wystarczy wsłuchać się w siebie aby znać swoją prawdę.
Jest to bardzo szkodliwe postawienie sprawy.
Owszem prawda znajduje się w nas, ale najpierw trzeba dotrzeć do tego "nas" w sobie.
To "nas" w sobie jest Jaźnią, a do Jaźni docierają tylko nieliczni.
I to oni mogą być przewodnikami na drodze innych, ku Jaźni.
Jaźń zaś nie jest ani moja, ani twoja .
Jest jedna. 

Jak zatem odróżnić tych, którzy poznali, od tych, którzy tylko wiedzą?
Gdy ktoś twierdzi, że widział, słyszał, postrzegał, wtedy wiadomo, że doświadczył objawiania, a więc czegoś pośredniego.
Gdy ktoś powie, wiem ponieważ poznałem w Jaźni, wtedy mamy do czynienia z bezpośrednim doświadczeniem wiedzy, a więc prawdy.

Ps. Naturalnie z wyłączeniem świadectw takich, którzy konfabulując, podszywają się pod tych, którzy "poznali", rozmaitych oszustów, którzy dla własnej chwały, a często dla zdobycia majątku wmawiają innym swoje doświadczenia.
Oraz wszystkich osobników z zaburzeniami lub chorobami umysłowymi.
Wszystkie powyższe postaci bardzo łatwo jednak zlustrować, a więc przejrzeć.
Człowiek, który nie poznał prawdy, a jedynie przypisuje sobie to doświadczenie, nie będzie w stanie udowodnić swoich racji, będzie stosował argumentację ad absurdum, jego wywody będą sprzeczne z logiką.
Ludzie z zaburzeniami i chorobami zaś, charakteryzują się irracjonalnymi projekcjami, czyli fantazjami.
Nie doświadczają wniknięcia w Jaźń, ale wyobrażają sobie to.
Wyobrażenia te są tylko i wyłącznie iluzjami i nie niosą w sobie jakiejkolwiek prawdy.



WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA

Medytacja z użyciem mantry "OM", czyli uniwersalny środek do duchowego celu.


 OM – Pranava

Pranava – recytowanie sylaby OM.
Według Joga-sutr pranawę powinno się intonować, a jej wewnętrzne znaczenie kontemplować w celu zbliżenia do „wewnętrznej Jaźni”. Ponieważ jest to podstawowa mantra, nazywa się ją również „pierwotnym nasieniem”, ponieważ pranawa jest łodzią, dzięki której jogin może bezpiecznie przekroczyć ocean świata i osiągnąć brzeg absolutu.
Ramakrishnę Paramahansę odwiedził pewien sadhu który miał przy sobie tylko dzbanek na wodę oraz książkę. Książka ta była jego skarbem, sadhu codziennie celebrował przed nią rytualne pokłony, przystrajał ją kwiatami, a potem czytał ją w największym skupieniu. Gdy poznałem go bliżej – opowiadał Ramakrishna – poprosiłem go, aby pokazał mi książkę, a po jej otwarciu zobaczyłem na każdej stronie tylko dwa słowa „OM Ram”, zapisane dużymi literami, na czerwono. A sadhu powiedział: „Jakiż sens ma przeczytanie całej biblioteki? Bóg jest źródłem wszystkich ksiąg świętych, i nie ma różnicy pomiędzy Nim a Jego Imieniem. W Jego Imieniu zawarte jest wszystko, co znajduje się w świętych księgach. Mnie to wystarczy”.
W Wedach, najstarszych świętych księgach hinduizmu,można przeczytać: Na początku był Władca wszystkich stworzeń, drugim (następnym) po nim było Słowo.
I Słowo było zaprawdę najwyższym Brahmanem.

Ta fraza, ma swoje podobieństwo do pierwszego wersu Ewangelii św. Jana: "Na początku było Słowo, i Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo". Niewątpliwie, słowo i idee są nierozłączne. Niemożliwa jest idea Boga bez słowa, które Boga wyraża.
Podobieństwo istnieje także w przypadku praktyki mistycznej, prowadzonej przez przedstawicieli chrześcijaństwa i religii wschodu.
Praktyka intonacji mantry "OM" jest odpowiednikiem chrześcijańskiej modlitwy Jezusowej, którą praktykowali mnisi w klasztorach na górze Synaj i Athos. 
Jednak intonowanie za pomocą głosu, a nawet mentalne powtarzanie mantry "OM" to dopiero wstępna faza procesu.
Wyższa forma praktyki mantrycznej z wykorzystaniem "OM" nazywa się shabad upasana.Jest to kontemplacja boskiego astralnego dźwięku wewnętrznym uchem.
Ta muzyka następuje już samoistnie, bez ingerencji praktykującego.
Jest wynikiem łaski Boga lub inaczej mówiąc, zasługi dla praktykującego za włożony wkład.
Mantra wydobywana ze strun głosowych może pomóc praktykującemu w uzyskaniu znacznego stopnia koncentracji, jednak nie poprowadzi go do wyzwolenia.
Dopiero shabad upasana jest instrumentem wewnętrznej transmutacji, która w efekcie owocuje duchowym spełnieniem.





"OM jest Brahmanem. OM jest wszystkim. Kto medytuje na OM osiąga Brahmana." ~ Taittiriya Upaniszady


WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA

Automatyzacja czynności życiowych, czyli jak nie postępuje człowiek świadomy


Świadome kształtowanie swojego życia należy zacząć od odautomatyzowania swoich działań codziennych.
Większość ludzi żyje jak automat, który dzień po dniu wykonuje zaprogramowane czynności.
Po wielu latach takiemu schematowi poddają się też uczucia i emocje człowieka.
Życie takiej osoby staje się mechaniczne, sztywne i może ona co najwyżej odtwarzać treści dotychczas poznane.
Nie ma większych szans na jakiekolwiek kreatywne czy twórcze rozwiązania ... w dziedzinie rozwoju świadomości zaś nie może ktoś taki liczyć na sięgnięcie na wyższe piętra pojmowania. 
Umysł ma tendencję do uzależniania się, czynników uzależniających jest zaś cała mnogość.
Zadaniem człowieka świadomie kształtującego swoje życie,  jest codzienne przeciwdziałanie tworzącym się uzależnieniom.
Życie człowieka-automatu jest przewidywalne, można je nazwać spokojnym i uporządkowanym, jednak nie ma w nim progresji, nie ma rozwoju.
Oczywiście istnieje uniwersalny imperatyw rozwoju, a więc ewolucja wszechświata wymusza na poszczególnych jednostkach rozwój.
I z tego też powodu ludzie preferujący stagnację lub tacy, którzy utknęli w uzależnieniowych schematach umysłu będą doświadczani przez samo życie impulsami pobudzającymi do rozwoju.
Człowiek - robot żyjący swoimi uzależnieniami, gdy zostaje dotknięty impulsem pro-ewolucyjnym doświadcza załamania się dotychczasowego status-quo.
Będąc w okowach automatycznych zachowań  nie jest w stanie elastycznie zareagować na bodźce ewolucyjne, przez to doświadcza cierpienia, które może objawiać się na wielu płaszczyznach.
Jako choroba, na płaszczyźnie fizycznej, jako rozpad związku na płaszczyźnie emocjonalnej, jako utratę poczucia własnej wartości lub wejście w stan depresji, na płaszczyźnie psychicznej itd.  
Tak czy inaczej kultywowanie i utrzymywanie się w stanie automatycznych zachowań jest czymś szkodliwym, i to nie tylko dla ludzi chcących podążać drogą świadomego rozwoju.
Jednak świadome życie wymaga pewnego wysiłku, ten wysiłek polega na ciągłej bacznej obserwacji siebie, swoich reakcji, a także zachowań naszego otoczenia.
Kolejnym elementem jest właściwa reakcja , a dokładniej mówiąc właściwy wybór, którego jednostka musi dokonywać codziennie na nowo.
Traktowanie każdego kolejnego dnia jako czegoś nowego, jako początku nowych doświadczeń, oraz dokonywanie codziennie autonomicznych decyzji odnośnie nawet banalnych spraw jest przejawem świadomego życia.
Takie postępowanie prowadzi człowieka do rozwoju świadomości, do postrzegania rzeczywistości z coraz szerszej perspektywy, a tym do wiedzy o istocie rzeczywistości.



WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA

Nadstawianie drugiego policzka jako wyraz niezrozumienia praw duchowych


Chrystusowa koncepcja nadstawiania drugiego policzka zweryfikowała się na przestrzeni wieków negatywnie.
Otóż postawa taka nie tylko nie zmniejszyła zła na świecie, nie wyeliminowała podłości ludzkiej ale jeszcze ją wzmocniła i rozszerzyła.
Gdy pozwalasz komuś uderzać się w policzek i nie reagujesz na to, ten ktoś nie tylko nie odejdzie po pierwszym uderzeniu ale zrobi sobie z ciebie "worek treningowy".
Mało tego, taka postawa sprawi, że ów degenerat poczuje istne przyzwolenie na zadawanie razów.
Jest to dowiedzione w rozmaitych eksperymentach psychologicznych, a także można to zaobserwować we wzajemnych relacjach ludzi pozostających w zwartych grupach, od najwcześniejszego dzieciństwa.
Kto ulega przemocy w sposób bierny, ten staje się jej ofiarą na długie lata ... czasami na całe życie.
Poza tym agresor gdy zauważy, że ofiara stosuję zasadę chrześcijańskiej bierności, wtedy jego furia zwiększa się wielokrotnie.
Taka sytuacja dotyczy nie tylko relacji pojedynczych osób ale także całych społeczeństw.
Tak więc zasada nadstawiania drugiego policzka jest negatywna ponieważ wyzwala więcej agresji i zła.
Na wszelakie przejawy zezwierzęcenia, zła, patologii trzeba reagować  zdecydowanie, ale też w sposób racjonalny.
Wybaczenie duchowe nie ma nic wspólnego z brakiem reakcji na zadawane cierpienie.
Wybaczać należy dla samego siebie, aby nie zanieczyszczać swojego sumienia nienawiścią, która degeneruje człowieka i zatyka podświadomość niczym zły cholesterol żyły, powodując odcinanie świadomości człowieka od światła Duszy (Boga).
Wybaczenie nie jest skierowane w stronę oprawcy ale jest wyrazem zaawansowania duchowego i troski o własny rozwój duchowy.
Niemniej jednak odpieranie ataków i stosowanie zasady sprawiedliwości w życiu codziennym, powinno być dla każdego człowieka świadomego oczywistym wyznacznikiem postępowania. 
Gdy pozwalamy na to aby nas krzywdzono, pozwalamy na to aby krzywdzono innych.
Tak właśnie działa w praktyce zasada wzajemności, wynikające z nie-dualności rzeczywistości.
Innymi słowy gdy wszystko jest ze sobą powiązane to każdy najmniejszy akt automatycznie wpływa na wszystkie zaangażowane elementy układu.
Wielu ludzi tłumaczy sobie zasadę nadstawiania drugiego policzka na sposób njuejdżowy.  Jeśli czynie coś dobrego, a więc nadstawiam drugi policzek, to w zgodzie z zasadą mówiącą, że to co daję do mnie wraca, wróci do mnie coś dobrego.
Analogicznie oprawcę spotka zasłużona kara za to co uczynił.
Tak się jednak nie dzieje, nie może się tak stać ponieważ pozwolenie sobie na bierne krzywdzenie siebie, jest już złem.
Brak obrony własnej jest atakiem wymierzonym w samego siebie.
Gdy tak postępujemy to w zgodzie z prawami uniwersalnymi rządzącymi kreowaniem rzeczywistości, powielamy tylko zło.
W takim razie to co do nas wróci, to kolejne cierpienie zadane być może z innej ręki.
Jest to postawa, która wpędza człowieka w niekończący się wir, w którym spotyka go to na co sobie pozwala.
I tak, gdy człowiek kocha samego siebie, szanuje samego siebie, i nie pozwala samego siebie krzywdzić ... tym samym kształtuje swój osobisty, indywidualny los w oparciu o takie wyznaczniki.
Gdy ktoś pozwala siebie ranić, wyzwala spiralę, która przyniesie mu tylko więcej zranień.
Nie ma ucieczki od tego prawa.
Jedynym rozwiązaniem jest zmiana indywidualnej postawy wobec samego siebie.
Nie nadstawianie drugiego policzka, ale wyraźne stawianie osobistych indywidualnych granic dla ingerencji innych w naszą sferę intymności.
W przypadku zaś gdy ktoś w sposób brutalny wtargnie w naszą strefę indywidualnej wolności, trzeba reagować.
Już nie tylko dla siebie ale dla czystości, uczciwości, ładu i porządku całego układu/systemu energetycznego, jakiego jesteśmy (jako ludzie) częścią.


WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA

Dobro i zło jako wyzwolenie i zniewolenie.


Zło jest nieświadomością i niewiedzą, a wszystko co powstaje z nieświadomości i niewiedzy daje negatywne skutki.
Dobro jest czymś odwrotnym.
Tak więc zło jest tym co zniewala , a dobro tym co wyzwala.
Wyzwalanie i zniewalanie można zobrazować jako zapętlającą się w kłębek nić, a wyzwalanie jako rozwiązywanie tego kłębka.
Każde myśl-słowo-czyn wynikające z nieświadomości i niewiedzy, a więc będące złem powoduje, że dana jednostka zapętla się w coraz większy kłębek, czym popada w coraz większą nieświadomość , a więc oddziela się od światła swej duszy, a tym samym od Boga.
Analogicznie, każde działanie nacechowane dobrem będzie rozwiązywało kłębek nici i tym samym prowadziło jednostkę do wyzwolenia , poprzez zwiększanie samoświadomości.
Z takiej perspektywy postrzegania, znaczenia dobra i zła znacznie odbiegają od potocznego ich rozumienia.
Złem czy dobrem nie jest z sensie duchowym to co zostało przez ogół za takie przyjęte...np. poprzez system norm prawnych, obyczajowych, kulturowych (chociaż te mają wpływ na to co później objawia się dobrem lub złem).
Nie jest też tym co dana jednostka sobie za takie wyobraża.
Dobro i zło to konsekwencje określonego przeżywania życia, czyli istnienia.
Jedno prowadzi do wyzwolenia, a drugie do zniewolenia...lub używając języka duchowego, jedno prowadzi do wzrostu, a drugie do upadku.
Jak rozpoznać, które do czego prowadzi , a więc czym jest w danej chwili ?
To jest sprawa bardzo subtelna i weryfikacja taka może odbywać się tylko we własnym sumieniu.
Chociaż w większości przypadków widać po danym człowieku czy żyje dobrem , czy złem.
Zarówno dobro jak i zło odbijają się w życiu człowieka niczym pieczątka.
Nie sposób tego nie dostrzec.
Gdy człowiek rozpoczyna świadome rozpoznawanie swojego życia , wtedy widzi jakie elementy w dotychczasowej jego egzystencji zniewalały go, a więc prowadziły do nieszczęścia , desperacji, depresji, złości, nienawiści, samolubstwa, ....ponieważ te cechy świadczą o życiu złem.
Podobnie człowiek może w prosty sposób rozpoznać to co było wyzwalające, dobre, a więc radość, szczęście codzienne, miłość , życzliwość , altruizm etc.
Takie rozpoznanie i weryfikacja pozwala człowiekowi chcącemu świadomie kształtować swoje życie, wyeliminować te wszystkie elementy, które sprowadzają go na złą drogę, czyli elementy, które sprawiają, że cierpi.
Pozwala też wybrać takie elementy, a zarazem takie postępowanie w życiu , które go wznosi, czyli uszczęśliwia.
Mawia się często, że życie człowieka spoczywa w jego rękach.
Nawet jeśli istnieje więcej elementów determinujących losy jednostki niż tych, które są bezpośrednio od niej zależne...to wybór między drogą dobra , a drogą zła leży niewątpliwie w gestii jednostki (człowieka).


WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA

Formularz kontaktowy - jeśli masz jakieś pytanie, zapraszam do korespondencji

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *