niedziela, 7 kwietnia 2013

Cierpienie duszy, a ujarzmianie ego ... co jest podmiotem rozwoju duchowego ?


Nie istnieje coś takiego jak cierpienie duszy.
Dusza nigdy nie cierpi , to ego cierpi ponieważ nie zawsze może postawić na swoim.
To ego cierpi, gdy nie wszystko układa się tak jakby sobie ono wyobrażało , że powinno być , dziać się, układać.
Tzw. cierpienie duchowe znane wszystkim mistykom oraz stan nazywany acedią, który towarzyszy "głębokim" aspirantom duchowej praktyki , dotyczy więc ego.
Cała praktyka nazywana "rozwojem duchowym" nie dotyczy duszy, ale właśnie ego.
Wszelakie ćwiczenia duchowe skupiają się na ego ,
pomimo określenia "duchowy", które to może przeciętne osoby  wprowadzać w błąd.
Joga, która sama w sobie jest dyscypliną duchowej praktyki oznacza "ujarzmienie" , a także "zjednoczenie".
Co trzeba zatem ujarzmić i co z czym zjednoczyć ?
Ujarzmienie dotyczy ego , należy rozmaitymi metodami (technikami) sprawić aby ego podporządkowało  się Bogu (Atmanowi).
Zjednoczenie dotyczy wszystkich aspektów "pozornie" rozdzielonych, gdyż ego stanowi bufor rozdzielający świadomość osobową (zmysłową) , czyli w tym przypadku świadomość człowieka z krwi i kości od tzw. wyższej świadomości (Atman).
Wielu "znawców" doktryn ezoteryki duchowej naucza o konieczności zniszczenia ego , inni mówią o jego wypaleniu , rozłożeniu itp.
Są to jednak niedorzeczności.
Ego nie można zniszczyć, nie można go usunąć , nie można go wypalić w ogniu boskiej miłości , jak mawiają piewcy new age.
Ego stanowi bowiem o jednostkowej , indywidualnej tożsamości osobowej.
Bez tego elementu nie istnieje jakakolwiek indywidualność.
Oczywiście buddyści , zatwardziali advaityści bądź ludzie naiwni będą głosili, że ego stanowi iluzję , kreuje indywidualną karmę i przyczynia się de facto do cierpienia.
To prawda , ale przyczynia się do cierpienia samego siebie , gdyż nic poza ego cierpieć nie może.
Więc narzekania, czy nawoływania zwolenników anihilacji ego są wołaniem samego ego, które aby nie cierpieć jest w stanie stwarzać koncepcje autodestrukcyjne i modele , które mają wyeliminować podmiot postrzegający za pomocą tego podmiotu właśnie.
Jest to istne pomieszanie z poplątanie, które prowadzi na manowce.
Otóż ego wcale nie jest powołane do jego zniszczenia.
Gdyby tak było , jaki sens miałoby jego zaistnienie ?

Ego posiada wolną wolę (nie wikłając się w stwarzanie teorii prapoczątku wszystkiego) , a dzięki niej (chociaż w praktyce jest mocno ograniczona) może podejmować decyzje i dokonywać wyborów.
Ten element z jednej strony powoduje istnienie ewolucji indywidualnej świadomości, a z drugiej stwarza pole do zaistnienia prawa karmy (prawa przyczyny i skutku).
Ego w swoim przejawieniu indywidualnym korzystając z danej mu wolnej woli najczęściej wykorzystuje je do ... buntu , a więc do sprzeciwu.
Czasem bardzo irracjonalnego sprzeciwu, przeciwko temu co zastane.
Nie rozpoznając całości planu zdarzeń, ego korzysta z takich informacji jakie są mu dostępne w danej chwili doświadczenia i tym samym podejmuje decyzje , które kreują jego dalsze losy.
Zatem poglądy głoszone przez "zwalczających" ego , są poglądami ludzi najbardziej w ego zaangażowanych.
Powiem więcej , nie tyle zaangażowanych co zafixowanych w swoim własnym ego.
Autodestrukcja jest jedną z najbardziej ekstremalnych form samoobrony ... tym jest między innymi samobójstwo.
Samobójcy to egoiści !!!
Ego woli dać się zniszczyć (między innymi poprzez tworzenie filozofii anihilacji ego), niż podporządkować Bogu , Jaźni , Wyższemu Porządkowi Kosmicznemu etc.
Ci, którzy są największymi przeciwnikami ego , są największymi egoistami par excellence.
Co zatem jest zadaniem rozwoju duchowego , co jest celem duchowej praktyki Jogi, czy każdej mistyki , skoro nie zniszczenie ego świadomości ?
Tym celem jest podporządkowanie ego Bogu , a więc Najwyższej Woli Kosmicznej , która jest niejako zaimplantowana w każdej indywidualnej świadomości jako Wyższa Jaźń (Atman).
Wszelkie praktyki, ćwiczenia, posty, wyrzeczenia (asceza) , studia duchowej wiedzy ...absolutnie wszystko to służy wytrenowaniu (wychowaniu) ego do poddania się Bogu.
Z tym, że ego nie można do tego zmusić.
Tak, to jest jedna z największych tajemnic duchowości ezoterycznej.
Ego musi poddać się samo.
Ale nie uczyni tego od razu , będzie walczyć.
I każdy kto rzeczywiście podjął duchową praktykę wie o tym doskonale.
Okresy "ciemnej nocy duszy" doświadczanej przez mistyków wszelkich tradycji duchowych są przykładem na walkę ego o prymat swojego status quo.
To okresy gdy ego przejmuje ponownie świadomość we władanie i stara się wszelkimi znanymi sobie sposobami powrócić na dawne miejsce.
Najczęściej ego atakuje lękiem (każdy człowiek ma jakiś lęk w sobie, który jest dla niego najstraszniejszy i właśnie tym lękiem zaatakuje ego).
Trenowane duchowo ego jest jak zranione zwierze , które atakuje na oślep, a z drugiej strony na narzędzia ataków wybiera to co jest dla człowieka najtrudniejsze do zniesienia w danej chwili.
Trening duchowy ego można porównać metaforycznie do ujeżdżania dzikiego konia przez kowboja.
Mustang taki rzuca się , wierzga , kopie, chce zrzucić jeźdźca za wszelką cenę ... ale w końcu przestaje walki , poddaje się.
Mówi się wtedy, że jeździec ujeździł rumaka ;)
Tak też jest z ego ... proces rozwoju duchowego jest procesem ujeżdżania ego.
Gdy owo się poddaje następuje przejęcie kontroli nad całością świadomości przez Wyższe Ja.
Ci, którzy tego doświadczyli opowiadają o niezwykłym błogostanie, o zaprzestaniu walki.
To jest właśnie cel każdej duchowej praktyki.
Stan bez-walki.
Jednak aby ten stan osiągnąć potrzeba walczyć ... walczyć z ego , tak jak kowboj walczy z ujeżdżanym koniem.
Nie chce skrzywdzić tego konia, nie chce jego śmierci czy zagłady ... chce tylko aby ten koń dobrze mu służył we wspólnej wędrówce.
Oświecone ego to jest właściwe określenie.
Nic innego bowiem nie może ulec oświeceniu.
Dusza tego nie potrzebuje gdyż już jest świetlista , Bóg tym bardziej tego nie potrzebuje gdyż jest czystym światłem.
Nieoświecenie jest brakiem światła Boga , które przez cały czas prześwietla świadomość.
Gdy ego jest dzikim mustangiem, wtedy światłość boskiej natury nie może operować w całym spektrum świadomości, a ego doświadcza cierpienia, które samo na siebie sprowadza.
Wielu mistyków, czy wtajemniczonych w ezoteryczną wiedzę duchową uważa, że stanem najwyższym w rozwoju duchowym jest stan bez-ego.
Nie jest to jednak stan gdy ego indywidualne zanika, czy zostaje zniszczone , a tylko stapia się z Jaźnią.

Indywidualność nie zanika , a jedynie staje się podporządkowana w stanie idealnej harmonii i spokoju (shanti) porządkowi kosmicznemu (boskiemu).
Wszelki bunt ustaje , a efektem tego staje się doskonała akceptacja.
Zanim do tego jednak dojdzie , adept ma przed sobą wiele pracy, która jest procesem ujarzmiania ego (nie likwidowania) , podczas którego ego nieraz będzie wierzgać , kopać i zrzucać jeźdźca.
To jednak zupełnie normalne i naturalne.
W religiach takich jak chrześcijaństwo, judaizm, czy islam istnieje "postać" szatana, który kusi, zwodzi i oddala człowieka od Boga.
Ten szatan to nic innego jak ego , które tak bardzo wierzy w swoją indywidualną niezależność, że nie jest w stanie uświadomić sobie jakiejkolwiek innej prawdy.
O człowieku , który całkowicie utożsamia się li tylko z własnym ciałem (ja jestem tylko tym ciałem) , który nie wierzy w Boga, czy tzw. życie po śmierci , można powiedzieć, że jest szatanem.
Szatan utożsamiany jest często z Lucyferem , aniołem, który jakoby zbuntował się przeciwko Bogu i upadł.
Wg. wyznawanej przeze mnie kosmologii anioły także posiadają ego , a więc mit ten byłby zasadny.
Gdyż nawet najwyższe istoty będące indywiduami są podatne na wzbudzenie swojego ego , a tym samym na opanowanie duszy przez niewiedzę.
Gdyż ego/szatan to synonimy niewiedzy lub raczej zapomnienia.
Można zatem powiedzieć, że każdy, absolutnie każdy człowiek jaki żyje na ziemi jest egoistą.
Gdyby tak nie było, taki człowiek nie mógłby na ziemi zaistnieć (wyjątkiem są istoty zwane w duchowości wschodu Avatarami, ale to inna tematyka).
Dzieje się tak, ponieważ to ego powoduje powstanie ciała.
Ego, a konkretniej formy myślowe zwane sanskarami, które kształtują określoną rzeczywistość doświadczalną ego-świadomości , a przenoszone są w sferach subtelnych umysłu , które psychologia nazywa podświadomością.
Ego opiera swój byt na wzorcach podświadomości, które samo koduje ...i tak napędza się ten proces.
Egoistą nie przestaje się być nawet wtedy gdy ego jest poddane Woli Boga.
Można wtedy mówić o "świętym egoiście".
Ktoś kto nie jest zbyt dobrze obeznany z tematyką wiedzy ezoterycznej , mógłby po przeczytaniu tego tekstu zadać sobie pytanie.
W takim razie kim ja jestem ?
Czy jestem ego świadomością, a jeśli tak to dlaczego z tego tekstu wynika, że ego jest jednak czymś różnym od tego co uważam za siebie.
Skoro mam trenować ego to nim nie jestem (przynajmniej tak do końca) , a skoro to ego ma się poddać Bogu , to i owym Bogiem tak do końca nie jestem.
To wszystko bardzo słuszne i ważne pytania.
Tak naprawdę wszystko to , całe spektrum świadomości stanowi jeden zespół, czy inaczej informacyjne pole świadomości.
Ego jest osobowością indywidualną , podczas gdy Bóg jest elementem wspólnym dla wszelkich indywidualności.
To zaś co steruje lub wydaje się, że steruje tym procesem , a więc decyduje o tym czy i jak ma wyglądać rozwój duchowy to pewna wypadkowa świadomości indywidualnej (ego) i świadomości wyższej (Boga).
Aby "narysować" sobie taki edukacyjny obraz tej zawiłej rzeczywistości, można posłużyć się schematem znanym z filozofii Huny.
Otóż Huna dzieli świadomość na trzy części, jednocześnie uznając każdą z tych części za oddzielny byt (pozornie oddzielny).
Więc mamy do czynienia z podświadomością - świadomością - nadświadomością.
Lub nazywając inaczej Niższym Ja - Średnim Ja-Wyższym Ja.
Chociaż wszystkie razem tworzą jedną całość to każdy z tych elementów odpowiada za swoje pole działań.
Świadomość "średniego ja" to jest to czym operujemy na co dzień.
I od tej średniej świadomości zależy kierunek jaki nadajemy swojemu życiu , czy raczej jaki kierunek zostanie nadany życiu całego indywidualnego trój-zespołu świadomości.
W tej średniej świadomości raz to manifestuje się (bryka) ego , a raz Wyższe Ja (to dlatego Jezus Chrystus powiedział do swojego najbliższego ucznia "idź precz szatanie" .. w tamtej chwili świadomością Piotra zawładnęło ego czyi szatan).
I jakkolwiek Huna nie wyczerpuje całego tematu odnośnie procesu rozwoju duchowego, tak jak czyni to np. Joga ... to jest dobrym materiałem dla początkujących adeptów, aby ci zrozumieli zasadę "działania" umysłu.
Metod , technik, ćwiczeń , które mają mieć za zadanie ujarzmienie ego zostało "wymyślonych" na przestrzeni tysięcy lat wiele.
Jedne szybciej prowadzą do ujeżdżenia ego , inne wolniej.
Wszystko to zależne jest od indywidualnych predyspozycji jednostki.
Jednak wszystkie one mają wspólne elementy, które bez względu na rodzaj praktyki, muszą być wdrożone aby ego mogło zostać obłaskawione.
Są to :
-dyscyplina
-cierpliwość
-wiara
-cnota
Na podobieństwo wyżej wspomnianego kowboja , adept musi zapanować nad rozbrykanym ego , a to nie może się udać gdy kowboj (adept) będzie zeskakiwał z konia (ego) po każdym jego bryknięciu ;)
Gdy rozpoczyna się ujeżdżanie, nie można przerywać tego procesu, gdyż wtedy nie daje on żadnego skutku, a nawet przeciwnie , ego staje się coraz bardziej uodpornione na bodźce i wtedy trzeba stosować je w dużo bardziej skondensowanych dawkach.
Kończąc ten wywód powiem, że najważniejsza jest systematyczność i uczciwe oddanie się procesowi.
I trzeba też pamiętać, że samo ego się nie ujeździ, trzeba dosiąść mustanga i skończyć dopiero wtedy gdy stanie się dostojnym rumakiem. ;)

Ps.
Oczywiście istnieje wiele definicji określających ego.
Dla mnie ego jest osobową formą lub częścią świadomości duszy , posiadającą określone indywidualne cechy (tzw. charakter).
I z perspektywy takiego rozumienia należy czytać powyższy tekst.


WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA

2 komentarze:

  1. Wraz z wczesniejszym panskim artykulem o ucieczce w "latwizne", tekst ten wydal sie dla mnie kluczowym do zrozumienia kwestii wolnej woli I woli podporzadkowanej Bogu.Intensywnie zglebialam ten temat ostatnio I dziekuje za umozliwienie mi znalezienia tak inspirujacych odpowiedzi. Pozdrawiam - Kasia

    OdpowiedzUsuń
  2. "Nie istnieje coś takiego jak cierpienie duszy.
    Dusza nigdy nie cierpi , to ego cierpi ponieważ nie zawsze może postawić na swoim." A więc okazuje się, że fizyczny ból, który odczuwam całe życie, gdy dzieje się coś złego nie jest bólem mojej duszy (jak mi się do tej pory wydawało), ale bólem mojego ego? No super.. więc o co w tym wszystkim chodzi. Skoro to co czuję, nie jest drogowskazem... więc co tak naprawdę się liczy na tej ziemi? Nie miłość? Nie dobro? Emocje nie są głosem duszy?... :( "wiem że nic nie wiem"
    roksada

    OdpowiedzUsuń

Formularz kontaktowy - jeśli masz jakieś pytanie, zapraszam do korespondencji

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *