translate

O roli osobistego sukcesu w rozwoju duchowym, o metodach wychodzenia z marazmu, o roli rozczarowania i niemożności wykorzystania swojego potencjału.

Człowiek potrzebuje sukcesów aby czuć się dobrze.
I to wcale nie jest truizm, to nie jest czcze gadanie, tak po prostu jest.
Najmniejszy sukces, sukces w życiu codziennym jest jak prysznic z kosmicznej energii.
Każdy człowiek jest "twórcą", aby funkcjonować prawidłowo potrzebuje kreować, stwarzać, wytwarzać ... dawać z siebie.
Gdy tak nie jest człowiek popada w marazm, dopada go stagnacja oraz depresja.
Taki człowiek traci poczucie swojej wartości, traci sens życia, zaczyna podupadać ... psychicznie i fizycznie.
Wszelkie techniki wsparcia rozwojowego, wszelkie metody samoregulacji siebie, wszelkie metody samouzdrawiania i kreowania swojego życia są li tylko pomocami dydaktycznymi służącymi temu aby człowiek mógł żyć w zgodzie ze swoim potencjałem, aby mógł wykorzystywać w pełni swoje naturalne zdolności i talenty, wreszcie aby mógł działać, kreować, tworzyć i osiągać w tym sukcesy.
Wszystkie cierpienia człowieka, które można opisać sformułowaniami:
"nie znam swojego celu w życiu";
"nie wiem co mam w życiu robić, czym się zająć";
"czuję się nie na swoim miejscu" itd.
są wyrazem niekorzystania ze swojego potencjału, który każda jednostka posiada (każda posiada inny, taki, a nie inny i dla siebie właściwy).
Gdy człowiek nie wykorzystuje swojego potencjału ( z wielu różnych przyczyn), wtedy ma trudności z osiąganiem sukcesu.
Gdy nie ma sukcesu, człowiek odczuwa rozczarowanie, co jeszcze bardziej zamyka mu drogę do rozpoznania i wykorzystania swoich zasobów wewnętrznych.
Na pozór koło się zamyka.
Nie wiem jakie mam potencjały, nie wiem co robić, nie wiem jak żyć, a więc nie mam sukcesów i jestem rozczarowany.
Czy jednak nie można niczego z tym zrobić, czy nie można wyjść z tego zamkniętego kręgu ?
Można, krok po kroku.
Jak się do tego zabrać ?
Jak napisałem powyżej każda jednostka realizuje się tworząc, a więc działając.
Kreacja realizuje się poprzez działanie.
Człowiek będący rozczarowanym, nie mający sukcesów takich jakich by sobie sam dla siebie życzył, zastyga w marazmie i przechodzi w stan jakby "oczekiwania".
Czasami takie oczekiwanie ma rację bytu, jednak musi być to bardziej działanie oczekujące, które można porównać do taoistycznego wu-wei (działania bez działania), niż niedziałanie będące wynikiem frustracji rozczarowania lub lenistwa i niemocy, która wynika z braku woli.
Oczekiwanie, które nie ma w swojej perspektywie "działania" jest nieracjonalne, ponieważ konserwuje człowieka w inercji.
Aby wyjść z tego stanu trzeba podjąć działania, podjąć starania.
Rozczarowania i brak sukcesów są pożywką dla lęków, kompleksów i wszelkich frustracji życiowych, a te z kolei "odbierają" i zaburzają pole energii świadomości człowieka.
Człowiek czuje się "wyzuty" z energii, słaby, bezsilny, nie mający mocy osobistej potrzebnej do przezwyciężenia danego stanu.
I tak dzieje się w rzeczywistości.
Energia życiowa jest niejako "spalana" przez frustrację i rozczarowanie, a jej płynność zostaje zaburzona.
Istnieją określone techniki wspomagające, które pomagają "odbudować" stan energetyczny ustroju, które powodują "uzupełnienie" w brakach energii.
Jednak te zabiegi wymagają posiadania przynajmniej podstawowej wiedzy o umiejętnościach ich zastosowania lub też konsultacji z osobą biegłą w tej sztuce.
Co jednak jeśli ktoś nie potrafi sam dla siebie zastosować technik, o których mowa jest powyżej ? ...  jak powinien działać i co robić ?
Najlepszą i najprostszą techniką, a właściwie postawą jest skupienie się na mini-sukcesach i czerpanie z nich radości, satysfakcji, zadowolenia.
Ten mechanizm sam w sobie zacznie podnosić energię, a tym samym nastrój osoby.
Nie chodzi o snucie dalekosiężnych planów na przyszłość, nie chodzi o wizualizowanie czy mentalne kreowanie swojego życia w jakimś odległym "kiedyś", chodzi o codzienne działanie z naciskiem na obserwację zwyczajnych sukcesów dnia codziennego.
Jeśli coś mi się udało, coś najbardziej banalnego to cieszę się tym, jestem z siebie dumny, jestem zadowolony.
Nie mówię sobie: "eee, to tylko jakaś mała rzecz, a ja chciałbym to lub tamto".
Na razie to lub tamto nie pojawi się, ponieważ nie posiadasz jeszcze właściwego zestrojenia energetycznego, nie masz wystarczającej wiary w swój sukces, a tym samym w siebie samego, wiary potrzebnej do tego aby zrealizować swoje kreacje.
Jednak krok po kroku, dzień po dniu, skupiając się na swoich drobnych sukcesach człowiek rozpoznaje, że jego nastrój się zmienia, zaczyna bardziej wierzyć w siebie, przestaje oczekiwać na "mannę z nieba", a zaczyna sam kreować swoje wizje życia.
Oczywiście porażki będą się zdarzały, jest to normalne ... i musi być to wkalkulowane w strategię postępowania osobistego od samego początku.
Jednak czasem to małe sukcesy staną się ważniejsze niż jakiekolwiek porażki.
Gdy tak się stanie człowiek "samoistnie" zacznie wracać do równowagi, wracać do swojego właściwego niezaburzonego stanu.
I tak krok za krokiem odnajdzie swoją utraconą moc.
Nie można bowiem liczyć, nic nie robiąc, a tylko oczekując, że same modlitwy, afirmacje, wizualizacje zrobią za nas całą pracę, nie można liczyć na to, że dobry "pan Bozia" przyniesie nam na skrzydłach anielskich wszelkie dary i wszelki dobrostan.
Tak się nie dzieje.
Bóg, anioły i wszelkie inne duchowe instancje cały czas współpracują z człowiekiem, współgrają z nim ale nie tak żeby wykonywać za człowieka jakiekolwiek działania.
Nawet największe przesłania, najwspanialsze treści, najgenialniejsze inspiracje przekazywane z "góry" na nic się zdadzą, jeśli człowiek nie podejmie decyzji o wdrożeniu ich w życie.
Tak działa ten proces i nie ma od niego odwołania.
Sukces codzienny i stan poczucia własnej wartości , a nawet pewnej dumy z samego siebie jest tym co prowadzi człowieka do wzrostu.
Gdyż jak pisałem wielokrotnie, aby powierzyć się Bogu i całkowicie oddać się naturalnym procesom życia, najpierw trzeba uwierzyć w siebie i wzmocnić siebie (wzmocnić ego).
Samorealizacja duchowa wiedzie poprzez samorealizację osobistą.
Nie osiągnie wyżyn duchowości ktoś kto przez całe życie zrzędzi, narzeka, cierpi z niespełnienia, jest rozczarowany sobą i swoim życiem, ucieka od rzeczywistości.
Odosobnienie duchowego adepta nie jest bowiem ucieczką ale odcięciem powiązań, które krępują swobodną kreację wyrażania się Duszy.
Ktoś kto ukryje się w piwnicy ponieważ nic mu w życiu nie wychodzi, nie może mówić o sobie, że jest adeptem duchowości, który osiągnął najwyższy poziom wyrzeczenia.
To jest nieprawda.
Ludzie, którzy wszędzie węszą spiski, którzy widzą w innych źródło swoich niepowodzeń są dalecy od wstąpienia na drogę duchowego rozwoju.
Wstępują na nią zaś ci, którzy chcą zacząć choćby od małych rzeczy, ale ciągle podąając w stronę wyjścia ze stanu swojego marazmu i zniewolenia rozczarowaniem.
Temu właśnie służy napawanie się własnymi, choćby najmniejszymi sukcesami.


WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA

O wzajemnych zapętleniach energetycznych, o złej i dobrej karmie, o tym czym się kierować w życiu i jaką postawę przyjąć aby być prawdziwie wolnym.

Z pewnego poziomu obserwacji nie ma czegoś takiego jak zła karma (czy dobra).
Są tylko naturalne scenariusze życia oparte na przyczynach i skutkach.
Inkarnowanie zależy od karmy, a ta od poziomu samoświadomości jednostki.
Wyżej rozwinięta jednostka nie stwarza sobie tzw. złej karmy ... choćby dlatego, że nie wchodzi w zażyłe relacje z ludźmi, które to właśnie i w największym stopniu taką karmę stwarzają.
Żyć tak  aby nie tworzyć karmy ... taki jest cel najwyższych duchowych aspirantów.
Karmę należy analizować, rozpoznawać aby żyć świadomie, aby przyjąć ją świadomie.
Ja wskazuję na to aby kryterium podejmowania decyzji była słuszność, a konkretnie poczucie słuszności, które wynika z głębi człowieka ... nie z czasowego samopoczucia.
Gdy jestem przekonany, że coś jest właściwe, słuszne to wtedy to czynię.
Natomiast czasami mogę mieć dobre samopoczucie i może być mi w jakiejś sytuacji miło, przyjemnie, dobrze ... a wiem, jestem przekonany, że dana sytuacja, relacja nie jest właściwa ... wtedy to przecinam, kończę, rozwiązuję.
Może się zdarzyć i zdarza się często, że człowiek wchodzi w związek uwarunkowany karmicznie.
Dopóki tego nie rozpozna i nie zaakceptuje (lub świadomie nie wyjdzie z tej relacji), dopóty będzie cierpiał (o ile uwarunkowania karmiczne powodują relacje patologiczną).
Wszelkie egzaltacje, ekscytacje, podniety emocjonalne, zakochania, zmysłowe pasje, związki z ludźmi oparte na uczuciach ... to wszystko tworzy karmę (dobrą czy złą).
Wysoki dostojnik duchowy jest "stąd ale nie z tego świata", stoi jakoby na uboczu, a jednocześnie jest w środku.
Nie przywiązuje się, nie zapętla, to co niepotrzebne od razu odcina, to co zbędne pozostawia za sobą.
Jest naturalny i pozwala się prowadzić temu co w nim najwyższe.
Aby tak postępować trzeba posiadać wiedzę na temat wzajemnych oddziaływań energetycznych jakie występują pomiędzy ludźmi (chociaż nie tylko).
Właściwą postawą z punktu widzenia duchowego rozwoju w kwestii relacji międzyludzkich jest skupienie się na sobie.
W dzisiejszych czasach jest to postawa wysoce kontrowersyjna, a wg. niektórych uznawana za postawę mało etyczną z punktu widzenia tzw. humanitaryzmu.

Gdy jednak człowiek jest skupiony tylko na sobie, ale w takim znaczeniu, że skupienie jest penetrujące do źródła czyli do najwyższego poziomu, wtedy jego relacje z ludźmi (choćby z pozoru zaniedbane) będą układały się właściwie (ani dobrze, ani źle - właściwie).
I dopiero to daje szczęście w pełni wolności oraz powoduje "nietworzenie karmy".
Otwartość na ludzi nie jest i nie była nigdy niczym pozytywnym (w myśl wiedzy ezoterycznej wiedzy duchowej).
Chociaż ludzie w swoim potocznym rozumieniu tak właśnie sobie to tłumaczą.
Ale nie chodzi też o to aby mieć innych w całkowitym "poważaniu".
Otwieranie się, ma być nakierowane na siebie i tylko na siebie ...  to znaczy na swoje wyższe poziomy świadomości, z których Bóg (Atman) stanowi poziom najwyższy.
Chodzi o kontrolowanie swoich relacji z ludźmi i nie rzucanie się na siebie wzajemnie z otwartymi ramionami (najczęściej w oparciu o tymczasowe samopoczucie,chwilową podnietę, zauroczenie, ekscytację itp.). 
Chociaż taka postawa zawiera w sobie wiele romantyzmu i jest podsycana przez folklorystyczne stereotypy mówiące o "dobrej" naturze człowieka, to takie zachowanie wydaje człowieka na pastwę tego co jest w drugim człowieku, a czego tamten nawet sobie nie uświadamia. 
To dlatego "kochający się" ludzie, którzy z wielką pompą biorą ślub, przed całym światem ogłaszając swoją dozgonną miłość, trzy lata po tym wydarzeniu stają się największymi wrogami i darzą się najszczerszą nienawiścią.
I to tylko jeden przykład z tysięcy możliwych scenariuszy, które jednak mają taki sam model energetycznego oddziaływania.
Dlatego wielu ludziom powtarzam ... chcesz kochać, kochaj siebie i tylko siebie, a będziesz pewien, że swoim kochaniem nikomu nie zaszkodzisz.
Pragnienie kochania innych "na siłę" jest wyrazem egoizmu i jest to bardzo szkodliwe dla osoby obdarowanej tym uczuciem (choćby obdarowujący miał zupełnie inne odczucia w tej materii).
Bo kochaniem, tzw. kochaniem można zaszkodzić najbardziej - chociaż jest to wiedza, którą posiadają nieliczni, a reszta w przypływie egzaltacji związanej z niezaspokojeniem emocjonalnych potrzeb, zwalcza tą wiedzę ... zwalcza przy pomocy ignorancji.
Jak zgubne są "bliskie związki" z ludźmi dobrze opisuje Łazariew w swojej "Diagnostyce Karmy".
Ja to w 100% potwierdzam.
Jeśli jest to możliwe, to najlepiej utrzymywać tylko luźne relacje z ludźmi (i to nawet z tymi "najbliższymi").
Żadnego zapętlania emocjonalnego, żadnych koligacji karmicznych.
Nie mówię już o wampiryzmie energetycznym, który występuje tylko i wyłącznie pomiędzy ludźmi sobie nieobojętnymi.
W kwestii powiązań międzyludzkich na poziomie energetycznym najistotniejsze są myśli, które są emitowane w oparciu o silne emocje.
Emocje w tym przypadku to taki swoisty generator, a myśli stanowią linie przesyłowe.
Myśli są wysyłane od nadającego do odbierającego w konsekwencji silnej reakcji emocjonalnej (zakochanie, pożądanie, pragnienie ale też zazdrość, chęć kontrolowania, sprawdzania itd.).

Jednak do odbierającego nie płyną tylko te świadome myśli i emocje, płyną też inne - niejako jednym strumieniem.
Te inne nie są rejestrowane do końca świadomie przez nadającego, i to jest właśnie niebezpieczne.
Gdy dochodzi do zapętlenia energetycznego dwóch pól świadomości (czyli bardzo ścisłej interakcji dwóch osób), wtedy już nie jest możliwe rozeznanie tego, które konkretnie myśli i emocje zawiniły.
Tym bardziej, że następuje reakcja zwrotna i często odbiorca zupełnie intuicyjnie "uświadamia" sobie, że zaczyna czuć się źle, niekomfortowo, że jest osaczany przez konkretną osobę, a ściślej przez wysyłane przez nią myśli napędzane emocjami (uczuciami).
Wtedy (również bardzo często nieświadomie) rozpoczyna się "rewanż" i dotąd przedmiot "ataku" staje się atakującym.
Zapętlenie narasta.
Są sytuacje gdy rozwiązaniem takiego stanu rzeczy może być tylko rozdzielenie poddających się wzajemnej penetracji energetycznej, pól świadomości ... lub też poddanie się intensywnej terapii.
Aby nie wchodzić w takie zależności, adept ezoterycznej drogi rozwoju duchowego powinien stosować prewencję w doborze ludzi w swoim otoczeniu, a także powinien trzymać ludzi na energetyczny dystans.
Najlepszą techniką dla wdrożenia takiej życiowej postawy jest właśnie skupienie na sobie, czyli na Jaźni.


WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA

Co i jak w człowieku się zmienia ? Na czym polega ta zmiana i czy w ogóle występuje ?

Nic nie wymaga zmiany, wszystko jest właściwe takie jakie jest.
Kto chce zmieniać ten nie akceptuje, a kto nie akceptuje ten żyje w ciągłym buncie.
Jeśli ktoś zabija i gwałci to nie znaczy, że wymaga on zmiany, jest on po prostu leniem, nieudacznikiem lub chorym psychicznie.
Leń i nieudacznik wymagają ciężkiej pracy i dyscypliny, a chory psychicznie wymaga leczenia.
Żadna zmiana nie wchodzi tutaj w grę.
Człowiek w każdej chwili ma do dyspozycji określony pakiet możliwych wyborów i życie polega właśnie na tym, że człowiek w każdej chwili musi wybierać z tego pakietu.
Niczego nie trzeba zmieniać ale można inaczej wybierać.
Z zewnątrz wygląda to jak zmiana ale nią de facto nie jest.
To wszystko jest kwestią określonego poziomu świadomości jednostki.
Tak więc nie zmiana ludzi czy świata jest istotna, ale kwestia edukacji.
Świadomość jest pakietem i zawsze jest w całości.
Od jednostki zależy na ile i w jakim procencie ogarnia ten całościowy pakiet.
Zmiany nie ma ... zmiana to tylko złudzenie i to widziane okiem zewnętrznego obserwatora.
Alkoholik, który od 30 lat nie pije, mógłby nie pić już w dniu kiedy zaczynał ... jego potencjał się nie zmienił, tak samo on się nie zmienił.
Po prostu nie był w tamtym czasie świadomy tego kim jest lub czym jest jego świadomość w pełni.
Postrzegał tylko fragment siebie.
I dlatego wybierał tak jak wybierał.
Przejście od niewiedzy do wiedzy nie oznacza zmiany ... oznacza poszerzenie spectrum postrzegania.
Pakietu świadomości się nie rozwija, on jest dostępny w całości od zawsze.
Każdy rodzi się z pełnią świadomości w potencjale.
To jak z niej korzysta to jest już inna sprawa, ale jest to kwestią treningu i pracy nad sobą, a nie zmiany w samym pakiecie.
Ja nazywam to ogniskowaniem postrzegania.
To tak jak w latarce ... można ustawić skupienie wiązki światła w niemal jednym punkcie lub ustawić światło rozproszone.
Rozproszenie postrzegania (w analogii do przykładu) jest zdolnością do ogarnięcia całości spectrum świadomości (pakietu).
I to jest wybór z jednej strony, z drugiej umiejętność, która musi być ćwiczona.
Dla przykładu.
Gdy przychodzi do mnie osoba, która jest nieszczęśliwa i mówi, że chciałaby się zmienić, zmienić swoje życie itd. odpowiadam, że zmiana jest niemożliwa, każdy jest taki jaki jest i więcej do siebie nie doda .... ale może wybrać z tego co w nim jest, może jedno wprowadzić w życie, a drugie odrzucać.
I to się dzieje na bieżąco, każdego dnia.
Wracając do przykładu alkoholika.
Człowiek, który nim był, a później przez 30 lat pozostawał trzeźwy ukazywany jest jako przykład zmiany.
Jednak on się wcale nie zmienił, on tylko zaczął codziennie wybierać coś innego ze swojego pakietu.
Picie alkoholu nadal w tym pakiecie pozostaje i pozostanie na zawsze.
Taki ktoś może wrócić do picia, a wtedy wszyscy w koło powiedzą ... znowu się zmienił (tym razem na gorsze).
Jednak żadnej zmiany nie było ... nigdy (ani za pierwszym razem ani za drugim).
Ludzie liczą na możliwość stałej, permanentnej zmiany swojego życia, siebie itd.
Liczą ponieważ wierzą, że mogą być innymi niż są.
To jest jednak niemożliwe, a do tego złudne.
Jest to przekonanie mówiące o tym, że coś raz na zawsze można osiągnąć, a to coś będzie trwało.
Nie istnieje nic na stałe, nie istnieje nic na zawsze.
Wszystko trzeba podtrzymywać.
Alkoholik jeśli chce być trzeźwy do końca swojego życia, musi codziennie na nowo dokonywać wyboru : "nie piję" - tak wybieram.
Ten, który chce osiągać wyższe stany świadomości, musi codziennie na nowo praktykować ich osiąganie, gdyż jeśli raz je osiągnie i zaprzestanie praktyki, one "odejdą" (zanikną).
Nie istnieje nic stałego i nie istnieje zmiana.
Istnieje tylko ciągły wybór tego kim się chce być "teraz".


WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA

Czy potrzeba zaczynać za każdym razem "edukację" duchową od zera ? Czyli o tym czy trzeba przechodzić inicjację wielokrotnie.

Każdy jogin lub każdy kto podąża drogą Jogi czy też ogólniej drogą duchowego rozwoju, musi wiedzieć, że ewolucja duchowa jest rozciągnięta na mnogość wcieleń (inkarnacji).
Tak jak świadomość funkcjonuje na wielu różnych poziomach, tak samo każdy wcielony (czy każda inkarnacja) rozpoczyna swoją duchową praktykę na poziomie, na którym już się znajduje, a tym samym dostosowuje takie środki jakie dla niej (dla praktyki) są właściwe w procesie rozwoju.
Innymi słowy, ktoś raz inicjowany nie musi przechodzić inicjacji ponownie, ktoś kto praktykował etap "dharana" (koncentracja) ,nie mówiąc o wcześniejszych, przez określoną ilość wcieleń, nie musi tego robić w obecnym o ile wszedł już na poziom "dhyana" (medytacja). 
Człowiek, który w danym życiu "rozpoczyna" od zera, pokazuje tylko, że jest na zerowym poziomie.
Ktoś kto szuka inicjacji u guru pokazuje, że nigdy żadnej nie otrzymał itd.
I nie ma w tym nic złego, to naturalny proces.
Oczywiście znajdują się i tacy, którzy dla pokazania na zewnątrz swojej duchowej pozycji, świadomie wyszydzają nauczycieli czy guru lub ostentacyjnie nie szukają sobie mistrza aby pokazać - ja już go nie potrzebuję, jestem już wysoko rozwiniętą jednostką (oczywiście jedne są , a inne nie) ... taka postawa jest egoistyczną ignorancją, a ludzie ją przejawiający to szalbierze, którym daleko do prawdy.
Dziedzina duchowa jednak musi opierać się na prawdzie, a na samym początku na prawdzie wobec samego siebie, gdyż samooszukiwanie jest naturą jednostek niedojrzałych duchowo.

Jednak wcielona istota, która osiągnęła określony poziom zaawansowania w poprzednich wcieleniach, nie potrzebuje zaczynać wraz z "przedszkolakami" od poziomu zerowego - tutaj nie można zastosować analogii ze szkołą i nauką np. matematyki czy biologii.
Wiedza duchowa i poziom duchowy to inny rodzaj wiedzy.
O wszystkim decyduje to co jest, nie to co ktoś sobie wmawia, nie to czego ktoś pragnie, nie to jak ktoś sobie swoje życie tłumaczy.
To co jest i jakie jest jest prawdą o człowieku li tylko.
Są wcieleni, którzy już w dzieciństwie wchodzą doskonale w "dhyana", a niektórzy osiągają "samadhi".
Tacy nie potrzebują inicjacji.
Inni za to mogą przez kilkadziesiąt lat swojego obecnego życia nie osiągnąć skupienia "dharana".
I jeśli ktoś taki tego nie rozumie to będzie żył w ciągłym rozczarowaniu, ciągle siebie poganiając, ciągle zmieniając szkoły, kierunki, nauczycieli etc.
Na drodze rozwoju duchowego nie można jednak niczego przeskoczyć, a ewolucja świadomości postępuje bardzo powoli.
Dlatego tak bardzo istotne jest rozeznanie potencjału (tak swojego jak i innych).
Swojego aby dobrać właściwe dla siebie ćwiczenia, a innych aby nie dać się im oszukiwać.
Rozpoznanie swojego miejsca na właściwym poziomie duchowego rozwoju jest najważniejszą z czynności podstawowych dla każdego bez względu na jego inkarnacyjne zaawansowanie.
Metody i sposoby takiego rozpoznania znane są wtajemniczonym (chociaż w dzisiejszych czasach jawności wszelkiej wiedzy i informacji trudno już mówić o jakiejkolwiek dziedzinie tajemnej).

Są ludzie, którzy pytają mnie jak osiągnąć medytację (dhyana) i ile trzeba czasu aby to zrealizować.
Odpowiedz zgodna z prawdą może być brutalna.
Niektórzy w ciągu swojego życia nie będą w stanie osiągnąć medytacji, nawet jeśli poświęcą temu 50 lat życia.
Są tacy, którzy po takiej odpowiedzi mawiają:
"eee to mnie to nie interesuje, ja chcę szybko robić postępy"... (a trzeba wiedzieć, że nie tyczy się to tylko możliwości osiągnięcia medytacji ale wszelkich aspektów dziedziny praktyki rozwoju duchowego).
Tacy ludzie nie są nawet na etapie zapanowania nad fizycznym ciałem.
Dla takich rzeczywiście właściwa jest Hatha Joga.
Każdy rozwój duchowy i praktyka Jogi to proces rozciągnięty na wiele żywotów i już w pierwszej rozmowie "nauczyciel" powinien o tym poinformować ucznia - o ile jest rzetelny i uczciwy.
Człowiek wysoko uduchowiony z urodzenia wie o tym, od dziecka (choćby intuicyjnie) doświadcza podwyższonej świadomości, nie szuka nauczyciela nauczania początkowego, a jednocześnie szanuje dokonania innych na trudnej ścieżce praktyki, szanuje nauczycieli i tych, którzy oddają się drodze duchowej zgodnie z wszelkimi zasadami sztuki.
To co opisane powyżej to jedna z najtrudniejszych do zrozumienia i wdrożenia w codzienne życie wiedza, którą musi zawczasu przyswoić sobie adept.
Nic ostatecznego/doskonałego nie można osiągnąć w ciągu jednego żywota.
Jeśli ktoś czeka na owoce swojej pracy, ten się rozczaruje, a rozczarowanie niszczy całą praktykę.
Dlatego nauczyciele wskazywali na postawę nieprzywiązania do owoców własnego działania (nishkam karma) jako jedną z najważniejszych postaw dla adepta duchowości mistycznej.
Ten kto oddaje się praktyce i nie myśli o tym co go czeka za chwilę (choćby ta chwila miała dotyczyć reszty życia), ten kto wykonuje swoje zadanie sumiennie, z pełnym oddaniem i zaangażowaniem wierząc i wiedząc, że jest to właściwe i słuszne, ten realizuje zasadę opisaną w aforyzmie zwanym jako "droga jest celem".
Kto jest zorientowany na cel konkretny, a jest to postawa dominująca w świecie 21 wieku, ten wydaje się na klęskę, biorąc pod uwagę proces duchowego rozwoju.
Celem adepta duchowego rozwoju jest sama praktyka, odbywana bez oczekiwania na jakikolwiek zysk (realizację).
Wielu nauczycieli współczesnych omija ten aspekt wiedzy, omija dlatego aby pozyskać uczniów, klientów swoich szkół czy sal treningowych.
Ci nie są jednak rzeczywistymi nauczycielami, a zwodzicielami.
Nie można łudzić człowieka perspektywą oświecenia w danym życiu, nie można łudzić człowieka perspektywą odmiany jego życia jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
To wszystko jest nieuczciwe.
Psychologia, która z natury jest ateistyczna "musi" rozwiązywać problemy, musi oferować człowiekowi nadzieję na to, że wyjdzie ze swojego stanu jeśli podda się terapii, gdyż niczego innego do zaoferowania nie posiada.
Tymczasem wiedza duchowa powiada coś innego.
Być może nigdy nie pozbędziesz się swojego lęku, być może nigdy nie pozbędziesz się swojej migreny, być może nigdy nie wyjdziesz z kołowrotu depresji-manii ... być może nigdy w tym wcieleniu! i dlatego być może jedynym panaceum na twoje problemy jest akceptacja, która sama w sobie może być ważnym celem do osiągnięcia.
(Nie wspominając o tym, że pełna akceptacja danej sytuacji, danego stanu, danego aspektu swojego życia, potrafi w cudowny niemal sposób spowodować, że problem ten przestaje być problemem).
Ale życie jednostki nie ogranicza się do jednego wcielenia.
Gdy nie bierze się tego pod uwagę, gdy w ten sposób nie spogląda się na swoje życie to wszystko co jest opisywane na tym blogu nie ma żadnego znaczenia i jest alogicznym bełkotem.
Ktoś kto nie uznaje reinkarnacji nie powinien tego w ogóle czytać.
I te dwa ostatnie zdania powinny być wypowiadane na początku każdej rozmowy nauczyciela, przewodnika, doradcy duchowego z potencjalnym uczniem, adeptem itp.


WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA

 

Czy Bóg zna naszą przyszłość ?

"Wszystkie rozwiązania już istnieją.
Wszechświat nie może się doczekać, które wybierzesz tym razem.
A gdy gra dobiegnie końca, bez względu na wynik, obojętnie czy wygrasz , przegrasz czy zremisujesz, wszechświat zaproponuje ci następną rozgrywkę"


Neale Donald Walsch (Rozmowy z Bogiem cz. 3)


Jak rozumieć tą sentencję i czy jest ona prawdziwa ?

W myśl filozofii Advaity (niedualności) wszystko co istnieje jest integralną całością, a więc każdy element jest powiązany z każdym innym, wszystkie na siebie wpływają i wszystkie zależą od siebie wzajemnie.
Kosmos jest zatem rozumiany jako nieskończona ilość możliwości, jest to energia w różnych stanach i odmianach skupienia (częstotliwości) ciągle multiplikująca i fluktuująca, a jednocześnie anihilująca powstałe formy.
W tym działaniu zawarta jest tajemnica trimurti, a więc Boskiego kompleksu zwanego jako Brahma-Wishnu-Shiva.
Co oznacza, że wszystkie rozwiązania już istnieją ?
Oznacza to tyle, że wszelkie możliwości są nie tyle przewidziane przez Boga (kosmiczny logos) co są z góry ustalone i znane.
Nie oznacza to jednak pełnego determinizmu.
Wolna wola, a raczej możliwość świadomego wyboru powoduje, że człowiek w każdej chwili staje przed różnymi wyborami.
To jakiego wyboru dokona jest kwestią jego woli.
Bez względu jednak na to jakiego wyboru dokona człowiek, efekt jest już przewidziany.
Między innymi na tym bazuje dywinacja, a więc sztuka przewidywania przyszłości.
Jednak nie jest to takie proste, ponieważ każda, absolutnie każda decyzja zmienia punkt położenia podmiotu podejmującego decyzję, a więc wpływa na jego dalszy bieg istnienia.
Wniosek z tego jest taki, a mówili o tym niemal wszyscy "wtajemniczeni" ... Bóg zna przyszłość każdej jednostki, bez względu na to co ta dla siebie wybierze.
Nie istnieje żaden permanentny ani ostateczny stan bytowania jednostki (poza świadomą anihilacją , a więc tym co nauki wedyjskie nazywają "rozpłynięciem się w Brahmanie"), nie istnieje piekło, z którego nie ma wyjścia.
Zawsze istnieje możliwość podjęcia "innej" decyzji.
Jednak aby móc tego dokonać, jednostka (czy przebywająca w świecie biologicznej materii czy w wymiarze duchowym) musi posiadać samoświadomość i wiedzę o tym, że można.
Ps.
Prawo karmy posiada naturę li tylko immanentną i nie jest zależne od opinii, decyzji, woli kogokolwiek lub czegokolwiek.
Karma konstytuuje świadomość jednostki i jest z nią absolutnie powiązana.
Karma jest losem jednostki, a samoświadomość na niej oparta (taka, a nie inna) jest podmiotem podejmującym decyzję w oparciu o prawo wolnego wyboru.
To jaką decyzję podejmie człowiek wynika bezpośrednio z poziomu jego karmy, a więc z poziomu świadomości.
Bóg jako immanentny i transcendentny jednocześnie jest zatem "karmą każdej indywidualności" jak i dharmą , która do karmy prowadzi.
I dlatego wszystkie rozwiązania są wygenerowane a priori (czyli przed zaistnieniem).


WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA

O poszukiwaniu szczęścia wg. Nisargadatty Maharaja

< począwszy od tego wpisu rozpoczynam cykl krótkich interpretacji i omówień poszczególnych prawd, sentencji i mądrości pochodzących od  mistrzów , nauczycieli , przewodników duchowości tradycji ezoterycznej , a także z wielkich duchowych dzieł >

"Szczęście jest naszą prawdziwą naturą i nie powinniśmy spocząć dopóki go nie odnajdziemy.
Lecz tak naprawdę rzadko wiemy gdzie go szukać.
Kiedy już zrozumiecie, że świat jest tylko błędnym obrazem rzeczywistości i nie jest tym, czym wydaje się być, uwolnicie się od obsesji świata".

Śri Nisargadatta Maharaj

Co ma na myśli w tym cytacie mistrz spod Bombaju ?
Ludzie czy są tego świadomi czy też nie poszukują w życiu szczęścia.
Z uwagi na brak wiedzy robią to na ogół po omacku.
Świat fizyczny nie jest tym miejscem (wymiarem), w którym można znaleźć trwałe szczęście.
Nie jest tak ponieważ świat fizyczny związany jest z dualizmem (biegunowością potencjałów).
Tak więc szukając w świecie zewnętrznym , możemy znaleźć tylko namiastkę szczęścia , a konkretniej szczęście będzie czasowe , przeplatane z okresami tego co biegunowo odwrotne, a więc nieszczęścia.
Gdy chcemy odszukać absolutną równowagę , a więc szczęście , o którym wspomina Nisargadatta , musimy zakotwiczyć świadomość na owym poza biegunowym "źródle" , które znajduje się wewnątrz i jest niejako rdzeniem każdej istoty bipolarnej.
Dopiero wtedy następuje harmonia , dopiero wtedy człowiek odnajduję sens istnienia , dopiero wtedy doświadcza pełnej akceptacji.
Ta zaś jest prostą drogą do bezproblemowego życia.

WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA

Formularz kontaktowy - jeśli masz jakieś pytanie, zapraszam do korespondencji

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *