translate

O negatywnej roli "Sekretu" Rhondy Byrne w rozwoju duchowym, o niemożliwości uzyskania trwałego sukcesu w oparciu o tzw. prawo przyciągania, jak też o niemożliwości działania samego prawa w odniesieniu jednostkowym.

Przez ostatnie lata wielki sukces odniósł tzw. "Sekret" niejakiej Rhondy Byrne.
Niesamowita kampania reklamowo propagandowa przetoczyła się niemal przez cały świat.
Powstała książka, a także film, w którym wystąpiły osoby, które dzisiaj są już skompromitowane (o czym pisałem wcześniej).
Prawo przyciągania miało się stać panaceum na wszelkie bolączki, a jego zastosowanie miało jakoby dać możliwość wykreowania sobie dowolnie wymyślonego życia.
Oczywiście kilkuletnia zaplanowana z góry akcja bogacenia się dotyczyła tylko wybranej grupy tych, którzy ową koncepcję stworzyli i ją promowali.
Dzisiaj zaczyna się rozdział drugi tej epopei pod tytułem:
"Dlaczego Sekret nie działa".
Tysiące, a może i miliony wypełnionych nadzieją, która przez lata nie zaowocowała niczym pozytywnym, teraz rzucą się na kursy, szkolenia i książki, które będą w sposób "naukowy" wyjaśniały z jakich powodów "Sekret" nie zadziałał w ich przypadku i co zrobić aby jednak zadziałał.
Kolejne lata prosperity dla autorów tego "przekrętu" są zagwarantowane.
Moja rada dla naiwnych.
Zanim podejmiecie jakiekolwiek próby stosowania praktyk lub zasłyszanych koncepcji będących w rzeczywistości "ogólnymi teoriami wszystkiego" (czyli de facto niczego), najpierw postarajcie się zrozumieć fundamenty funkcjonowania rzeczywistości, tak w wymiarze energetycznym jak i fizycznym, który jest skutkiem tego pierwszego.
Posiadanie tej wiedzy pozwoliłoby zrozumieć wielu uwiedzionym, że ów "Sekret" w wymiarze jednostkowym po prostu nie ma prawa działać, a jego popularność brała się tylko i wyłącznie z marzeń i pragnień ludzi, o życiu innym niż to, które wiedli.
Samo w sobie nie jest to oczywiście niczym negatywnym, gdyż zrozumiałym jest, że każdy człowiek dąży do takiej lub innej formy szczęścia.
Jednak wiara w coś co z gruntu rzeczy nie może "działać" jest wyrazem naiwności i niewiedzy.
Są oczywiście tacy (sam ich znam), którzy twierdzą, że "Sekret" odmienił ich życie, że jest systemem wiedzy, który pozwolił im osiągnąć sukcesy.
Ludzie ci nie rozumieją jednak, że mechanizm ich "sukcesu" nie ma absolutnie nic wspólnego z "Sekretem".
Ich sukcesy wynikają z ich zaangażowania, a więc z pracy oraz naturalnego, przyrodzonego jednostce i niezmiennego potencjału.
Sam "Sekret" stał się w tym wypadku tylko pewnym bodźcem i bywa stałym elementem auto-inspiracji.
Gdyż wierząc w cokolwiek, czynimy to amuletem, a więc nadajemy temu rangę mocy sprawczej.
Jednak z samym fenomenem nie ma to nic wspólnego.
Mechanizmy "Sekretu" działać nie mają prawa gdyż są uzależnione od indywidualnego widzimisię każdego praktykującego, Kosmos (Wszechświat, Bóg) zaś nie pozwala na krnąbrne i egoistyczne spełnianie swoich zachcianek jednostki w taki sposób aby cała reszta się temu podporządkowywała.
Kosmos wystawia rachunki tym, którzy starają się naginać jego prawa.
Taka jest jego natura.
Reasumując.
Jakkolwiek zasady ogólne przedstawione w koncepcji "Sekretu" można uznać za zbliżone do tych jakie istnieją w rzeczywistości kreacyjnej Kosmosu, to już próba nauczania ludzi ich zastosowania dla swoich własnych egoistycznych potrzeb, zawsze skończy się klęską.
Wynika to z tego faktu, że Kosmos w swoim duchowym (energetycznym) wymiarze posiada naturę jednego zamkniętego systemu, w którym każdy element wpływa na każdy inny.
Każdy z tych elementów posiada swoją charakterystykę, a tym samym swoją funkcję do wypełnienia.
Fakt, że ów system jest niewyobrażalnie elastyczny, rozciągliwy i jest w stanie multiplikować w wielu wymiarach, nie zmienia faktu, że jakakolwiek próba dominacji wybranej jednostki nad resztą jednostek, zaburza funkcjonowanie układu, a to zawsze kończy się najpierw chorobą, a później rekonwalescencją.
System samo-leczący Kosmosu nazywa się prawem karmy ... jest to taki Boski antybiotyk.
Dlatego nie istnieje możliwość wykreowania, przyciągnięcia do siebie trwałego sukcesu, szczęścia lub czegokolwiek innego na zasadach podanych w "Sekrecie" i nauczanych na kursach "prawa przyciągania".
Po prostu Kosmos na to nie pozwoli.
Czym innym jest stwarzanie własnej egzystencji w oparciu o prawa i zasady rozwoju duchowego.
Ale to zupełnie inny temat.



WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA

O niewłaściwym zrozumieniu podstawowych założeń wiedzy duchowej, takich jak: akceptacja rzeczywistości, prawo karmy, słuszność lub niesłuszność oceniania/osądzania.

Akceptacja rzeczywistości jest jednym z najważniejszych zadań dla człowieka wstępującego czy podążającego drogą duchowego rozwoju (pisałem o tym wiele razy).
Jednak ta akceptacja nie polega na zgadzaniu się na wszystko co jest.
Kto tak sądzi poddaje się ignorancji opartej na lenistwie.
Piszę o tym ponieważ zauważyłem, że wielu ludzi uważa, iż koncepcja akceptacji rzeczywistości polega na jałowym poddaniu się temu co się dzieje, jest niejako zrzeczeniem się prawa wolnej woli, jest przyjęciem postawy "chorągiewki na wietrze".
W żadnym razie taka postawa nie jest postawą duchową.
Wręcz przeciwnie.
Akceptacja potencjału własnego, akceptacja stanu rzeczywistego o to w tym chodzi.
Jest to postawa będąca na antypodach postawy poddania się złudzeniu i iluzji fantazjowania na temat życia.
Akceptacja siebie takiego jakim się jest w znaczeniu posiadania określonego potencjału, określonej charakterystyki osobowości, określonych uwarunkowań życiowych w jakich przyszło egzystować.
Lecz już nie akceptacja wszystkiego tego co następuje.
Każdy człowiek posiadający określony i niezmienny potencjał jest istotą dwubiegunową, a tym samym wszystkie jego cechy posiadają charakterystykę dwubiegunową.
Tak zwany biegun światła i biegun cienia.
To od poszczególnej ludzkiej jednostki zależy co dla siebie i dla innych (biorąc pod uwagę interakcje międzyludzkie)  z tego spectrum cech wybierze.
Może wybrać dobro, a może wybrać zło.
Wszystko to znajduje się w pakiecie potencjału jego pola świadomości, którym włada w oparciu o prawo wolnej woli.
Nic, żadne prawo ani żadna zasada nie zwalnia człowieka z odpowiedzialności za bieżące postępowanie.
Akceptacja rzeczywistości w znaczeniu duchowym jest w końcu skupieniem swojej energii istnienia (Ja Jestem) w jednym punkcie, w wiecznym "teraz".
To o tym piszą nauczyciele duchowi tacy jak np. Eckhart Tolle.
Tu i Teraz, teraźniejszość to nie jest żadna figura filozoficzna ale li tylko technika, narzędzie pokierowania skupieniem swojego umysłu, a de facto swojego potencjału tak aby móc wykorzystać go jak najlepiej, jak najefektywniej.
Wyciąganie z tego jakichkolwiek innych wniosków, takich jak to, że nie ma żadnej przyszłości ani przeszłości, jest tylko teraz lub to, że nie warto myśleć o tym co będzie, liczy się tylko teraz ... jest czystym absurdem i nie prowadzi do niczego pozytywnego.
Niezrozumienie istoty akceptacji rzeczywistości takiej jaką jest w jej duchowym wymiarze, skutkuje w końcu wszelkimi postawami anty-duchowymi, takimi jak:
-relatywizm
-nihilizm
-znieczulica
-uzasadnianie wszystkiego tym, że tak musi być i należy to akceptować itd.
Taka postawa to prosta droga do upadku moralnego (poprzez zachwianie zasad i wartości uniwersalnych) i duchowego (poprzez przyjęcie na siebie karmy zaniechania ...
dla przykładu :
Osoba, której sąsiedzi maltretują przez kilka lat swoje dziecko, co skutkuje jego śmiercią, a która nic z tym nie zrobiła, nie zawiadomiła policji itd. ... jest współwinna tej sytuacji i tym samym przyjmuję na siebie karmę zabójcy).
Kolejną istotną kwestią jest sprawa samej karmy.
Powszechne niezrozumienie, niewiedza, infantylne pojmowanie praw i zasad karmicznych (które same w sobie są w założeniach bardzo proste, ale już w praktyce są tak złożone, że nie są możliwe do całkowitego opisania) jest powodem nie mniejszych, a nawet większych wypaczeń w kształtowaniu właściwych z duchowego punktu widzenia postaw.
Otóż istnieje wiele elementów "wiedzy" na temat samej zasady karmy, jak i wniosków jakie wynikają w związku z istnieniem tego prawa.
Jeśli niewykształcony, mało rozwinięty intelekt stara się objaśniać (choćby dla samego siebie) prawa karmy, może dojść do stworzenia hybryd, chimer  i koncepcji obrazujących stan rzeczywistości, którego nie ma i być nie może.
Fałszywe, oparte na niedojrzałym zrozumieniu interpretowanie praw karmy skutkuje w praktyce wynaturzeniami, które doprowadzają do absurdalnych twierdzeń takich jak :
- nie istnieje nic złego, wszystko jest w jakimś celu ponieważ wynika z praw karmy;
- nie ma winnych, są tylko uczący się;
- każdy otrzymuje to na co sobie zasłużył, a więc de facto to oprawca jest ofiarą.
Dochodzi tutaj zatem do niedorzecznego usprawiedliwienia zbrodni, występku, amoralnego zachowania, usprawiedliwienia konieczną do odpracowania karmą lub nauką itd.
W tym miejscu należy wspomnieć, że nie wszystkie te stwierdzenia są nieprawdziwe.
Jak zwykle najwięcej problemów jest tam, gdzie prawda miesza się z nieprawdą.
Tak więc każdy człowiek rzeczywiście otrzymuje to na co sobie zasłużył.
To jest jedna strona medalu, jednak inna jest taka, że nikt patrzący z boku na tą sytuację nie ma prawa w związku z tym czuć się "rozgrzeszony".
Trzeba się w tym miejscu posłużyć przykładem.
Weźmy dziewczynę, która prowadzi się niemoralnie, często zmienia partnerów seksualnych, chadza z nieznajomymi na imprezy i w ogóle zachowuje się prowokacyjnie, a jej otoczenie wie o tym, obserwuje to, jest świadome jej postępowania. I nagle, pewnego dnia ktoś kto ją zna i wie jaka jest na co dzień, widzi sytuację gdy kilku mężczyzn gwałci tą dziewczynę.
Osoba ta nic z tym nie robi, nie interweniuje, nie wzywa pomocy, a na domiar tego pomyśli sobie: "a to teraz ma wywłoka za karę".

Wtedy taki ktoś staje się jej współoprawcą, a więc partycypuje w karmie gwałcicieli.
Jeśli ktoś kto dowie się o tej sytuacji, a nie widział całego zajścia pomyśli lub powie: "Dobrze jej tak, sama sobie jest winna", również poniesie odpowiedzialność tak jakby sam dokonał tego gwałtu.
Tak samo ma się sprawa gdy ktoś wykorzystuje dla własnej znieczulicy i obojętności prawo karmy, tłumacząc sobie: "ona na to zasłużyła, to i dostała zgodnie z prawem przyczyny i skutku".
Ten ktoś też współdzieli karmę bandytów.
Jest tak również wtedy gdy ktoś chce usprawiedliwiać lub wybielać oprawców tym, że "przecież tylko wykonywali prawo karmy" - byli narzędziem i nie są winni.
Lub może jest tak, że sami w poprzednich wcieleniach padli ofiarami tej dziewczyny, gdy ona była oprawcą, a więc teraz jej odpłacają tym samym w ramach wzajemnej nauki.
Ewentualnie ona sama ich przyciągnęła do siebie lub nawet "umówiła" się z nimi przed wcieleniem itd.

To też zostanie policzone jako współudział w zbrodni, gdyż niewiedza i nieświadomość prawa nie zwalnia z odpowiedzialności przed nim (taka zasada obowiązuje w prawie ludzkim jak i w kosmicznym). 
Ostatni przykład jest bardzo typowym rozumieniem praw i zasad karmy dla ludzi prostych, prymitywnych, ludzi nie posiadających jakiejkolwiek głębszej wiedzy i tych, którzy nie zajmują się zgłębianiem duchowych praw, a tylko stosują na własne potrzeby z gruntu prostackie wyjaśnienia.
Zazwyczaj po to aby poczuć się lepiej, aby nadać jakikolwiek sens swojemu niezrozumiałemu życiu, po to aby w jakikolwiek sposób móc wyjaśnić sobie to co się dookoła dzieje.
Jednak z wiedzą rzeczywistą nie ma to nic wspólnego.
Człowiek jako nośnik duchowej świadomości jest obowiązany poprzez imperatywy ewolucyjne podążać drogą rozwoju tejże (bez względu na to czy jest tego świadomy czy nie).
To nakłada na człowieka określone obowiązki.
Te obowiązki to :
- rozpoznanie praw rzeczywistości;
- rozeznanie pomiędzy dobrem, a złem;
- konieczność dokonywania wyborów w oparciu o wolną wolę (czyli atrybut umożliwiający dokonanie wyboru w danej chwili, sytuacji etc.) ;
- obowiązek przyjęcia właściwej postawy życiowej (niewłaściwa owocuje odpowiednimi konsekwencjami) ;
- świadomość odpowiedzialności za określone postawy.
Jeszcze jedną ważną kwestią obok niewłaściwie rozumianej akceptacji rzeczywistości i źle rozumianego prawa karmy, jest sprawa oceniania i wydawania osądów określonych ludzi lub określonych spraw.
W obiegowej, potocznej i mocno prymitywnej wiedzy, uznawane za przynależne właściwej postawie duchowej jest nieocenianie i nie wydawanie osądów.
Za wykładnię takiego rozumienia bierze się (czynią to niektórzy) nauki Jezusa Chrystusa opisane w Ewangeliach.
Oczywiście ludzie owi nie chcą być świadomi tego, że na podstawie Ewangelii reinkarnacja w ogóle nie istnieje.
Jednak nie jest to dla nich żaden problem.
Nie chodzi przecież o dociekanie prawdy ale o stworzenie sobie obrazka rzeczywistości, który pasowałby do własnych fantazji na temat i powodował spokojniejsze przeżywanie doczesności (choćby w całkowitej ignorancji i iluzji).
Takie koncepcje są oczywiście domeną wielokrotnie krytykowanego przeze mnie njuejdżu.
Wracając jednak do samej istoty oceny i osądu.
Oczywiście ocena i osąd definiują samego oceniającego, osądzającego.
I w tym tkwi ich siła i sens.
Ocena jest jednym z narzędzi rozwoju i jest czymś jak najbardziej pozytywnym.
To w jaki sposób oceniam sytuację czy osobę pokazuje w jakim punkcie jestem, na jakim poziomie zaawansowania się znajduję.
Kto uważa, że ocenianie jest czymś niewłaściwym ten nie rozumie ani praw karmy, ani nie rozpoznaje praw rzeczywistości, ani też nie potrafi właściwie zrozumieć istoty akceptacji.
Ocena sytuacji czy człowieka daje oceniającemu możliwość zweryfikowania swojej postawy, a więc jest narzędziem imperatywu ewolucyjnego, o którym była mowa powyżej.
Ocena jest też weryfikatorem stanu świadomości danej osoby.
Jak oceniam, w jaki sposób, w oparciu o jakie kryteria, co biorę pod uwagę oceniając, jakimi aspektami się kieruję itd.
Czy ocena jest przemyślana, czy jest bezmyślna i oparta tylko na emocjach - to wszystko stanowi o jakości świadomości ludzkiej i jest podstawą do wykreowania (siłami prawa karmy) jej dalszych losów.
Oceniać zatem należy i jest to jak najbardziej właściwe.
Podobnie jest z osądzaniem, chociaż niektórzy (ci bardziej przestraszeni) rozdzielają osądzanie samego człowieka od jego czynów.
Jest to jednak niedorzecznością gdyż czyn człowieka bezpośrednio wynika z jego duchowej emanacji - tak więc czyn i czyniący są tym samym.
Osądzenie człowieka/czyniącego jest właściwe z duchowego punktu widzenia.
I nie mam tutaj na myśli tzw. ziemskiego wymiaru sprawiedliwości, który sam w sobie jest też określoną emanacją duchowej (wspólnotowej) świadomości.
Osądzenie wskazuje na umiejętność rozróżniania dobra od zła (oczywiście ci, którzy uważają, że dobra i zła nie ma, a jest jedynie ... nie do końca wiadomo co ... ci będą mieli trudność ze zrozumieniem tych założeń).
W danej chwili, w danym czasookresie dany człowiek, który popełnia czyn haniebny, zbrodniczy musi być osądzony negatywnie i nazwany tak jak na to zasługuje.
Bez względu na to jakie są przyczyny takiego jego postępowania (bez względu na to jakie uwarunkowania karmiczne popychały go do takiego, a nie innego zachowania).
Taki ktoś musi być potępiony.
Jednak osąd nie zamyka drogi ewolucyjnej takiej jednostce.
Dzisiaj osądzony zostaje jako bandyta, zwyrodnialec i zbrodniarz ale jutro (choćby to jutro miało mieć miejsce w innym miejscu i czasie - w czasie innej inkarnacji) ten ktoś może zostać osądzony jako święty, o ile jego ewolucja przybierze taki kierunek rozwoju.
Osądzający nie ma obowiązku znać karmicznej przeszłości danej osoby, a każdy osąd tak dla osądzającego jak i dla osądzanego jest aktem podsumowującym określony etap duchowej ewolucji.
I to dlatego jest to tak istotne.
Czy istnieją konsekwencje wydanej oceny czy osądu ?
Oczywiście, że tak.
Jedynym kryterium wartości tych konsekwencji jest prawda.
Jeśli osąd, ocena są wydane w oparciu o prawdę (którą wpierw należy rozpoznać właściwie) to konsekwencje dla oceniającego, osądzającego będą pozytywne, jeśli jest odwrotnie i ocena jest wydana pochopnie, bez rozmysłu, bez rozwagi, w oparciu o nieprawdziwe przesłanki, wtedy taki ktoś bierze na siebie konsekwencje negatywne.
I właśnie strach przed niewłaściwą oceną, osądem jest jednym z kryteriów, które w swojej "filozofii" uwzględniają piewcy "nieoceniania".
Skoro mam się pomylić w ocenie to lepiej wcale nie oceniać, w zgodzie z zasadą "gdybym wiedział wcześniej, że się przewrócę to sam bym się położył" ;).
To jest jednak dziecinada, która nie przystoi duchowym aspirantom.
Jakakolwiek decyzja motywowana strachem/lękiem jest niewiele warta, podobnie jest z zasadą nieoceniania, nieosądzania.
Aspirant duchowy jest odważny (musi być) i całkowicie świadomy odpowiedzialności za własne czyny (słowa, myśli), wydaje oceny i osądy ze świadomością ich konsekwencji, które same w sobie go definiują i powodują wzrost lub upadek duchowy.

Ludzie głoszący kult nieoceniania, nieosądzania są nieświadomi tego, że brną w inercję, brną w stagnację, brną w nicość.
Stają na drodze kosmicznej ewolucji.
To jest droga antyduchowa.
Kto i dlaczego wypromował taką wiedzę i takie postawy, to już inna sprawa i temat na innego rodzaju rozważania.
Wielu czytających oczywiście zszokują te poglądy.
Wynika to z braku dogłębnej wiedzy, którą to przekazywali mistrzowie i nauczyciele duchowi na przestrzeni tysięcy lat.
Jednak prawdziwie dociekliwi potraktują ten tekst jako wstęp do pogłębionych poszukiwań i badań nad powyższymi zagadnieniami.
Opieranie się na zasłyszanych sloganach, na hasłach, które pokazują łatwe rozwiązania i w sposób prosty ukazują konstrukcję rzeczywistości, jest drogą na manowce.
Postawa duchowa dla adepta duchowości ezoterycznej nie może też opierać się na kultywowaniu świętoszkowatej postawy w imię tego, że tak z pewnością powinien się zachowywać człowiek uduchowiony.
To jest zakłamywanie rzeczywistości i okłamywanie samego siebie.
Adept ścieżki duchowej przede wszystkim kultywuję życie w prawdzie i dąży do poznania istoty spraw tak jak się one w istocie mają, a nie tak jakby się to chciało widzieć.
Dlatego jest to ścieżka trudna i nie dla każdego.
Jednak już każdy może szukać w tych treściach inspiracji i zachęty dla samego siebie, aby starać się zrozumieć co i dlaczego powoduje określone stany istnienia ludzkiego bytu.

WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA

Formularz kontaktowy - jeśli masz jakieś pytanie, zapraszam do korespondencji

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *