translate

Czy dążenie do oświecenia jest czymś zasadnym ? Czy indywidualna dusza jest przeznaczona do unicestwienia ? Jaką postawę trzeba przyjąć aby nie wikłać się w niewiedzę i nie podążać drogą upadku ?

Dźiwa, określenie znane z filozofii wedyjskich, a oznaczające już to indywidualną duszę lub indywidualną świadomość, jest tym samym czym EGO (chociaż dla doktrynalistów nauk duchowych wschodu, mogę użyć określenia: "koresponduje z EGO").
Jest tym samym EGO, które uznawane jest przez współczesną psychologię, a samo jego określenie po łacinie oznacza ni mniej, ni więcej tylko - JA.
Celem Jogi, a także każdej duchowej praktyki - jak utarło się przyjmować - jest wyzwolenie z indywidualnego Ja i połączenie (jakby mogło istnieć kiedykolwiek, jakiekolwiek rozłączenie) z Wyższym Ja.
To Wyższe Ja posiada dwa poziomy, pierwszy ma charakter osobowy i zwie się go Atmanem, a drugi bezosobowy, który nazywany jest Brahmanem.
Tak więc wg. tych koncepcji celem istnienia indywidualnej dźiwy (duszy) jest jej unicestwienie, poprzez rozpuszczenie jej złudzenia odrębności.
W Jodze mówi się o dźiwan muktach, a więc wyzwolonych z iluzji (maja) odrębności, którzy zjednoczyli się z Atmanem.
Ci jakoby posiadają status mędrców, świętych, oświeconych.
Stąd też dążenie do wyzwolenia się z indywidualności.
Z tego wynika takie, a nie inne nastawienie - tym razem już świata zachodniego - do EGO, a także do tzw. egoizmu.
Egoista jest zły, ponieważ uważa, że jest odrębny, nie utożsamia się z całością przejawienia egzystencji, a uznaje się za jednostkę niezależną.
Nawet jeśli poszczególni ludzie zajmujący się dziedzinami psyche (psycholodzy, psychiatrzy, nie mówiąc już o zwyczajnych śmiertelnikach), nie uświadamiają sobie tego, to jest to bez znaczenia na sferę zbiorowej nieświadomości, której wszyscy częścią jesteśmy, i która oddziałuje na każdego indywidualnie.
W sferze tej zapisane są nie tylko informacje zgromadzone przez ludzki intelekt, są tam też informacje dotyczące praw uniwersalnych, dotyczące zasad kosmicznych, których nadwyrężanie musi spotkać się z reakcją samego systemu (logosu).
Dlatego właśnie, w sposób intuicyjny większość ludzi "wie", że utożsamianie się z ego/dźiwą/indywidualną świadomością nie jest czymś właściwym.
Po zrozumieniu powyższej wiedzy, każdy poszukiwacz zada sobie pytanie.
Czy zasadnym zatem jest dążenie do anihilacji (rozpadu) indywidualnej dźiwy, a więc duszy ? (co jest związane z całym procesem dążenia do tak utęsknionego oświecenia,nirwany)
To jest najważniejsze z pytań, jakie może zadać sobie adept drogi duchowej.
Odpowiedzi nie można udzielić wprost.
Jak to w naukach ezoterycznych bywa, odpowiedź jest wypadkową całego procesu dociekania, który kończy się poznaniem prawdy.
Zanim padnie odpowiedź na to konkretne pytanie, trzeba udzielić odpowiedzi na pytania szczątkowe.
Po pierwsze, czy dźiwa/ego jest, lub kiedykolwiek była czymś rzeczywistym, realnym ?
Aby z kolei udzielić odpowiedzi na to pytanie, trzeba zapytać, co to w ogóle oznacza bycie realnym, rzeczywistym ?
W ujęciu ezoterycznym, rzeczywistym jest to czego się doświadcza tak czy inaczej.
Tak więc sny też posiadają charakter doznań rzeczywistych.
Rzeczywistość nie odnosi się tylko do wymiaru biologicznego.
Nawet nie materialnego, gdyż jak wiadomo z odkryć fizyki kwantowej, materia nie posiada "stałego" charakteru.
Rzeczywistość to świadomość: "Ja jestem, Ja doznaję".
Jeśli tak, to teraz trzeba zastanowić się jak może istnieć jednostkowy podmiot doświadczający poznania istnienia.
Nauki duchowe wschodu powiadają, że jest to wynikiem maja - iluzji, złudzenia.
Złudzenie wynika z lila - boskiej gry, igraszki.
Indywidualność zatem, a więc ego/dusza/dźiwa jest wytrąconym z pierwotnej wszechmaterii/wszechducha elementem, który posiada czasowe właściwości samoświadomości.
Dlaczego tak się dzieje, po co tak się dzieje, jaki jest tego sens ?
Odpowiedź jest prosta, aczkolwiek dla wielu zbyt enigmatyczna.
Dzieje się tak ponieważ Bóg/Logos/System tego chce.
Nie ma innej odpowiedzi.
Wracając teraz do pytania o indywidualną dźiwę/ego.
Czy celem istnienia tego tworu jest jego likwidacja ?
Czy Bóg/System po to tworzy indywidualne dusze, aby te nie miały innego zadania jak tylko dokonać na sobie samozagłady ?
To byłby nonsens i absurd w skali kosmicznej.
Tak nie jest.
Maja nie jest niczym złym (nie może być czymś złym coś co zostało stworzone przez Boga).
Indywidualność, a więc ego/dusza/dźiwa też nie są czymś co trzeba niszczyć.
Indywidualności stanowią jakość i sens przejawienia lila, a więc boskiej igraszki.
I tak trzeba je postrzegać, tak trzeba siebie (indywidualnie) widzieć.
Przejawienie rzeczywistości w ramach maja, jest święte ... jest boskim teatrum.
Bez względu na chcenie jednostki, ta w formie Atmana i tak posiada zaszczepiony ewolucyjny imperatyw rozwoju, który nieświadomie napędza ją do odkrywania prawdy o sobie samej i podążania w zgodzie z duchowymi prawami kosmicznymi.
Czym innym jest jednak upadek w ignorancję.
Upadek indywidualnej duszy/dźiwy/ego w ignorancję następuje wtedy, gdy ta indywidualność zapomina o tej wiedzy, zapomina o swoim pochodzeniu, a zaczyna utożsamiać się z li tylko własną indywidualnością, z własną odrębnością.
To powoduje, że indywidualność zaczyna utożsamiać się ze swoimi własnymi tworami.
Przywiązuje się do nich, zaczyna je kochać.
Zapomina, wikła się i upada.
Proces zwany rozwojem duchowym, de facto niczego nie rozwija.
Jest to proces "przypominania" sobie o swoim pochodzeniu, aż do pierwotnego jego źródła.
Jest to proces odrzucania utożsamienia się z indywidualnością, jednak odrzucenie utożsamienia, nie oznacza odrzucenia samego przejawienia indywidualności.
Dlatego to nie ja/ego/dusza/dźiwa stanowi problem sam w sobie.
O problemie możemy mówić dopiero w kontekście utożsamienia się z tworami swojej indywidualności, do tego stopnia, że zapomina się o swojej prawdziwej tożsamości.
To zapomnienie powoduje cierpienie.
Dlatego nauki duchowe wschodu stworzyły koncepcje "wyzwolenia" z tego co przynosi cierpienie.
Wyzwolenia z indywidualnego Ja.
Jednak wcale nie musi to oznaczać rozpadu tego indywidualnego Ja.
To indywidualne Ja może bardzo dobrze funkcjonować, bez cierpienia, bez trosk, w pełnej akceptacji.
Pod jednym wszakże warunkiem, że przypomni sobie swoje pochodzenie, i będzie utrzymywało tą wiedzę w swojej indywidualnej świadomości przez cały czas.
Gdy tak się dzieje, mamy do czynienia z tym czego nauczają buddyści.
Z postawą świadka.
Jestem, doświadczam, ale się nie utożsamiam.
Wtedy dopiero następuje prawdziwa przygoda w egzystencję quasi indywidualnego Ja, w kosmicznym przejawieniu maja, zaistniałym z boskiej gry - lila.

Reasumując.

W ramach powszechnej iluzji przejawionej rzeczywistości ( maja) dla indywidualnej duszy/dźiwa/ego, istnieje mnogość możliwych do doświadczenia ... światów, wymiarów, hierarchii bytów.
Niedualizm bowiem, nie wyklucza istnienia dualizmów ... Advaita zawiera w sobie wszelkie Dvaita.
Wszystko to dzieje się w ramach boskiej dychotomii.
Indywidualność jakkolwiek nie jest niczym stałym i trwałym, to w ramach maja-dualizmu, tak się właśnie przejawia.
Jakie to ma znaczenia dla człowieka ?
Takie, że jeśli nie chce on cierpieć nędzy swojego losu, nie powinien utożsamiać się z wytworami swojego umysłu, które są pokłosiem maja.
A co jest wytworem tego jednostkowego umysłu ?
Uczucia, a w tym miłość, pragnienia, potrzeby, lęki, oczekiwania, marzenia, a za tym idące ... uzależnienia, przyzwyczajenia etc.
Nieutożsamianie się, nie oznacza odrzucanie swojego Ja i jego doświadczeń.

Chodzi o przyjęcie postawy, która pozwala niejako przyglądać się swojemu życiu, nie wikłając, nie nurzając się w tym doświadczeniu.
Taka postawa daje wolność, a tak rozumiana wolność daje w konsekwencji możliwość zapanowania nad cierpieniem, nas strachem, smutkiem i tęsknotą.
Pogoń za radością, szczęściem, spełnieniem nie jest potrzebna.
Gdy staje się pogonią, wtedy jest emanacją utożsamienia, a w konsekwencji musi zakończyć się bolesnym upadkiem.
Jednak przyjęcie właściwej z duchowego punktu widzenia postawy, postawy świadka, pozwala na akceptację rzeczywistości, pozwala na wybieranie z całego spektrum doświadczeń, tylko tego, co człowiek uzna za właściwe dla niego.
Wtedy może doświadczać tego za czym na próżno mógłby gonić, a więc szczęścia, radości i poczucia spełnienia.
Wszelkie inne postawy, to droga na manowce, to droga upadku, droga stwarzania ignorancji.
Jednak to wszystko może nastąpić tylko dlatego, gdyż istnieje EGO- indywidualny, jednostkowy podmiot doświadczający.
Bez EGO istnieje tylko bezmiar Brahmana.
Co jednak po takim stanie człowiekowi ?
NIC ! - gdyż już go wtedy nie ma.
Tak więc, chwalmy EGO, bo jest dobre, bo jego egzystencja trwa na wieki ... aż do śmierci wszech-kosmosu, kiedy to ponownie następuje stwarzanie rzeczywistości przejawionej (formalnej).



WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA

Medytacja jako praktyka strojenia częstotliwości

Medytacja w wymiarze praktycznym polega na strojeniu częstotliwości.
Mam na myśli te wszystkie stany, które psionika określa jako alfa, theta itd.
Medytacja jest niczym innym jak dostrajaniem się do określonego zakresu fal.
Można powiedzieć, że świadomość zmysłowa, a więc ta, którą można określić w przypadku istoty ludzkiej jako świadomość operacyjną, "pracuje" na poziomie częstotliwości 100 herców (to oczywiście dane całkowicie przypadkowe).
Wyższa Świadomość - Nadświadomość - Jaźń - Atman, "pracuje" na częstotliwości powiedzmy 1000 herców.
Poszczególne ciała subtelne mają odpowiednio 200, 300, 400, 500 itd. herców.
Anioły i duchy przewodnie funkcjonują też w określonym przedziale częstotliwości, podobnie jak duchy/dusze zmarłych ludzi.
To pokazuje dlaczego świadomość operacyjna/zmysłowa nie jest w stanie odbierać tych poziomów częstotliwości, które nie funkcjonują w tym samym przedziale częstotliwości co ona.
Aby móc odbierać te częstotliwości, a zarazem informacje zawarte w ich przestrzeniach, trzeba dostroić częstotliwość świadomości operacyjnej/zmysłowej do odpowiedniej częstotliwości, którą chce się odbierać.
Gdyby chcieć opisać ten proces obrazowo, to można to porównać do wyszukiwania określonej stacji radiowej za pośrednictwem potencjometru.
Tylko, że tutaj mamy do dyspozycji własną świadomość operacyjną, która zastępuje radiowy odbiornik.
I medytację, która zastępuje potencjometr z powyższego przykładu.

Cały wszechświat, widzialny i niewidzialny (dla ludzkich zmysłów) jest zbudowany z energii, która przejawia się w pasmach (falach) o określonym poziomie częstotliwości.
Właśnie to powoduje istnienie wielu jego poziomów, a także wielu wymiarów.
Człowiek chcący sięgnąć do poziomów wyższych niż poziom postrzegania zmysłowego, musi oddać się praktyce medytacji, która pozwoli mu nauczyć się dostrajania.
Oczywiście procesowi dostrojenia musi poddać się całość istoty strojącej, a nie tylko określona część.
Stąd określenie "rozwoju duchowego", gdyż proces dostrajania do wyższych częstotliwości, które niekiedy nazywane są "wibracjami", wymaga i wymusza oczyszczanie podczepień lub kotwic stanowiących balasty o niższych częstotliwościach, które zalegają w podświadomej części świadomości.
Dlatego dla wielu praktykantów ten proces jest bolesny.
Gdyż te kotwice lub balasty, o których wspomniałem, są zbudowane z emocji oraz z pamięci doznanych cierpień, krzywd ... zepchniętych do podświadomości lęków, kompleksów, rozczarowań itd.
Dopóki nie zostaną "usunięte", lub rozwiązane, dopóty będą kotwiczyły częstotliwość operacyjną w niższych pasmach "wibracji", a tym samym dostęp do wyższych wymiarów będzie utrudniony lub wręcz niemożliwy.
Z procesem oczyszczenia lub samooczyszczania, które rozpoczyna się po wdrożeniu odpowiednich praktyk, mają do czynienia wszyscy adepci/praktykujący.
Wielu rezygnuje z dalszych prób w wyniku doświadczeń, które na nich spadają.
Objawy depresji, lęku, paranoi, a także interakcji z bytami niefizycznymi, które egzystują na niższych poziomach częstotliwości, mogą rzeczywiście odstręczyć człowieka od dalszych starań.
Jednak nie ma innej drogi.
Ten kto chce dostąpić "postrzegania" wyższych światów, musi być prawdziwym herosem ducha.
Musi wytrwać.
Gdy się podda w trakcie procesu oczyszczania, wtedy traci szansę na doświadczenie bezpośrednie, i zostaje mu tylko opieranie się na relacjach świadków, którzy sięgnęli ponad zmysły fizyczne.



WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA
WIEDZA DUCHOWA Rozwój Duchowy Wiedza Duchowa ROZWÓJ DUCHOWY WIEDZA DUCHOWA

Formularz kontaktowy - jeśli masz jakieś pytanie, zapraszam do korespondencji

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *