translate

Czym faktycznie jest Rozwój Duchowy ?



Rozwój duchowy dotyczy Duszy, ciało fizyczne ma w tym procesie tylko i wyłącznie znaczenie pomocnicze i podrzędne.
To, że ciało, a zatem człowiek jest emanacją Duszy, a konkretniej jej najbardziej zewnętrzną powłoką, nie świadczy o tym, że ono w jakikolwiek sposób rozwija się duchowo.
Owszem ciało bierze udział w rozwoju, ale jest to związane z cyklami biologicznymi, którym jest poddane.
Ciało biologiczne jest narzędziem duchowego rozwoju Duszy.
I tylko taki jest jego cel.

To Dusza rozwija się za pośrednictwem swojego ciała biologicznego, które egzystując w wymiarze dualistycznych interakcji, pozwala na dokonywanie doświadczeń, które ubogacają Duszę, powodując tym samym jej rozwój.
Dlatego też, aby człowiek dobrze zrozumiał czym jest faktycznie rozwój duchowy, musi wpierw zmienić optykę, czyli perspektywę postrzegania siebie.
Ja - ciało, ja - osoba musi zostać zastąpione przez JA - Dusza.
Nie jest to jednak łatwe.
Osiągnięcie tej perspektywy, a właściwie jej wypracowanie, wymaga dużego zaangażowania i pracy.
W tym celu wykorzystuje się zestaw narzędzi, które są określane mianem praktyk duchowych.
Wielu ludzi nie rozumie tego czym jest rozwój duchowy.
Mylą go z tym wszystkim co przyjemne i co prowadzi do zadowolenia i sukcesu cielesno-zmysłowego.
To duże nieporozumienie, z którego wynika wszelkie pobłądzenie.
Otóż rozwój duchowy jest celem Duszy, a nie ciała, a tym samym człowieka.
To nie człowiek rozwija się duchowo, bierze on tylko udział w procesie rozwoju duchowego.

W związku z tym, dobro Duszy nie zawsze idzie w parze z potocznie rozumianym dobrem ciała.
Często zdarza się, że dla dobra rozwoju Duszy, ciało zostaje poddane ciężkim próbom, eksperymentom i sprawdzianom.
To szczególnie bolesne i trudne do przyjęcia i zaakceptowania, dla tych, którzy rozpoczynają swoje doświadczenia z ezoteryczną wiedzą duchową.
Zwyczajny człowiek, egzystuje na poziomie świadomości zmysłowej.
Gdy utożsamia się z tym poziomem świadomości, wtedy ma samego siebie za ciało biologiczne, które jest wyposażone w umysł i jego atrybuty, względnie posiada jeszcze duszę, która po śmierci tegoż ciała przetrwa, aby dalej egzystować w domniemanych duchowych wymiarach.
Dopóty tak jest, człowiek nie będzie w stanie zrozumieć swojej drogi, a tym samym rozwój duchowy nie będzie odbywał się płynnie.
Człowiek bowiem posiada wolną wolę, a więc zdolność do podejmowania suwerennych decyzji.
Nawet jeśli te decyzje wywodzą się z niewiedzy, czyli nieświadomości.
Wtedy człowiek taki idzie przez życie, powielając schematy prób i błędów - co jest oczywiście wpisane w ogólny plan wcieleniowy Duszy.
Prawdziwym celem i zadaniem rozwoju duchowego dla człowieka, jest poznanie owego planu wcieleniowego Duszy, oraz poddanie i podporządkowanie się mu.
Wiedza duchowa mówi o służbie Bogu, lub też poddaniu się Bogu.
Jest to tożsame, gdyż Dusza, której należy się poddać, to Wyższe Ja czyli Atman - osobiste niebo każdej osobowej jednostki.
Plan wcieleniowy Duszy jest jej Dharmą, a więc tym co jest dla jej rozwoju najwłaściwsze.
Człowiek sam z siebie, i w oparciu o "własne" - nieświadome pomysły, nie jest w stanie wymyślić dla siebie niczego lepszego niż to, co jest Dharmą Duszy.
Dlatego rozpoznanie własnej Dharmy i poddanie się jej, jest jedynym celem duchowego rozwoju człowieka.
Jednak aby poznać plan urodzeniowy Duszy, trzeba przejść proces oczyszczania podświadomości.

Dopóki istnieją podświadome programy karmiczne, wiedza o celach Duszy będzie niepełna, niejasna i zniekształcona.
Osoba podejmująca decyzje odnośnie życiowych planów, na podstawie wykoślawionej wiedzy o planie wcieleniowym Duszy ... będzie się potykać i błądzić.
W celu oczyszczenia podświadomości, której programy zaburzają obraz planu wcieleniowego Duszy (tacy ludzie zazwyczaj nie wiedzą po co żyją, nie wiedzą co mają robić, nie potrafią odpowiedzieć w co wierzą, jakie wyznają poglądy i dlaczego ... są niczym dzieci we mgle) należy podjąć praktykę duchową, której naczelnym instrumentem jest medytacja.
Zdarzają się ludzie, którzy negują potrzebę podejmowania duchowej praktyki, nie mówiąc już o medytacji, twierdząc, że wystarczy "otworzyć serduszko" lub "kierować się uczuciami", ewentualnie "obserwować siebie i otoczenie" aby posiąść wiedzę duchową.
Tacy ludzie, nie dość, że zwodzą samych siebie, to jeszcze pociągają innych ku złudzeniom i fantazjom umysłu.
W ostatnich latach pojawiło się wielu tego typu "proroków" (i prorokiń - co częstsze), którzy swoje nieoczyszczone podświadome programy wystawiali na światło dzienne, nazywając je wiedzą pochodzącą ze źródła.
Oczywiście wiedza ta pochodzi ze źródła ... ale źródło to jest tak czyste jak kałuża, po której jeżdżą przez cały tydzień ciężarówki z żużlem ;)
Jedynym sposobem na poznanie duchowe, jest oczyszczenie podświadomych programów, aby móc przenieść ognisko świadomości do sfery nadświadomej.
Wtedy następuje doświadczenie osobistego "śruti" - duchowego objawienia celu wcieleniowego Duszy.
Taki jest proces i taki jest też cel wszystkich ścieżek Duchowości Ezoterycznej (jak na przykład JOGA).
I jest to proces, który przechodzili bez najmniejszego wyjątku mistycy, mędrcy czy nauczyciele duchowi wszystkich czasów.
Nie ma bowiem innej drogi niż powściągnięcie zmysłów i sięgnięcie wgłąb siebie (w głąb umysłu), aby poznać wiedzę o sobie samym oraz o istocie wszechrzeczy.
Reasumując.
Człowiek, który podejmuje świadomą praktykę zwaną "rozwojem duchowym", reaguje na głos swojej Duszy, która reprezentuje Dharmę, a więc prawo Boga.
Gdyż nawet ktoś, kto posiada ognisko świadomości oparte o postrzeganie zmysłowe, a także realizuje swoje zachcianki życiowe w oparciu o podświadome programy, nie jest całkowicie odcięty od "głosu Duszy".
Ten dociera do człowieka na rozmaite sposoby.
Poprzez inspirację, natchnienie, nagłe przebudzenie czy - w trudniejszych sytuacjach - przez traumy życiowe.
Wszystko po to aby zwrócić uwagę człowieka na to co jest najważniejsze.
Sama reakcja na bodziec Duszy (impuls nadświadomy), jest dopiero początkiem drogi, jest właściwym odzewem, za którym musi iść przejście całego procesu oczyszczania podświadomości.
Dopiero gdy pokłady zniekształcające podświadomości zostaną "rozpuszczone", objawia się plan Duszy, a tym samym cel człowieka.
Wtedy jednak człowiek nie utożsamia się już z ciałem biologicznym, ale ze swoją duchową pełnią, czyli tym, co stworzyło ciało biologiczne, aby poprzez nie się realizować.
I jeszcze jedno na koniec.
Plan wcieleniowy Duszy jest planem, a nie gotowym scenariuszem do odegrania, dlatego ryzyko duchowego upadku, a więc procesu odwrotnego do "rozwoju duchowego" jest jak najbardziej realne.


duchowość rozwój duchowy wiedza duchowa ezoteryka reinkarnacja karma duchowość rozwój duchowy ezoteryka 
duchowość rozwój duchowy wiedza duchowa ezoteryka reinkarnacja karma duchowość rozwój duchowy ezoteryka 
duchowość rozwój duchowy wiedza duchowa ezoteryka reinkarnacja karma duchowość rozwój duchowy ezoteryka 
duchowość rozwój duchowy wiedza duchowa ezoteryka reinkarnacja karma duchowość rozwój duchowy ezoteryka 
duchowość rozwój duchowy wiedza duchowa ezoteryka reinkarnacja karma duchowość rozwój duchowy ezoteryka 
duchowość rozwój duchowy wiedza duchowa ezoteryka reinkarnacja karma duchowość rozwój duchowy ezoteryka 

Realny wymiar duchowości



Jeśli ktoś oddaje się "duchowości", aby poprawić swoje warunki doczesne, to niewiele osiągnie, gdyż celem duchowości jest dobro duszy, a nie ciała.
Często jedno z drugim zaczyna się łączyć, ale dopiero wtedy gdy człowiek naprawdę zrozumie o co chodzi w tej duchowości.
Większość ludzi żyje jednak w buncie, w wewnętrznym konflikcie, w obrażeniu na Boga i duchowość.
Taki człowiek nie może powiedzieć, że się poddał całkowicie ... on walczy, ciągle walczy.
I dopóki nie zaprzestanie tej walki, dopóty nic się nie zmieni.
Są tacy spryciarze geszefciarze, którzy szukają dróg obejścia i wymyślają rozmaite techniki kreowania sobie rzeczywistości i stwarzania szczęścia ... ale to się zdarzyć nie może.
Nie da się manipulować rzeczywistością.
To tylko złudzenia.
Powierzenie się Wyższej Jaźni to dopiero pierwszy krok ... krok, który rozpoczyna cały proces oczyszczania z karmy.
Dlatego początkowo całe dotychczasowe życie może się "załamać".
Dalszymi krokami jest już wytrwanie na ścieżce tego powierzenia, oraz podtrzymywani tego kierunku przez praktykę.
Ale w taki sposób, aby jednocześnie nie złorzeczyć Bogu czy tej Wyższej Jaźni ("dlaczego nic się nie zmienia na lepsze, skoro ja się oddałem" itd.).
To jest bardzo częste i niszczy to co zostało już wypracowane.
Jednak to jest normalne.
Wzrost duchowy nie przebiega po idealnej prostej.
Są wzloty i upadki ... zdarzają się zwątpienia, wahania itd.
Ważne aby ciągle utrzymywać kurs i wracać na ścieżkę, gdy się z niej czasowo wypadło.
To się zdarza nawet najbardziej zaawansowanym w duchowości.
Inną rzeczą jest kwestia specyfikacji inkarnacyjnej, a więc indywidualnego losu człowieka, który jakkolwiek nie jest całkowicie zdeterminowany, to jest wpisany w określoną przestrzeń, poza którą wyjść się nie da.
Jest to związane z prawem Dharma/Karma - które zawsze ze sobą współgrają i nie mogą istnieć rozdzielnie.
Innymi słowy, człowiek jest taki jaki jest, ma taką, a nie inną osobowość, fizjonomię, takie, a nie inne uzdolnienia i potencjały ... i to w dużej mierze stwarza jego życie doczesne.
Tego nie można "przeskoczyć".
Ale można tak wykorzystać siebie, a więc to co się już ma, żeby czuć się spełnionym w życiu.
Oczywiście do tego wykorzystania swoich potencjałów wymagana jest odpowiednia praca, gdyż samo nic się nie zadzieje.
I to jest realny wymiar duchowości.
Polega na właściwym rozpoznaniu siebie, poznaniu swojego powołania i podążaniu za nim.
Samo puste powierzenie się Bogu czy Wyższej Jaźni to za mało.
To musi być czynne, musi być żywe, musi być codzienną praktyką ... praktyką nawiązania komunikacji wewnętrznej z tym "Wyższym Umysłem".
Ps.
Mnie też często nachodzą stany, w których chciałbym zacząć robić coś po swojemu, zaaranżować jakieś zdarzenia, które miałyby mi dać jakiś efekt materialny.
Ale wiem, że to do niczego nie prowadzi - po latach prób i błędów można zaobserwować jak działa umysł w praktyce.
Oczywiście, gdy człowiek zaczyna porównywać swoje "duchowe" i biedne, lub wręcz nędzne (z materialnego punktu widzenia) życie, z życiem amoralnych, zdeprawowanych kreatur, które żyją w luksusach i czerpią z życia pełnymi garściami, to pojawiają się wątpliwości, odnośnie sprawiedliwości "duchowej".
Jednak trzeba wiedzieć, że ta sprawiedliwość spogląda spoza kurtyny świata biologicznego.
Dlatego człowiek "duchowy" nie powinien porównywać się z tymi, którym wiedzie się lepiej.
Zwłaszcza, gdy postępują oni niegodnie.
Kiedyś za to zapłacą - i jest to oczywiste.
Uczciwa droga duchowa oddaje adeptowi sprawiedliwość.
Ale trzeba całkowicie się temu poświęcić ... nie na "pół gwizdka".

duchowość rozwój duchowy wiedza duchowa ezoteryka reinkarnacja karma duchowość rozwój duchowy ezoteryka 
duchowość rozwój duchowy wiedza duchowa ezoteryka reinkarnacja karma duchowość rozwój duchowy ezoteryka 
duchowość rozwój duchowy wiedza duchowa ezoteryka reinkarnacja karma duchowość rozwój duchowy ezoteryka 
duchowość rozwój duchowy wiedza duchowa ezoteryka reinkarnacja karma duchowość rozwój duchowy ezoteryka 
duchowość rozwój duchowy wiedza duchowa ezoteryka reinkarnacja karma duchowość rozwój duchowy ezoteryka 
duchowość rozwój duchowy wiedza duchowa ezoteryka reinkarnacja karma duchowość rozwój duchowy ezoteryka 

Nie-działanie ... czym jest ?

Duchowe nie-działanie trzeba dobrze zrozumieć, aby nie oddać się kultowi lenistwa i nieróbstwa, licząc na to, że wszystko samo się stanie.
Owszem samo się stanie i dokładnie to się stanie, co ma być najwłaściwszego, jednak aby nie-działać, potrzeba dużo wysiłku.
Czy to paradoks ?
Wcale nie.
Człowiek niemal nigdy nie pozostaje w spoczynku, nawet gdy jego ciało leży na tapczanie, jego umysł pracuje na najwyższych obrotach, kreując marzenia, podsycając pragnienia, wizualizując cele, przeglądając pamięć etc.
Nie-działanie zatem, oznacza stan pełnego spokoju umysłu.
Ale żeby to osiągnąć, trzeba się postarać.
Ja porównuje to zadanie do hamowania samochodu.
Kiedy silnik przestaje już pchać samochód, wykonując swoją pracę - analogia do funkcjonowania umysłu w czasie codziennego działania - pracę zaczynają wykonywać hamulce, które zaciskając się na tarczach, powodują zatrzymywanie samochodu.
Tak też wygląda duchowa praktyka ujarzmiania umysłu, aby osiągnąć stan zwany w taoizmie wu-wei (działanie bez działania).
Działanie przychodzi wtedy samoistnie, jest wynikiem "duchowego przewodnictwa" pochodzącego z Wyższej Jaźni (nadświadomości).
Jest to jednym z najważniejszych celów dla adepta ścieżki duchowej.
Tym właśnie jest owo "oddanie się Bogu", czy inaczej mówiąc poddanie się swojemu powołaniu.
Nie sposób rozpoznać impulsów Wyższej Świadomości, będąc w stanie świadomości zmysłowej, która podsycana jest programami podświadomymi.
Taki człowiek, który nie ujarzmił umysłu, a więc nie wdrożył zasady nie-działania, nie jest świadomy istnienia wyższych sfer umysłu (samego siebie).
Ciągłe samo-kreowanie zdarzeń w życiu codziennym, tylko zamyka dostęp do wyższych pokładów własnej tożsamości.
Ludzie uznający się za samodzielnych, niezależnych, wyzwolonych, tak naprawdę są niewolnikami własnych niższych umysłów, które popychają ich, do ciągłego powielania tych wzorców (chociaż w nowych formach).
Próby samo-kreowania rzeczywistości - w oparciu o podświadomy "pomyślunek", zawsze skończą się klęską.
Dopiero rozpoznanie i zgoda na realizację najwłaściwszych scenariuszy, które poddawane są w formie inspiracji, natchnienia, przewodnictwa - z wyższych poziomów umysłu nadświadomego - powodują, że człowiek czuje się na właściwym miejscu, i wie, że jest to jego droga.
Aby wejść w taki tryb funkcjonowania, trzeba jednak przyjąć i wprowadzić w życie zasadę działania bez działania, lub po prostu nie-działania.
Aby móc zacząć nie-działać, trzeba najpierw wyhamować umysł, a do tego potrzebny jest wysiłek, praca (taka jaką wykonują hamulce samochodowe).
Można zatem powiedzieć, że aby przestać działać, trzeba dużo zrobić.
Gdyż praca ujarzmiania umysłu nie jest wcale taka oczywista.
Wdrożone już programy są bardzo silne, trzymają się mocno swoich wytycznych, i wcale nie zechcą tak łatwo pozwolić się zluzować (wyhamować).
Dlatego, aby zastosować w praktyce, duchową ideę życia z przewodnictwem, a więc działania w oparciu o wskazania Wyższej Świadomości, potrzeba odpuścić.
W tym celu stosuje się duchowe praktyki, z których najwłaściwszą jest medytacja.
Można oczywiście stosować i inne metody, mniej angażujące umysł (przynajmniej w początkowej fazie praktyki) - takie jak relaksacja, właściwe oddychanie itd.
Najistotniejszą kwestią w zastosowaniu metody nie-działania, jest "PRZESTAĆ CHCIEĆ" i otworzyć się na to co przychodzi samo.
Oczywiście na początku trudno będzie jeszcze odróżnić sygnały podświadome od nadświadomych, dlatego praktyka ta wymaga czujnej obserwacji oraz analizy siebie i swojego życia.
Istotną też kwestią, będzie metoda znana od zarania nauki, która i w duchowych dziedzinach doskonale się sprawdza ... chodzi o metodę prób i błędów.
Nie chcę aby czytelnik, po przeanalizowaniu tego tekstu, uzyskał przekonanie, że czymś bajecznie łatwym i oczywistym jest zatrzymać umysł, który czasami od kilkudziesięciu lat pracował w oparciu o określone wytyczne, i przestawić go na inne schematy.
Nie jest to łatwe.
Wszystko zależy od indywidualnych aspiracji, siły woli i podjętej decyzji, którą w rygorze dyscypliny należy utrzymać.
Wyciszanie umysłu (hamowanie) zacznie się stopniowo, a wraz z nim, gdy zrobi się więcej miejsca dla impulsów nadświadomych, zaczną napływać "dane", które wskażą człowiekowi jego właściwą drogę (lub pozwolą zmodyfikować swoją życiową postawę, dostosowują ją do "właściwego - dharmicznego - działania").
W historii ludzi, bywali tacy, którzy zupełnie naturalnie potrafili otwierać się na nie-działanie.
Byli to "natchnieni" artyści, myśliciele, wizjonerzy, czy twórcy działający z inspiracji.
Często mawiano o nich, że są błędnymi rycerzami, marzycielami, czy nawet szaleńcami, gdyż potrafili zupełnie wyłączyć się ze standardowego trybu życia, odpływając niejako w krainę fantazji.
Z tym, że nie była to kraina fantazji podświadomej.
Byli to ludzie (i są też dzisiaj) naturalnie medytacyjni.
Ich odpłynięcie nie polegało na oddaniu się "kociokwikowi" myśli, które kłębią się w umyśle przeciętnego zjadacza chleba.
To fantazjowanie polegało na czystej kontemplacji nadświadomego ... i w tym znaczeniu było nie-działaniem.
Takie nie-działanie przynosiło w efekcie materializację dzieł sztuki, genialnych odkryć czy wynalazków, które w konsekwencji zmieniały życie wszystkich.
Tacy ludzie w sposób niewymagający dodatkowego treningu, wchodzili w stan medytacji-kontemplacji.
Co nie oznacza, że wszyscy są do tego zdolni.
Wielcy geniusze, o których mowa, to wielkie dusze (mahatmy), którzy pojawiali się na świecie z już ukształtowaną konstrukcją karmiczną umysłu, która pozwalała im na łatwość wchodzenia w przestrzeń nadświadomości.
Zwyczajni ludzie, lub tacy, którzy tej naturalnej zdolności nie posiadają, muszą poddać swój umysł dyscyplinie.
Dopiero wtedy będą w stanie osiągać stan nie-działania, a tym samym, poddać się "duchowemu przewodnictwu Wyższej Jaźni".
Nie-działanie z duchowego punktu widzenia, nie jest nicnierobieniem.
Polega na zatrzymywaniu procesów umysłowych, a w tym życiowych, które zaistniały (zostały wzbudzone) w oparciu o mechanizmy kreowane wzorcami podświadomymi, ewentualnie związanymi z wpływami społeczno-kulturowymi.
Gdy procesy (myśli, uczucia, marzenia, pragnienia, oczekiwania etc.) sterowane podświadomie zaczną zanikać, pojawią się impulsy przewodnictwa nadświadomego, które wskażą człowiekowi właściwą drogę ... drogę do właściwego działania.
I dopiero wtedy zacznie się działanie skuteczne, które przyniesie człowiekowi duchowe (życiowe) spełnienie.


Brahman Atman Dźńana Joga Dharma Karma Reinkarnacja Oświecenie Advaita Vedanta Shiva niedualność
Brahman Atman Dźńana Joga Dharma Karma Reinkarnacja Oświecenie Advaita Vedanta Shiva niedualność
Brahman Atman Dźńana Joga Dharma Karma Reinkarnacja Oświecenie Advaita Vedanta Shiva niedualność
Brahman Atman Dźńana Joga Dharma Karma Reinkarnacja Oświecenie Advaita Vedanta Shiva niedualność
Brahman Atman Dźńana Joga Dharma Karma Reinkarnacja Oświecenie Advaita Vedanta Shiva niedualność
Brahman Atman Dźńana Joga Dharma Karma Reinkarnacja Oświecenie Advaita Vedanta Shiva niedualność

Bóg nie spełnia wszystkich próśb i modlitw - dlaczego ?

"Jeśli używasz modlitwy Huny, aby polepszyć jakość swojego życia, musisz zawsze pamiętać, że jesteś częścią światowej rodziny i możesz nie osiągnąć pożądanych wyników, albo nawet doprowadzić do powstania blokady w twoim niższym Ja, jeśli będziesz prosić o coś, co mogłoby skrzywdzić lub oszukać innego członka tej rodziny"
Otha Wingo

Ten cytat odnosi się co prawda do praktyk Huny, ale można równie dobrze odnieść go do rozmaitych metod duchowego (lub umysłowego) kreowania rzeczywistości (wchodzą w tą sferę wszelkiego rodzaju prawa przyciągania, manifestacje marzeń, kreacje magiczne itp.).
Chodzi o podstawową zasadę, która mówi o tym, że Bóg wspiera tylko te projekty, które są zgodne z uniwersalną sprawiedliwością (prawem Dharmy).
Innymi słowy, Bóg wspiera dobro rozumiane uniwersalnie.
W odróżnieniu od dobra, rozumianego indywidualnie.
I dlatego nie wszystkie modlitwy, nie wszystkie projekty mentalne, nie wszystkie pragnienia, marzenia czy wizualizacje zostają spełnione.
Nie zostają spełniane te kreacje (prośby, zachcianki), których realizacja mogłaby zaburzać lub wchodzić w sferę innych procesów.
Oczywiście łatwo zauważyć, że życie na Ziemi, życie ludzi, mocno odbiega od tych idealnych prawideł, które wyrażane są ideami sprawiedliwości i prawości (Dharmy).
Jest tak ponieważ każda indywidualna jednostka samoświadoma, posiada zakres wolnej woli, dzięki któremu może dokonywać samodzielnych wyborów.
Te zaś mogą działać wbrew prawom uniwersalnym.
Tak jak opisywałem już w moich innych tekstach, na człowieka mają wpływ dwa ośrodki - odgórny i oddolny.
Wpływy nadświadome niosą w sobie wskazówki i przewodnictwo oparte na prawie uniwersalnym.
Wpływy podświadome, są związane z całym bagażem traum (lęków, kompleksów), które tworzą karykaturę rzeczywistości idealnej.
W zależności od tego, któremu ośrodkowi człowiek daje pierwszeństwo, takie też będą jego wybory.
Gdy człowiek kieruje się wskazaniami podświadomego centrum, wtedy może działać wbrew Bogu, co rodzi konkretne następstwa.
A co możemy zaobserwować na świecie.
Gdy człowiek działa wbrew Bogu, wtedy nie jest wspierany przez Boga, lub inaczej mówiąc, całą sferę nadświadomości (całą sferę wyższej duchowości), ale nie oznacza to, że jest mu odbierana wolna wola.
Ma prawo działać w oparciu o swoje indywidualne wytyczne.
Ma prawo widzieć konsekwencje swoich działań.
Zostaje w związku z nimi skonfrontowany z naturalnymi konsekwencjami, które pojawiają się na mocy prawa Karmy.
Te ostatnie zdania są skierowane dla tych, u których może pojawić się pytanie następujące:
"skoro człowiek sam z siebie może kreować rzeczywistość, w oparciu o swoją indywidualną świadomość (podświadomość), to znaczy, że Bóg nie jest do niczego w tym procesie potrzebny ?".
Tak jak napisałem powyżej, Bóg wspiera tylko to co jest zgodne z prawem Dharmy (uniwersalną sprawiedliwością), ale nie zabrania działać w oparciu o swoje jednostkowe wole.
Ma to swoje określone konsekwencje.
Człowiek chcący za pomocą technik duchowych, wpływać na swoje życie, kreować je, lub po prostu poddać się temu co dla niego najwłaściwsze - gdyż do tego de facto sprowadza się otwarcie na nadświadomy ośrodek działania - musi opanować, a w praktyce powstrzymać swoje własne (indywidualne) koncepcje (pomysły, pragnienia, wyobrażenia etc.).
Gdy określona kreacja za pośrednictwem modlitwy, wizualizacji czy innej formy wpłynięcia na rzeczywistość, wypływa z ośrodka podświadomego, wtedy Bóg (sfera nadświadomości) nie wspiera tego projektu.
On co prawda może zaistnieć - jeśli siła i determinacja indywidualnej woli danej osoby będzie wystarczająca, ale nie da spełniania i szczęścia w duchowym rozumieniu owych.
Podobnie jak w przypadku naginania ziemskiego prawa, złoczyńcy mogą osiągnąć korzyści materialne, takie jakie sobie założyli, jednak konsekwencje ich działań nie dadzą im o sobie zapomnieć - niszcząc ich na wielu poziomach.
Tak też jest z tymi wszystkimi "magikami", którzy chcą przeforsować swoje egoistyczne pragnienia, zaprzęgając w to energię duchową (energię umysłu) lub prosząc Boga o to, czego "Ten" nie spełni, gdyż musiałby swoim własnym działaniem, wpływać na szkodę jednej jednostki, kosztem zysku innej.
Bóg tak nie postępuje, gdyż jako system Kosmicznej Wszech-Inteligencji jest absolutnie sprawiedliwy (a więc bezstronny).
Dlatego optymalną postawą dla każdego, kto podąża ścieżką duchowego rozwoju, jest realizacja woli Boga.
Woli Boga, która jest określona dla każdej jednostki jako jej Dharma - właściwe postępowanie.
Bóg wspiera indywidualną Dharmę człowieka, i gdy indywidualna wola jednostki synchronizuje z indywidualną Dharmą tejże ... wtedy dzieją się cuda !!!
Człowiek wkracza na ścieżkę swojego przeznaczenia, swojego powołania, czuje się spełniony i zrealizowany.
I nie zadaje już pytań o niezrealizowane marzenia, pragnienia, zachcianki, które widzi jako tylko iluzje wyemanowane z pokładów niższego (podświadomego) Ja.
Ktoś w tym momencie może zapytać.
Ale jak rozpoznać i rozdzielić wpływy podświadome, od nadświadomych ?
Jak je odróżnić od siebie ?
Otóż nie jest to wcale potrzebne.
Gdyż w chwili świadomego oddania się Bogu, a więc świadomego oddania się wpływom sfery nadświadomej ... zaczną się pojawiać te dziedziny, które będą przez ten wyższy (uniwersalny) ośrodek rekomendowane.
Nie trzeba już zastanawiać się, czy to jest właściwe, czy nie jest.
Naturalnie czasami może zostać jeszcze przemycona do przestrzeni świadomej jakaś partia "inspiracji" podświadomych (egoistycznych), i czasami człowiek ponownie odda się chęci ich zaspokojenia, ale gdy uczciwie trwa w praktyce ukierunkowania na Wyższe Ja, wtedy - prędzej czy później - rozpozna i odrzuci to co nie jest wspierane "z góry".
Oczywiście musi być to związane z permanentną i codzienną praktyką, a nie tylko jednorazowym aktem woli.
Gdyż impulsy niższego Ja są bardzo silne, i mają "bliższą drogę" do świadomości, niż te pochodzące z nadświadomego centrum dowodzenia.
Tym samym są zawsze chętne, aby stać się pokusami dla lawirującej pomiędzy wyższym (nadświadomym) i niższym (podświadomym) - świadomości człowieka.
Reasumując.
Bóg nie spełnia wszystkich próśb i modlitw - dlaczego ?
Bóg wspiera tylko to co słuszne i właściwe z duchowego punktu widzenia, a więc z punktu widzenia całości systemu, z jednej strony.
Oraz z punktu widzenia dobra jednostki, jednak nie rozumianego egoistycznie.
Dobro jednostki widziane "okiem" Boga, to dobro duchowe, a nie tylko dobro doczesne.
Dlatego też - czego większość ludzi nie rozumie, a także nie chce zaakceptować - Bóg nie reaguje na wszystkie modlitwy w sprawach, które wydawałyby się szlachetnymi.
Np. prośba o uzdrowienie chorego.
Jest to uzależnione od motywacji takiej prośby, modlitwy.
Od tego z jakiego poziomu ta motywacja wypływa (z podświadomego - lęki, chęć utrzymania ciała za wszelką cenę, dalsze pragnienia doświadczeń zmysłowych etc., lub nadświadomego - oddanie Bogu, gotowości realizacji całości swojego potencjału w służbie Dharmy itd.).
Aby prośba o uzdrowienie była zrealizowana, a więc wsparta przez sferę nadświadomości, wyrażający tę prośbę (modlitwę), musi emanować określoną, świadomą postawą mentalną.
Dlatego uzdrowienie zaczynać się musi od zmiany wzorców mentalnych, zanim przejdzie się do metod duchowych.
Podobnie rzecz się ma w kwestii kreowania i manifestowania marzeń, ze wsparciem technik duchowych (umysłowych).
Zanim dany człowiek odda się wyrażaniu swojego pragnienia, musi przejść transformację mentalną, tak aby nie forsować swoich "niższych" projektów, które i tak nie będą wspierane przez "wyższe sfery".
Wielu ludzi, którzy w ostatnich latach z pasją godną nagrody, zaczęło kreować swoje pragnienia, doświadczyło rozczarowania, czy wręcz poczuło się oszukanymi, przez tych, którzy określając się mianem "nauczycieli", mamili ich możliwością kreowania wszystkiego, niemal na życzenie.
Otóż egoizm i zło nigdy nie znajdą wsparcia Boga i wyższych instancji duchowych.
Chwilowe zachcianki nie mogą być zatem wykreowane metodami duchowymi i przy wsparciu "pozytywnych" technik umysłowych.
Można je chcieć forsować w oparciu o jednostkowe władze umysłu świadomego i podświadomego, lecz takie konstrukty (nawet jeśli się pojawią), zawsze będą obciążone "karmą".

Brahman Atman Dźńana Joga Dharma Karma Reinkarnacja Oświecenie Advaita Vedanta Shiva niedualność
Brahman Atman Dźńana Joga Dharma Karma Reinkarnacja Oświecenie Advaita Vedanta Shiva niedualność
Brahman Atman Dźńana Joga Dharma Karma Reinkarnacja Oświecenie Advaita Vedanta Shiva niedualność
Brahman Atman Dźńana Joga Dharma Karma Reinkarnacja Oświecenie Advaita Vedanta Shiva niedualność
Brahman Atman Dźńana Joga Dharma Karma Reinkarnacja Oświecenie Advaita Vedanta Shiva niedualność
Brahman Atman Dźńana Joga Dharma Karma Reinkarnacja Oświecenie Advaita Vedanta Shiva niedualność

Wszystko jest umysłem - i co z tego wynika ?

Wszystko jest umysłem.
Umysłem na różnych poziomach świadomości.
Umysłem podświadomym, świadomym, nadświadomym (atmanicznym) ... umysłem Kosmicznym (brahmanicznym) - pomiędzy można by umieścić jeszcze inne jego formy i poziomy.
Wszystko co istnieje myśli, oznacza to, że wszystko zawiera informację o sobie.
W zależności od poziomu tego umysłu, ta informacja jest uświadomiona lub nieuświadomiona.
Im prostsze formy bytu, tym mniejsza ich świadomość, a więc mniejsza zdolność do świadomego kierowania i obróbki tych informacji.
W procesie uświadamiania sobie informacji o samym sobie, powstaje stosunek do siebie, jak też do wszystkiego innego.
Tak rodzą się emocje (uczucia).
Umysł na poziomie podświadomym jest matrycą jednostki, stanowi jej "tabliczkę znamionową", która zbudowana jest ze zbioru archetypów, tworzących określony wzorzec wypadkowy - zwany charakterem jednostkowym.
Na poziomie podświadomym umysłu, procedury i funkcje jakie wynikają z tego wzorca działają automatycznie, bez jakiejkolwiek kontroli.
Są samoistnym mechanizmem akcji i reakcji.
Na tym poziomie nie istnieją żadne emocje (uczucia).
Te pojawiają się dopiero wtedy, gdy rodzi się świadomość lub inaczej - samoświadomość jednostkowa.
Dopiero w połączeniu tych dwóch poziomów umysłu zaczyna istnieć świadoma egzystencja jednostki.
Świadomy poziom umysłu przejmuje kontrolę kierowniczą - selektywną.
Dokonuje określonego wyboru, a więc ukierunkowuje działanie sfery podświadomej.
W tym celu selekcjonuje instrukcje, które w sposób arbitralny poddaje do realizacji umysł podświadomy.
Tym samym umysł na poziomie świadomym jest zdolny do kreacji, czyli stwarzania określonej rzeczywistości doświadczalnej, ale także do doświadczania jej emocjonalnie.
Uczucia powstają dzięki połączeniu - integracji - poziomu świadomego z poziomem podświadomym umysłu.
Ponad poziomem świadomym istnieją jeszcze wyższe jego poziomu lub stany - gdyż umysł jest tylko jeden.
Ten jeden umysł dywersyfikuje się, tworząc coś co można by określić rzeczywistością fraktalną.
Poza świadomym umysłem jednostki istnieje sfera umysłu nadświadomego.
Można określić ten poziom (w analogii do filozofii Advaita Vedanty) - umysłem atmanicznym.
Ten poziom jest jednocześnie jednostkowy, i jednocześnie wspólny dla reszty jednostek.
To tutaj należy szukać przestrzeni "zbiorowej nieświadomości", a więc poziomu, o którym wspominał Jung (umiejscawiając go jednak w innym miejscu).
Jest to zbiorczy umysł.
Przestrzeń, z którego jednocześnie wyłaniają się jednostkowe, archetypicznie skonfigurowane, pojedyncze formy umysłu podświadomego, a jednocześnie przestrzeń, z które może czerpać informacje umysł świadomy jednostki.
Umysł nadświadomy jest zarządcą i prawodawcą, a więc tą sferą, która stwarza warunki dla egzystencji podświadomych wzorców jaźni, z których to wyłaniają się w procesie ewolucji świadomości - samoświadome jednostki.
Umysł nadświadomy z kolei, jest tylko ewolutem umysłu brahmanicznego, a więc wszech-umysłu, który zawiera w sobie wszech-potencjał kreacji.
Ewolucja świadomości przebiega jak więc widać w dwie strony.
Odgórnie i oddolnie zarazem.
Cały ten system określany jest w duchowości wedyjskiej mianem "maya" - iluzja, lub inaczej snem Boga (co może być nieco mylące).
Reasumując.
Nie istnieje nic co nie byłoby umysłem, a więc zbiorem określonych informacji.
Wszystko co istnieje, tak w formie przejawionej, jak i w formie li tylko konceptualnej (Brahman) jest informacją.
Z tej zdywersyfikowanej informacji, ułożonej w specyficzne wzorce jednostkowe - zwane umysłem podświadomym - rodzi się samoświadomość jednostkowa.
W dzisiejszych czasach istnieje całe mnóstwo niedorzecznym konstruktów myślowych na powyżej ujęte tematy.
Istnieje cała grupa ludzi, kierowanych pomysłami poszczególnych "nauczycieli duchowych", którzy toczą otwartą wojnę z umysłem.
I mówiąc prześmiewczo - zdają się tą wojnę wygrywać - biorąc pod uwagę jakość ich rozumowania w tej materii.
Wyjść poza umysł, uwolnić się z umysłu, zniszczyć umysł, pozbyć się umysłu, zapanować nad umysłem itp. itd.
To hasła, które stają się wytycznymi dla całej masy ... ludzi małych, biednych, poszkodowanych przez los, cierpiących, zalęknionych. 
Tych, którzy wierzą, że istnieje stan ucieczki przed ... przed samymi sobą.
Ale dokąd chcą uciec sami przed sobą ?
Do góry, w jakieś nieokreślone wymiary, w stan, który pozwoli im nie być, aby w końcu być ... tym kim chcą i całe życie pragnęli być, ale im się nie udawało ?
To wszystko nonsensy, gdyż nie istnieje możliwość jakiejkolwiek ucieczki.
Wszystko jest umysłem, i każdy jest li tylko umysłem.
Dusza to synonim umysłu na określonym poziomie jego egzystencji.
"Wyjść Poza Umysł" to oczywiście tylko i wyłącznie metafora, przenośnia, których wiele (większość) w duchowych tekstach, szczególnie tych liczących sobie setki lub tysiące lat.
To tylko pewne zobrazowanie samego mechanizmu.
Niewłaściwie zrozumienie duchowej wiedzy, jest przyczynkiem do nieporozumień, które wpędzają ludzi najpierw w wielkie nadzieje, a później w "biedę", gdyż ta nadzieja nie może zostać spełniona.
O co zatem chodzi naprawdę w tych wszystkich hasłowych "mądrościach" dotyczących umysłu i jednocześnie straszących umysłem ?
Chodzi o utrzymywanie właściwego stanu umysłu.
Tylko o to i o nic więcej.
Żyć świadomie oznacza mieć wiedzę.
Wiedzę, o której tutaj mowa, można posiadać tylko w powiązaniu świadomego - podświadomego i nadświadomego poziomu umysłu.
Tak więc "wyjść poza umysł" oznacza, nie zniszczenie własnego umysłu - chociaż wielu usilnie pracuje aby tego dokonać i jak wspomniałem powyżej, są na najlepszej do tego drodze - ale na wzniesieniu świadomości na poziom nadświadomy.
Ten stan różnie bywa określany.
Połączenie z Wyższą Jaźnią, osiągnięciem Atmana, zjednoczeniem z Bogiem, osiągnięciem Świadomości Chrystusowej etc.
Tym jest "uwolnienie się" od umysłu - chociaż żadnego uwolnienia faktycznie nie ma.
Wręcz przeciwnie.
Następuje jeszcze większa integracja z umysłem, tym razem z umysłem zbiorczym.
Na tym poziomie doświadcza się "zatarcia" utożsamienia z wzorcami jednostkowego (indywidualnego) umysłu podświadomego, czyli własnego charakteru osobowego.
I to dlatego, i w związku z tym, wydawać się może, że istnieje jakiekolwiek "wyjście poza umysł".
W rzeczywistości następuje dopiero "wejście w umysł".
Tym, którzy tego doświadczyli nie trzeba tego tłumaczyć.
Oczywiście istnieje jeszcze wyższy stan przeniesienia świadomości, a więc reintegracja z umysłem brahmanicznym (Kosmicznym).
Gdy to następuje, wzorce zgromadzone w matrycy umysłu podświadomego zaczynają się rozwiązywać - rozpadać.
Tak następuje proces tzw."oświecenia".
A jest to de facto powrót do ŹRÓDŁA - WSZECHISTNIENIA.
Do wszech-umysłu, który zwany jest Brahmanem, a na poziomie którego, żadne indywidualności istnieć nie mogą.
Ps.
Dlatego zadaję wam czytający ten tekst pytania do przemyślenia.
Czy na pewno chcecie dążyć do oświecenia ?
Czy macie absolutne przekonanie, że taki cel chcecie sobie obrać ?
Czy jesteście pewni, że o to chodzi w życiu duchowym ?
Czy wasze dążenie do oświecenia, nie jest tylko ucieczką przed osobistym bólem związanym z egzystencją ?
Czy w końcu, naprawdę chcecie przestać istnieć ?
Warto odpowiedzieć sobie na te pytania, zanim zacznie się podążać określoną drogą, lub zanim zacznie się powtarzać w sposób zupełnie nieprzemyślany, określone slogany i ciekawie brzmiące hasła.
Ps 2.
Poniższy tekst, który linkuję, ukazuje doktrynę duchową, która uzupełnia powyższe wyjaśniania, a jednocześnie jest ścieżką, którą ja osobiście podążam.
Zapraszam zatem również do zapoznania się z nią.
Śiva Advaita - kliknij i przeczytaj.


Brahman Atman Dźńana Joga Dharma Karma Reinkarnacja Oświecenie Advaita Vedanta Shiva niedualność
Brahman Atman Dźńana Joga Dharma Karma Reinkarnacja Oświecenie Advaita Vedanta Shiva niedualność
Brahman Atman Dźńana Joga Dharma Karma Reinkarnacja Oświecenie Advaita Vedanta Shiva niedualność
Brahman Atman Dźńana Joga Dharma Karma Reinkarnacja Oświecenie Advaita Vedanta Shiva niedualność
Brahman Atman Dźńana Joga Dharma Karma Reinkarnacja Oświecenie Advaita Vedanta Shiva niedualność
Brahman Atman Dźńana Joga Dharma Karma Reinkarnacja Oświecenie Advaita Vedanta Shiva niedualność

Niewłaściwe zachowania (postawy) ludzi wchodzących, lub będących na ścieżce duchowego rozwoju (wtajemniczenia)

Przyjmowanie wizerunku człowieka "uduchowionego" jest typowym objawem wielu nowo nawróconych, neofitów.
Jest to jedna z najgorszych rzeczy jaką może zrobić ktoś, kto podejmuje drogę duchowego rozwoju.
Powtarzanie "duchowo" brzmiących haseł mówiących o miłości, jedności, współczuciu, dobroci, w sytuacji gdy wewnątrz kłębi się i buzuje złość, nienawiść, niezgoda na to co jest, cierpienie i ból ... jest postawą antyduchową.
Spychanie do wnętrza swojego negatywnego obrazu, prowadzi do duchowego upadku, zamiast rozwijać i oświecać umysł adepta.
Adept rozwoju duchowego powinien sięgać wgłąb siebie, ale tylko po to aby wydobywać swój negatywny obraz na zewnątrz, aby móc go świadomie doświadczać, a zatem pracować nad nim.
Działanie odwrotne, a więc chowanie do wnętrza swoich prawdziwych, rzeczywistych doznań, stanów jest postawą z duchowego punktu widzenia niewłaściwą.
Wyobrażenie sobie idealnego wzorca osoby uduchowionej (czy też mistrza/mędrca) i dążenie do niego, nie jest niczym złym.
Jednak udawanie tego wzorca, odgrywanie roli "uduchowionego" jest czymś odmiennym i nie niesie żadnego pożytku dla praktykującego.
Mistrz Ramakriszna Paramahansa mówił tak:
"Odurzona ekstatyczną miłością Gopi powiedziała:
*Jestem Kryszną !*.
Dzięki medytacji skupienia na Bogu, w noc i w dzień widzi go wszędzie.
Tak jak po skoncentrowaniu się na świetle lampy , zaczynasz widzieć wszędzie płomień".
Gdy sumiennie i wytrwale adept skupia się na wyobrażeniu Boga, lub tylko na wyidealizowanym wyobrażeniu osoby "uduchowionej", wtedy sam staje się tym wyobrażeniem.
Nabiera cech tego wyobrażenia.
Taka jest tajemnica wewnętrznego przebóstwienia, wewnętrznej alchemii.
Gdy przedmiotem dewocji człowieka staje się istota doskonała (obraz doskonały), wtedy człowiek staje się doskonały.
Oczywiście nie dzieje się to automatycznie, ani natychmiast.
Ta przemiana związana jest z określonym procesem, który się rozpoczyna, aby prowadzić adepta poprzez szereg doświadczeń (przemian).
Może to trwać (i w praktyce trwa) wiele lat ciągłej praktyki.
Człowiek taki nie może być jednak "sztywny" w swojej postawie, musi być elastyczny, aby pozwolić się obrabiać owemu procesowi przebóstwienia, czy inaczej "uduchowienia".
Nie stanie się jednak tak, gdy neofita, a więc ktoś, kto dopiero co wszedł na ścieżkę praktyki, i jest ogarnięty emocjonalnym podnieceniem, które jest czymś naturalnym dla tych, którzy doświadczają czegoś dla siebie nowego, zacznie udawać kogoś kto już osiągnął sukces.
Udawanie, wmawianie sobie osiągnięć, stanów, pozycji jest świadectwem niedojrzałości duchowej, a także błędem metodologicznym w praktyce.
Człowiek, którego zafascynowały duchowe idee, który chce rozpocząć rozwój duchowy, lub też taki, który już jest na ścieżce (lub tak mu się tylko wydaje) zobowiązany jest to życia prawdą o samym sobie.
Zobowiązany jest do pokazywania zawsze i wszędzie swojego prawdziwego oblicza, jakie by ono nie było.
Tylko taka postawa pozwoli człowiekowi na to, aby zaakceptować siebie naprawdę, zaakceptować poziom, na którym się na dany moment znajduje, a także pogodzić się z samym sobą, co rozwiązuje traumy i cierpienia wynikłe z wcześniejszych doświadczeń.
To z kolei da podwalinę dla dalszej, już rzeczywistej praktyki, która oparta będzie na uczciwości wobec siebie, a także wobec innych.
Ukrywanie swojej "prawdziwej" twarzy, jest przejawem bycia niezdolnym do dalszej praktyki rozwoju, a tym samym wtajemniczenia w wyższą wiedzę duchową.
Wielu ludzi, którzy znajdują się w kręgu wiedzy duchowej, którzy cokolwiek praktykują lub starają się rozwijać, przejawia ten problem.
Wynika on (jak większość ludzkich problemow) z lęku, a konkretniej z jego pokłosia, czyli ze wstydu.
Ludzie, którzy przypisują samym sobie "uduchowienie" uważają, że nie powinni zdradzać cech i zachowań, które odbiegają od ogólnie przyjętego (co samo w sobie jest nieprawdą, gdyż taki wzorzec ogólny nie istnieje) wzorca "uduchowienia".
Jest to zakładanie na samego siebie pewnej pułapki trwania w określonej postawie, która nie jest prawdziwa, gdyż nie odpowiada realnemu stanowi danego człowieka.
Próby trwania w tym stanie zawsze kończą się źle.
Albo taki człowiek sprowokowany przez innych, pokazuje jakim jest naprawdę, albo sam nie wytrzymuje napięcia i odchodzi ze ścieżki, którą podążał.
Panaceum na to jest bycie sobą, takim jakim się w rzeczywistości jest.
Bez oglądania się na opinie i oceny innych ludzi, którzy mogą zarzuca adeptowi duchowego rozwoju, że "nie zachowuje się jak na uduchowionego przystało".
Opinie ignorantów nie mają żadnego znaczenia.
Liczy się uczciwość własna i prawda.
Człowiek "uduchowiony" powinien przestrzegać pryncypiów, a więc tzw. duchowych cnót.
Sprawiedliwość, prawość, prawda, uczciwość to są wytyczne dla adeptów rozwoju duchowego, a nie kształtowanie cech charakteru lub zmiana osobowości.
Te dokonają się same, na skutek duchowej praktyki, która będzie trwała wiele lat, ale zawsze podwaliną tego musi być prawda o samym sobie.

Brahman Atman Dźńana Joga Dharma Karma Reinkarnacja Oświecenie Advaita Vedanta Shiva niedualność
Brahman Atman Dźńana Joga Dharma Karma Reinkarnacja Oświecenie Advaita Vedanta Shiva niedualność
Brahman Atman Dźńana Joga Dharma Karma Reinkarnacja Oświecenie Advaita Vedanta Shiva niedualność
Brahman Atman Dźńana Joga Dharma Karma Reinkarnacja Oświecenie Advaita Vedanta Shiva niedualność
Brahman Atman Dźńana Joga Dharma Karma Reinkarnacja Oświecenie Advaita Vedanta Shiva niedualność
Brahman Atman Dźńana Joga Dharma Karma Reinkarnacja Oświecenie Advaita Vedanta Shiva niedualność

Czy życie w zgodzie z Prawem Dharmy, a więc boskiej sprawiedliwości, wyklucza agresywne zachowanie ? Czy człowiek będący na wysokim poziomie "uduchowienia" ma prawo reagować agresywnie, czy ma prawo się skutecznie bronić ?

Niektórzy ludzie pytają mnie czy agresja może być częścią własnej Dharmy ?
Czy jest zasadnym z duchowego punktu widzenia walczyć, ranić innych ?
Czy nie jest to sprzeczne z zasadą Ahimsy - niekrzywdzenia ?
Otóż wszystko zależy od sytuacji.
Ahimsa, zasada nakazująca niekrzywdzenie, nie odnosi się do obrony samej Dharmy, gdyż ta jest prawem nadrzędnym.
Dlatego Ahimsa nie obowiązuje w sytuacji przymusu obrony Dharmy, czyli np. w samoobronie ... czy to przed człowiekiem, czy przed zwierzęciem, które nam bezpośrednio zagraża.
Dlatego na przykład człowiek żyjący w zgodzie z zasadami duchowości dharmicznej, nie jadający mięsa (gdyż jest to związane z mordowaniem zwierząt, aby pozyskać ich mięso, co jest z kolei sprzeczne z zasadą Ahimsy - niekrzywdzenia) ma prawo zabić atakujące go zwierzę, a tym samym - w tym tylko momencie - nie łamie prawa Ahimsy.
Analogicznie w sytuacji związanej z atakującym go człowiekiem.
Gdy praktykant duchowości dharmicznej jest atakowany, ma prawo - a nawet obowiązek - się bronić, gdyż nie broni tylko samego siebie, lecz także samego prawa Dharmy, a więc powszechnej boskiej sprawiedliwości.
Broniąc się w danej sytuacji, działa w dobrej wierze, działa w zgodzie z prawem Dharmy ... nawet jeśli w wyniku samoobrony, zabije napastnika.
Wtedy nie stwarza tym uczynkiem karmy. 
Dlatego można mówić o tzw. sprawiedliwych wojnach.
Takie wojny muszą mieć charakter jedynie obronny, a więc muszą być prowadzone li tylko w celu obrony tych, przeciwko którym kierowane jest zagrożenie.
Taka właśnie wojna opisana jest w Bhagawadgicie.
Każdy inny rodzaj wojny jest sprzeczny z prawem Dharmy, a zatem jest niepożądany czy wręcz niedozwolony dla adepta Duchowości Ezoterycznej.
Tak samo jakakolwiek przemoc wymierzona w kierunku kogokolwiek, musi mieć charakter li tylko defensywny (czy to przemoc fizyczna, czy słowna).
Kto podnosi miecz, a więc atakuje jako pierwszy, ten jest sprawcą przyczyny, i po jego stronie leży odpowiedzialność karmiczna za dalsze działania.
Jeśli agresor w wyniku własnej agresji dozna uszczerbku na swoim zdrowiu, lub wręcz śmierci, to jest to traktowane przez Prawo Karmy tak samo, jak gdyby popełnił samobójstwo.
Ten, który zadał śmierć jest w tym momencie z odpowiedzialności zwolniony.
Rozmaici ludzi powołują się na różne teorie o charakterze jakoby duchowym, skłaniając się do absolutnego pacyfizmu, do inercji lub wręcz bezrefleksyjnej lub całkowicie poddańczej akceptacji życia, określając to osiągnięciem "najwyższego stanu niewzruszenia duchowego".
Oczywiście jest to niedorzeczność, gdyż człowiek istnieje w uwarunkowaniach i zawsze będzie w nich uwiązany.
Przyjmowanie postawy udawania, że jest inaczej, jest postawą oszukiwania samego siebie.
To zaś jest zawsze droga na manowce.
Rzeczywistość warunkowa, zobowiązuje człowieka poprzez wewnętrzne imperatywy (impulsy atmaniczne) do życia w zgodzie z prawem Dharmy.
Mało tego, życie weryfikuje każdą samoświadomą jednostkę w jej "codziennej" postawie.
Dlatego mówi się o tym, że człowiek ciągle podlega sprawdzianom, a samo życie porównuje się do lekcji.
Są tacy, którzy jawią się jako szczególnego rodzaju świętoszki, mają usta pełne frazesów na temat miłości, wybaczenia, współczucia.
Zazwyczaj są to osoby zakłamane, dwulicowe i obłudne, które z postawą prawdy nie mają wiele wspólnego.
Ewentualnie są to ludzie pogrążeni w lęku, którego przyczyny tkwią w doznanych traumach, krzywdach, rozczarowaniach osobistych etc.
Podsumowując ten wywód.
Agresja będąca sprawiedliwą reakcją na daną przyczynę (atak) jest dharmicznie usprawiedliwiona.
Agresor, który dokonując swojego czynu (fizycznego lub słownego), jako aktu samoobrony, lub obrony innych, działa w ramach Dharmy - boskiej sprawiedliwości.
Jego działanie jest miłe "Bogom".
Ktoś kto ucieka przed odpowiedzialnością, ktoś kto chowa głowę w piasek, ktoś kto tchórzy poddając się atakowi bandyty, ten zostaje napiętnowany karmą zdrajcy.
Na to idący drogą Duchowości Ezoterycznej nie może sobie pozwolić.
Wybaczenie w tym przypadku tyczy się jedynie aspektu duchowego, który działa poprzez daną jednostkę osobową, lub ewentualnie może być rozciągnięte na tą osobę.
Nie dotyczy jednak samego czynu, który musi jako przyczyna, spotkać się ze swoim skutkiem.
Ktoś w tym momencie może zadać pytanie.
A co z łaską Boga, która wymazuje karmę ?  
Tak, istnieje takie zjawisko.
Jest to najwyższa forma wybaczenia, do której człowiek nie jest zdolny.
Jest to wybaczenie, które zachodzi już na poziomie relacji konkretna osoba - Bóg (Atman).
I to od tej osoby - czyniącej zło, a więc łamiącej Prawo Dharmy -  zależy czy sobie na takie wybaczenie zasłuży, a tym samym czy jej karma zostanie zredukowana.
Jest też duża grupa ludzi, którzy sądzą - w swojej naiwnej wierze - że człowiek, który osiągnął wysoki poziom wtajemniczenia duchowego, lub wysoki poziom rozwoju duchowego, nie może zachowywać się agresywnie, nie może reagować na agresję, ataki, zniewagi, ciosy, innych.
Powołują się przy tym na pewne fragmenty lub cytaty pochodzące jakoby, lub faktycznie od mistrzów lub nauczycieli duchowych.
Jednak aby dobrze zrozumieć duchowe nauki, nie można opierać się na jednym czy drugim, wyrwanym z kontekstu cytacie.
Należy zrozumieć całość przekazu.
Ten zaś jest jasny.
Postawa znieczulicy, postawa zobojętnienia, w żadnym razie nie przynależy wysokiemu poziomowi duchowego wtajemniczenia.
Wręcz przeciwnie, jest to swoista ucieczka w zakamarki umysłu, który tworzy określony stan świadomości.
Jest to stan podobny do otumanienia narkotycznego, do samopoczucia podobnego do tego, po zażyciu silnych leków psychotropowych, które "wyłączają" pewne funkcje mózgu.
Niektórzy ludzie, szczególnie ci wrażliwi emocjonalnie, potrafią w ten sposób "uciec" w dalekie ostępy własnego umysłu.
Tak dalekie, że wydaje się im samym, że opuścili umysł, lub dośwoadczają transcendencji, a nawet doznali oświecenia duchowego.
Jest to jednak nieprawda.
To tylko wytworzony sztucznie stan świadomości, który z rzeczywistym duchowym poznaniem nie ma nic wspólnego.
Chociaż dla wielu jest to pociągająca perspektywa.
Nic nie czuć, niczego się nie bać, na nic nie reagować ... tylko obserwować z daleka, z ukrycia.
To jest postawa anty - dharmiczna, i w żadnym wypadku nie jest godna polecenia.
Nie ma ona też nic wspólnego z osiągnięciem stanu niedualności, na co powołują się piewcy zombizmu - jak na własne potrzeby określam takie (nie) duchowe dążenia.
Postawa dharmiczna, a więc postawa "przebudzonego" wymaga odwagi, pewności, determinacji i dyscypliny potrzebnej do tego, aby wytrwać.
Jest to postawa akceptacji życia ze wszystkimi jego prawami, a więc i prawem Dharmy, która wymusza rozwój, a więc jest przeciwna inercji, czyli temu co postulują ci, którzy chcieliby akceptować absolutnie wszystko, bez jakiejkolwiek reakcji, stając się popychadłami losu.
To jest postaw dharmicznie błędna.
Istnieli i istnieją naturalnie ludzie, którzy osiągając wysokie poziomy duchowego zaawansowania, przejawiają tzw. dobre usposobienie, można o nich mowić jako o uosobieniach delikatności, przytulności, "wcieleniach" dobra etc.
Nie jest to jednak związane w żadnym razie w ich duchowym poziomem, a z cechami indywidualnego charakteru ego.
Są ludzie z "przyjemnymi" cechami charakteru ego, jednocześnie nie znajdujący się na wysokim poziomie duchowym.
Gdyż jedno z drugim nie ma nic wspólnego.
Co jednak wielu zewnętrznych obserwatorów wprowadza w błąd.
Postawa dharmiczna nakazuje życie sprawiedliwe, życie właściwe w konsekwencji tegoż prawa.
Gdy wamagana jest siła i agresja, tam musi zostać użyta, zawsze proporcjonalnie i zawsze odpowiednio.
Gdy wymagana jest czułość, pieszczota, dobre słowo i pomoc, tam adept drogi dharmicznej powinien zadziałać stosownie do takiej potrzeby.
Zawsze jednak z pełnym przekonaniem, że to co robi jest słuszne.
Kiedy człowiek będzie wiedział, że słusznym jest dane postępowanie, że jest to postępowanie dharmiczne ?
Wtedy gdy osiągnie absolutną, niezachwianą pewność co do tego, że postępuje właściwie.
Ta pewność musi wynikać z całości człowieka, ze wszystkich jego sfer.
Przy takiej pewności, nie pojawiają się już żadne pytania, które zdradzałyby wątpliwości czy niewiedzę.
To świadczy o rozpoznaniu swojej Dharmy.


Brahman Atman Dźńana Joga Dharma Karma Reinkarnacja Oświecenie Advaita Vedanta Shiva niedualność
Brahman Atman Dźńana Joga Dharma Karma Reinkarnacja Oświecenie Advaita Vedanta Shiva niedualność
Brahman Atman Dźńana Joga Dharma Karma Reinkarnacja Oświecenie Advaita Vedanta Shiva niedualność
Brahman Atman Dźńana Joga Dharma Karma Reinkarnacja Oświecenie Advaita Vedanta Shiva niedualność
Brahman Atman Dźńana Joga Dharma Karma Reinkarnacja Oświecenie Advaita Vedanta Shiva niedualność
Brahman Atman Dźńana Joga Dharma Karma Reinkarnacja Oświecenie Advaita Vedanta Shiva niedualność

Potoczne, a rzeczywiste rozumienie Prawa Karmy


"O ile ja się orientuję w prawie karmy, nie jest to system nagród i kar, nagród za "dobro" i kar za "winę".

W karmie chodzi o "odpłatę" tym samym, co uczyniliśmy, zrobiliśmy.
Np. jeśli ukradniesz, to możesz się spodziewać, że i tobie ukradną, obojętnie co ukradniesz -choćby papier toaletowy w pracy na przykład, a tobie mogą ukraść gotówkę z portfela albo samochód.
Tutaj nie ma znaczenia "wielkość", czy "wartość" skradzionego/przywłaszczonego przedmiotu.
A jeśli zabijesz, zranisz lub w inny sposób dokonasz czynu, to można się spodziewać, że i tobie się to przytrafi, albo kogoś uratujesz, pomożesz lub w jakiś inny sposób dopomożesz innej istocie, to można się spodziewać również takiej samej czynności wobec siebie od innych.
To nie jest system nagród i kar, to odpłata czynem za taki sam czyn"

To jest cytat z mojej znajomej, która w taki właśnie sposób opisała zjawisko czy proces/prawo zwane w duchowości ezoterycznej - Karmą.

I takie jest pospolite rozumienie tegoż prawa.
Niestety to co potoczne jest zazwyczaj niepełne lub zawężone, ewentualnie niewiele mające wspólnego z rzeczywistością.
Na zasadzie: "wiem gdzie dzwonią, ale nie wiem, w którym kościele".
Zabarwione folklorystycznie i uproszczone prawdy duchowe, czynią zazwyczaj więcej szkody niż pożytku - o czym pisałem już nie jedne raz.

Czym jest zatem Karma, i jak należy ją rozumieć ?


Karma istnieje tylko tam, gdzie istnieje możliwość dokonania wolnego wyboru.

Tam gdzie indywidualna samoświadomość może zdecydować o swoim działaniu.
Poza tą sferą karmy nie ma.
Jak zatem najlepiej obrazowo opisać karmę ?
Można posłużyć się taką oto alegorią.
Wyobraź sobie, że jesteś tramwajem i twoim zadaniem jest jechać po szynach - takim cię stworzono.
Ale masz też wolną wolę, która pozwala ci myśleć samodzielnie, a zatem i wybierać.
Co należy zatem do twojej Dharmy ?
Tory po których jedziesz, trakcja elektryczna, która cię zasila, ludzie, których przewozisz, warunki ruchu drogowego, których musisz przestrzegać i oczywiście otoczenie, czyli inni uczestnicy ruchu.
Jeśli jedziesz po szynach i przestrzegasz zasad ruchu drogowego, wtedy żyjesz w zgodzie z prawem Dharmy (dla siebie właściwym).
Jednak gdy zauważysz coś w oddali z boku, po jednej ze stron i nagle zapragniesz tego doświadczyć, tak bardzo, że postanowisz skręcić ostro w lewo, co się wtedy stanie ?
Wypadniesz z szyn, a to pociągnie za sobą cały szereg konsekwencji.
Złamałeś prawo Dharmy, a te wszystkie konsekwencje, które po tym nastąpią, dzieją się na mocy prawa Karmy.
Wypadnięcie z szyn skutkuje kontuzjami pasażerów, oraz tym, że nie zdążą do miejsc, w które zmierzali ... to rodzi kolejne konsekwencje.
Twoja postawa chęci zjechania ze swoich torów spowoduje, że tramwaj uderza w autobus, raniąc jego pasażerów ...  tworząc kolejne skutki, które rodzą następne skutki (już dla jadących tym autobusem).
Dodatkowo zerwana zostaje trakcja elektryczna, co powoduje zatrzymanie innych tramwajów ... znowu rodząc skutki dla ich pasażerów.
Wszystko to dzięki jednemu pragnieniu, które ty - tramwaj chciałeś spełnić, zapominając o swoim zadaniu, powołaniu, przeznaczeniu ... o warunkach swojego dharmicznego życia.
Tym właśnie jest karma i tak działa.
A takich sytuacji, zdarzeń oraz powiązanych konsekwencji są miliony, każdego dnia na całym świecie.
Dlatego nić karmiczna jest jak gęste sito.
I dlatego ten nasz ludzki świat tak wygląda.

Gdyby karma była prostym mechanizmem, które działa bezpośrednio i odpowiada czynem za dany czyn, określonym działaniem za określone działanie, to wszyscy (a przynajmniej myśląca większość) doskonale "widzieliby" te skutki.

Kto zaś widzi określone skutki, zwłaszcza te negatywne skutki, ten nie chce więcej wzbudzać przyczyn, które do tego doprowadziły.
Nikt nie chce świadomie działać na swoją niekorzyść.
Karma działa jednak pośrednio i wypadkowo, działa na cały system, uderzając w pojedyncze istnienia.

Czy może się tak zdarzyć, że osoba zostanie całkiem "przypadkowo" dotknięta skutkami karmicznymi ? 

(z tym, że ta przypadkowość musi być rozumiana jako osobiste, bezpośrednie niewzbudzenie przyczyny)
Oczywiście, że tak, gdyż wynika to z konstrukcji całego systemu.
Wszystkie jego elementy są ze sobą połączone, a więc działanie jednej osoby wpływa bezpośrednio na stan całego systemu.
Istnieje teoria mówiąca o tym, że każdy człowiek jest połączony z całą resztą nie więcej niż 6-cioma osobami.
To pokazuje jak bardzo decyzje pozornie odległych nam osób, mogą mieć wpływ na nasze życie.
Oczywiście chodzi tutaj o życie, które istnieje w rzeczywistości fizykalnej (ewentualnie na innych planach poza-fizycznych, lecz tam, gdzie nadal funkcjonuje indywidualne przejawienie).

Karma jako zasada i proces samoregulacji systemu przejawionej rzeczywistości, działa na wielu planach doświadczania jednostki.

Tak więc może działać na i z poziomu ciała biologicznego, i jego fizycznej egzystencji, ale może też działać na planie mentalnym czy emocjonalnym.
Powyższe wyjaśnienia w żadnym razie nie wyczerpują wiedzy na temat tego mechanizmu, a jedynie sygnalizują w prosty sposób jego działanie.

W powyższe wyjaśnienia wpisuje się znane duchowe pouczenie: "chcesz zmienić świat, zmień siebie".

W myśl wiedzy, którą przedstawiłem powyżej, jest to twierdzenie zasadne.
Chociaż zmiana li tylko jednej osoby nie zmieni sytuacji całej zbiorowości.
To pouczenie ma charakter bardziej poetycki lub filozoficzny, niż naukowo merytoryczny.
Jeśli wszystko jest ze sobą powiązane, i wszystkie elementy mają wpływ (większy lub mniejszy) na wszystkie inne, to logicznym jest, że aby zmienić wyraz całości, ta całość (a więc wszystkie jej elementy, a przynajmniej większość tworząca "masę krytyczną") musi zmienić swoje działanie.
Tak oczywiście raczej się nie stanie, gdyż musiałaby nastąpić niewyobrażalna samodyscyplina i działanie na rozkaz pod jednym sztandarem, wszystkich samoświadomych przejawień Absolutu.
Dopóki działają one w ramach wolnej woli, jest to nierealne.

Na koniec powrócę do rozumienia prawa Karmy przez moją znajomą, z której cytat umieściłem na początku tego tekstu.

Czy zatem nie istnieje karma indywidualna ?
Owszem istnieje.
Posiada ona postać Karmana, który jest tworem przypisanym do indywidualności (indywidualnej Duszy - dźivy), a który decyduje o perspektywie reinkarnacyjnej, dlatego kreuje niejako na bieżąco, warunki przyszłej egzystencji Duszy.
Karman można uznawać jako przeciwstawny Atmanowi, który jako nośnik prawa Dharmy, zasila Duszę indywidualną (nadświadomą) wiedzą o istocie egzystencji.
Karman nie koduje jednak indywidualnej Duszy li tylko indywidualnie, ale "bierze pod uwagę" całość systemu, w którym dana rzeczywistość przyczynowo - skutkowa się odbywa.
Dlatego można powiedzieć, że podobnie jak Atmany są ze sobą połączone, tak i Karmany działają w systemie wzajemnych powiązań.
Naturalnie stwierdzenie mówiące o tym, że zarówno Atman jak i Karman jest tylko jeden, wypowiedziane w określonej konwencji też będzie słuszne, ale na potrzeby tego tekstu, ażeby nie zaciemniać jego przekazu, można twierdzić na ten temat w formach mnogich.
Karman jest więc jednostkowym zasobnikiem, który koduje indywidualną Duszę, a tym samym człowieka, ale zawsze w oparciu o kontekst wspólny.
Nie dzieje się dlatego tak, że gdy ja komuś nadepnę na odcisk, to on nadepnie na mój.
Reakcja nie jest bezpośrednia i absolutnie co do wartości odpowiadająca przyczynie.
Jest tak ponieważ Karma jako prawo, nie działa w oparciu o mechanizm fizyczny (chociaż przejawia się fizycznie), ale jest wypadkową wszystkich planów egzystencji (fizycznego, mentalnego, emocjonalnego i duchowego).
Stąd tak trudno uchwycić dokładną przyczynę określonej konsekwencji.
Wystarczy jednak zrozumieć samą zasadę działania tego mechanizmu, oraz rozpoznać własną Dharmę, aby nie popadać w niechciane konsekwencje karmiczne.
Reasumując.
Karma jako prawo powszechne nie jest karą za grzechy lub za jakiekolwiek inne czyny.
Jest całkowicie uniwersalna i niezabarwiona emocjami.
Ale już indywidualna karma, która wynika z działania Karmana może być odbierana jako forma kary, za złamanie prawa Dharmy.
Karman jest już związany emocjami, gdyż działa wiążąco z poziomu wszystkich sfer.
Dlatego do zaistnienie przyczyny, a zatem i skutku karmicznego, w wymiarze indywidualnym, wystarczą same myśli lub emocje ... niekonieczne jest podjęcie działania fizycznego.
Podobnie jest w drugą stronę.
Możliwa jest anihilacja indywidualnej karmy, li tylko poprzez odpowiednie praktyki mentalne (praktyki duchowe), niekoniecznie dokonując działania fizycznego.
Jednak już nie jest możliwym naprawienie procesu karmicznego, który zaistniał na planie fizycznym, li tylko działaniami mentalnymi (medytacje, modlitwy, mantry etc.).
Ps.
Wiedza na temat praktycznego działania Prawa Karmy jest nieograniczona.

To co zamieszczam w tym artykule, to zaledwie próba wyjaśnienia działania samego mechanizmu tego procesu.


Brahman Atman Dźńana Joga Dharma Karma Reinkarnacja Oświecenie Advaita Vedanta Shiva niedualność
Brahman Atman Dźńana Joga Dharma Karma Reinkarnacja Oświecenie Advaita Vedanta Shiva niedualność
Brahman Atman Dźńana Joga Dharma Karma Reinkarnacja Oświecenie Advaita Vedanta Shiva niedualność
Brahman Atman Dźńana Joga Dharma Karma Reinkarnacja Oświecenie Advaita Vedanta Shiva niedualność
Brahman Atman Dźńana Joga Dharma Karma Reinkarnacja Oświecenie Advaita Vedanta Shiva niedualność
Brahman Atman Dźńana Joga Dharma Karma Reinkarnacja Oświecenie Advaita Vedanta Shiva niedualność

Formularz kontaktowy - jeśli masz jakieś pytanie, zapraszam do korespondencji

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *