translate

O "cierpieniu Duszy" - czym jest ów stan ?


Wielu ludzi używa sformułowania "chora lub zraniona Dusza".
Jeszcze inni opowiadają o uzdrawianiu Duszy.
Mają przez to na myśli negatywny stan samopoczucia własnego.
Cierpię, jest mi źle, a więc moja Dusza jest zraniona.
Nic bardziej mylnego.
Otóż nie zraniona, czy chora Dusza jest przyczyną cierpienia psychicznego człowieka.
Przyczyną tego cierpienia jest ego.
To ego cierpi, gdy nie może otrzymać tego, czego samolubnie pragnie.
To ego cierpi, gdy życie nie układ się po jego myśli.
Dusza nigdy nie cierpi.
Ten slogan jest zatem nieprawdziwy.
Dusza realizuje swoje zadanie w oparciu o programy i plany, które są dla ego nieznane i niezrozumiałe.
Stąd bunty ego, a w ich wyniku cierpienie.
Ego powstaje w wyniku wcielenia się Duszy, lub inaczej mówiąc, ucieleśnienia się Duszy.
Część owego Wyższego Ja, zwanego także Atmanem, ucieleśnia się, a w wyniku tego ucieleśnienia powstaje świadomość człowieka, której częścią jest jednostkowy mechanizm kontrolujący - ego świadomość.
Gdy ów mechanizm traci kontrolę nad wydarzeniami, lub przynajmniej nie potrafi logicznie wyjaśnić tego, co się w jego doświadczeniu dzieje, wtedy - mówiąc obrazowo - palą się jego obwody.
Zupełnie jak w przypadku filmowego, przeciążonego androida, który nie jest w stanie przetransformować zbyt dużej liczby danych, w wyniku czego następuje zwarcie w jego cybernetycznym umyśle ;)
Ego można porównać do takiego androida, który operuje w oparciu o ograniczoną ilość danych, które stwarzają tylko pozory percepcji.
Wracając jednak do zagadnienia głównego.
Posłużę się zdaniem, które zasłyszałem w moich medytacyjnych konwersacjach, w przestrzeniach atmanicznych.
"Gdy ego się cieszy, Dusza grzeszy".
Długo rozważałem tą zasadę.
Oczywiście zdanie to można też odwrócić, a wtedy będzie brzmiało tak: "gdy Dusza się cieszy, ego grzeszy".
Jak to rozumieć ?
Trzeba to rozumieć przeciwstawnie.
Otóż, to co jest dobrem dla Duszy, jest złem dla ego ... i odwrotnie.
Stąd od zarania ludzkiej aktywności w zakresie duchowym, powstają rozliczne nieporozumienia i dywagacje, z których wynikały (i wynikają) koncepcje trudne do przyjęcia dla ukształtowanego materialistycznie umysłu.
Na przestrzeni lat, w łonach poszczególnych religii oficjalnych (egzoterycznych) dominowały doktryny, które rozdzielały te dwa ośrodki.
Dobro Duszy, kontra dobro ego.
W wyniku takiego stawiania spraw, dochodziło do prześladowań tych ludzi, którzy podążali w swoich życiach za głosem ego, a więc za przyjemnościami swojego ciała, li tylko.
Wszystko co dawało człowiekowi uciechę, było przez przedstawicieli straży duchowej (kapłaństwa) napiętnowane, rugowane ... nawet i łącznie z niszczeniem ciała, które było nośnikiem egoizmu.
Stąd prześladowania za odstępstwa duchowe (kiedyś w religii chrześcijańskiej, a do dzisiaj w Islamie).
Źródłem tego jest właśnie ten rozdźwięk, a właściwie konflikt tych dwóch ośrodków:  ego i Duszy.
Jakkolwiek bowiem ego powstaje pod wpływem Duszy, jest jej niejako emanacją, a więc także - można by powiedzieć - sługą, to jednak wypadkowa, która istnieje pomiędzy Duszą, a ego - a jest to doczesna, bieżąca świadomość człowieka - posiada zdolność wyboru, a więc wolną wolę.
Wola ta sprowadza się de facto tylko do jednego.
Do wybrania pomiędzy podpowiedziami płynącymi z Duszy lub ego.
Od tego, z której podpowiedzi skorzysta "człowiek", będzie zależała jego egzystencja, ale też los samej Duszy i ego.
Kapłani wyposażeni w instrumenty wiedzy o naturze przejawiania się poszczególnych podpowiedzi, rozpoznawali u ludzi kierunki ich podążania.
I tak poszczególne przejawy ludzkiego działania, były od razu klasyfikowane jako pójście za głosem ego ( a więc ciała, szatana), lub pójściem za głosem Duszy.
Seks, zabawa, śmiech, oddawanie się wszelakiej uciesze, schlebianie ciału, a więc próżność, były klasyfikowane jako postawy, które wynikały z pobudek egoistycznych.
Asceza duchowa, dyscyplina moralna, rycerska uczciwość, posłuszeństwo prawom i zasadom powszechnym, były przynależne działaniu Duszy (Boga).
I pomimo tego, że sama klasyfikacja poszczególnych postaw jest jak najbardziej właściwa, to w praktyce dochodziło do wielu nadużyć i wypaczeń.
Innymi słowy wypędzano diabła ogniem, z takim tłumaczeniem, że choć ciało, a wraz z nim ego umrą w męczarniach, to Dusza zostanie uratowana, gdyż ego (a więc ów szatan) nie będzie dłużej wodził jej na pokuszenie.
Taki mechanizm działania przyjęła katolicka Święta Inkwizycja.
Tyle z historii.
Wracając do kwestii pierwotnej, a więc tego "cierpienia Duszy", które objawia się depresją, zaburzeniami umysłu etc.
Ludzie, którzy twierdzą, że cierpi ich Dusza, żyją - z przykrością muszę to wyznać - w nieuczciwości własnej.
Nie rozpoznają bowiem swoich postaw, nie chcą widzieć, a często nie posiadają zdolności rozeznania swoich działań oraz ich konsekwencji.
 "Gdy ego się cieszy, Dusza grzeszy" - oczywiście nie należy brać tego stwierdzenia dosłownie.
To zaledwie pewna wskazówka, która ma pokazać mechanizm działania tych dwóch ośrodków w kontekście istnienia świadomości wypadkowej, a więc człowieka.
Bo przecież tak naprawdę, w efekcie cierpi człowiek.
Doświadcza czegoś co może uczciwie nazwać złym stanem, złym nastrojem itp.
Ego nie znające planu Duszy dąży do samozadowolenia, Dusza "popycha" swoje ucieleśnienie do realizacji swojego planu.
Jednak człowiek dokonuje na końcu wyboru "samodzielnego".
Gdy posłucha impulsów ego, wtedy Dusza interweniuje - wcale nie cierpi, działa.
Działa tak, że sytuacja wymyka się ego spod kontroli.
Owo traci orientację i pobudza negatywne emocje.
Człowiek zaczyna odczuwać psychiczne cierpienie.
Mówi: "mam depresję" lub "mam doła".
Jednak to ego nie może zaspokoić swoich zachcianek i dokonuje sabotażu systemu - tak można to obrazowo przedstawić.
Ego grzeszy, gdy Dusza się cieszy.
Ego, które jak już zostało powiedziane, nie zna planu Duszy, kiedy człowiek, a więc świadomość teraźniejsza (doczesna) podejmuje działania w kierunku rozeznania planu Duszy, oraz wybiera drogę, która jest zbieżna z wyborem Duszy, zaczyna odczuwać niepokój.
Traci kontrolę nad wydarzeniami, traci kontrolę nad systemem ... aby bronić swojego status quo, zaczyna powodować takie stany umysłowe, które mają odwieść człowieka od dokonywania wyborów zgodnych z planem Duszy, a powrócić do znanych wyborów kierowanych dobrem ego.
Ten stan w duchowości religijnej nazywany był (i jest) kuszeniem szatana, lub działaniem złego ducha.
Tak to w największym skrócie wyglądają wzajemne utarczki tych dwóch ośrodków "władzy", które targają człowiekiem raz w jedną, a raz w drugą stronę.
No tak, ale co wobec powyższych wyjaśnień ma powiedzieć osoba, która faktycznie cierpi, i która jedynym co jest w stanie powiedzieć to, że ma "chorą Duszę".
Wyjście z tego stanu jest - niestety - niełatwym zadaniem.
Potrzebna jest niekiedy długa i ściśle ukierunkowana praca.
Praca nad rozpoznawaniem bodźców, nad podejmowaniem właściwych wyborów, w końcu nad tym co jest - i znowu dla wielu niestety - naczelnym wskazaniem duchowym, a więc nad dyscypliną i cierpliwością.
Ego w trakcie praktyki duchowej poddaje się.
Można nawet powiedzieć, że duchowa praktyka jest swoistym uplastycznianiem ego, poprzez stosowanie odpowiednich działań.
W miarę jak człowiek zaczyna rozpoznawać impulsy Duszy, jak nabiera wiary w siebie, w to, że jego wola ma znaczenie decydujące, ego ustępuje ... przeprogramowuje się.
Jest to faza wzrostu duchowego.
Określenie mówiące o "chorej czy zranionej Duszy"często można usłyszeć z ust dziewczyn, które rozstały się w nieprzyjemny sposób ze swoimi chłopakami, lub z ust chłopaków, którzy zostali zdradzeni przez swoje dziewczyny.
Powiadają wtedy: "ona zraniła moją Duszę" lub "on złamał mi Duszę" (serce jest w tym przypadku synonimem Duszy).
Cóż, to nie Dusza została złamana czy skrzywdzona, ale ego.
To brzmi tak romantycznie - mam złamaną Duszę, jednak prawda jest inna.
Egoizm, który chce tego czego sam chce, a chce tego na co ma ochotę, cierpi, gdy tego czego pragnie i w taki sposób jaki pragnie - nie otrzymuje.
Dusza nie ma z tym nic wspólnego.
Zrozumienie tego jest pierwszym krokiem do wydostania się z tego stanu, w który się popadło - poprzez niewłaściwe rozpoznanie życiowych okoliczności.
Nie będę opisywał innych przykładów, które zawierają w sobie ten sam mechanizm działania.
Chodzi o jego właściwe zrozumienie.
Reszta zależy od samego człowieka, który cierpi.
Od jego woli i chęci zmiany.
Nie zmiany siebie, jak to się często, a bezrozumnie powtarza (gdyż zmiana siebie nie jest możliwa - o czym czytelnicy tej strony już doskonale wiedzą) ... ale zmiany swojej postawy, która wynika z działania woli człowieka.
Zmiana postawy zaś, może (o ile jest trwała) doprowadzić do opuszczenia stanu cierpienia i przekodowania ego, lub mówiąc bardziej literacko - do przekonania go do zmiany swoich priorytetów.
I to jest właśnie celem rozwoju duchowego.

duchowość rozwój duchowy wiedza duchowa ezoteryka reinkarnacja karma duchowość rozwój duchowy ezoteryka 
duchowość rozwój duchowy wiedza duchowa ezoteryka reinkarnacja karma duchowość rozwój duchowy ezoteryka 
duchowość rozwój duchowy wiedza duchowa ezoteryka reinkarnacja karma duchowość rozwój duchowy ezoteryka 
duchowość rozwój duchowy wiedza duchowa ezoteryka reinkarnacja karma duchowość rozwój duchowy ezoteryka 
duchowość rozwój duchowy wiedza duchowa ezoteryka reinkarnacja karma duchowość rozwój duchowy ezoteryka 
duchowość rozwój duchowy wiedza duchowa ezoteryka reinkarnacja karma duchowość rozwój duchowy ezoteryka 

Z "podręcznika manipulacji" - uświadomienie mechanizmów kontroli !!!



Gdy choć tylko sprawisz wrażenie, że chcesz odebrać ludziom to czego oni pragną (choćby w swoich marzeniach czy wyobrażeniach), to zadziobią cię jak kury robaka ;)
Chcesz mieć rząd dusz, chcesz być bożyszczem tłumów ... daj ludziom to czego pragną, lub tylko daj im złudzenie tego, że chcesz im to ofiarować.
Oto na czym polega mechanizm manipulacji, lub inaczej mówiąc inżynieria socjotechniczna.
I to działa, gdyż zawsze jest tak, że ten manipulowany - nawet jeśli zrozumie samą  zasadę - uzna, że należy akurat do tej nielicznej grupy, która manipulować się nie daje.
Mało tego, on najlepiej manipulację wszelką rozpoznaje.

Faktycznie jest jednak tak, że ten, któremu tak się wydaje, jest najbardziej podatny na manipulację, gdyż jest najbardziej łasy na poddawanie się złudnej nadziei.
Wystarczy takiemu powiedzieć, że jest kimś wartościowym, a to w jaki sposób myśli jest słuszne ... a wtedy będzie jadł z ręki manipulatora.
Zrobi absolutnie wszystko ... zaprzeda duszę temu, kto stworzy tylko złudzenie tego, że chce ofiarować mu coś o czym tamten marzy ;)
Człowiek pospolity posiada bowiem taką tendencję (oprogramowanie umysłu), która każe mu wierzyć w pochlebstwa, zapewnienia o swojej cudowności, wspaniałości, rozsądku etc.
Odrzuca natomiast każdą sugestię, która pozbawia go, jego osobistego poczucia komfortu - nie bacząc na fakty.
Człowiek pospolity nie rozumie, że taką postawą niemalże maluje na własnym czole etykietę z napisem "jestem otwarty na manipulację".
I dlatego hasło "być dobrym dla innych", jest najlepszym narzędziem zwodzenia i okłamywania ludzi.
Bo kto nie uwierzy temu, który będzie mu kadził, będzie obsypywał komplementami, wysławiał pod niebiosa.
Komu przyjdzie do głowy aby się zastanowić jakie są faktyczne motywacje takiego działania.
W dziedzinie, w której sztuka manipulacji święci największe triumfy, a więc w polityce, można często usłyszeć zdanie: "nasz naród jest mądry i nie da się oszukiwać".
To zdanie jest szczytem manipulacyjnych osiągnięć i zobrazowaniem tego o czym mowa jest powyżej.
Wmów człowiekowi, że jest wspaniały i mądry, a on w podzięce za to, będzie cię wysławiał pod niebiosa.
Naturalnie każdy z tych polityków, którzy wypowiadają te słowa doskonale wie, że większość ludzi to idioci.
No ale przecież jeśli powie się ludziom, że są idiotami - wprost - to będzie tak jak z tymi kurami i robakiem, a przecież chodzi o pozyskanie ludzi dla własnych celów, a nie odwrotnie.
Oczywiście cały czas chodzi o człowieka pospolitego, a z takich w większości składa się społeczeństwo.
Ludzie ponadprzeciętni, a więc tacy, którzy rozpoznają owe mechanizmy, nie oczekują pochwał, a wręcz się nimi brzydzą, gdyż wiedzą, że jedynym certyfikatorem ich osiągnięć jest samo życie, a nie zapewnienia innych.
Jednym zdaniem, najdoskonalszymi obiektami dla wszelakiej manipulacji są ludzie pozbawieni zdolności krytycznego myślenia, a więc umiejętności analizy i syntezy argumentów, które do nich docierają.
W żadnym jednak razie nie jest przejawem zdolności krytycznego myślenia stwierdzenie, które wielokrotnie pojawia się na ustach takich ludzi, a mianowicie "bo ja mam swoje zdanie".
Swoje zdanie można mieć, kwestą zasadniczą jest jednak to, z czego to zdanie wynika, jakie jest jego źródło.
Człowiek pospolity nie zagłębia się jednak w takie dylematy.
I zazwyczaj to "jego zdanie" jest już tylko nieświadomym odbiciem manipulacji zewnętrznej.
Reasumując.
Jeśli nie chcesz być obiektem manipulacji, nie "miej swojego zdania" ... myśl, analizuj, poddawaj ocenie, dedukuj, potwierdzaj, sprawdzaj, dociekaj etc.
Nie oddawaj się egoistycznym potrzebom bycia docenionym i połechtanym, gdyż to zawsze jest zarzewiem przejmowania nad tobą kontroli.
Pamiętaj !!!
Diabeł nie ma rogów, kopyt, czerwonych kłów i wideł.
Ma często aparycję uśmiechniętego sprzedawcy telewizorów, który przekona cię, że jakość twojego życia całkowicie zależy od tego, że obejrzysz następny odcinek ulubionej telenoweli w formacie 4K.
Lub równie atrakcyjnie wyglądającej pani z telewizora, która uczesanym głosem powie ci, że celem twojego życia jest wyjazd do kurortu w zapyziałym arabskim kraju, gdzie jedynym przejawem luksusu jest odgrodzony od reszty kraju, wysokim płotem, ośrodek hotelowy.
Dużo bardziej wartościowa jest merytoryczna krytyka, niż egzaltowana kokieteria, której jedynym celem jest pozyskanie klienta, wyborcy, stronnika, klakiera itp.
Jaki to ma związek z Duchowością Ezoteryczną i jaki niesie przekaz dla tych, którzy chcą podążać ścieżką duchowego rozwoju ?
Oczywiście zasadniczy.
Nikt bowiem, kto poddaje się manipulacji, nie może zrobić jakiegokolwiek postępu na drodze rozwoju duchowego.
Nikt kto jest łasy na komplementy, słowa wynoszące go pod niebiosa, pochwały i kadzenia, nie będzie w stanie zrezygnować z egoistycznego komfortu, aby zmierzyć się z prawdą o sobie.
A ta bywa czasem trudna, i reprezentuje ją często brutalna merytoryczna ocena.
Człowiek podążający drogą duchowego rozwoju musi być całkowicie wolnym.
Gdyż wolność daje możliwość korzystania z jedynego narzędzia, które pozwala wzrastać ... narzędzia woli.
Człowiek poddający się manipulacji oddaje się iluzji, oddaje swoją wolę w ręce czynników manipulujących, a wtedy jego rozwój zostaje zaburzony.
I choć taka osoba doświadcza osobistego komfortu (może czuć się doskonale, żyjąc po swojemu), to żyje w oddzieleniu od tego co rzeczywiste, prawdziwe.
Człowiek chcący dokonać postępu na drodze rozwoju duchowego, nie może być człowiekiem pospolitym.
Musi wynieść swoją świadomość ponad poziom pospolitości.
Musi wznieść świadomość do poziomu nad-ludzkiego.
Środkiem do tego jest życie w prawdzie.
Nie można jednak żyć w prawdzie, gdy chce się widzieć tylko jedną stronę medalu ... tą pozytywną.
Istnieją jednak dwie strony medalu.
Lecz człowiek pospolity tej drugiej widzieć nie chce.
Ucieka przed nią ... prosto w szpetne łapy tego, który ofiaruje mu wszystko to, co zadowoli jego egoizm.
Tacy ludzie lgną do mamicieli tłumów, do "cacy" Guru duchowych, którzy pieją o bezwarunkowej miłości, którzy wyklejają serduszkami całą przestrzeń wokół siebie.
To jest jednak zwodzenie, to jest droga na manowce.
Jesteś wspaniały, cudowny, taki jaki jesteś ... miej swoje zdanie, bo ono jest najważniejsze (choćby to zdanie było bezdennie głupie i przepełnione ignorancją) - tak mawiają manipulatorzy.
Ale kury lubią, gdy takie ziarno sypie się pod ich dzioby ;)
Adept ezoterycznego rozwoju duchowego nie może być jednak kurą, musi być myślącym uczniem, dla którego nauczyciel jest autorytetem tylko wtedy, gdy dowiedzie swojego autorytetu i na niego zasłuży.
Osoby poddające się manipulacji, oddają się kontroli.
Kontrolerzy przejmują ich życie w swoje ręce, a sam manipulowany jest święcie przekonany, że "posiada swoje zdanie", a nawet, że "jego prawda jest najwłaściwsza", ponieważ manipulator powiedział, że "każdy ma własną prawdę".
W ten sposób mnożą się zasoby zmanipulowanych ... zmanipulowanych przede wszystkim własną głupotą i lenistwem.
Efektem tego jest świat wyglądający tak jak wygląda.
Dopóki masy ludzi pospolitych nie wyzbędą się własnego egoizmu, który popycha ich ku doznawaniu ciepełka manipulacji, dopóty obraz świata (wymiaru ziemskiego) się nie zmieni.
Nadzieją są adepci ezoterycznego rozwoju duchowego, który prowadzi poprzez wyzwolenie świadomości z okowów manipulacji, do życia w świadomości prawdy. 


duchowość rozwój duchowy wiedza duchowa ezoteryka reinkarnacja karma duchowość rozwój duchowy ezoteryka 
duchowość rozwój duchowy wiedza duchowa ezoteryka reinkarnacja karma duchowość rozwój duchowy ezoteryka 
duchowość rozwój duchowy wiedza duchowa ezoteryka reinkarnacja karma duchowość rozwój duchowy ezoteryka 
duchowość rozwój duchowy wiedza duchowa ezoteryka reinkarnacja karma duchowość rozwój duchowy ezoteryka 
duchowość rozwój duchowy wiedza duchowa ezoteryka reinkarnacja karma duchowość rozwój duchowy ezoteryka 
duchowość rozwój duchowy wiedza duchowa ezoteryka reinkarnacja karma duchowość rozwój duchowy ezoteryka 

Formularz kontaktowy - jeśli masz jakieś pytanie, zapraszam do korespondencji

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *