translate

Nieporozumienia dotyczące koncepcji "Ja" w filozofiach niedualnych




W filozofiach niedualnych wywodzących się z duchowości wschodu, największą trudność nastręcza koncepcja lub zrozumienie istoty "Ja".
Czym jest "Ja" lub czym "Ja jestem".
Nawet najbardziej uznani nauczyciele niedualności gubią się w swoich opisach.
Dla przykładu, a nie wymieniając żadnego z autorów.
Powiada i radzi nauczyciel:
- Pamiętaj, nie jesteś tym czym wydaje ci się, że jesteś, jesteś czymś co jest ponad tym co ci się wydaje
lub
- Jaźń, ego, poczucie ja są złudzeniami, de facto nie istnieją, ty jesteś ponad tym, ty jesteś tym co ... no właśnie CO ?


Jeśli istnieje jakieś Coś, to utożsamiając się z tym, któremu to można przypisać podmiotowość, już stajemy się czymś określonym, a więc w takiej sytuacji "Ja" musiałoby jednak istnieć realnie (nie jako ja-człowiek, czy jako ja-cokolwiek, ale jako "Ja", którego jeszcze nie umiem opisać, nazwać, określić).
Jeśli jednak nie miałoby istnieć "Ja" substancjalne, to czy można w ogólnie powiedzieć, że nie jestem tym czym wydaje mi się, że jestem, a jestem ... czymkolwiek innym ?
Otóż nie można tak powiedzieć.
W ogóle nic na ten temat nie można by powiedzieć.
Nie jestem tym czym wydaje się, że jestem, ale to czym - ewentualnie - jestem, musi pozostać nieokreślone.
Pozostaje zatem samo doznanie tego czegoś, tego stanu - poza.
Stanu czegoś, bo każde nazywanie tego będzie - w zgodzie z tymi non-dual teoriami - już stworzeniem koncepcji na ten temat, a jak "wiadomo", każda koncepcja jest iluzją.
I można tak dywagować, spekulować, bawić się formami językowymi, ewentualnie dociekać i wnioskować (co staje się w końcu pogonią psa za własnym ogonem) w nieskończoność.
Ale z tego niewiele wynika.
Gdzie zatem tkwi błąd ?
Właśnie w tym psie i jego ogonie.
Nie sposób abstrahować od samego siebie, dokonując rozumowej analizy rzeczywistości.
Każda koncepcja będzie tylko formą powołaną do istnienia, przy użyciu elementów, składowych, które już wcześniej istniały.
Iluzja zatem kształtuje iluzję nadając jej coraz to nowe formy.
W ten sposób nie dojdzie się do niczego konstruktywnego.
Ale czy na pewno nie sposób abstrahować od samego siebie ?
Otóż nie do końca jest to prawdą.
Sedno tkwi w dokonywaniu badania za pomocą umysłu "ja-człowiek".
Aby rozpoznać rzeczywistość mędrcy zagłębiali się w sobie poprzez techniki medytacyjne.
Spostrzegali w ten sposób, że umysł funkcjonuje na wielu różnych poziomach.
I na każdym poziomie koncepcja "Ja" jest nieco inna.
Mędrzec filozofii niedualnej, która wywodzi się w wedanty, jest przede wszystkim mistykiem, nie zaś filozofem w rozumieniu klasycznym tego słowa.
Zatem mędrzec taki dokonuje relacji ze swoich odkryć, nie zaś wnioskuje na podstawie swojego rozumowania.
Trudność w zrozumieniu nauk niedualnych tkwi zatem w tym, że nie sposób ich zrozumieć li tylko intelektualnie.
Trzeba poddać umysł praktyce ascezy medytacyjnej.
Nauki zwane neo-advaita (czyli teorie niedualistyczne, które dzisiaj najbardziej znane są ludziom zachodu, a związane często z ruchami new age), są więc czystymi spekulacjami tych, którzy "zrozumieli" nie doświadczając.
A to zdecydowanie za mało, aby podejmować nauczanie.
Nawet prawdziwi mędrcy, którzy doznali doświadczalnie prawdy o naturze "Ja", mają wielkie trudności z oddaniem tego w formie słów, czyli nauk.
Slogan powtarzany przez wielu, który funkcjonuje w różnych odmianach, a więc: "jesteś Bogiem", "jesteś Brahmanem", "nie jesteś swoim ja, tylko innym Ja, które jest wszechświadomością", lub "jesteś Tym" (podstawowy aksjomat wedyjski), nie oddaje rzeczywistości, gdyż wprowadza odbiorcę w błąd logiczny.
Ja zawsze będę dla siebie tym ja, które uznaję za ja - jestem tym, czym się czuję, że jestem.
Innego siebie nie znam i znać nie mogę.
Twierdzenie, że "nie jesteś tym, kim uważasz, że jesteś", ale "jesteś Tym innym Czymś", wiąże się niechybnie z przeniesieniem tożsamości "własnego ja", na to inne Ja (co można by określić mianem - zaprogramowanie Boga sobą).
A to jest już nieuprawnione i całkowicie błędne.
Z takiego rozumowania wynikają herezje, które prowadzą do złudzeń omnipotencji w rodzaju - "ja Basia ( Czesia, Wojtek, czy Jacek) jestem Bogiem" - bo przecież zawsze to będzie tylko to ja znane, a więc osobowe, indywidualne.
Jeśli już uznać, że "ja-znane", czyli np. "ja-Basia" jest iluzją, nie istnieje, to znaczy, że jakiekolwiek utożsamianie się czegokolwiek posiadającego atrybuty z czymkolwiek innym (jakimkolwiek konceptem) jest także złudzeniem.
Zatem ja-Basia (Czesio czy Wojtek) Bogiem być nie mogę.
Nie mogę też mówić o sobie, że jestem jakimś "Czymś", które jest ponad to czym jestem jako Basia, gdyż nic na ten powiedzieć nie mogę, poza domysłami i spekulacjami.
Nauczyciel, który mówi: "nie jesteś sobą, poszukaj siebie" - będzie ignorantem, jeśli tylko na tym poprzestanie.
Ponieważ nawet gdy nie jestem sobą, czy tym za co siebie uznaję,  będąc czymś innym, które to coś nie ma już posiadać cech substancjalnego "Ja", nie mogę być niczym konkretnym.
W związku z tym mógłbym co najwyżej powiedzieć - uczciwie powiedzieć - "że jestem niczym", lub "w rzeczy samej nie istnieję" 
Nie wolno mi powiedzieć jednak:
Jestem wszystkim, gdyż wszystko nie posiada konkretnej osobowej natury, która pozwala na wyodrębnianie się "Ja".
Zatem jeśli uznać, że Bóg (Brahman) jest wszechbytem, lub bytem wszechobecnym i wiekuistym, nie może posiadać charakteru "Ja".
Jeśli ja-Basia byłaby więc Bogiem, lub czymś innym poza sobą, to nie byłaby już ja-Basią, ale co najwyżej TYM.
Bóg (Brahman) jest w duchowości wschodu określany jako TO lub COŚ. 
Określanie poszczególnych składowych tego systemu (systemu zwanego Brahmanem), w tym różnych poziomów przejawiającego się "Ja", wynika z peregrynacji ezoterycznych, które dokonują się za pośrednictwem konkretnych technik medytacyjnych.
Wielu ludzi pociesza się, stosując nauki niedualne jako formę autoterapii.
Ja cierpię, ale tak naprawdę to nie ja cierpię, cierpi coś co jest postrzegane, ja zaś jestem obserwującym to.
Czym zatem jestem ?
Świadkiem, ale cały czas świadkiem o charakterze Basi czy Czesia.
To jest iluzja w iluzji.
Stanowi to ucieczkę w niedualizm, nic więcej.
Prawdziwa nauka niedualna opowiada zupełnie inną historię. 
Istnienie JEDNI, a więc jednego systemu zwanego Bogiem (Brahmanem), nie wyklucza nieskończoności wyłonionych form, które w ramach "iluzji" egzystują najzupełniej realnie - posiadają swoją czasową substancjalność.
"Ja" posiada naturę wielopoziomową i wieloraką.
W związku z tym odpowiedź na pytanie "Czym jestem", jest złożona i zależna od ogniskowania się świadomości, na różnych poziomach "Ja".
Jedno jest pewne, nie jest w żaden sposób zasadnym, aby twierdzić, że "jestem tym lub tamtym", innym od tego co faktycznie wiem o sobie i na swój temat.
Jestem zawsze tym kim jestem, czyli sobą.
Z czego to wynika, po co jest i dlaczego, oraz co stanie się dalej ... to są rzeczywiście zasadnicze pytania. 

1 komentarz:

  1. Ja wiem kim jestem,jestem częścią Boga w ludzkim ciele..

    OdpowiedzUsuń

Formularz kontaktowy - jeśli masz jakieś pytanie, zapraszam do korespondencji

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *