translate

Inny punkt widzenia


Jak wyglądają nauki duchowe (ezoteryczne nauki duchowe) z punktu widzenia człowieka materialnego ?
Niewielu jest prawdziwie poszukujących, czyli takich, którzy życie swoje poświęcają na peregrynacje metafizyczne.
Wymaga to wytrwałości, dyscypliny, konsekwencji i odporności na poniesione porażki.
Mnie zajęło wiele lat intensywnej praktyki, aby zrozumieć naturę błędu, który towarzyszy interpretacji "zrozumienia".


A wnioski z tego wypływające nie są z punktu widzenia człowieka materialnego niczym pozytywnym.
Oczywiście mówiąc o błędzie, mam na myśli tylko i wyłącznie punkt widzenia człowieka materialnego.
Stanę teraz po jego stronie, stanę po stronie człowieka materialnego, aby zrozumieć jak z duchowego punktu widzenia jestem jego wrogiem (i jakimi wrogami samych siebie są wszyscy ci, którzy bezmyślnie lub bezwiednie powtarzają rozmaite duchowe "mądrości").
Absolut jest beznamiętny, dlatego losy ludzi niewiele go obchodzą.
To smutna konstatacja dla tych, którzy szukają ukojenia i utulenia w ramionach kochającego Ojca/Matki.
Świadczą o tym nauki mistrzów tradycji duchowych, opartych na transcendentnych doświadczeniach.
Choć wielu z nich zupełnie pomijało punkt widzenia człowieka materialnego, lub nie zrozumiało błędu poznawczego, o którym wspomniałem.
Mówienie o wyjściu poza ego (które to definiuje materialnego człowieka), o niedziałaniu z poziomu umysłu i tym podobne slogany, świadczą definitywnie o pogardzie dla człowieka materialnego.
Stąd też wszelkie nauki duchowe, mówiące o porzuceniu człowieka na rzecz oświecenia itd.
Chcesz zrozumieć Boga, przestań być człowiekiem (odrzuć swoje człowieczeństwo).
Jeśli chcesz być człowiekiem (a dlaczego miałbym nie chcieć !!!), to nie zrozumiesz Boga i będziesz cierpiał.
Budda to odkrył i dlatego zacząć współczuć.
Współczucie Buddy bierze się ze zrozumienia marnego losu człowieka, ze zrozumienia katastrofy jego doczesnego ja.
Stąd zawczasu lepiej przestać być człowiekiem (co jest średnio możliwe), aby później nie cierpieć itd.
Dlatego Buddyzm to najsmutniejsza z religii.
Oczywiście wszystko zależy od perspektywy, z której się ten system rozpatruje.
Punkt widzenia Absolutu (czy nawet Duszy) jest inny od puntu widzenia człowieka materialnego.
I w zależności od tego, na którym miejscu ulokujemy obserwatorium, takie obrazy nam się ukażą. 
Pytanie jest jednak zasadnicze.
Dlaczego człowiek materialny jest skazany na swój marny los ?
Odpowiedź musi być jedna.
Z pewnością nie dla swojego dobra.
Mówienie ludziom, jednostkom samoświadomym, kreatywnym i twórczym, zdolnym do abstrakcyjnego myślenia, analizy, syntezy, zdolnym tworzyć i ożywiać światy, że mają się wyrzec swojego "ja", aby ...
Aby co ?
To jest po prostu barbarzyństwo.
Dlatego właśnie z punktu widzenia człowieka materialnego - Bóg jest mało miłosierną bozią.
Co winien jest człowiek, że został zesłany na katorgę ?
Czy kształtująca się samoświadomość człowieka materialnego (ego) ma być przysłowiowym chłopcem do bicia ?
W imię czego ?
W imię jakiegoś kosmicznego, a niezrozumiałego dlań planu ?
To jest sadyzm.
Każdy nauczyciel duchowy, prawdziwy i uczciwy nauczyciel, czyli ten, który zrozumiał właściwie, musiał być pesymistą odnośnie losu człowieka materialnego.
Dlatego przeciwstawiał jego los, losowi Duszy.
Ale przecież człowiek nie jest świadomy swojej Duszy (za wyjątkiem nielicznych wyjątków, a świadomością nie nazywam tego, że ktoś gdzieś coś przeczytał, lub usłyszał od drugiego).
Dlaczego zatem nieświadomy człowiek, musi się uświadomić aby samego siebie odrzucić ?
Jak nazwać taki system ?
To system podwójnego zniewolenia (stąd też wielu nazywa go - słusznie - matrixem).
Boga wedle powyższych argumentów trudno określać mianem - miłości.

Dalej nie będą ciągnął, gdyż wystarczy dla zasygnalizowania tematu.
Myślę, że wielu szczerze zainteresowanych dociekaniami na temat sensu bytu, odnajdzie w tym wpisie także swoje własne pytania i rozterki (dlaczego każą mi odrzucać ego, dlaczego każą mi wyrzec się umysłu, dlaczego każą mi nienawidzić swoje materialnego ja, jednocześnie twierdząc, że miłość samego siebie jest najważniejsza - przecież to wszystko bełkot niemożliwy).
Los człowieka materialnego jest przesądzony od chwili jego zaistnienia.
Zmierza do unicestwienia.
Dlatego człowiek poszukuje sensu życia.
Nie znajdzie jednak tego w swoim tylko bycie.
Musi istnieć zatem coś więcej, coś co przeniesie powstającą materialną świadomość dalej.
Tylko bowiem wtedy można odnaleźć sens materialnego życia ludzkiego.
Wyrzekanie się ego, opuszczanie poziomu umysłu to rady absurdalnie głupie.
Sensem życia człowieka materialnego jest bowiem bycie sobą w pełni, nie zaś wyrzekanie się swojego jestestwa.
Jeśli bowiem człowiek materialny nie żyje dla siebie, a dla Absolutu, dzięki, któremu zaistniał, to winien być nim w pełni tego, czego ów Absolut oczekuje, a oczekuje tego co stworzył, nie zaś części tego.
Absolut nie stworzyłby ego, czyli istoty materialnej, samoświadomej po to, aby ta ów "dar" odrzucała.
Jednocześnie ten "dar" jest największym brzemieniem tej istoty (człowieka), gdyż niechybnie będzie musiał ulec anihilacji.
Tak to musi wyglądać z punktu widzenia człowieka materialnego.

2 komentarze:

  1. Witam, dzięki za artykuł. Z moich doświadczeń i "wniosków z nich płynących" wynika, że nie należy z nikim i o nic walczyć, zwłaszcza z ja-ego ani pozbywać się ja-ego. Bo w rozwoju naszym (nazywam to raczej rozwojem świadomości) nie chodzi o wyrzeczenie się ja-ego, ale o możliwości "transformacji":

    1."małe ja" utożsamione z nazwami, przekonaniami (kobieta, mężczyzna, matka, ojciec, dziecko,brat, siostra, obywatel, wyznawca jakiejś wiary lub ateista itd. przede wszystkim określające nasze "funkcje społeczne) zamienia się w
    2."ja myślące" ("myślę więc jestem") uznające pewne wybrane koncepcje i idee za jedyne prawdy, a potem kolejny etap:
    3. "ja staje się niczym - jestem niczym", a potem "ja NIC" staje się:
    4. "Wolnym JA" (wyzwolonym z tożsamości z myślami, ideami, koncepcjami jako jedynymi prawdami); jesteśmy wtedy przyciągani przez różne idee i koncepcje, ale na chwilę, by rozpoznać, że w każdą z nich można uwierzyć i uznać za jedyną prawdę; w ten sposób rozpoznajemy naturę umysłu i pojawia się na przykład zrozumienie konsekwencji wybierania jakichś koncepcji za jedyne prawdy (widzenie wszystkiego takim, jakie jest - bez zamydlania jakimiś projekcjami).

    A następnie "Wolne Ja" transformuje się w
    4. "WYŻSZE JA" - Ja, które Jest Tym, Czym Jest. Jestem człowiekiem - istotą ludzką, samoświadomą i rozpoznaję swoje przeznaczenie, i działam w połączeniu z "WYŻSZYM JA" albo inaczej przeze mnie jako człowieka przejawia się owe "WYŻSZE JA"... (tak ogólnie to opisując).

    Więc ten proces postrzegam raczej jako ewolucję - rozwój ja -> Ja ->JA, które staje się coraz bardziej świadome SIEBIE.

    I tak na przykład - kiedy nauczyciel mówi: "Nie jesteś swoimi myślami, nie jesteś umysłem" - jest to też koncept, który ma jako pewnego rodzaju "narzędzie" spowodować "odklejanie się" od "małego ja" i "myślącego ja", które jest w zasadzie całkowicie utożsamione z pewnym, mocno ograniczonym zakresem myśli i pewnymi niewieloma konceptami, które uznaje za jedyne prawdy.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. poprawiłam komentarz:

    zainspirowana...
    Wyczytałam dziś, że ponoć są tacy nauczyciele duchowi, którzy mówią, że abyśmy mogli rozwijać się duchowo, powinniśmy się pozbyć swojego ego-ja...

    Z moich doświadczeń i "wniosków z nich płynących" wynika, że nie należy z nikim ani niczym i o nic walczyć, zwłaszcza z ja-ego, ani pozbywać się ja-ego. Bo w rozwoju naszym, zwanym duchowym (nazywam to raczej rozwojem albo ekspansją świadomości) nie chodzi o wyrzeczenie się ja-ego, ale o możliwości transformacji "ja":

    1.nasze tzw. "małe ja -ego" utożsamione z nazwami, przekonaniami, "etykietami" (kobieta, mężczyzna, matka, ojciec, dziecko, brat, siostra, obywatel, wyznawca jakiejś wiary lub ateista itd. przede wszystkim określającymi nasze "funkcje społeczne") zamienia się w

    2."ja-ego myślące" ("myślę więc jestem") uznające pewne wybrane koncepcje i idee za jedyne prawdy. Potem następuje kolejny etap:

    3." ja -ego myślące" staje się niczym - "jestem niczym" (doświadczenie tzw. pustki, po którym następuje niemal "kwantowy przeskok umysłu ;-}), a potem "ja NIC" staje się

    4. "Wolnym JA" (wyzwolonym z utożsamiania się z myślami, ideami, koncepcjami jako jedynymi prawdami); jesteśmy wtedy przyciągani przez różne idee i koncepcje, ale na chwilę, by rozpoznać, że w każdą z nich można uwierzyć i uznać za jedyną prawdę; Możemy doświadczać mocy sprawczej myśli i idei. A w ten sposób mamu także możliwość rozpoznawania natury umysłu i pojawia się na przykład zrozumienie konsekwencji wybierania jakichś koncepcji za jedyne prawdy oraz widzenie wszystkiego takim, jakie jest - bez zamydlania "obrazów zdarzeń" jakimiś projekcjami - iluzjami).

    A następnie "Wolne Ja" transformuje się w
    5. "WYŻSZE JA" - Ja, które Jest Tym, Czym Jest. Jestem człowiekiem - istotą ludzką, samoświadomą i rozpoznaję swoje "przeznaczenie", i działam w połączeniu z "WYŻSZYM JA", zawsze w tu i teraz albo inaczej: przeze mnie jako człowieka w każdej chwili, w każdym tu i teraz przejawia się świadomość zwana "WYŻSZYM JA"... (tak ogólnie to opisując :-}).

    Więc ten proces postrzegam raczej jako ewolucję - rozwój ja -> Ja ->JA, które staje się coraz bardziej świadome SIEBIE. I działania nasze z każdego z tych poziomów znacznie się różnią. Działając "pozycji WYŻSZEGO JA" nikomu nie narzucamy swojej perspektywy, dzielimy się mądrością bez oczekiwań, ocen itp. wykonujemy to, co mamy do wykonania w wolności od rezultatów...

    I tak na przykład - kiedy nauczyciel mówi: "Nie jesteś swoimi myślami, nie jesteś umysłem" - jest to też koncept, który - jako pewnego rodzaju "narzędzie" - ma spowodować "odklejanie się" od "małego ja" i "myślącego ja", które jest w zasadzie całkowicie utożsamione z pewnym, mocno ograniczonym zakresem myśli i pewnymi (względnie) niewieloma konceptami, które uznaje za jedyne prawdy.

    Dziękuje za inspirację i pozdrawiam :-} ❤️

    OdpowiedzUsuń

Formularz kontaktowy - jeśli masz jakieś pytanie, zapraszam do korespondencji

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *