translate

Metafizyka, a Duchowość


METAFIZYKA I DUCHOWOŚĆ W UJĘCIU EZOTERYCZNYM STANOWIĄ SYNONIMY - jednak duchowość (nad czym można ubolewać) kojarzy się wielu mocno infantylnie.
Podobnie jak mocno infantylne i nacechowane dość prymitywnymi skojarzeniami, jest wyobrażenie o osobie "wtajemniczonej duchowo". 
Dlatego postanowiłem odejść od używania tego określenia.
W wymiarze treści nic to nie zmienia, lecz zmienia w stereotypowym podejściu do zagadnienia.


Po wielu latach działalności, kiedy określenie "duchowość" towarzyszyło temu co robię i czym się zajmuję, wielu ludzi z góry, a mając bardzo płytkie wyobrażenie o dziedzinie duchowości ezoterycznej, przypisywało mi rolę, a także cechy, które bliższe są bogobojnemu pastuszkowi, który zobaczył spływającego z niebios aniołka, lub uśmiechającemu się i kochającemu wszystkich "guru", wprost z amerykańskich (pastiszowych) filmów, ewentualnie pozbawionemu emocji i uczuć ascecie, żyjącemu o trawie i korzonkach.
Nie mam z takimi postawami, ani wzorcami nic wspólnego.
Zajmuję się metafizyką ezoteryczną (w odróżnieniu od metafizyki klasycznej, która należy do dziedziny filozofii klasycznej).
Ezoteryczne poznanie metafizyczne opiera się na praktyce takiego opanowania umysłu, które pozwala czerpać ze źródeł pozafizycznych.
Nie jest więc to dialektyka w sensie filozoficznym, ani też spekulacja gnostyczna.
Instrumentem tej praktyki w moim przypadku jest Joga.
Fundament aksjologiczny, oraz podwalinę wszelkich dociekań stanowi zaś Advaita Vedanta - wielka filozofia niedualności.
Stąd często używana przeze mnie nomenklatura wedyjska.
Jednak metafizyka ezoteryczna ma charakter uniwersalny.
Nie należy do żadnego nurtu wierzeń, tradycji religijnej, czy szkoły filozoficznej.
Duchowość kojarzy się zbyt często z wyimaginowanymi postawami i urojonymi wzorcami.
Można te skojarzenia porównać do marzeń małej dziewczynki, która idealizując własnego ojca marzy o idealnym królewiczu na białym koniu, rycerzu bez skazy i zmazy.
Takich istot jednak nie ma.
Każdy nawet największy mistrz przejawiał cechy ludzkie.
Mówiąc obrazowo, był człowiekiem z krwi i kości.
Wielu wybitnym nauczycielom duchowym wschodu zdarzało się dopuszczać zachowań, które - jakkolwiek słuszne i w danej chwili sprawiedliwe - mogły wydawać się nieprzystające do godności mistrza.
Wynikało to jednak tylko i wyłącznie z nieprawidłowych wyobrażeń o kimś takim.
Studiowanie wiedzy duchowej czy metafizycznej, a także praktyki wtajemniczenia, nie powodują, że człowiek zatraca cechy ludzkie.
Takie zjawisko nie istnieje.
Większa wiedza pozwala więcej rozumieć, daje szerszy horyzont poznawczy, dlatego wpływa na pryncypia, sprawia, że "wtajemniczony" postępuje sprawiedliwie, szczerze i jawnie.
Nie zna też kompromisów z uczciwością i zasadami, które poznał.
Czyni dobro, a więc to co w danej chwili słuszne, co nie oznacza tego, czego w danej chwili oczekiwaliby od niego inni.
"Wtajemniczony" niczego nie udaje, dlatego może być postrzeganym jako człowiek surowy i nieprzejednany.
Płytkie i potoczne wyobrażenie duchowo "wtajemniczonego" wskazuje na osobę cichą, nie reagującą na bodźce, skromną i pokorną.
Ewentualnie kogoś kto każdym swoim gestem rozsiewa kolorowe kwiaty, i za kim unosi się słodkawy zapach fiołków.
To wszystko są fałszywe, acz przemawiające do "serca" imaginacje.
Któż bowiem nie chciałby spotkać na swojej drodze uosobienia własnych marzeń i fantazji.
W rzeczywistości "uduchowienie" daje wiedzę i spojrzenie w wysoka na sprawy życia doczesnego.
Co samo w sobie przemienia taką osobę.
Jest to jednak przemiana nie tyle w formie, co w treści.
Poznać prawdziwie "uduchowionego" (wtajemniczonego) można zatem po jego czynach, ale widzianych przez filtr uczciwości, sprawiedliwości ocen, czy szczerości w relacjach, nie zaś po dobrotliwym wizerunku kogoś, kto zachwycił się motylem na łące. 
Dlatego właśnie bliżej mi do określenia metafizyka, gdyż ta z definicji kojarzy się z czymś poważniejszym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Formularz kontaktowy - jeśli masz jakieś pytanie, zapraszam do korespondencji

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *