Wiedza zamieszczona na tych stronach nie jest czymś lekkim, łatwym i przyjemnym, dlatego postanawiam zwrócić się do wszystkich potencjalnych czytelników aby zanim rozpoczną lekturę tego bloga, zastanowili się nad stanem swojego ducha (umysłu).
Wiedza jaką mam do przekazania nie głaszcze po głowach ani nie przytula do piersi.
Każe odpowiedzieć sobie na najbardziej egzystencjalne pytania, a to czasami zmusza człowieka do odkrycia w sobie pokładów, o których nie chciałby wiedzieć.
Wiedza duchowa jest to treść rezonansowa, która ma na celu przywrócić naturalną równowagę ciała-umysłu-ducha.
Jednak zanim nastąpi ta równowaga do głosu dojdzie wszystko to co ją destabilizuje.
Ezoteryczna Wiedza Duchowa, której perspektywę będę tutaj prezentował, odbiera złudzenia, a tym co oferuje jest prawda.
I tak trzeba rozumieć wszystkie poniższe teksty.
Ogołacanie z własnych iluzji jest trudnym, wymagającym cierpliwości, odwagi i dyscypliny treningiem dla odszukania swojej prawdziwej natury.
Nie ma na tej drodze miejsca na kompromis.
Wszystko co stworzył jako koncepcję własny umysł należy zniszczyć.
To co pozostaje jest nektarem Amrity ... świętym stanem zwanym Sat-Czit-Ananda.

Swami Muktananda - "Dokąd Idziesz - przewodnik podróży duchowej"






WPROWADZENIE 
Często zdarzało się, że kiedy Swami Muktananda spotykał ucznia lub 
gościa spacerującego po terenie jednego z jego aśramów, pytał go na 
powitanie: Dokąd idziesz? I często to proste pytanie wyzwalało 
głęboką kontemplację. Zaczynałeś się zastanawiać: "Dokąd idę?  Co 
naprawdę robię ze swoim życiem?"  
Wydaje się więc, że Baba trafnie wybrał pytanie Dokąd idziesz? na 
tytuł swojej książki. Kiedy oświecona osoba wkracza w twoje życie, 
skłania cię do zadania sobie tego właśnie pytania. Samo istnienie 
takiego Mistrza stanowi wyzwanie dla naszych przyziemnych 
nawyków myślenia i działania, jest bezwarunkowym żądaniem, 
abyśmy zdali sobie sprawę z tego, dokąd idziemy w życiu, zbadali 
ścieżkę, którą podążamy i cele, do których zmierzamy. Kiedy 
przyjmiemy to wyzwanie, związek z Mistrzem może przeobrazić 
nasze życie. 
Swami Muktananda posiadał moc przeobrażania innych w tak 
wielkim stopniu, że nawet po śmierci wywiera on wpływ na ludzi i to 
nie tylko tych, którzy go znali, ale również na tysiące ludzi, którzy 
nigdy nie zetknęli się z nim gdy żył. Swami Muktananda był Siddha 
Guru. W sanskrycie słowo siddha oznacza "ten, który jest znakomity 
lub doskonały", a w tradycji Swamiego Muktanandy termin ten 
odnosi się wyłącznie do kobiet i mężczyzn, którzy osiągnęli stan 
całkowitej jedności z Absolutem, stan uważany przez mistyków 
wszystkich tradycji za najwyższe możliwe osiągnięcie człowieka. 
Siddha jest panem świata wewnętrznego, zdobywcą tej subtelnej i 
nieskończenie skomplikowanej przestrzeni zwanej ścieżką duchową. 
Wolni od ograniczeń, Siddhowie ukazują swoim przykładem i 
słowami nasze własne nieograniczone możliwości zdobycia wolności 
i szczęścia. Krótko mówiąc, ukazują nam naszą własną, wrodzoną 
doskonałość. 
Tym jednak, co czyni Mistrza Siddha tak rzadkim i cennym, jest jego 
moc przekazywania nam tego doświadczenia doskonałości poprzez 
rozbudzenie naszej własnej energii duchowej. Innymi słowy, Siddha 
Guru nie jest po prostu nauczycielem czy przewodnikiem; on czy ona 
jest czymś w rodzaju duchowego kamienia probierczego, katalitycznej 
siły: pobudza w nas i podtrzymuje najgłębszy proces rozwoju, do 
jakiego zdolny jest człowiek. 
Kiedy w 1974 roku poznałam Swamiego Muktanandę, przyjechał 
właśnie do Stanów Zjednoczonych na - jak się później okazało - 
dwuletni pobyt. Były to czasy, kiedy w Ameryce nauczało wielu 
Mistrzów duchowych, niemniej jednak imię "Swami Muktananda" 
zawsze wymawiane było z podziwem. Słyszeliśmy, że jest on 
Mistrzem duchowym jak owi legendarni Guru z czasów starożytnych, 
kimś, kto rzeczywiście może przekazać ci doświadczenie Boga. Im 
więcej o nim słyszałam, tym bardziej chciałam go poznać. Pewnego 
dnia weszłam do sali w Pasadenie, w Kalifornii i tam zobaczyłam go 
po raz pierwszy. Siedział na krześle, odziany w jaskrawo 
pomarańczowe jedwabie, w ciemnych okularach i czerwonej czapce 
narciarskiej, a otaczało go chyba z pięćdziesiąt osób. Całe jego ciało 
wydawało się tryskać energią. Jego twarz była niezwykle ruchliwa - 
czasami przybierał on surowy wyraz twarzy, a czasami uśmiechał się 
z tak zaraźliwym entuzjazmem, że nie sposób było nie uśmiechnąć się 
w odpowiedzi. Jednak to nie jego wygląd uderzył mnie najbardziej. 
Patrząc na niego miałam wrażenie, że znajduję się w obecności 
czegoś w rodzaju siłowni, jakiegoś potężnego ognia duchowego. 
Wydawało się, że zbiera on całą energię nagromadzoną w pokoju - 
miłość i gniew, obawy, pytania i wątpliwości, zamęt emocjonalny i 
zagubienie - że wchłania to wszystko i przekształca w ogniu swego 
stanu wewnętrznego, aż pozostaje tylko uczucie, które mogę określić 
jedynie mianem niczym nie ograniczonej miłości. Siedząc z nim w tej 
sali doznałam wrażenia nieomal fizycznej pełni w sercu; uczucie to 
łagodniało stopniowo, jakby wszystko we mnie topniało. Subtelna 
strużka rozkoszy, wrażenie czystej słodyczy zaczęło przepływać przez 
moje ciało. "Och - pomyślałam - widocznie to właśnie ludzie mają na 
myśli, kiedy mówią o błogości!" 
Kilka tygodni później wzięłam udział w spotkaniu medytacyjnym, 
prowadzonym przez Babę (jak go pieszczotliwie nazywano) i tam 
przeżyłam doświadczenie, które odmieniło mnie na zawsze. Kiedy 
siedzieliśmy z nim medytując - a było nas około trzystu - moja 
świadomość zaczęła się rozszerzać, tak że zamiast ograniczać się do 
mojego ciała, zaczęła obejmować pokój, budynek i wreszcie cały 
wszechświat. Zdawać by się mogło, że w mojej świadomości zawarte 
są wszystkie formy, wszystkie dźwięki. Nagle najbardziej naturalną 
rzeczą na świecie było zdać sobie sprawę - nie, raczej doświadczyć i 
wiedzieć - że w rzeczywistości istnieje tylko jedna energia we 
wszechświecie i że to ta energia mnie stworzyła. Kiedy wyszłam z 
medytacji byłam tak przepełniona miłością, że z trudem 
powstrzymywałam się, aby nie rzucać się na szyję zupełnie obcym 
osobom. 
Jak tysiące innych ludzi, którzy spotkali Muktanandę - a także tysiące 
tych, którzy nigdy nie poznali go osobiście - otrzymałam Siaktipat, 
przekaz jego energii duchowej. To doświadczenie było jedynie 
początkiem, obudzeniem siły, która po dzień dzisiejszy nadal mnie 
zmienia i prowadzi. Z początku objawiło się to nie tylko w bardzo 
przejmujących doświadczeniach medytacyjnych, ale także w serii 
zaskakujących i subtelnych zmian zachodzących w moim stylu życia i 
nastawieniu do zasadniczych spraw. Zaczęły się u mnie pojawiać 
cechy takie jak dyscyplina, równowaga i spokój. Zupełnie 
spontanicznie przekonałam się, że jestem w kontakcie z wewnętrznym 
ośrodkiem spokoju i jasności umysłu, ośrodkiem w dużym stopniu 
niezależnym od okoliczności zewnętrznych. To było tak, jak gdyby 
Muktananda dał mi impuls duchowy, przeprowadzając mnie przez 
bramę do świata wewnętrznego. 
Moje doświadczenie, bardzo osobiste, było również całkiem typowe 
dla tego, co dzieje się, kiedy Siddha Guru umożliwia nam kontakt z 
naszym wnętrzem, z naszą Jaźnią. Jaźń, milczący ośrodek naszej 
istoty, jest tą częścią nas samych, która pozostaje oddzielona od wiru 
uczuć i wrażeń, nieustannie w nas powstających i zanikających. Nie 
należy jej mylić z ego, z ograniczonym poczuciem "ja", które 
gromadzi doświadczenia i utożsamia się z ciałem i umysłem. Jaźń, jak 
Baba mówi nam na stronach tej książki, jest niezmierzonym 
rezerwuarem radości, mądrości i siły, a także najintymniejszą częścią 
nas samych - częścią tak intymną, że często nie zdajemy sobie nawet 
sprawy z jej istnienia. I chociaż większość z nas intuicyjnie wyczuwa 
w sobie potencjał siły, odwagi i miłości, wykraczający daleko poza 
nasze normalne doświadczenie, jedynie momentami udaje się nam 
nawiązać kontakt z tym potencjałem - na przykład w obliczu 
niebezpieczeństwa czy kryzysu, albo kiedy pochłania nas widok 
przyrody, czy gdy jesteśmy zakochani. Ścieżka Swamiego 
Muktanandy, Siddhajoga, jest współczesną wersją prastarej wiedzy 
duchowej pomyślanej tak, aby rozwijać ten potencjał wewnętrzny. 
Kultywowana była na przestrzeni wieków przez kobiety i mężczyzn, 
którzy posługiwali się własnym umysłem i ciałem jako laboratorium 
do badań nad subtelnymi procesami świadomości ludzkiej. Ich 
odkrycia przybrały formę Upaniszadów, Bhagawad Gity, tekstów 
poświęconych jodze oraz innych wielkich systemów filozofii 
duchowej. Nauki Swamiego Muktanandy, podobnie jak jego 
starożytnych poprzedników, są rezultatem życia spędzonego na 
badaniu wnętrza ludzkiego, rezultatem wielu lat poświęconych 
sprawdzaniu słów mędrców przy pomocy własnego doświadczenia. 
Kiedy więc Muktananda twierdził, że wszystko we wszechświecie 
powstało z boskiej Świadomości i że ta Świadomość w najczystszej 
formie istnieje w najgłębszym jądrze istoty ludzkiej, kiedy mówił 
nam, że Bóg mieszka w nas jako nasza Jaźń, nie powtarzał po prostu 
tego, co wyczytał w książkach; mówił o tym, co było jego 
bezpośrednim doświadczeniem. Wszystko, czego nas uczył, przeżył 
sam i poznał na najgłębszym poziomie istnienia. 
Baba był przede wszystkim nauczycielem. Ludzie, którzy go znali, 
znajdowali w nim to, co sami podziwiali. Tak więc biznesmenom 
podobał się jego żywiołowy humor i życiowe podejście do 
praktycznych szczegółów, artyści cenili piękno jego ruchów, dzieci 
jego zdolność do zabawy. Nie było jednak takiej rzeczy, nawet 
najzwyklejszej i najbardziej przyziemnej, której Baba nie 
wykorzystałby jako okazji do nauczania jogi. Muzyk, strojący wraz z 
nim instrument, otrzymywał lekcję koncentracji. Menadżer, 
omawiający trudną sytuację w swoim biurze, uczył się czegoś na 
temat narzucania dyscypliny z miłością. Wspólne przyrządzanie 
potraw zamieniało się w lekcję o równowadze. Samo obserwowanie 
Baby, obserwowanie delikatności, z jaką brał do ręki tak zwykłą rzecz 
jak kwiat czy pióro, albo bezwarunkowej akceptacji, z jaką witał 
wszystkich napotkanych ludzi - sąsiada z Oakland, taksówkarza, 
nowojorskiego policjanta, czy własnych uczniów - stanowiło 
subtelną, praktyczną lekcję tego, co to znaczy we wszystkim widzieć 
Boga. 
Jednak dla większości ludzi, którzy go znali, te lekcje dawane były 
bezpośrednio poprzez jego wykłady, książki oraz nieformalne 
wywiady i rozmowy. Codziennie w czasie swoich podróży Baba 
mówił lub odpowiadał na pytania, wprowadzając całe pokolenie 
uczniów w tajniki nauk zaczerpniętych z indyjskich pism świętych. 
Baba nigdy nie nazywał siebie uczonym, był jednak szeroko oczytany 
w filozofii swojej tradycji. Jego wykłady obejmowały całość jogi oraz 
zawierały nauki pochodzące z wielu klasycznych kierunków myśli 
hinduskiej. Wykłady te ukazywały integralny charakter Siddhajogi, 
ścieżki opartej na łasce, jaką Baba otrzymał od swego Guru, 
Bhagawana Nitjanandy, obejmującej zarówno jogę, jak introspekcję, 
oddanie, służbę, a także wiedzę filozoficzną. Podobnie jak to się 
dzieje z większością najdoskonalszych nauczycieli duchowych, 
filozofia Baby potrafiła pogodzić rzekome sprzeczności. Na przykład 
był on znakomitym znawcą tradycji Upaniszadów i Wedanty, ale 
zarazem uwielbiał pobożne praktyki, takie jak śpiew. Był w 
najwyższym stopniu niezależny, a jednak całe życie poświęcił służbie 
swemu Guru. Nauczał, że Bóg jest czystą, bezpostaciową 
Świadomością, a pomimo to czcił również różne osobowe formy 
Boga, opowiadając historie z mitologii indyjskiej tak, jakby mówił o 
starych, dobrze znanych przyjaciołach. Krótko mówiąc, Baba nauczał 
powszechnej duchowości obejmując wiele jej form, łącząc różne 
rodzaje klasycznych praktyk, szanując wszystkie religie, a jednak 
ciągle wracając do prawdy o jedności, zawsze przypominając nam, że 
ostateczna rzeczywistość nie różni się od doświadczenia naszej 
własnej świadomości wewnętrznej oraz że tylko Jaźń leży u podłoża 
wszystkich form. Kiedyś ktoś zapytał go: 
* Czy widzisz Boga w tym drzewie? 
* Nie - odparł Baba. - Widzę Boga jako to drzewo. I widzę również 
Boga jako ciebie. 
Baba uczynił duchowość realną. Konkretną. Żywą. I tak samo dającą 
się zastosować w życiu nowojorskiego prawnika czy paryskiego 
księgowego, jak w życiu jogina z himalajskiej głuszy. Wydobył ją z 
książek, z domeny ideału i sprawił, że możemy widzieć, czuć i stykać 
się z obecnością Boga w naszym codziennym doświadczeniu. Sama 
świadomość faktu, że Baba widzi w tobie   Boga, zmuszała cię, abyś 
zaczął poważnie traktować swoją duszę i prowadził, w związku z tym, 
odpowiedni tryb życia. Własne doświadczenie Baby, jego energia 
duchowa przesycały jego słowa i dawały im moc przeniknięcia 
człowieka. Jakże często przez wszystkie te lata słyszeliśmy podczas 
wykładu Babę mówiącego coś w rodzaju: "Tak jak para staje się 
wodą, a woda staje się lodem, boska Świadomość staje się światem" i 
te słowa nagle odbijały się w ludziach rezonansem jako realne 
doświadczenie. Mogli zobaczyć, poczuć, wiedzieć, że ich pozornie 
materialne ciało i wszystko, co istnieje, została stworzone ze 
Świadomości. Fundamentalne, konkretne doświadczanie przez Babę 
boskiej rzeczywistości, kryjącej się za tym światem, przebijało z jego 
słów tak silnie, że trudno było tego nie pojąć. 
Czytając Dokąd idziesz? zauważcie, jak Baba stale zwraca waszą 
uwagę w jednym i tym samym kierunku: w stronę zrozumienia naszej 
tożsamości z boską Świadomością, z Jaźnią. Zwróćcie uwagę, że 
niezależnie od tego, co omawia w tej książce - czy będzie to 
rozważanie teorii mantry, doradzanie jak poradzić sobie z 
niepożądanymi myślami, czy wyjaśnianie, jak wkomponować 
medytację w życie codzienne - kluczem, który nam daje, jest 
zrozumienie jedności. Tylko to - mówi nam - może uwolnić nas od 
strachu, może uświadomić nam nasze prawdziwe związki wzajemne, 
może pomóc nam w powodzeniach i niepowodzeniach życiowych i 
doprowadzić nas w końcu do celu podróży duchowej. "Kiedy 
dojdziesz do końca swojej sadhany, zdasz sobie sprawę z tego, że 
wszystko jest Jaźnią" - pisze Baba. "Skoro tak się rzeczy mają, czyż 
nie lepiej pamiętać o tym już teraz i medytować ze świadomością, że 
wszystko, co widzisz wewnątrz i na zewnątrz, jest Jaźnią?" Czasami z 
humorem, czasami łagodnie, a czasami surowo przypominał nam 
nieustannie, że nasza prawdziwa tożsamość nie wiąże się z ciałem czy 
umysłem, ale z Jaźnią, tą nieskończenie twórczą, nieskończenie silną, 
nieskończenie radosną Świadomością, która stanowi podstawę i treść 
naszej istoty. Tylko wówczas, kiedy rozumiemy tę Świadomość - 
mówił nam - rozumiemy, co to znaczy być w pełni człowiekiem. 
Tylko wówczas, kiedy odkrywamy ją w sobie, odkrywamy sens 
naszego życia. Proces dochodzenia do tego odkrycia jest 
rzeczywistym tematem niniejszej książki. 
Dokąd idziesz? stanowi kompendium nauk Baby, ułożonych tak, aby 
tworzyły mapę podróży wewnętrznej. Składające się z wykładów, 
sesji pytań i odpowiedzi oraz wywiadów udzielonych w czasie jego 
podróży do Stanów Zjednoczonych, Australii i Europy w latach 1974-
76 i 1979-81, rozdziały tej książki stanowią wyczerpujące 
wprowadzenie do nauk Swamiego Muktanandy i jego ścieżki 
Siddhajogi. Książka ta przedstawia filozofię Siddhajogi i jej 
podstawowe praktyki, wyjaśniając zarazem, że praktyki same w sobie 
nie są procesem duchowym, ale raczej środkiem do podsycania i 
podtrzymywania tego procesu. Każdy rozdział książki Baby omawia 
inny aspekt ścieżki Siddhajogi, splatając razem podstawowe motywy i 
wprowadzając nowe, przedstawiając etapy podróży duchowej, od 
pierwotnego zrozumienia jej sensu aż po osiągnięcie stanu doskonałej 
wolności i radości, który stanowi jej cel. 
Jest jednak jeszcze coś ważniejszego. Czytając tę książkę, miej 
świadomość, że w jej słowach zawarta jest siła duchowa Swamiego 
Muktanandy. Książka ta nie jest więc tylko kompendium nauk i porad 
duchowych. Słowa Baby mają moc obdarzenia cię doświadczeniem. 
Mają moc, aby cię przeobrazić. 
Swami Durgananda 

DOKĄD IDZIESZ? 
O błogosławiony ukochany mój, obudź się! Dlaczego śpisz w 
niewiedzy? 
Kabir 

CEL NASZEGO ŻYCIA 
Przyjacielu, dokąd idziesz? Skąd przychodzisz i czego masz dokonać? 
Należysz do najwyższej Prawdy, ale zapomniałeś o swoim 
pochodzeniu. Teraz nadeszła pora, aby powrócić na główny trakt. 
Mówi się, że świat czyni coraz większe postępy, w czym jednak stał 
się lepszy? Wszędzie nasilają się morderstwa, kradzieże, wojny i 
zniszczenia. Na całym świecie panuje nienawiść między narodami, 
wrogość między partiami politycznymi, niechęć między 
społeczeństwami i antypatia między rasami i klasami. Ludzie mówią 
o innowacjach i reformach, ale w imię tych celów udało się im 
jedynie zniszczyć środowisko naturalne, rozbić życie rodzinne, 
rozpalić egoizm i wrogość. 
W takim świecie potrzebujemy tylko jednego: prawdziwego 
zrozumienia człowieczeństwa. Ale tego właśnie nam brakuje. 
Dlaczego człowiek zachowuje się tak, jak się zachowuje? Dlaczego 
wznosi bariery pomiędzy sobą a innymi? Dlaczego żyje we wrogości i 
rywalizacji, zamiast w poczuciu braterstwa? Robi to wszystko, 
ponieważ nie rozumie sam siebie. Nie zna wielkości, która znajduje 
się w sercu człowieka. Wyobraża sobie, że jest obłudny, pospolity i 
słaby i że po prostu przejdzie przez ten świat i umrze. Gdyby jednak 
wejrzał w siebie, wówczas by zobaczył, że zawiera się w nim boskość 
całego świata. 
Uczeni zachodni zaczynają teraz odkrywać prawdę, którą filozofowie 
Indii znali od tysięcy lat, że cały wszechświat składa się z jednej 
energii. Nasi pradawni filozofowie, którzy byli uczonymi ducha, 
nazwali tę energię Świadomością lub Bogiem. Ta najwyższa 
Świadomość stworzyła cały kosmos ze swojej własnej istoty. 
Budowniczy może użyć drewna, kamienia i innych materiałów, żeby 
coś zbudować, ale Świadomość nie używa materiałów zewnętrznych; 
stwarza wszystko z siebie samej. Wszyscy stanowimy cząstkę tego 
wszechświata Świadomości. Nie różnimy się między sobą i nie 
różnimy się od Boga. Jeśli ktoś posieje nasienie mango, otrzyma 
mango, nigdy cytrynę. Tak samo to, co jest zrodzone z Boga, nie 
może być niczym innym jak Bogiem. W sercu ludzkim jaśnieje 
światło, którego blask przewyższa nawet blask słońca. Świadomość 
wewnętrzna jest tą samą Świadomością, która stwarza i porusza cały 
wszechświat. Ale my nie zdajemy sobie z tego sprawy. Chociaż 
pochodzimy od tej Świadomości, mamy o sobie zupełnie inne 
wyobrażenie. 
Pewnego razu, będąc w Bombaju usłyszałem, jak dzieci śpiewają 
piosenkę z jakiegoś filmu i do dziś pamiętam jej słowa: 

Człowiecze, jak ty się zmieniłeś? 
Ziemia się nie zmieniła, 
Woda się nie zmieniła, 
Nie zmienił się ogień, 
Powietrze i eter się nie zmieniły, 
Słońce się nie zmieniło, 
Nie zmienił się księżyc, 
Zwierzęta się nie zmieniły, 
Drzewa się nie zmieniły, 
Człowiecze, jak ty się zmieniłeś? 

Jak się zmieniliśmy? Każdy z nas stał się tym lub owym, zależnie od 
naszego własnego wyobrażenia. Wierzymy, że jesteśmy mężczyznami 
lub kobietami, bogatymi lub biednymi. Wierzymy, że jesteśmy 
nauczycie1ami, żołnierzami, psychiatrami. Wierzymy, że jesteśmy 
młodzi lub starzy, grubi albo chudzi, szczęśliwi bądź nieszczęśliwi. 
Wierzymy, że jesteśmy Amerykanami albo Hindusami, Rosjanami 
albo Arabami, wyznawcami hinduizmu albo chrześcijanami, 
wyznawcami judaizmu albo muzułmanami. Ale w rzeczywistości jest 
w nas jedna Prawda. Wszyscy pochodzimy z tego samego nasienia, a 
tym nasieniem jest Bóg. Po prostu odgrywamy różne role. Gdybyśmy 
tylko potrafili pod tymi rolami dotrzeć do naszej własnej boskości, 
wszyscy znów wiedzielibyśmy, że jesteśmy Bogiem. 

Wolność stania się kim zechcesz 
Człowiek posiada wolność stania się czym tylko zechce. Swoimi 
własnymi siłami może uczynić swoje życie wspaniałym lub żałosnym. 
Własnymi siłami może dosięgnąć niebios, albo pogrążyć się w 
otchłani. W rzeczywistości potęga człowieka jest tak ogromna, że 
może on nawet przeobrazić się w Boga. Bóg spoczywa ukryty w sercu 
każdego człowieka i każdy może zdać sobie z tego sprawę. Co jednak 
czyni człowiek? Zamiast starać się poznać w sobie tę wielkość, 
spędza życie na jedzeniu i piciu, walce z innymi oraz pogoni za 
przyjemnościami zmysłów. Płodzi dwoje lub troje dzieci, opiekuje się 
rodziną i uważa, że wypełnił cel swego życia. Ale przecież nawet 
zwierzęta robią to samo. Każde stworzenie na świecie je i pije. Każde 
stworzenie na świecie prowadzi życie rodzinne. Zwierzę idzie w głąb 
dżungli, wykonuje swoją pracę i wraca, aby cieszyć się swoją 
zwierzęcą partnerką i potomstwem. W ten sam sposób człowiek 
wychodzi z domu, zajmuje się swoją pracą, wraca i cieszy się rodziną. 
Tak, jak ciągle wzrasta liczebnie potomstwo ludzi, wzrasta również 
liczba psów, osłów, słoni, cząstkową świadomość. Znasz świat tylko 
taki, jaki ukazuje się w stanie jawy. Nie wiesz, co znajduje się poza 
nim, mimo iż każdej nocy doświadczasz świata leżącego poza twoją 
zwykłą świadomością. Kiedy nie śpisz, wszystko, co widzisz wokół 
siebie jest dla ciebie realne. Ale kiedy zasypiasz i śnisz, świat jawy 
przestaje istnieć, a rzeczywistym staje się świat snów. 
W starożytnych Indiach żył król imieniem Dżanaka, który był również 
wielkim mędrcem. Pewnego dnia po obiedzie uciął sobie drzemkę na 
swoim ukwieconym łożu. Służący wachlowali go, a strażnicy pełnili 
wartę. W czasie drzemki Dżanace przyśniło się, że król sąsiedniego 
królestwa napadł na niego i pokonał go w bitwie. Zwycięski król 
oznajmił Dżanace, że może udać się dokąd chce, byle tylko opuścił 
swoje królestwo. Zmęczony walką, Dżanaka uciekł ze swego 
królestwa i wkrótce zaczął przymierać głodem. W czasie wędrówek 
natrafił na zboże rosnące na polu, zerwał więc dwa kłosy i zaczął je 
jeść. W tym momencie zjawił się właściciel pola i zobaczył, jak 
nieznajomy raczy się jego zbożem. Chwycił więc bat i dotkliwie pobił 
króla. 
Pod wpływem tych razów Dżanaka obudził się. Usiadł i zobaczył, że 
wciąż znajduje się w swoim łóżku, że służący wciąż go wachlują, a 
strażnicy stoją na warcie. Położył się więc i zamknął oczy. Znów 
znalazł się na polu, bity przez wieśniaka. Otworzył oczy i zobaczył, że 
wciąż leży w łóżku. Wtedy zaczął się zastanawiać: "co z tego jest 
rzeczywiste - mój sen czy to, co widzę teraz? Muszę znaleźć na to 
odpowiedź". 
Rozesłał wici po całym królestwie, wzywając wszystkich wielkich 
uczonych, mędrców, proroków, jasnowidzów, wynalazców i 
naukowców, aby przybyli do pałacu i odpowiedzieli na jego pytanie. 
Kiedy wszyscy zebrali się, zapytał ich: 
* Powiedzcie mi, co jest rzeczywiste - stan jawy, czy stan snu? 
Ale nikt nie wiedział, jak odpowiedzieć na to pytanie. Gdyby nazwali 
rzeczywistym stan snu, musieliby nazwać nierzeczywistym stan jawy, 
gdyby jednak nazwali rzeczywistym stan jawy, musieliby nazwać 
nierzeczywistym stan snu. Król bardzo się rozgniewał. 
* Przez tyle lat was karmiłem - rzekł - a wy nie potraficie 
odpowiedzieć na proste pytanie. Nic nie robicie, tylko obrastacie w 
tłuszcz. 
Rozkazał, aby ich zamknąć w królewskim więzieniu. Następnie wydał 
polecenie, by jego pytanie wywiesić w miejscach publicznych po 
całym królestwie. "Który stan jest rzeczywisty - sen czy jawa? Każdy, 
kto zna odpowiedź na to pytanie, winien przybyć do pałacu i wyjaśnić 
mi to". 
Minęło wiele dni. Jeden z mędrców miał syna imieniem Asztawakra. 
Imię to oznacza "zdeformowany w ośmiu miejscach", ponieważ 
Asztawakra przyszedł na świat z kompletnie powykrzywianym 
ciałem. Pewnego dnia zapytał swoją matkę: 
* Gdzie jest mój ojciec? Co się z nim stało? 
* Twój ojciec przebywa w królewskim więzieniu - odpowiedziała 
matka. 
* Dlaczego? Czy ukradł coś? 
* Nie - odparła. - Nie potrafił odpowiedzieć na pytanie króla, dlatego 
wtrącono go do więzienia. 
* Ja potrafię odpowiedzieć na to pytanie - powiedział Asztawakra i 
udał się prosto do pałacu królewskiego. 
Przed pałacem znajdował się ogromny bęben, a obok napis, głoszący, 
że ktokolwiek pragnie odpowiedzieć na pytanie króla, winien weń 
uderzyć. Asztawakra uderzył w bęben. Drzwi pałacowe otworzyły się 
i został wprowadzony do królewskiej sali przyjęć. 
Kiedy dworzanie królewscy zobaczyli Asztawakrę wchodzącego do 
sali, wszyscy wybuchnęli śmiechem. Bawiło ich, że ten kaleki 
chłopiec uważa, iż potrafi odpowiedzieć na pytanie króla, mimo że 
nie udało się to najmędrszym uczonym w królestwie. Kiedy 
Asztawakra zobaczył ich, również zaczął się śmiać. 
Król powiedział: 
* Dworzanie śmieją się, ponieważ chodzisz w taki dziwny sposób, a 
także ponieważ jesteś taki młody. Powiedz mi jednak, z czego ty się 
śmiejesz? 
Asztawakra odparł: 
* Wasza Wysokość, słyszałem, że ty i twoi dworzanie jesteście ludźmi 
światłymi, ale teraz widzę, jacy jesteście głupi. Śmiejecie się z mojego 
kalectwa, które jest powierzchowne. Przecież wszystkie ciała składają 
się z tych samych pięciu elementów. Gdybyście spojrzeli na mnie z 
perspektywy Jaźni, zobaczylibyście, że Jaźń jest ta sama u wszystkich 
i że nie ma się z czego śmiać. A jeśli chodzi o twoje pytanie, o królu, 
to ani stan jawy ani stan snu nie są rzeczywiste. Kiedy nie śpisz, nie 
istnieje świat snu, a kiedy śnisz, nie istnieje świat jawy. Tak więc 
żaden z nich nie może być prawdziwy. 
* Skoro zarówno stan jawy, jak i stan snu są nierzeczywiste, to co jest 
rzeczywiste? - zapytał król. 
* Istnieje inny stan poza tymi dwoma - odparł Asztawakra. Odkryj ten 
stan. Tylko on jest rzeczywisty. 

Cztery stany 
Podobnie jak król Dżanaka, znamy tylko zwykłe stany świadomości, 
w których żyjemy. Nie znamy całej rzeczywistości. Kiedy nie śpimy, 
jesteśmy całkowicie zanurzeni w naszym świecie jawy. Kiedy śnimy, 
nasze czynności, nasz świat i nasze pojmowanie są zupełnie inne, niż 
na jawie. Kiedy jesteśmy pogrążeni w głębokim śnie, całkowicie 
tracimy świadomość. Ale kiedy medytujemy, przechodzimy nawet 
poza stan głębokiego snu i wkraczamy w stan Jaźni. Jest to stan 
stanowiący podstawę wszystkich innych stanów i tylko on jest stały i 
niezmienny. Kiedy osiągniemy ten stan, doświadczymy prawdy o 
sobie. Zdamy sobie sprawę, że nie jesteśmy niczym innym, jak tylko 
Świadomością. Ciało fizyczne jest jak ubranie, w które się 
odziewamy. Podobnie jak ubranie jest jedynie przykryciem dla ciała, 
ciało fizyczne jest jedynie przykryciem dla naszej najgłębszej 
Świadomości. Poznanie tej Świadomości jest celem życia. 
Gdyby wszyscy mogli doświadczyć tej Prawdy wewnętrznej, gdyby 
potrafili zrozumieć swoją prawdziwą naturę, nie byłoby już między 
ludźmi wrogości, a jedynie przyjaźń, miłość i powszechne braterstwo. 
Dlatego właśnie poznanie Jaźni jest absolutną koniecznością. Tylko 
kiedy znamy własną Jaźń, możemy poznać innych. Tylko kiedy 
widzimy wielkość która istnieje w nas samych, możemy dostrzec ją u 
innych. Kiedy spojrzymy na siebie z prawdziwym zrozumieniem 
człowieczeństwa, zobaczymy to samo człowieczeństwo u wszystkich 
innych, a wtedy uświadomimy sobie, że wszyscy ludzie na tym 
świecie są dziećmi Boga. 

POGOŃ ZA SZCZĘŚCIEM 
Indyjskie pisma święte stawiają ważne pytanie: jaki jest cel życia 
ludzkiego? Mędrcy Wedanty twierdzą, że celem życia jest 
wyeliminowanie wszelkich cierpień i osiągnięcie najwyższej radości. 
Kiedy się nad tym zastanowimy, przekonamy się, że wszystko co w 
życiu robimy, jest podporządkowane tym dwóm rzeczom. Czego 
pragniemy? Pragniemy szczęścia. Pragniemy uniesień. Pragniemy 
miłości, energii i entuzjazmu. I w taki czy inny sposób staramy się to 
wszystko osiągnąć. Po to, by być szczęśliwym zakochujemy się, 
pobieramy się i wychowujemy dzieci. Po to, by być szczęśliwym 
robimy interesy, zarabiamy pieniądze, gromadzimy rzeczy, 
pielęgnujemy różne zdolności i umiejętności oraz korzystamy z 
rozrywek. Nawet kiedy oszukujemy innych ludzi i szkodzimy im, 
robimy to w nadziei, iż przyniesie nam to szczęście. Ale gdybyśmy 
naprawdę zbadali siebie, odkrylibyśmy, że szczęście, którego 
szukamy, można znaleźć tylko w nas samych. Święty poeta z 
Maharasztry pisał: 

Człowiecze, przebyłeś tyle dróg 
w świecie zewnętrznym. 
Udawałeś się z miejsca na miejsce, 
Zbierałeś kwiaty i owoce 
i oddawałeś się niezliczonym czynnościom. 
Ale wszystko, co zdobyłeś, to znużenie. 
Nadeszła teraz pora szybowania po 
nieograniczonych przestrzeniach wewnętrznych. 
To, czego szukasz, możesz tam znaleźć 
w obfitości. 
Dlaczego tak trudno jest zwrócić się w głąb siebie? Pragniemy 
szczęścia, a jednak stale praktykujemy jogę bólu. Zasiewamy ziarna 
cierpienia, a potem zastanawiamy się, kiedy wydadzą owoc szczęścia. 
Podróżuję po wielu krajach i poznaję różnych ludzi. Spotykam ludzi 
bogatych i biednych, a każdy opowiada mi tę samą historię. Wszyscy 
są nieszczęśliwi. Niezależnie jednak od tego, jak bardzo ludzie 
niezadowoleni są ze swego życia, robią oni nadal dokładnie to samo, 
co zawsze robili. Nigdy nie zastanawiają się, jak położyć kres swoim 
kłopotom. Zamiast tego po prostu narzekają, obwiniają swego męża 
czy żonę, szefa, rząd, albo czasy, w jakich żyją. Myślą: gdybym tylko 
mogła sprawić, żeby mnie kochał, byłabym taka szczęśliwa. Gdybym 
tylko miał lepszą pracę, w moim życiu nie byłoby cierpienia. Gdyby 
tylko ona zachowywała się tak, jak chcę, wszystko byłoby cudowne. I 
w ten sposób upływa im życie. 

Odważnie jedząc czili 
Jest taka opowieść, która bardzo dobrze ilustruje ten problem. 
Pewnego razu szejk Nasruddin zwiedzał Indie. Chodząc po ulicach 
Delhi zawędrował na targ warzywno-owocowy. Kiedy tak stał na 
targu, zauważył, że wiele osób kupuje czili. Mieszkańcy Indii bardzo 
lubią czili ale używają ich w niewielkich ilościach. Nasruddin sądził, 
że muszą być bardzo smaczne, kupił więc dwa kilo czili i siadł pod 
drzewem, żeby je zjeść. Kiedy rozgryzł pierwszy strąk czili, usta 
zaczęły go palić i pociekło mu z oczu i z nosa. Jęczał i wachlował 
usta, a potem zaczął gryźć następne czili, sądząc, że to drugie będzie 
smakować lepiej. I tak gryzł jeden strąk czili po drugim, cierpiąc i 
żywiąc nadzieję, że każdy następny strąk będzie smaczniejszy od 
poprzedniego. Jesteśmy tacy sami, jak Nasruddin. Wszyscy jemy czili 
w nadziei, że czili, które zjemy jutro - a jeśli nie jutro, to najdalej 
pojutrze - będzie smakować lepiej. Częstujemy się nawzajem tymi 
samymi czili, mając nadzieję, że kiedyś, gdzieś, będą miały smak 
słodyczy. Ale fakt pozostaje faktem, że w tej chwili palą nas usta, z 
oczu ciekną łzy i kapie nam z nosa. 
Kiedy tak Nasruddin odważnie gryzł swoje czili, pewien człowiek, 
który to obserwował, podszedł do niego i zapytał go, co robi. 
* Widziałem, że wiele osób kupuje ten przysmak, więc też je kupiłem 
i zacząłem jeść - wyjaśnił Nasruddin. 
* To są czili - powiedział mężczyzna. - Powinno się je jeść w bardzo 
małych ilościach. 
Nasruddin pokiwał głową i jadł dalej. Mężczyzna był zdumiony. 
* Teraz, kiedy już wiesz, co to jest - powiedział - dlaczego nie 
przestajesz ich jeść? 
* Cóż - odparł Nasruddin. - Kupiłem te czili i muszę je skończyć. Ja 
już teraz nie jem czili. Jem swoje pieniądze. 
Oto jak przeżywamy swoje życie. Kupiliśmy sobie nasze problemy, a 
chociaż stwierdzamy, że nas parzą, musimy zjadać je dalej, ponieważ 
poczyniliśmy inwestycje. Wciąż szukamy nowych uciech, nowych 
rozrywek, nowych kochających przyjaciół, większego bogactwa, 
większej sławy. Ale czy cokolwiek z tego przynosi nam prawdziwe 
zadowolenie? Czy nasze rozrywki przynoszą nam prawdziwą radość, 
czy tylko uczucie pustki i gorąca? Co tak naprawdę osiągamy w 
naszej pogoni za zadowoleniem? 
Poeta Bhartrihari pisał: 

Sądziłem, że to ja cieszę się przyjemnościami 
zmysłów, 
Nie zdawałem sobie sprawy, że to one 
mną się cieszyły. 
Sądziłem, że to ja trawię swój czas, 
Nie zdawałem sobie sprawy, że to czas 
trawił mnie. 

Spójrz na swoje życie. Otwórz oczy. Gdy ty goniłeś za spełnieniem 
swoich pragnień, czas pożarł ciebie. 
Pragnienia mają to do siebie, że wciąż rosną. Im bardziej gonimy za 
naszymi pragnieniami, tym bardziej się one rozrastają. Niezależnie od 
tego, co mamy na tym świecie, zawsze chcemy mieć więcej. Jeżeli 
mamy dolara, chcemy dziesięciu dolarów. Jeżeli mamy volkswagena, 
chcemy mercedesa. Jeżeli wypijemy jeden kieliszek alkoholu, chcemy 
następnego. Dopóki nie zwrócimy się w głąb siebie i nie odkryjemy 
szczęścia Jaźni, nie osiągniemy trwałego zadowolenia, niezależnie od 
tego, ile zdobędziemy pieniędzy, ilu pozyskamy przyjaciół, jak wiele 
osiągniemy na tym świecie. Wszystkie radości świata zewnętrznego są 
ulotne. Nie mogą trwać. Bez radości Jaźni nasze przyziemne radości 
są jak szereg zer, bez poprzedzającej je jedynki, która nadałaby im 
wartość. Bez radości Jaźni zerem jest nasz majątek, zerem jest nasza 
uroda, zerem są również nasze osiągnięcia. Tylko kiedy pijemy nektar 
Jaźni, wszystkie nasze zera nabierają wartości. 

Kość psa 
Szczęście istnieje w nas i należy do nas, ale my zawsze przenosimy 
radość wewnętrzną na coś zewnętrznego i sądzimy, że to stamtąd 
pochodzi nasza radość. Jeżeli bardzo wnikliwie zbadasz swoje 
postępowanie, przekonasz się, że nawet twoje przyziemne radości nie 
pochodzą od przedmiotów zewnętrznych, ale od ciebie. Powiadasz: 
"Tak dobrze się czuję, kiedy słucham muzyki. Gra w tenisa daje mi 
tyle szczęścia". W rzeczywistości jednak, kiedy robisz te rzeczy, 
doświadczasz swojej własnej radości wewnętrznej. Jest w Wedancie 
takie porzekadło: "Radość świata jest jak kość psa". Pies znajduje 
kość i zaczyna ją gryźć. Kiedy tak ją żuje, kawałki kości wbijają się 
mu w dziąsła i zaczyna płynąć krew. Pies czuje smak krwi i myśli: 
"Ta kość jest pyszna!" Im dłużej gryzie kość, tym obficiej krwawią 
jego dziąsła. Im bardziej czuje smak krwi, tym smaczniejsza wydaje 
się mu kość. Ten cykl nie ma końca. Tak jak pies nie zdaje sobie 
sprawy, że smakuje własną krew, tak i ty nie zdajesz sobie sprawy, że 
radość, jakiej doświadczasz w świecie, pochodzi od ciebie samego. 
Pomyśl o szczęściu, jakie odnajdujesz w życiu. Skąd ono pochodzi? 
Kiedy skończyłeś jeść i masz pełny żołądek, doświadczasz chwili 
zadowolenia. Kiedy po długim niewidzeniu spotykasz przyjaciela i 
obejmujesz go, przez ułamek sekundy czujesz radość. Kiedy artysta 
kontempluje swoje dzieło, doświadcza kilku sekund spokoju. W 
rzeczywistości w takich chwilach umysł wycisza się, a wewnętrzny 
ośrodek błogości odsłania się na moment jak błyskawica. Jednakże 
błogość, jakiej doświadczasz, nie jest trwała; jest jedynie cieniem 
błogości, jaką masz w sobie. Żeby bezpośrednio doświadczyć tej 
błogości, musisz zwrócić się w głąb siebie w medytacji i szukać 
szczęścia tam, gdzie się ono rzeczywiście znajduje. 
Problem polega na tym, że nie chcesz wejrzeć w siebie. Twój aparat 
fotograficzny utrwala tylko to, co dzieje się w świecie zewnętrznym; 
nigdy nie obraca się w drugą stronę, żeby zarejestrować to, co dzieje 
się w tobie. A przecież każdej nocy doświadczasz korzyści, jakie daje 
zwrócenie się w głąb siebie. W ciągu dnia gromadzisz wiele rzeczy, 
spotykasz wielu przyjaciół, pracujesz tak ciężko i przeżywasz tak 
wiele przyjemności. Robisz to wszystko, aby osiągnąć szczęście, ale 
pod koniec dnia wracasz do domu i mówisz: "jestem zmęczony". 
Niezależnie od tego, co robisz w ciągu dnia, czy zarobisz milion 
dolarów, czy osiągniesz najwyższe zaszczyty lub weźmiesz udział we 
wspaniałym przyjęciu, wieczorem czujesz się wyczerpany i pragniesz 
jedynie spać. Kiedy nadchodzi pora snu, nie obchodzi cię nic z tych 
rzeczy, na które tak ciężko pracowałeś w dzień. Nie pragniesz nawet 
obecności ludzi, których kochasz. Chcesz tylko odpoczynku. Udajesz 
się więc do ciemnego pokoju i otulasz się ciepłą kołdrą. 
Kiedy następnego ranka ktoś zapyta cię, jak się czujesz, odpowiadasz: 
"Jestem pełen energii". Kilka godzin snu odświeżyło cię całkowicie. 
Niczego nie zjadłeś, niczego nie zrobiłeś, nic nie kupiłeś, niczym się 
nie bawiłeś, a jednak czujesz się zupełnie odrodzony. Jak to się dzieje, 
że czynności, które tak cię cieszą w ciągu dnia, przyprawiają cię o 
zmęczenie, podczas gdy kilka godzin snu daje ci tyle siły i energii? 
Twój własny sen uczy cię wciąż na nowo, że prawdziwe źródło siły i 
energii jest wewnątrz ciebie. 

Świat wewnętrzny 
Gdybyś w ciągu dnia wejrzał w siebie i przez krótki czas 
pomedytował, mógłbyś czerpać z tego źródła, a wtedy osiągnąłbyś 
stan ciągłego entuzjazmu i radości. W każdym człowieku znajduje się 
boska, świadoma energia, zwana Kundalini. Poprzez medytację 
energia ta budzi się i powoduje spontaniczny proces jogi. 
Większość ludzi sądzi, że joga polega na fizycznych ćwiczeniach 
hathajogi, ale w rzeczywistości joga oznacza "połączenie" - ponowne 
zjednoczenie z Jaźnią, od której zostałeś oddzielony. Kiedy obudzi się 
energia wewnętrzna i zacznie się ta spontaniczna joga, całe twoje 
ciało zostanie oczyszczone od wewnątrz. Twoja świadomość zwróci 
się w głąb i będziesz mógł zobaczyć światy wewnętrzne. 
Z czasem, dzięki medytacji, jaka zachodzi po obudzeniu energii 
wewnętrznej, poznasz swoją prawdziwą naturę, swoją własną Jaźń. 
Dotrzesz do ośrodka znajdującego się poza przyjemnością i bólem, 
osiągniesz stan, w którym doznawać będziesz jedynie szczęśliwości. 
Jest to stan Jaźni. 
Kiedy dojrzysz Jaźń, kiedy doświadczysz jej, zostaniesz całkowicie 
przeobrażony. Również świat będzie dla ciebie przeobrażony i ujrzysz 
go w zupełnie nowym świetle. Istnieje takie powiedzenie: "Co jest 
dniem dla wrony, dla sowy jest nocą". Podobnie świat, który dla 
człowieka nieoświeconego kryje w sobie tyle trudności i komplikacji., 
jest rajem dla kogoś, kto zna Jaźń. Bóg pełen jest dobra, piękna i 
wielu wspaniałych umiejętności, którymi obdarzył nas wszystkich. 
Ale nie możesz tego dostrzec, napawając się tylko światem 
zewnętrznym. Musisz być obdarzony subtelnym spojrzeniem, aby 
móc ujrzeć Zasadę wewnętrzną. 
Nie wyobrażasz sobie nawet przeogromu, który się w tobie kryje. 
Ciało ludzkie wydaje się małe, a jednak jest obrazem całego 
wszechświata. W ciele znajduje się słońce tysiąc razy jaśniejsze od 
słońca na zewnątrz, a jednak nie parzy ono, ale chłodzi. To 
wewnętrzne światło, umieszczone w sahasrara, wspaniałym ośrodku 
duchowym u szczytu głowy, nadaje promienność twojej twarzy i 
blask twoim oczom. W sercu znajduje się ośrodek wiedzy, w którym 
ujrzeć możesz cały świat. Jest w tobie tyle rzeczy, że opisanie ich 
zajęłoby mi całe tomy. Wszystkie cuda, jakie widzisz w świecie 
zewnętrznym, można znaleźć w znacznie większym stopniu w sobie 
samym. Wszystkie przyjemności, za jakimi gonisz, można w 
nieporównanie większym stopniu odkryć w sobie. 
Przez całe życie starasz się zaspokoić oczy pięknymi widokami, 
zadowolić uszy melodyjnymi dźwiękami. Próbujesz ucieszyć nos 
wytwornymi zapachami, skórę przyjemnym dotykiem, a język coraz 
to innym smakiem. Z tęsknoty za piękną muzyką słuchasz rock and 
rolla, symfonii lub opery. Ale kiedy energia wewnętrzna obudzi się i 
dosięgnie sahasrary, usłyszysz dźwięki niebiańskie tak słodkie, że nie 
da się ich opisać. Słuchając ich, będziesz się czuł coraz szczęśliwszy i 
nawet twoje dolegliwości fizyczne zostaną uleczone. Kiedy ta muzyka 
rozbrzmiewać będzie w obszarach wewnętrznych, na język zacznie 
kapać niebiański nektar. 
Zawsze rozglądasz się za smacznym jedzeniem i piciem. Jesz tyle 
różnych potraw, żeby poczuć wyśmienity smak, pijesz tyle napojów, 
żeby poczuć ich aromat. Ale kiedy napoisz się nektarem 
wewnętrznym, przekonasz się, że jest tak pyszny, tak całkowicie 
zadowalający, iż żaden inny smak nie może się z nim równać. 
Lubisz również ładne zapachy. Perfumujesz się, żeby dobrze 
pachnieć, ale z wiekiem twoje ciało zaczyna wydzielać brzydką woń. 
Kiedy jednak zagłębiasz się w medytacji, niezwykle piękne zapachy 
wypełniają całą twoją istotę, zapachy tak słodkie, że kiedy je 
poczujesz, twój umysł wyciszy się. 
Tęsknisz także za dotykiem. Żeby doświadczyć przyjemności dotyku, 
obejmujesz innych i tulisz się do nich, aż wreszcie twój zmysł dotyku 
ulega przytępieniu i nic już nie czujesz. Ale po obudzeniu energii 
wewnętrznej, ta energia zacznie w tobie igrać, a wtedy cała twoja 
istota doświadczy rozkoszy jej delikatnego dotknięcia. Będziesz miał 
niezwykłe doznania i odczujesz całkowite zadowolenie. 
Pragniesz ponadto patrzeć na piękne kształty i upiększać siebie. Aby 
uatrakcyjnić swoje ciało, nakładasz na twarz pudry i kremy, ale z 
czasem środki chemiczne źle wpływają na skórę i kiedy się nie 
umalujesz, wyglądasz jak upiór. Czeszesz włosy i wkładasz piękne 
stroje, ale one brudzą się i niszczą. Piękno zewnętrzne jest więc 
nietrwałe i istnieje przez chwilę, a potem ci umyka. Ale piękno 
wewnętrzne nigdy się nie zmienia. Nigdy się nie starzeje, ani nie 
psuje.  
W miarę jak będziesz coraz więcej medytować i zadziała w tobie 
energia wewnętrzna, zaczniesz dostrzegać takie piękno, że stanie się 
ono wręcz trudne do zniesienia. W samym środku świetlistej jasności 
w sahasrarze znajduje się błyszczące niebieskie światełko, znane jako 
Błękitna Perła. To światło Jaźni, które jest w tobie. Widząc je, wielcy 
Siddhowie stwierdzili: "Bóg mieszka w każdym człowieku". 
Wszystko, czego szukasz na tym świecie, istnieje wewnątrz ciebie. 
Płonie w tobie najwyższa radość. Ale nie wystarczy zrozumieć to 
jedynie przy pomocy umysłu. Musisz zanurzyć się w głąb i wydobyć 
to na wierzch. Wtedy zobaczysz migocącą Świadomość, która 
mieszka w tobie pod postacią Szczęśliwości. Wielki święty suficki, 
Mansur Mastana powiedział: "Możesz zniszczyć świątynię, możesz 
zniszczyć meczet. Możesz zburzyć Kaabę, możesz zburzyć Kubli. Ale 
nigdy nie łam serca ludzkiego, ponieważ w sercu mieszka Bóg". Serce 
jest prawdziwym domem Boga. Jest siedzibą szczęścia, miejscem 
nieskończonej miłości. Udaj się tam. 

PSZCZOŁA I SŁOŃ 
Była sobie pszczoła - młoda, silna i kipiąca gorącą krwią młodości. 
Pewnego razu latała radośnie z kwiatka na kwiatek, spijając nektar. 
Oddalała się od domu, zapominając, że zbliża się wieczór i pora 
powrotu. 
Przysiadła właśnie na kwiecie lotosu, kiedy zaszło słońce i lotos 
zamknął się. Pszczoła znalazła się w pułapce. Miała mocne żądło i 
bez trudu mogła przebić płatki i odlecieć, ale zatraciła się w swoim 
upojeniu. Pomyślała: 
* Spędzę tu noc, pijąc nektar, a rano, kiedy lotos się otworzy, polecę 
do domu. Skrzyknę mego męża, sąsiadów i przyjaciół i sprowadzę ich 
tu, aby uraczyli się nektarem. Będą tacy szczęśliwi! Będą tacy 
wdzięczni! 
Wkrótce nadeszła północ. Młody słoń przedzierał się przez las; on 
również był w stanie upojenia. Powalał drzewa, miażdżył rośliny i 
wpychał je sobie do paszczy. Kiedy przybył nad jezioro, gdzie 
pszczoła oddawała się marzeniom, zaczął zrywać i zjadać kwiaty 
lotosu. Pszczoła wciąż piła nektar i myślała: 
* Sprowadzę męża, sprowadzę sąsiadów, sprowadzę wszystkich 
moich przyjaciół. Założę wielką fabrykę miodu. 
Nagle rozległ się głośny trzask. 
* Niestety - zawołała pszczoła. - Umieram. Umieram. Umarłam. 
Wszystkie plany pszczoły pozostały w jeziorze. Wszyscy jej 
przyjaciele pozostali w swoich domach. W domu pozostał mąż. A 
pszczoła znalazła się w paszczy słonia. 
Podobnie jak ta pszczoła, wędrujemy coraz dalej po świecie i wydaje 
się nam, że czynimy coraz większe postępy, nie zdając sobie sprawy z 
tego, że oddalamy się od naszego źródła. Z każdym dniem zbliża się 
do nas słoń śmierci, ale my nie słyszymy jego kroków. 
Świat jest nietrwały. Chociaż wydaje się taki czarowny, wszystko, co 
tu widzimy, ulega zniszczeniu. Wielki święty Kabir śpiewał: "Jesteś 
jak podróżny, który przychodzi i odchodzi. Gromadzisz bogactwa i 
chlubisz się nimi. Ale kiedy odejdziesz, nie zabierzesz ze sobą 
niczego. Przyszedłeś na ten świat z zaciśniętymi piąstkami, ale kiedy 
będziesz odchodził, twoje dłonie będą rozwarte". Na tym świecie 
wszystko się zmienia, wszystko niszczeje. Młodość zamienia się w 
starość, zdrowie zamienia się w słabość, piękno zamienia się w 
chorobę. Kabir powiedział: "Na twoich oczach twoje życie zamienia 
się w proch". Przyjdzie czas, kiedy zawali się każde imperium, każdy 
pomnik i miasto. Było tylu królów, cesarzy, wielkich przywódców. I 
gdzie się podzieli? Tylko Jaźń wewnętrzna jest wieczna. Tylko 
Świadomość wewnętrzna będzie trwać. 
Bez medytacji nad Jaźnią, bez praktyki duchowej, osiągniesz jedynie 
własną śmierć. Większość ludzi uważa, że młodość jest odpowiednim 
czasem do jedzenia, picia i używania wszystkich przyjemności świata, 
a dopiero kiedy ciało stanie się stare i zużyte, można będzie zacząć 
myśleć o Bogu. Ale czego możesz dokonać, kiedy twoje ciało jest 
stare? Kiedy twój dom płonie, jaki sens ma kopanie studni? Dlatego 
poeta Bhartrihari pisał: "Dopóki jeszcze twoje ciało jest zdrowe i 
silne, dopóki działają twoje zmysły, uczyń coś dla siebie". Po co 
czekać? Pogrąż się w kontemplacji Jaźni i osiągnij ją teraz. Wiedz, że 
życie jest bardzo krótkie. Nie po to przyszedłeś na ten świat, żeby 
tylko jeść i pić i umrzeć. 

JAŹŃ 



Mniejsza od najmniejszej, 
większa od największej, 
Jaźń wiecznie zamieszkuje 
we wszystkich sercach. 
Człowiek wolny od żądzy, 
o czystym umyśle i zmysłach, 
widzi chwałę Jaźni 
i wolny jest od cierpienia. 

KATHA UPANISZADA 

ŹRÓDŁO WSZELKIEJ RADOŚCI 
Na świecie nie ma nic wspanialszego od Jaźni. Z Jaźni biorą się 
wszystkie nasze radości, cała nasza inspiracja i siła. W rzeczywistości 
w Jaźni zawiera się cały wszechświat. Doświadczysz tego, kiedy 
zwrócisz się w głąb i zobaczysz to w medytacji.  
Jadźnawalkja był jednym z największych mędrców starożytności. 
Miał dwie żony: Katjajani, która była stara i Maitreji, która była 
bardzo młoda. Pewnego dnia Jadźnawalkja wezwał obie żony i 
powiedział im: 
* Wyrzekam się życia rodzinnego i udaję się do lasu, aby żyć tam 
jako pustelnik. Podzieliłem swój majątek na dwie części i każdej z 
was daję połowę. 
Starsza żona przyjęła swoją część, ale Maitreji zapytała: 
* Dlaczego wyrzekasz się majątku i odchodzisz? 
* Ponieważ Jaźni nie można zadowolić majątkiem - odparł 
Jadźnawalkja. 
* Czy ten majątek da mi nieśmiertelność? - spytała. 
* Nie - powiedział Jadźnawalkja. - Będziesz żyła życiem bogaczy. 
Nikt nie może osiągnąć nieśmiertelności za pieniądze. 
* Wobec tego nie chcę ich - rzekła Maitreji. - Poślubiłam ciebie, 
starca, nie dla twoich pieniędzy, ale dla twojej wiedzy. Pragnę 
osiągnąć Jaźń. 
Słysząc te słowa Jadźnawalkja był bardzo zadowolony. 
* O Maitreji - powiedział - byłaś mi zawsze bardzo drogą, ale teraz 
jesteś jeszcze droższa. 
* Oddaj całe swoje bogactwo materialne Katjajani - rzekła Maitreji. - 
Mnie daj bogactwo swojej wiedzy. 
W odpowiedzi Jadźnawalkja zaczął jej wyjaśniać, na czym polega 
wielkość Jaźni. 
* O Maitreji - powiedział. - Kochamy się nawzajem nie ze względu na 
nas samych, ale ze względu na Jaźń. Mąż jest drogi żonie nie ze 
względu na siebie samego, ale ze względu na Jaźń. Żona jest droga 
mężowi nie ze względu na siebie samą, ale ze względu na Jaźń. 
Wszystkie stworzenia są nam drogie nie ze względu na nie same, ale 
ze względu na Jaźń. Jaźń jest najdroższą rzeczą na świecie. O 
Maitreji, ujrzyj Jaźń, usłysz Jaźń, pogrąż się w kontemplacji Jaźni, 
medytuj nad Jaźnią. Spraw, aby Jaźń zamanifestowała się przed tobą. 
Słuchając nauk o zasadniczej naturze Jaźni, kontemplując i medytując 
nad zasadniczą naturą Jaźni, dostrzegając zasadniczą naturę Jaźni, 
poznasz wszystko, co może być poznane. 
Czyste "ja" 
Co to jest Jaźń? Jest to czysta świadomość "ja jestem", pierwotna 
świadomość "ja", towarzysząca nam od chwili narodzin. Chociaż to 
"ja" istnieje w kobiecie, nie jest ono kobietą, chociaż istnieje w 
mężczyźnie, nie jest ono mężczyzną. To "ja" nie ma formy, ani barwy, 
ani żadnej innej właściwości. Nałożyliśmy na nie różne pojęcia - 
pojęcia takie, jak "jestem mężczyzną", "jestem kobietą", "jestem 
Amerykaninem". Ale kiedy wymażemy wszystkie te pojęcia, owo "ja" 
okazuje się czystą Świadomością i jest to najwyższa Prawda. 
Odczuwając to "ja", wielki Siankaraczarja oznajmił: "Aham 
Brahmasmi" -  "Jestem Absolutem". Odczuwając to "ja", święty 
suficki Mansur Mastana rzekł: "Ana`I-Hay" - "Jestem Bogiem". 
To "ja" jest źródłem całego świata. Nasienie figowca jest maleńkie, a 
jeżeli je rozłupiesz, nic w środku nie znajdziesz. A jednak to nasionko 
zawiera w sobie całe drzewo z korzeniami, gałęziami i liśćmi. Tak 
samo Jaźń jest nasieniem, które zawiera w sobie cały wszechświat. 
Wszystko zawarte jest w Jaźni, tak więc poznając Jaźń, poznajemy 
wszystko, co można wiedzieć. Dlatego właśnie mędrcy nieustannie 
pogrążają się w kontemplacji Jaźni, medytując nad Jaźnią i zatracając 
się w Jaźni. 
Potęga Jaźni kontroluje cały kosmos i ta sama potęga sprawia, że 
wszystko w nas funkcjonuje. Oddech wchodzi i wychodzi dzięki woli 
Jaźni. Umysł zwraca się ku różnym przedmiotom dzięki woli Jaźni. 
Możemy mówić, ponieważ istnieje Jaźń. Możemy zrozumieć, co 
mówią do nas inni, ponieważ istnieje Jaźń. Pulsując w nas, potęga 
Jaźni sprawia, że zmysły stają się świadome, umożliwiając oczom 
widzenie, uszom słyszenie, a rękom chwytanie. Kochamy się 
nawzajem tylko dlatego, że istnieje Jaźń. Widzimy promienność i 
piękno w innych tylko dlatego, że istnieje Jaźń. Kiedy Jaźń opuszcza 
ciało, natychmiast staje się ono bezwartościowe i pozbywamy się go. 

Jaźń jest prawdziwym Bogiem 
Bez znajomości Jaźni nawet praktyki religijne nie zaprowadzą nas do 
Boga. Wielcy mędrcy powiadali, że Boga znajduje się nie tylko w 
meczetach, świątyniach czy kościołach. Bóg jest bezpostaciową 
podstawą wszystkiego, co istnieje, Jaźń jest prawdziwym Bogiem 
podstawą wszystkich religii i form wierzeń. 
Niezależnie od tego, w jaki sposób czcimy Boga, to właśnie Jaźń daje 
nam owoce naszych praktyk religijnych, albowiem niezależnie od 
tego, co kochamy na zewnątrz, szczęście, jakie z tego czerpiemy, 
pochodzi od wewnątrz. Dlatego ci, którzy znają Prawdę, porzucają 
wszelkie rytuały oraz religie i jedynie Jaźni oddają cześć. Kiedy 
wiemy, że wszystko pochodzi od Jaźni, uświadamiamy sobie, iż 
oddawanie czci czemukolwiek poza Jaźnią jest bez znaczenia. W 
pewnym okresie byłem gorącym wyznawcą Siwy. Kiedy udawałem 
się z wizytą do mojego Guru, zawsze najpierw szedłem do świątyni 
Siwy w pobliżu aśramu i tam oddawałem cześć bóstwu, obmywając 
lingam - symbol nieprzejawionej formy Boga. Któregoś dnia, kiedy 
poszedłem do mojego Guru, on zapytał mnie: 
* O Muktanando, gdzie byłeś?. 
* Oddawałem cześć Siwie - odparłem. 
* Czemuż to czcisz Siwę na zewnątrz? - zapytał. - Siwa jest w tobie. 
Tam oddawaj Mu cześć. 
Indyjski święty śpiewał: "O człowiecze, czcisz bóstwo zrobione z 
kamienia i to bóstwo staje się dla ciebie Bogiem. Świadomość istnieje 
we wszystkim, jeżeli więc stworzysz obraz Boga i będziesz go czcił, 
osiągniesz coś dzięki swojemu uczuciu. Ale Bóg żyje w tobie. A 
skoro tak jest, to czyż oddając cześć własnej Jaźni nie staniesz się 
Bogiem?" 

Natura Jaźni 
Jaźń jest najsubtelniejszą ze wszystkich subtelnych rzeczy. Jest wielce 
tajemnicza i zagadkowa, nie ma imienia, koloru, ani formy. A chociaż 
nie posiada żadnych właściwości, mędrcy opisują jej naturę jako sat 
czit ananda - byt, świadomość i absolutna szczęśliwość. 
Sat oznacza Prawdę absolutną. Prawdę, która istnieje wszędzie, we 
wszystkim i zawsze. Gdyby To nie było wszechobecne, nie byłoby 
Prawdą i nie miałoby absolutnego bytu. Na przykład krzesło, które 
istnieje w Nowym Yorku, nie istnieje w Los Angeles. Istnieje teraz, 
ale nie istniało w zeszłym roku. Takie krzesło nie posiada więc bytu 
absolutnego. Ale Jaźń istnieje na wschodzie, na zachodzie, na 
północy i na południu. Jest we wszystkich krajach. Jest tu dzisiaj, 
była tu wczoraj i będzie tu jutro. Jaźń nie jest ograniczona przez 
żadne miejsce, rzecz czy czas. Mędrcy Siwaizmu Kaszmirskiego 
zapytują: "Czyż jest taki czas, w którym nie byłoby Siwy? Czyż 
istnieje takie miejsce, w którym nie byłoby Siwy? Czyż istnieje taki 
przedmiot, w którym nie byłoby Siwy?" Bóg, Jaźń, istnieje wszędzie 
w całej Swojej pełni.9 Będąc obecnym we wszystkim, jest On obecny 
również w nas. 
Czit jest Świadomością, która wszystko oświetla. Czit sprawia, że 
zdajemy sobie sprawę zarówno z przedmiotów zewnętrznych, jak i z 
naszych uczuć wewnętrznych. Kiedy jesteśmy wytrąceni z równowagi 
lub jest nam źle, Świadomość oświetla te uczucia, a kiedy 
odczuwamy szczęście, Świadomość unaocznia nam to także. 
Uświadamia nam, że Bóg istnieje w nas, a jeżeli uważamy, że Boga 
nie ma, ponieważ Go nie widzimy, takie rozumowanie ma również 
swoje źródło w czit. Czit oświetla tę rzeczywistość, która istnieje 
wszędzie, we wszystkim i zawsze. Jaźń jest czit i oświetla zarówno 
siebie, jak i wszystko inne. 
Ananda jest szczęśliwością i możemy ją zrozumieć dopiero wtedy, 
kiedy zrealizujemy To. Można mówić o naturze Jaźni jako sat i czit, 
ale błogości Jaźni trzeba doświadczyć w medytacji. Ta szczęśliwość 
przewyższa wszystko, co płynie z oglądania pięknych kształtów, ze 
słuchania melodyjnych dźwięków, ze smakowania wykwintnych 
potraw, czy z doświadczania miękkości dotyku. Przyjemności 
zrodzone ze zmysłów zależą od zmysłów, a kiedy znikają przedmioty 
sprawiające przyjemność, znika również poczucie szczęśliwości. Ale 
szczęśliwość Jaźni nie zależy od żadnych czynników zewnętrznych. 
Jest całkowicie niezależna, powstaje nieuwarunkowana wewnątrz. 
Kiedy umysł i intelekt przybliżają się do Jaźni, mogą doświadczyć tej 
szczęśliwości. 
Wielki święty Dźnaneśwar Maharadż powiedział: 
"Blask Jaźni jest zawsze nowy". Szczęśliwość Jaźni nieustannie się 
odnawia. Czasami, kiedy wędrowałem po Indiach, spotykałem 
świętych, którzy śmiali się bez przerwy. Zastanawiałem się wtedy, czy 
nigdy nie mają dość śmiechu? Teraz rozumiem, dlaczego zawsze się 
śmiali. Czuli szczęśliwość i wybuchali śmiechem, a za chwilę czuli 
nowy rodzaj szczęśliwości, więc na nowo wybuchali śmiechem. 
Ponieważ ich szczęśliwość była ciągle świeża, nie przestawali się 
śmiać. Ktoś, kto uzależnia szczęście od zmysłów, ciągle szuka 
nowych rzeczy, które przyniosłyby mu zadowolenie. Musi mieć nowy 
smak, nową muzykę, nową miłość. Ponieważ jednak szczęśliwość 
Jaźni jest coraz to inna, jogin nigdy się nią nie nudzi. 
Jaźń jest naszym najlepszym przyjacielem. Istnieje w nas w całej 
pełni, w samym środku serca. Chociaż Jaźń jest zawsze z nami, jest 
tak subtelna, że większość ludzi nie może jej zobaczyć ani usłyszeć. 
Jaźń jest nie posiadającym formy podłożem wszystkiego, 
fundamentem naszego życia. Nie możemy dojrzeć jej wzrokiem, ani 
dosięgnąć mową. Język może o niej mówić, ale prawdziwym opisem 
jej natury jest milczenie. Jaźni nie można osiągnąć przy pomocy 
umysłu czy zmysłów. Kiedy jednak wewnętrzne instrumenty 
psychiczne zostają oczyszczone przez medytację, objawia się nam 
sama. Dlatego mędrcy Indii kładą wielki nacisk na medytację. W 
Bhagawad Gicie Pan powiada do Ardżjuny: [dhyanen atmani 
pashyanci], "Jaźń widziana jest poprzez medytację". Po prostu 
medytując spokojnie możemy sprawić, aby Jaźń zamanifestowała się 
przed nami. 

To w nas, które wie 
Czytałem wiersz, w którym święty napisał: "O mój drogi, posłuchaj 
moich słów. Mądrość Jaźni można osiągnąć bardzo łatwo. Nawet 
jeżeli zwykły człowiek wejrzy w siebie poprzez medytację, ujrzy on 
światło Jaźni". Jaźń jest jawna, nie jest ukryta. Nie możemy jej 
zaobserwować swoimi zwykłymi zmysłami tylko dlatego, że to 
właśnie Jaźń jest obserwatorem. 
Ktoś zapytał kiedyś wielkiego mędrca: 
* Co to jest Jaźń? 
Mędrzec odpowiedział: 
* Jaźń jest świadkiem umysłu. 
Jest w nas istota, która obserwuje wszystko, co robimy na jawie. W 
nocy, kiedy zasypiamy, ta istota nie śpi: pozostaje przytomna i rano 
składa nam sprawozdanie z naszych snów. Kim jest to, które wie? 
Katha Upaniszada mówi, że to, które obserwuje zarówno marzenia 
senne jak i stany jawy, jest wszechprzenikającą Jaźnią. 
Kiedy Rama zapytał mędrca Wasiszthę: 
* Jaka jest natura Jaźni? 
Wasisztha wyjaśnił: 
* O Ramo, Jaźń jest tym, dzięki czemu dostrzegasz i odróżniasz 
wszelkie kształty, smaki, zapachy i dotyk. Jaźń jest tym, dzięki czemu 
zaznajesz rozkoszy miłości. To, dzięki czemu wszystko poznajesz, o 
Ramo, jest Jaźnią, która jest Prawdą najwyższą. 
Siwaizm Kaszmirski naucza, że Jaźń jest prakasza i wimarsza. Słowa 
te mają ogromne znaczenie. Prakasza oznacza "światło" i jako 
prakasza Jaźń oświetla wszystko. Na przykład, jeżeli przed nami stoi 
gliniany garnek, to właśnie prakasza sprawia, iż ten garnek ukazuje 
się nam. Wimarsza oznacza "świadomość" i jest to umiejętność 
zrozumienia, która sprawia, że wiemy, czym coś jest. Podczas gdy 
prakasza oświetla garnek, wimarsza uświadamia nam, że widzimy 
garnek ulepiony z gliny. Prakasza i wimarsza istnieją we wszystkim, 
oświetlając zarówno świat zewnętrzny, jak i wewnętrzny. Będąc 
zarazem prakaszą i wimarszą, Jaźń oświetla umysł, intelekt i 
wszystkie zmysły. W Bhagawad Gicie Pan Kriszna mówi do 
Ardźjuny: [sarvendriyaguna bhasam sarvendriyavivarjitam; asaktam 
sarvabhich chaiva nirgunam gunabhoktri cha] - "To prześwieca przez 
wszystkie nasze zmysły, ale nie posiada zmysłów. Podtrzymuje 
zmysły, ale pozostaje od nich odrębne. Doświadcza wszystkich 
właściwości natury, ale pozostaje od nich oderwane". Cokolwiek 
dzieje się wewnątrz czy na zewnątrz, Jaźń widzi to i wie. Ta Jaźń, ta 
Świadomość, poznaje siebie samą poprzez medytację. 

Najrzadszy dar 
Chociaż Jaźń jest zawsze z nami, znajomość Jaźni jest najrzadszym z 
darów i przychodzi tylko dzięki łasce Boga. Poznanie Jaźni oznacza 
wyeliminowanie wszelkiego cierpienia i osiągnięcie najwyższej 
szczęśliwości. Dopóki umysł nie znajdzie zadowolenia przez stopienie 
się z Jaźnią, bezustannie płonie on w ogniu przywiązania i niechęci. 
Ale kiedy ktoś osiąga Jaźń, osiąga również doskonale wolną radość 
Jaźni, której nigdy nie może dotknąć ból tego świata. Z łona tej 
szczęśliwości bije fontanna nektaru. W jaki sposób ktoś, kto osiągnął 
tę szczęśliwość, mógłby kiedykolwiek odczuwać głód lub pragnienie? 
W jaki sposób ktoś, kto rozumie swoją Jaźń, mógłby kiedykolwiek 
cierpieć z powodu nieszczęść tego świata? Tak więc poszukuj Jaźni 
dla własnej radości. Kiedy już zrealizujesz chwałę Jaźni, będziesz 
wiedział, że nie istnieje nic wspanialszego. 

BÓG NIGDY NIE OPUŚCIŁ SERCA 
W Indiach żył wielki sufi imieniem Hazrit Bajazid Bistami. W 
młodości Bistami wyruszył w pielgrzymkę do Mekki. Po drodze 
spotkał derwisza, człowieka pełnego ekstazy. 
* Dokąd idziesz? - zapytał derwisz. 
* Do Mekki - odparł Bistami. 
* Po co? 
* Żeby zobaczyć Boga. 
* Ile masz pieniędzy? 
* Czterysta złotych dinarów. 
* Daj mi je - rzekł derwisz. Wziął pieniądze i schował je do kieszeni. 
Potem powiedział: - Co będziesz robił w Mekce? Po prostu obejdziesz 
siedem razy świętą skałę. Zamiast tego, obejdź siedem razy mnie. 
Bistami zrobił, co mu kazano. 
* Teraz możesz odejść - powiedział derwisz. - Osiągnąłeś swój cel. 
Ale pozwól, że ci coś powiem. Od dnia, kiedy wybudowano Mekkę, 
Bóg nigdy tam nie mieszkał. Ale odkąd stworzono serce, Bóg nigdy 
go nie opuścił. Wracaj do domu i medytuj. 
Ktokolwiek osiągnął Boga, znalazł Go w ludzkim sercu. Serce jest 
najwspanialszą świątynią Boga. 

WODA W RZECE, WODA W MISCE 
Jaka jest różnica między duszą indywidualną a Duszą Najwyższą? 
Dusza indywidualna i Dusza Najwyższa nie są czymś różnym od 
siebie; dusza indywidualna jest zarazem Duszą Najwyższą. Chodzi o 
to, że Dusza Najwyższa, Bóg, ma świadomość, iż istnieje wszędzie, 
podczas gdy dusza indywidualna wierzy, że istnieje jedynie od głowy 
do stóp. W rzeczywistości różnicy nie ma, tę różnicę stwarza jedynie 
twój sposób pojmowania. Przyczyną tego jest ignorancja, czyli brak 
wiedzy, albo niewłaściwe zrozumienie własnej Jaźni. Kiedy osiągasz 
pełne zrozumienie swojej Jaźni, znika poczucie zróżnicowania. 
Kiedyś pewien Guru wyjaśniał swoim uczniom: 
* Bóg i dusza są jednym i tym samym. Tak jak Bóg istnieje w Sobie, 
w tej samej mierze istnieje On w nas wszystkich. 
Jeden z uczniów wstał i powiedział: 
* O Gurudżi, Bóg jest taki wielki. Posiada taką potęgę. Istnieją w Nim 
nieskończone światy. Jak możemy być Bogiem? 
Na to Guru: 
* Zanieś moją miseczkę do rzeki Jamuny i napełnij ją wodą. 
Uczeń odszedł, a po paru minutach wrócił z miseczką. Guru zajrzał 
do miseczki i oświadczył: 
* Powiedziałem ci, żebyś nabrał wody z rzeki Jamuny. To nie może 
być woda z rzeki Jamuny. 
* O tak, Gurudżi. To jest woda z rzeki Jamuny - odpowiedział uczeń. 
Na to Guru: 
* Ale w rzece Jamunie są ryby, a tu nie ma ryb. W rzece Jamunie są 
żółwie, a w tej wodzie nie ma żółwi. W rzece Jamunie stoją krowy, a 
w tej wodzie nie ma krów. W rzece Jamunie kąpią się ludzie, a w tej 
wodzie nie ma kąpiących się. Jak to może być woda z rzeki Jamuny? 
Idź i przynieś wodę z rzeki Jamuny. 
* Ale to jest tylko niewielka ilość wody. Jak może w niej być to 
wszystko? - powiedział uczeń. 
Na to Guru: 
* To, co mówisz, jest prawdą. Teraz weź tę wodę i wlej ją z powrotem 
do rzeki Jamuny. 
Uczeń poszedł nad rzekę, wylał do niej wodę i wrócił. 
* Czyż te wszystkie rzeczy nie istnieją teraz w tej wodzie? - zapytał 
Guru. - Dusza indywidualna jest jak woda w misce. Jest jedna z 
Bogiem, ale istnieje w ograniczonej formie, a zatem wydaje się różna 
od Boga. Kiedy wylałeś wodę z miseczki z powrotem do rzeki, ta 
woda znów ma w sobie ryby, żółwie, krowy i wszystko, co znajduje 
się w rzece. Tak samo, kiedy dzięki medytacji i wiedzy ujrzysz swoją 
Jaźń wewnętrzną, zdasz sobie sprawę, że jesteś Tym i że przenikasz 
wszystko, tak jak Bóg. Wtedy wypełnią cię również wszystkie moce 
Boga. 

WSZYSCY JESTEŚMY ROGIEM 
Czy uważasz siebie za Boga? 
Tak, i ciebie również uważam za Boga. Święty imieniem Siddharudha 
uczył mnie Wedanty. Stale powtarzał Siwo-ham, co oznacza "jestem 
Siwą". Kiedyś ktoś zapytał go: 
* Czy nazywasz siebie Siwą? 
* Absolutnie tak - odparł. 
* Jak możesz mówić coś takiego? - pytał dalej ów człowiek. 
Na to Siddharudha: 
* Z powodu właściwego tobie rozumienia i wiedzy, ty nie uważasz 
siebie za Siwę. Z powodu właściwego mi rozumienia i wiedzy, ja 
uważam siebie za Siwę. 
Tak samo, gdyby ktoś zapytał mnie "Czy jesteś Bogiem?" dzięki 
swojemu rozumieniu odpowiedziałbym: "Nie tylko Bóg istnieje we 
mnie, ale istnieje On w każdej komórce mojego ciała, od stóp do 
głów. On jest całym moim jestestwem". Kiedy postrzegam w sobie 
czystą Jaźń dlaczego nie miałbym uważać się za Boga? Kropla wody 
spada na szczyt góry w postaci deszczu. Z wielu kropli powstaje 
strumień, a strumień spływa z góry i zamienia się w rzekę. Rzeka 
płynie, dopóki nie wpadnie do oceanu. Kiedy rzeka stapia się z 
oceanem, czym ma nazwać siebie pierwsza kropelka wody? Czy ma 
się uważać za kroplę deszczu, czy też ma się uważać za ocean? 

ŚWIĄTYNIA OSŁA 
Ojciec szejka Nasruddina był opiekunem dużego dargah - grobowca 
wielkiego świętego. Zwykło się tam modlić wielu derwiszów. 
Nasruddin dorastał, słuchając ich opowieści i z czasem poczuł wielkie 
pragnienie poznania Prawdy. Chociaż ojciec chciał, żeby pozostał w 
domu i opiekował się grobowcem, Nasruddin błagał go, aby mu 
pozwolił wyruszyć w świat w poszukiwaniu Boga. W końcu ojciec 
ustąpił. Dał mu osła i Nasruddin opuścił dom. Przez całe lata 
wędrował z lasu do lasu, z meczetu do meczetu, ze świątyni do 
świątyni. Kiedy ktoś pada ofiarą złudzeń, bez końca wędruje w 
ułudzie. Wielki święty Nanakdew wyraził to bardzo pięknie: 
"Dlaczego szukasz Go po lasach? On jest wszędzie. Żyje w tobie, po 
cóż więc szukać Go gdzie indziej?" 
Nasruddin wędrował nadal, aż pewnego dnia padł jego osioł. 
Nasruddin i jego osioł od dawna byli wielkimi przyjaciółmi i 
podróżowali razem przez wiele lat. Kiedy więc osioł zdechł, 
Nasruddin poczuł wielki smutek. Rzucił się na ziemię i zaczął bić się 
po głowie, wykrzykując: 
* O ja nieszczęśliwy, mój osioł nie żyje! Opuścił mnie mój przyjaciel! 
Kiedy tak leżał tam płacząc, obok przechodzili ludzie i widzieli jego 
żałość. Niektórzy kładli na osła liście i gałęzie. Inni przykryli zwierzę 
mułem. W końcu wybudowali grobowiec - świątynię. A Nasruddin po 
prostu siedział tam i rozpaczał. Kiedy przechodnie widzieli go 
siedzącego przed grobowcem, sądzili, że to uczeń oddający cześć 
wielkiemu świętemu. Zaczęli więc składać w świątyni kwiaty i 
pieniądze. Wkrótce modliło się tam wielu ludzi. Przybyło wielu 
kapłanów. Sprzedawcy kadzideł, owoców i kwiatów zaczęli 
gromadzić się w pobliżu, sprzedając ludziom wszystko, co nadaje się 
na ofiarę. Tłumy stale rosły. W miarę, jak coraz więcej ludzi składało 
ofiary w świątyni, wzrastało jej bogactwo. Wkrótce wzniesiono 
ogromny meczet, a wokół niego osiedliło się tysiąc osób. Rozeszły się 
wieści, że jeżeli ktoś pomodli się w świątyni, wszystkie jego życzenia 
zostaną spełnione. Nasruddin zaczął zapominać o swoim smutku. 
Oczywiście nie osiągnął Boga, ale stał się bardzo sławny. 
Z czasem wieści o świątyni dotarły do wioski Nasruddina. Gdy 
usłyszał o tym ojciec Nasruddina, postanowił udać się w pielgrzymkę, 
aby zobaczyć wielkiego derwisza, opiekującego się świątynią. Kiedy 
przybył na miejsce, zaimponowały mu rozmiary świątyni. Uwiązał 
swego osła do drzewa i poprosił o spotkanie z derwiszem. Ku jego 
zdumieniu okazał się nim jego syn, Nasruddin. Ojciec bardzo się 
ucieszył. Objął Nasruddina z wielką radością i powiedział: 
* Nasruddinie, stałeś się taki sławny! To wspaniale, że twoja sława 
rośnie. Ale kim jest ten święty, który tu leży? 
* Ojcze, cóż mogę ci powiedzieć - odparł Nasruddin - To jest 
świątynia osła, którego mi dałeś! 
* Czyż to nie dziwne - wykrzyknął ojciec Nasruddina - Mnie się 
przydarzyło dokładnie to samo! Moja świątynia również jest 
grobowcem osła! 
W rzeczywistości oddawanie czci bez zdawania sobie sprawy z Jaźni 
jest jak oddawanie czci w świątyni nasruddinowego osła. 



OŚWIECENIE NALEŻY DO CIEBIE 
Czy mogę osiągnąć oświecenie? 
Oświecenie jest już twoje. Musisz to jedynie zrozumieć. 
Zrealizowałeś już Boga. Nie zdajesz sobie tylko sprawy z tego, że Bóg 
jest w tobie. Zakładasz, że jesteś daleko od Boga. Ale pomyśl o tym: 
gdybyś nie miał teraz Boga i próbował osiągnąć Go poprzez sadhanę, 
praktykę duchową, zawsze istniałaby możliwość, że możesz Go 
ponownie stracić. Załóżmy na przykład, że nie mam naszyjnika. 
Staram się bardzo i zdobywam naszyjnik, ale ponieważ nie jest on 
częścią mnie, mogę go po pewnym czasie zgubić. Tak samo, gdybyś 
nie miał jeszcze Boga, to nawet jeślibyś Go osiągnął, mógłbyś Go w 
przyszłości stracić. Jest to sprawa zrozumienia. Zrealizowałeś już 
Boga, ale nie uświadamiasz sobie tego.  
Czy mogę co sobie uświadomić? 
Właśnie tę świadomość musisz osiągnąć. To tak, jakbyś miał w 
kieszeni dziesięć dolarów, ale zapomniałeś o nich i twierdzisz, że nie 
masz pieniędzy. Potem wkładasz rękę do kieszeni i mówisz: "O, 
znalazłem pieniądze". Co masz na myśli, kiedy mówisz, że znalazłeś 
pieniądze? One już tam były. Znalazłeś coś, co już miałeś. 
Jak próbujemy odnaleźć Boga? Czy szukamy takiego Boga, jakim On 
jest, czy też takiego, jakiego maluje nam nasz umysł? Czy szukamy 
sadhany, która rozwiąże nasze problemy, czy też doszukujemy się 
problemów w naszej sadhanie? 
Opowiem wam historię o moim wielkim przyjacielu szejku 
Nasruddinie. Kiedyś Nasruddin bardzo się upił i wrócił późno do 
domu. Zaczął chodzić przed domem w jedną i drugą stronę. Jego żona 
obudziła się i zawołała: 
* Kto tam? 
* To ja - odpowiedział Nasruddin. 
* Czemu chodzisz przed domem - zapytała żona - Nie masz klucza? 
* Mam klucz - odparł Nasruddin. - Mój problem polega na tym, że te 
drzwi nie mają zamka. 
Czy to właśnie robimy? Czy szukamy Boga zgodnie z naszymi 
wyobrażeniami, czy też szukamy Boga takiego, jakim On jest?  
Czy koniecznie trzeba wyrzec się czegoś, żeby odnaleźć Boga? 
Jeżeli coś naprawdę należy do ciebie, wtedy konieczne jest 
wyrzeczenie się tego. Ale co takiego masz, o czym mógłbyś 
powiedzieć, że jest twoje? Twoje życie jest darem Boga. Wszystko, co 
widzisz na tym świecie, jest stworzone przez Boga. Cóż więc takiego 
masz, co rzeczywiście należy do ciebie? Dam ci prosty przykład. Mój 
zegar jest własnością zarządu aśramu. Czy mam go wyrzucić i 
powiedzieć Bogu: "O Boże, wyrzekam się mego zegara"? Nie byłoby 
to prawdziwe wyrzeczenie, ponieważ wyrzekłbym się czegoś, co nie 
należy do mnie. Tak samo ty nie masz nic, czego mógłbyś się wyrzec. 
Wszystko, co masz, należy do innych. Nawet twoje ciało nie należy 
do ciebie. Stanowi ono połączenie nasienia i jajeczka twoich 
rodziców. 
W rzeczywistości Boga nie odnajduje się za pomocą jakiegoś czynu, 
techniki, czy ścieżki duchowej. Boga odnajduje się poprzez właściwe 
rozumienie. Ludzie są omamieni i cierpią z powodu braku 
rozumienia. Jeżeli więc naprawdę chcesz się czegoś wyrzec, wyrzecz 
się pojęcia, że to ciało należy do ciebie. Wyrzecz się swojego ego i 
swojej dumy. Jeżeli nie potrafisz wyrzec się swego ego, to 
przynajmniej należycie je spożytkuj. Zamiast mówić: "jestem 
człowiekiem", zacznij mówić: "jestem Bogiem". To jest bardzo dobry 
rodzaj ego. 
Jest w tobie ktoś, kto wie wszystko. Spróbuj Go zrozumieć. To jest 
Bóg. Istniejesz, ponieważ On istnieje. Zanim można namalować 
obraz, musi być płótno. Bóg jest tym płótnem, na którym 
namalowany jest twój obraz. Rozumiesz? Prawie. Ale kiedy pytałem o 
potrzebę wyrzeczenia się czegoś, nie miałem na myśli nic 
materialnego. Żyję, próbując rozumieć świat racjonalnie. Moje 
pytanie w rzeczywistości brzmi: Czy żeby osiągnąć Boga muszę 
wyrzec się prób zrozumienia świata według racjonalnych zasad? 
Po prostu wyrzeknij się niewłaściwego pojmowania, nic więcej.  
Czy ja to potrafię? 
To ty pojmujesz niewłaściwie rzeczywistość, więc oczywiście możesz 
odrzucić ten niewłaściwy pogląd. Zadajemy niewłaściwe pytania. 
Próbujemy pozbyć się rzeczy, których nie mamy. Szukamy tego, co 
już posiadamy. 
Mogę ci powiedzieć, że Bóg jest w każdym z nas, niezależnie od tego, 
czy Go rozumiemy, czy nie. Dlaczego Go nie doświadczamy? Nasze 
oczy mogą patrzeć na przedmioty zewnętrzne, ale nie mogą oglądać 
samych siebie. Tak samo bardzo trudno jest zobaczyć Boga, ponieważ 
to Bóg jest tym, który wszystko widzi. 
Czy rozumiesz, co mówię? Bóg nie jest przedmiotem poznania - On 
jest tym, który wie. Siwaizm Kaszmirski powiada, że nie można 
osiągnąć Boga jedynie dzięki wykonywaniu różnych praktyk 
duchowych. Praktyki nie potrafią Go odsłonić. Czyż latarka może 
oświetlić słońce, skoro to słońce wszystko oświetla? 
Pewnego razu szejk Nasruddin obudził się wcześnie rano, przed 
świtem. Zawołał swego ucznia Mahmuda i powiedział: 
* Wyjdź i zobacz, czy wzeszło słońce. 
Mahmud wyszedł na dwór i wrócił. 
* Jest potwornie ciemno - rzekł. - W ogóle nie widać słońca. 
Na to Nasruddin bardzo się rozgniewał. 
* Ty głupcze! - krzyknął. - Czy nie miałeś dość rozumu, żeby 
poświecić sobie latarką? 
Właśnie dokładnie to robimy. Oczekiwać, że praktyki duchowe 
odsłonią nam Boga w nas samych, to tak, jak spodziewać się, że 
latarka oświetli słońce. Latarka nie może świecić na równi ze 
słońcem. Podobnie jak słońce, Jaźń zawsze świeci swoim własnym 
blaskiem. Jakaż sadhana może oświetlić tę Jaźń? Możemy ją poznać 
tylko poprzez subtelny i wysublimowany intelekt. Medytujemy i 
wykonujemy praktyki duchowe tylko po to, żeby oczyścić intelekt na 
tyle, by mógł on odzwierciedlać światło Jaźni. 
Usiądź bardzo spokojnie na krześle. Skieruj uwagę w głąb i spróbuj 
zobaczyć, kto obserwuje twoje myśli od środka. Postępując dłużej w 
ten sposób, z czasem poznasz Jaźń. Szukasz tego, czego nigdy nie 
utraciłeś. Jak możesz osiągnąć coś, co już należy do ciebie? Jaźń 
działa już w tobie. Co chcesz zrobić, żeby ją odnaleźć? Znajdziesz 
Jaźń, kiedy zrozumiesz Jaźń. Jaźń odsłoni się przed tobą, gdy ją 
będziesz stale kontemplował, gdy ją będziesz stale próbował 
zrozumieć. Skieruj więc uwagę w głąb. Szukaj w sobie tego, które 
wie. Bóg jest w twoim sercu. Zgubiłeś Go w twoim sercu. 
Odnajdziesz Go w twoim sercu. 


UMYSŁ 



Myśli człowieka są jego światem. 
Człowiek staje się tym, o czym myśli. 
Na tym polega odwieczna tajemnica. 
Jeżeli umysł spoczywa 
w najwyższej Jaźni, 
Człowiek cieszy się  
nieustającym szczęściem. 

Maitri Upaniszada 

NASZ NAJGORSZY WRÓG, NASZ NAJWIĘKSZY PRZYJACIEL 
Jest jedna wielka przeszkoda, która powstrzymuje nas od poznania 
Jaźni - to umysł. Umysł przesłania Jaźń wewnętrzną i ukrywa ją przed 
nami. Sprawia, iż czujemy, że Bóg jest daleko i że szczęścia trzeba 
szukać w świecie zewnętrznym. A jednak ten sam umysł, który 
oddziela nas od Jaźni, pomaga nam również połączyć się z nią na 
nowo. Dlatego to starożytni mędrcy, którzy byli prawdziwymi 
psychologami, doszli do wniosku, że umysł jest źródłem zarówno 
niewoli, jak i wyzwolenia, źródłem zarówno smutku, jak i radości, że 
jest naszym najgorszym wrogiem, a zarazem najlepszym 
przyjacielem. Toteż jeżeli istnieje coś, co warto poznać na tym 
świecie, z pewnością jest to umysł. 
Mędrcy Upaniszadów powiadają, że umysł jest ciałem Jaźni. Jaźń 
prześwieca przez umysł i sprawia, że ten funkcjonuje. Ale chociaż 
Jaźń jest tak blisko umysłu, umysł jej nie zna. Umysł zawsze wybiega 
na zewnątrz, koncentruje się na przedmiotach zewnętrznych i w 
wyniku tego stępił się. Stracił zdolność odzwierciedlania światła 
Jaźni, tak jak wody jeziora, zanieczyszczone mułem, tracą zdolność 
odbijania promieni słonecznych. Jednakże kiedy praktykujemy 
medytację, umysł zanurza się coraz bardziej w głąb i staje się coraz 
spokojniejszy. Kiedy cichnie zupełnie, zaczynamy spijać nektar Jaźni. 
Po to właśnie powstały joga i medytacja: żeby wyciszyć umysł, 
uwolnić go od myśli i umożliwić mu kontakt z jego własnym 
źródłem. 

Wartość umysłu 
Zanim będziemy mogli medytować z powodzeniem, musimy 
zrozumieć umysł. Umysł jest nieskończenie cenny. Tylko dlatego, że 
istnieje, można nas nazwać istotami ludzkimi. Mój Guru zwykł 
mawiać: "Jeżeli ktoś utraci rękę, może żyć dalej. Jeżeli ktoś utraci 
nogę, może żyć dalej. Jeżeli ktoś utraci oczy, może dalej prowadzić 
zupełnie udane życie. Jeżeli jednak ktoś utracił umysł, nie jest lepszy 
od umarłego". 
Pewnego razu do mojego Guru przyniesiono na noszach wielkiego 
przemysłowca. Był on właścicielem fabryk, które zatrudniały 
siedemdziesiąt tysięcy ludzi, ale utracił władze umysłowe i nie zdawał 
sobie już sprawy z tego, co się wokół niego dzieje. Opiekował się nim 
sekretarz, dwóch lekarzy i dwie pielęgniarki. Kiedy Nitjananda 
zobaczył go, powiedział: "Gdy ginie umysł, ginie wszystko. Ten 
człowiek był podporą dla tylu ludzi, ale ponieważ utracił swój umysł, 
nie panuje nawet nad własnym ciałem". 
Niezależnie od tego, jak wielkie bogactwa posiada człowiek, to jeżeli 
nie cieszy się on błogosławieństwem swego własnego umysłu, 
bogactwa nic dla niego nie znaczą. Niezależnie od tego, ile 
umiejętności posiada człowiek, to jeżeli utraci on władze umysłowe, 
jego umiejętności nie mają żadnej wartości. Nawet jeżeli posiada 
zdrowe i silne ciało, nawet jeżeli jego zmysły i organy funkcjonują 
prawidłowo, życie nie ma mu nic do zaofiarowania. Ktoś może mieć 
bardzo młode i piękne ciało, ale jeżeli ma chory umysł, jest starszy od 
starca. Z drugiej strony ktoś może mieć bardzo stare ciało, okropne 
warunki życia, rozpadającą się rodzinę, ale jeżeli jego umysł jest silny 
i spokojny, smutek ani rozpacz nie są w stanie go dotknąć. Dlatego 
gdyby ktoś mnie zapytał, co najkonieczniej trzeba posiadać na tym 
świecie, odpowiedziałbym: dobry umysł. 
W Indiach jest wielu dobrych psychologów i psychiatrów, ale bardzo 
mało szpitali dla umysłowo chorych. Dzieje się tak dlatego, że ludzie 
przywiązują tu bardzo dużą wagę do umysłu. Starożytni mędrcy i 
filozofowie indyjscy wnikliwie badali światy wewnętrzne i przekazali 
nam wiele pism świętych i prac filozoficznych. We wszystkich tych 
szczegółowych tekstach bardzo mało pisze się o Bogu. Zamiast tego 
rozważane są różne sposoby oczyszczania i wyciszania umysłu. Joga, 
przeróżne rytuały i praktyki duchowe istnieją tylko z racji umysłu. 
Mędrcy odkryli, że im czyściejszy umysł, tym człowiek czuje się 
szczęśliwszy. Umysły dzieci nie są stabilne, są jednak bardzo czyste i 
dzieci są szczęśliwsze niż większość dorosłych. Najwyższe szczęście 
przychodzi jednak wtedy, kiedy ktoś uciszy umysł. Większość ludzi 
nie ma o tym pojęcia. Zamiast tego więc pozwalają swojemu 
umysłowi bujać swobodnie dniem i nocą. Pozwalają, aby ich umysł 
myślał i smutno dumał, a w ten sposób wywołują u siebie niepokój i 
podniecenie. Sądzą, że gdyby umysł wyciszył się, stałby się 
przytępiony, ale wcale tak nie jest. Wzburzony umysł, umysł 
rozproszony i niespokojny - jest słaby. Słaby człowiek nieustannie 
denerwuje się, natomiast człowiek silny jest nieporuszony i spokojny. 
Tym samym silny umysł jest umysłem spokojnym. Taki umysł potrafi 
wszystko osiągnąć. Tak samo ludzie, którzy uprawiali sadhanę i 
wyciszyli swój umysł, stali się tak nieprawdopodobnie szczęśliwi, że 
radość nie opuszczała ich nawet jeżeli nic nie posiadali. Możecie 
sprawdzić to sami. Wyciszcie umysł tylko na chwilę, a doświadczycie 
radości, jakiej nie można doznać w żaden inny sposób. 
Chociaż wyciszenie umysłu jest konieczne, próby podporządkowania 
go lub uciszenia siłą nie mają sensu. Mędrcy powiadają: "O 
człowiecze, próbujesz kontrolować umysł, ale zupełnie nie zdajesz 
sobie sprawy, że to umysł kontroluje ciebie". Pogoń za umysłem, 
próby uciszenia go siłą są bezużyteczne, ponieważ stajemy się wtedy 
jeszcze bardziej niespokojni i przygnębieni. Ale jeżeli zrozumiemy 
jego naturę, umysł sam się uciszy. 

Promień Jaźni 
Jaka jest natura umysłu? Umysł nie jest substancją ani przedmiotem 
materialnym, lecz pulsowaniem światła Jaźni. Umysł nie jest niczym 
innym, jak zawężoną formą Świadomości, tej samej Świadomości, 
która stworzyła wszechświat.   [Pratyabhijnahridayam] powiada: 
[chitireva chetana padadavaradha chetya sankochini chittam] - 
"Kiedy Cziti, Świadomość uniwersalna, schodzi poniżej swojego 
wzniosłego stanu czystej Świadomości, staje się czittą-umysłem". 
Naturą Świadomości jest tworzenie i nawet wtedy, kiedy się 
ogranicza, żeby stać się umysłem, nie traci swojej prawdziwej natury. 
Tak jak w świecie zewnętrznym Świadomość uniwersalna stwarza 
nieskończone wszechświaty, podobnie, kiedy zawęża się ona, aby stać 
się umysłem, stwarza nieskończone wszechświaty wewnętrzne. 
Jeżeli przyjrzymy się umysłowi, zobaczymy, że w każdej chwili daje 
on początek nowym wewnętrznym światom myśli i fantazji, 
podtrzymuje je na pewien czas, a potem pozwala, aby się rozpłynęły. 
Ten proces trwa nieustannie. Nawet kiedy śpimy, umysł stwarza 
światy snów. Umysł jest nieposkromiony, ponieważ jest on czystą 
energią Świadomości. 

Matrika Siakti 
Podstawą wszystkich światów, jakie stwarza w nas Świadomość, są 
litery alfabetu. Litery i słowa tworzą nasze myśli, a myśli tworzą 
nasze uczucia: nasze szczęście i nieszczęście, nasze przygnębienie i 
uniesienie, nasze pragnienie, miłość, dumę, oczekiwania i zazdrość. 
Możesz wypróbować na sobie potęgę liter. Jeżeli posiedzisz bardzo 
spokojnie, zauważysz, jak nieustannie powstają w tobie litery i słowa. 
Powiedzmy, że pomyślisz nagle: "jestem głupcem". Litery 
uformowały się w słowa, słowa uformowały się w zdanie, zdanie to 
ma znaczenie, a znaczenie wywołuje skutek. Kiedy ta myśl przebiega 
przez twój umysł, odczuwasz cierpienie. Teraz powiedzmy, że 
pomyślałeś: "jestem piękny". Kiedy tylko ta myśl przebiega przez 
twój umysł, odczuwasz szczęście. Oto jak litery stwarzają twój stan 
wewnętrzny. 
Siłę, która daje początek wszystkim tym literom i światom, mędrcy 
Siwaizmu Kaszmirskiego nazywają matrika siakti i uważają, że jest to 
siła właściwa literom alfabetu. W sanskrycie słowo matrika oznacza 
"litery". Matrika Siakti jest postacią Świadomości uniwersalnej i 
właśnie ta siła odpowiedzialna jest za wszelkie niepokoje umysłu. 
Dniem i nocą działa w nas, stwarzając niezliczone światy myśli i 
uczuć. Dniem i nocą indywidualna świadomość porusza się w tych 
światach wewnętrznych, doznając cierpienia i przyjemności. 
Matrika Siakti jest źródłem naszego poczucia indywidualności i 
odrębności. Wyjaśnia to jeden z aforyzmów Siwa Sutr: [jnana 
dhishthanam matrika] - "Źródłem ograniczonej wiedzy jest siła 
dźwięku zawarta w alfabecie". Z powodu idei, wywoływanych 
działaniem Matriki Siakti, zaczęliśmy uważać siebie za niedoskonałe 
istoty indywidualne, zamiast za wszechobecną Jaźń. Zaczęliśmy we 
wszechświecie dostrzegać dualizm i nie zdajemy sobie sprawy z 
naszej jedności. Staliśmy się wykonawcami ograniczonych czynów i 
nie doświadczamy naszej wszechmocy. Ale kiedy się ją zrozumie, ta 
sama Matrika Siakti, która ogranicza naszą Świadomość, może nam 
również pomóc w jej rozwoju. Tak, jak nasze myśli mogą nas osłabić 
i pomniejszyć, mogą one również uczynić nas silniejszymi i zbliżyć 
nas do Jaźni. Jak długo myślimy o sobie jako o istocie nieszczęsnej, 
nic nie znaczącej i słabej, pozostajemy spętani. Ale jeżeli uważamy 
siebie i cały wszechświat za czystą Świadomość, jeżeli stale myślimy 
o sobie jako o Jaźni i powtarzamy mantrę Jaźni, wtedy posługujemy 
się Matriką Siakti tak, aby dopomagała nam w doświadczeniu naszej 
prawdziwej natury. 
Kiedy zrozumiemy działanie Matriki Siakti, możemy się od niej 
bardzo łatwo uwolnić. Większość ludzi myli zmiany zachodzące w 
umyśle z Jaźnią i dlatego umysł prowadzi ich na manowce. Ale ktoś, 
kto rozumie grę Matriki Siakti, wie, że kiedy jego umysł jest 
niespokojny nie oznacza to, że on sam jest niespokojny. Zdaje sobie 
sprawę, że wszelkie zakłócenia w umyśle są tylko grą Matriki. 
Utożsamia się z obserwatorem wewnętrznym, świadkiem niepokoju i 
po prostu obserwuje z dystansu nieustanną aktywność Matriki. Taki 
człowiek kontroluje swój umysł i zamienia swoje myśli na dobre. Z 
pomocą obudzonej Kundalini jego umysł zwraca się w głąb i wycisza. 
A wtedy Jaźń sama mu się objawia. 

TERAPIA MĘDRCÓW 
W jaki sposób medytacja może pomóc psychoterapeucie? 
Prawdziwa psychologia rodzi się z medytacji. Pisma święte dotyczące 
medytacji są najlepszymi dziełami z dziedziny psychologii. W 
psychologii nie chodzi o to, żeby tylko mówić, mówić i mówić. To 
joga jest prawdziwą psychologią. Był kiedyś wielki mędrzec 
Mahariszi Patandżali; jego Joga Sutry są miarodajnym tekstem na 
temat jogi. Patandżali twierdził, że za pomocą jogi można wyciszyć 
poruszenia umysłu. To jest prawdziwa psychologia. Nie można 
wyleczyć problemów umysłu przez mówienie, tak jak nie można 
zapewnić równowagi umysłu przy pomocy ziół czy leków. Leki mogą 
uspokoić umysł na pewien czas, ale kiedy minie ich działanie, umysł 
powróci do swego pierwotnego stanu. Umysł można doprowadzić do 
porządku tylko przez wyciszenie go, przez uspokojenie myśli i uczuć, 
które powodują jego podniecenie. Gdyby psychoterapeuci 
rzeczywiście rozumieli, czym jest umysł i gdyby udoskonalili własne 
umysły poprzez medytację, wtedy byliby w stanie stosować wspaniałą 
terapię. Kiedy mówisz o korzyściach, jakie medytacja daje 
psychoterapeutom, czy uważasz również, że psychoterapeuci mogliby 
uczyć medytacji? 
Mogą oni uczyć medytacji, a samemu medytując mogą stać się 
lepszymi psychoterapeutami. Wtedy bez trudu mogliby pomagać 
innym ludziom w wyciszaniu umysłu. Wielu ludzi mówi o różnicach 
między psychoterapią, w czasie której uzewnętrznia się uczucia takie, 
jak gniew i wrogość, a dyscyplinami Wschodu, pod wpływem których 
uspokaja się umysł i wycisza takie uczucia. Czy mógłbyś to 
skomentować? 
Filozofia wschodnia mówi, że powinno się oczyszczać i umacniać 
umysł. Nie twierdzi, że powinno się tłumić uczucia. Jeżeli uczucia 
pojawiają się i pozwalasz im zniknąć, wszystko w porządku. Dopóki 
nie zostajesz uwikłany w swoje uczucia, dopóki nie działasz pod ich 
wpływem, nie stanie się nic złego. Ale byłoby nawet lepiej, gdybyś 
potrafił wyeliminować swoje negatywne uczucia dzięki właściwemu 
zrozumieniu. 
Psychologia zachodnia twierdzi, że należy uzewnętrzniać swoje 
uczucia. Ale jeżeli spotkasz kogoś, kto ma ochotę popełnić 
samobójstwo, co mu powiesz? Czy powiesz, żeby zrobił to, co chce i 
zabił się, czy też doradzisz mu, żeby się opanował? 
Słyszałem historię o psychologu, który uczył swoich pacjentów, aby 
nie tłumili uczuć. Kiedyś w czasie ważnej konferencji wygłaszał 
wykład o konieczności dawania upustu własnym uczuciom. W czasie 
wykładu jego pacjent, który przypadkiem obecny był na konferencji, 
podbiegł do niego, chwycił go za brodę i uderzył w twarz. Ludzie 
złapali pacjenta i próbowali odciągnąć go od psychologa. 
* Dlaczego próbujecie mnie powstrzymać? - pytał pacjent. - Ja tylko 
uzewnętrzniłem swoje uczucia. 
Praktykując terapię z takim nastawieniem, wielu ludzi niszczy 
samych siebie. Jeżeli stale demonstrujesz swoje uczucia i postępujesz 
pod ich dyktando, te uczucia nigdy nie ustają. Spójrz na swój umysł. 
Czy kiedykolwiek zadowolił się jedną myślą? Spójrz na swoje życie. 
Czy twoje pragnienia zostały zaspokojone dzięki temu, że się nimi 
kierowałeś? Pragnienia i uczucia nie mają końca. Jeżeli zaspokoisz 
jedno, budzi się następne. 
Jeżeli doradzisz ludziom, żeby uzewnętrzniali swoje uczucia, to jak 
ich uratujesz? Prędzej czy później postąpią tak, jak im dyktują ich 
uczucia, ponieważ czyny dokonywane są pod wpływem uczuć. Ale 
jeżeli zamiast tylko zachęcać ludzi do wyrażania uczuć, nauczysz ich, 
jak panować nad umysłem dzięki jodze, nie będą już działać ślepo. W 
naszych pismach świętych na temat jogi umysł przedstawiany jest 
jako koń, który ciągnie rydwan. Lejce są w twoich rękach. Jeżeli 
pozwolisz koniowi biec, dokąd zechce, zaciągnie cię w przepaść. Nie 
daj się pokonać przez swój własny umysł. Powinieneś wyciszyć swój 
umysł, oczyścić go i zdyscyplinować. Powinieneś podporządkować go 
sobie przy pomocy intelektu. 
Wielu ludzi podejmuje psychoterapię, ponieważ czuli się kompletnie 
niekochani jako małe dzieci. Jak można przezwyciężyć te uczucia z 
dzieciństwa? 
Od tej chwili powinni zacząć kochać samych siebie. Nie ma sensu 
ciągle przypominać sobie, że byli niekochani jako dzieci. 
Kiedy studiowałem Wedantę, miałem przyjaciela, który później został 
swamim. Rozmawiając o naszych rodzicach, zawsze wyrażałem się o 
swoich z wielką dumą. Opowiadałem mu, jak dobrze się mną 
opiekowali, jakie dawali mi wspaniałe prezenty i jak smacznie mnie 
karmili. Kiedy o tym mówiłem, mój przyjaciel wpadał w gniew i 
skarżył się, że jego rodzice nic dla niego nie zrobili, że nic mu nie 
dali. Pewnego dnia spytałem go: 
* Ile mieliście ziemi? Czy miałeś liczną rodzinę? 
* Nie mieliśmy ziemi - odparł mój przyjaciel. - Mój ojciec już nie żył, 
a matka zarabiała parę groszy pracą fizyczną. Nie udawało jej się 
zarobić tyle, żeby mnie wyżywić i musiała się mną zająć inna rodzina. 
* Ty głupcze - powiedziałem. - Oskarżasz swoich rodziców, że nie 
dali ci tego, czego sami nie mieli. Moja rodzina była bardzo bogata i 
mogli mi dać wszystko, ponieważ wszystko mieli. Ale skoro twoi 
rodzice nic nie mieli, jak mogli ci coś dać? 
Tak jak rodzice mojego przyjaciela nie mieli pieniędzy, wielu 
rodziców nie ma w sobie miłości. Rodzice mogą bardzo dobrze 
opiekować się dziećmi i powinni to robić. Mogą je żywić, uczyć, 
posyłać do szkoły, wychowywać i próbować dać im wszystko, łącznie 
z miłością. Ale jeżeli sami nie mają miłości w sercu, jak mogą darzyć 
miłością swoje dzieci? Podobnie jeżeli samo dziecko nie ma w sobie 
miłości, jeżeli nie potrafi chłonąć miłości, jak może czerpać miłość 
od swoich rodziców? Dzisiaj ludzie mają zwyczaj ciągle powtarzać 
"kocham cię". Ale czy rzeczywiście można doznać miłości słuchając 
tych słów? Jedynie kiedy człowiek zwraca się w głąb siebie i zanurza 
się we własnej Jaźni, może rzeczywiście doświadczyć miłości. Tak 
więc ludzie powinni szukać miłości w sobie. Nikt nie może uzyskać 
szczęścia od innych. 
Waham się, czy namawiać pacjentów z głęboką depresją lub psychozą 
do medytacji, ponieważ obawiam się, że pogrążą się w swojej 
depresji. Czy medytacja jest przeznaczona dla wszystkich? 
Jeżeli wyjaśniasz takim ludziom, czym jest medytacja, jeżeli nauczysz 
ich medytacji, będą medytować z dużym powodzeniem i medytacja 
pomoże im. Czasami do naszych aśramów trafiają ludzie o 
niesprawnym umyśle i dzięki medytacji ich stan się poprawia. 

POTĘGA MYŚLI 
W mieście Wisznupuri była sobie świątynia. Panował w niej zwyczaj, 
iż co miesiąc każdy z członków zarządu świątyni wrzucał złotą 
monetę do puszki ofiarnej. Kiedy tak jeden z zarządzających 
obserwował to miesiąc po miesiącu, jego umysł uległ spaczeniu. Bez 
przerwy myślał: tylko raz wrzucę miedzianą monetę. Nikt się o tym 
nie dowie. Tak więc pewnego miesiąca włożył do puszki miedzianą 
monetę. Ale kiedy pod koniec miesiąca zarządzający świątynią 
otworzyli puszkę, zobaczyli, że nie było w niej złotych monet, tylko 
miedziane. Wszyscy pozostali członkowie zarządu wrzucili również 
monety miedziane. 
Myśl ma ogromną moc. Jedna osoba, która ma zawsze dobre myśli, 
może sprawić, że sto osób będzie miało dobre myśli. Jeżeli jednak 
jedna osoba ma zawsze złe myśli, może sprawić, że tysiąc ludzi 
będzie myślało podobnie. Taka jest potęga umysłu. 

ŚWIĘTY I PROSTYTUTKA 
W pewnym mieście w Indiach żył sobie sadhu. Był bardzo 
szanowany, a wśród jego uczniów znajdowało się wielu królów, 
artystów, uczonych i innych ważnych osobistości. Sadhu ten bardzo 
surowo przestrzegał reguł czystości. Nie jadał mięsa ani ryb. Trzymał 
się z dala od czosnku i cebuli. Nie pił ani nie palił. Modlił się trzy 
razy dziennie. Zawsze zdawał się być pogrążony w powtarzaniu 
mantry z zamkniętymi oczami. Otwierał oczy tylko wtedy, kiedy 
musiał się z kimś zobaczyć. 
Sadhu mieszkał na pierwszym piętrze swojego domu, a na tym 
samym piętrze w domu naprzeciwko mieszkała prostytutka. Dzień w 
dzień prostytutka wykonywała swój zawód, śpiewając, tańcząc i 
robiąc to wszystko, co robią prostytutki. A chociaż sadhu przestrzegał 
celibatu i czystości, miał on na jej punkcie obsesję. Ciągle ją 
obserwował, myśląc: 
* Hej, to już dzisiaj drugi facet, który ją odwiedza. A to już trzeci. 
Teraz przyszedł czwarty. Popatrzcie tylko, ona go obejmuje! 
* Przez cały dzień obserwował prostytutkę, myśląc, jaka jest zła i 
grzeszna. 
* Dlaczego ktoś taki czysty, jak ja, musi mieszkać naprzeciwko 
wstrętnej prostytutki? - zastanawiał się. 
Ale kiedy ta prostytutka miała trochę wolnego czasu, patrzyła na 
sadhu i przepełniała ją skrucha. Myślała: 
* Jaki on jest czysty i święty. A popatrzcie na mnie, w jakiej podłej 
jestem kondycji. Niestety! Nie ma dla mnie nadziei. 
Tak minęło wiele lat i pewnego dnia oboje umarli. Sadhu umarł 
otoczony przez swoich uczniów i wyprawiono mu pogrzeb z wielkimi 
honorami. Ubrano go w kosztowne szaty, palono drzewo sandałowe i 
kadzidła. Prostytutka natomiast umarła w samotności i nikt nie 
wiedział o jej śmierci, dopóki ciało nie zaczęło cuchnąć. W końcu 
przybyli urzędnicy miejscy i rozsypali w jej mieszkaniu DDT. Później 
wytaszczyli ciało i pogrzebali je bez żadnych ceremonii. 
Dusze sadhu i prostytutki udały się na tamten świat, do biura 
paszportowego dharmy - prawości. Zbadano ich kartoteki i oboje 
dostali karteczki ze wskazaniem, dokąd mają się udać. Na karteczce 
prostytutki napisane było "niebo", a na karteczce sadhu "piekło". 
Sadhu był okropnie zdenerwowany. 
* Czy to jest sprawiedliwość? - krzyczał. - Posyłacie wstrętną 
prostytutkę do nieba, a czystego człowieka, takiego jak ja, do piekła! 
Jak zamierzacie to wytłumaczyć? 
Urzędnik paszportowy powiedział: 
* Proszę tędy. 
Wyciągnął akta z kartoteki i pokazał je sadhu. 
* To prawda, że utrzymywałeś ciało w wielkiej czystości, że 
wykonywałeś wiele obrządków i praktyk religijnych. Dlatego, kiedy 
umarłeś, twoje ciało potraktowane zostało z najwyższym szacunkiem 
i pogrzebane z wielkimi honorami. Ale oto jest sprawozdanie z tego, o 
czym myślałeś. Dzień po dniu nie przestawałeś myśleć: "Co za 
wstrętna kreatura. Jest taka zepsuta. Popatrzcie na tych wszystkich 
mężczyzn, którzy ją odwiedzają". 
Następnie urzędnik paszportowy wyciągnął akta prostytutki. 
* Oto, o czym ona myślała. Codziennie mówiła sobie: "O sadhu, 
jesteś taki czysty i wzniosły. O święty sadhu, ratuj mnie. Zbaw mnie". 
Oczywiście jej ciało spełniało nieczyste uczynki i w rezultacie zostało 
potraktowane bez szacunku i pogrzebane tak, jak grzebie się 
nędzarzy. Ale ponieważ jej myśli były wzniosłe i czyste, została 
posłana do nieba, a ponieważ ty myślałeś o grzechu i zepsuciu, 
musisz iść do piekła. 
Podobnie jak ten sadhu, staliśmy się swoimi własnymi wrogami. Nie 
mamy ochoty pielęgnować dobrych myśli choćby przez pół godziny. 
Nie wyrobiliśmy w sobie sztuki myślenia dobrze o innych. Ciągle 
zastanawiamy się: "Jaki on ma defekt? Jaką ona ma wadę?" Nigdy nie 
nauczyliśmy się odkrywać w innych ludziach czystości albo zalet. 
Zapominamy, że myśląc negatywnie o innych, stwarzamy sobie 
samym cały świat negatywności. Wszystkie nasze myśli pozostawiają 
ślad w naszej psychice. Myśli, jakie kierujemy ku innym, negatywne 
czy pozytywne, w rzeczywistości mają najsilniejszy wpływ na nas. 
Każda myśl jest jak ziarno zasiane w umyśle, ziarno, którego owoce 
my sami później zbieramy. Prahlad, który bardzo kochał Boga, 
powiedział do swojego ojca: "Ojcze, wiedz, że jeżeli ktoś chce 
wyrządzić innym krzywdę, jeżeli szkodzi innym czy to myślą, czy 
uczynkiem, wszystko to odciska ślady w jego własnym umyśle. A w 
przyszłości wszystko to spowoduje u niego cierpienie, żal i niepokój". 
Tak więc pozwalaj tylko dobrym myślom krążyć w twoim umyśle. 

SIEDZĄC POD CZARODZIEJSKIM DRZEWEM 
Był sobie kiedyś pechowy człowiek, który ciągle wędrował z miejsca 
na miejsce. W czasie swoich wędrówek przybył do lasu. Usiadł pod 
drzewem i poczuł wielki spokój. Wiał lekki wietrzyk, a kiedy 
rozejrzał się dookoła, wędrowiec ów stwierdził, że las, w którym się 
znalazł, jest piękny. 
* Gdybym tylko miał towarzyszkę - pomyślał - byłbym zupełnie 
szczęśliwy. 
Tak się złożyło, że drzewo, pod którym siedział, było czarodziejskim 
drzewem. Czarodziejskie drzewo jest drzewem boskim i powiadają, że 
jeżeli ktoś siedząc pod nim wypowie życzenie, życzenie to zostaje 
natychmiast spełnione. Tak więc w tym samym momencie pojawiła 
się piękna dziewczyna. Mężczyzna był zachwycony. 
Usiadła koło niego i przez chwilę był zadowolony. Zaraz jednak 
pomyślał: 
* Szkoda, że musimy siedzieć pod drzewem, wystawieni na działanie 
żywiołów. Byłoby o wiele lepiej, gdybyśmy mieli dom z kilkoma 
sypialniami i jadalnią, wyposażony we wszelkie wygody. 
Natychmiast pojawił się dom, jakiego sobie życzył. 
Uszczęśliwiony, wszedł do domu ze swoją ukochaną. Usiedli i czule 
ze sobą gawędzili. Nagle mężczyzna powiedział: 
* Słuchaj, jaki jest sens, żebyśmy żyli w tym domu jak nędzarze? 
Chciałbym żyć jak książę. Gdybyśmy tylko mieli lokaja i parę 
służących do podawania posiłków. 
W mgnieniu oka pojawił się lokaj i dwoje służących. 
Mężczyzna wezwał służących i powiedział: 
* Przygotujcie nam dwie smaczne potrawy. 
Za chwilę lokaj przyniósł dwa wyśmienite dania. Mężczyzna 
spróbował potraw, były pyszne. Wtedy zaczął się zastanawiać: 
* Co tu się dzieje? Zapragnąłem żony, a ona się pojawiła. 
Zapragnąłem domu i otrzymałem piękny dom. Zapragnąłem lokaja i 
pary służących, a oni pojawili się. Zapragnąłem smacznych potraw i 
one również się zmaterializowały. Co się dzieje? Musi tu być jakiś 
demon! 
Natychmiast pojawił się przed nim demon z otwartą paszczą. 
* On mnie zje! - krzyknął mężczyzna. 
Oczywiście demon pożarł go i na tym się skończyło. 
Ten nieszczęsny człowiek wpadł w pułapkę własnej wyobraźni. 
Najpierw myślał o dobrych rzeczach, ale kiedy je sobie wyobrażał, 
wyobraził sobie również demona i własną śmierć. Gdyby zamiast 
wyobrażać sobie demona pomyślał: "Widocznie Bóg daje mi to 
wszystko", jego los potoczyłby się inaczej. Gdyby wyraził życzenie, 
aby się oświecić, zostać wielkim Siddhą, osiągnąłby coś. Ale zamiast 
tego wyobraził sobie swoją śmierć i w ten sposób sprowadził ją na 
siebie. 
Na tym właśnie polega świat, w którym żyjemy. W sercu znajduje się 
czarodziejskie drzewo boskiej Świadomości, a my siedzimy w jego 
cieniu. Ciągle stwarzamy własne światy myśli i wyobrażeń. Myślimy: 
jestem grzeszny, jestem nic nie wart, jestem tym, jestem tamtym. 
Zaplątujemy się we własne sieci i wreszcie pewnego dnia umieramy. 
Wielki święty tak opisał swoje widzenie świata: "Nie istnieje świat, 
nie istnieją mężczyźni, nie istnieją kobiety, nie istnieje grzech i nie 
istnieje złuda. To, co widzimy, jest jedynie cudowną grą Świadomości 
kosmicznej". My również powinniśmy tak patrzeć na świat. 
Powinniśmy uważać się za Świadomość. Powinniśmy uważać się za 
Jaźń. 

UMYSŁ W STANIE REALIZACJI 
Jaka jest rola umysłu w stanie realizacji i czego doświadcza umysł w 
tym stanie? Czy nadal pojawiają się w nim idee? 
Nawet po osiągnięciu realizacji Jaźni umysł pozostaje żywy. Umysł 
nigdy nie przestanie istnieć, chociaż może zmienić się jego charakter. 
Kiedy umysł wybiega i krąży pomiędzy przedmiotami zewnętrznymi, 
staje się ograniczony. Otoczony zostaje zanieczyszczeniami świata 
zewnętrznego. W stanie realizacji Jaźni zmniejsza się tendencja 
umysłu do wybiegania na zewnątrz. Zamiast na zewnątrz, umysł 
zwraca się do wewnątrz. Kiedy wybiega na zewnątrz i krąży pomiędzy 
przedmiotami otaczającego nas świata, przybiera formę tych 
przedmiotów. W ten sam sposób, kiedy zwraca się do wewnątrz, 
roztapia się w Jaźni i przybiera formę Jaźni. Realizacja nie jest 
niczym innym, jak roztopieniem się umysłu w Jaźni. W pismach 
świętych stan ten nazywany jest śmiercią umysłu, ale w 
rzeczywistości umysł nie umiera. Roztapia się w Jaźni i jednoczy z 
nią. Umysł nie traci swoich właściwości, ale przestaje być czymś 
odrębnym od Świadomości. 
Dopóki istnieje ciało i musimy żyć na tym świecie, umysł pomaga 
nam w wykonywaniu zwykłych czynności. Jednakże w stanie 
realizacji jego natura jest inna. Nie funkcjonuje jedynie jako zwykły 
umysł; funkcjonuje z całą mocą Świadomości. Staje się 
zrównoważony i wolny od myśli, staje się cichy. Odczuwanie 
nieszczęścia to nic innego, jak sieć myśli, a kiedy przekraczamy myśl, 
doświadczamy najwyższej rozkoszy. Co więcej, kiedy umysł jednoczy 
się z Jaźnią, uzyskuje moc Jaźni. Wtedy może dokonać bardzo wiele. 
Może nawet przekazywać Siakti za pomocą myśli. 


SIŁA WEWNĘTRZNA 

Kontempluj Kundalini, 
Która jest najwyższą Świadomością, 
Która igra od podstawy kręgosłupa 
do czubka głowy, 
Która świeci jak błyskawica, 
Która jest delikatna 
jak włókna łodygi lotosu, 
Która jarzy się jasnym blaskiem 
niezliczonych słońc, 
Która jest kolumną światła 
tak chłodnego jak setki upojnych 
promieni księżyca. 

Śri Widja Antar Jaga 

POTĘGA JAŹNI 
Jeżeli naprawdę chcemy uporać się z problemami umysłu, musimy 
zwrócić się w głąb i obudzić naszą własną siłę wewnętrzną. Wtedy 
umysł z łatwością podda się naszej kontroli i doświadczymy Jaźni w 
sposób bardzo naturalny. Mówi się, że Jaźń można osiągnąć przez 
wiedzę. Jednakże wiedza, która odkrywa przed nami Jaźń, nie jest 
zwykłą wiedzą, jaką zdobywamy z książek czy w szkole. Jest to 
wewnętrzne zrozumienie jedności, zdanie sobie sprawy z tego, że 
stanowimy jedność z Absolutem. W jaki sposób zdobywamy tę 
wiedzę? Przychodzi ona do nas spontanicznie, kiedy budzi się w nas i 
rozwija nasza energia wewnętrzna. 
Ta energia wewnętrzna znana jest jako Kundalini i żyje ona w 
każdym człowieku. Kundalini posiada dwa aspekty: jeden pozwala 
funkcjonować w normalnym życiu, podczas gdy drugi prowadzi do 
najwyższej Prawdy. Zewnętrzny, ziemski aspekt Kundalini 
funkcjonuje bez zarzutu, ale jej aspekt wewnętrzny, duchowy, jest 
uśpiony. Dlatego nie zdajemy sobie z niego sprawy. 
Niemal każda tradycja mówi o Kundalini, chociaż znana jest ona pod 
różnymi nazwami. W Chinach nazywa się czi. W Japonii znana jest 
jako ki. Biblia nazywa ją Duchem Świętym. Czym jednak jest 
Kundalini? Kundalini to Siakti, energia kosmiczna, którą mędrcy 
indyjscy czczą jako matkę wszechświata. Siakti jest dynamicznym 
aspektem pozbawionego formy i właściwości Absolutu. Jest stwórczą 
siłą Boga, potęgą, która manifestuje nasz wszechświat złożony z form, 
najwyższą mocą, dzięki której powstaje wszystko, co istnieje. 
Inną nazwą Kundalini jest Cziti, Świadomość uniwersalna. 
[Pracyabhijnahridayam), jedno z głównych pism świętych Siwaizmu 
Kaszmirskiego opisuje ją w aforyzmie: [chitih svatantra vishva siddhi 
hetuh] - "Cziti stwarza ten wszechświat z własnej nieprzymuszonej 
woli". Cziti jest absolutnie wolna. Nikt Jej nie zmusza do stworzenia 
wszechświata, czyni to z własnej inicjatywy. Co więcej, stwarza ona 
wszechświat z siebie samej, nie używając do tego żadnych materiałów 
zewnętrznych. Cziti staje się każdą cząsteczką tego materialnego 
świata, manifestując się jako wszystkie formy i kształty, które 
widzimy wokół nas. Przenika wszystko w świecie widzialnym i 
niewidzialnym i spełnia niezliczoną ilość funkcji. Ale chociaż staje 
się wszechświatem, nigdy nie traci nic ze Swojej potęgi i Swojej 
czystości. 
Ta potężna siła jest siłą naszej własnej Jaźni. Ta sama Siakti, która 
stwarza wszechświat, przenika również całe ciało ludzkie od stóp do 
głów i w tej formie znana jest jako Kundalini. Kundalini jest energią 
życia, która sprawia, że wszystko w nas funkcjonuje. Umożliwia nam 
patrzenie naszymi oczami, słyszenie naszymi uszami, doświadczanie 
dotykiem naszej skóry. Moc Kundalini powoduje bicie serca, krążenie 
krwi, przepływ wdechu i wydechu przez nasze ciało. To jest 
zewnętrzny aspekt Kundalini, podtrzymujący życie. Chociaż przenika 
wszystko, Kundalini ma swoją specjalną siedzibę w czakramie 
muladhara u podstawy kręgosłupa, skąd kontroluje i podtrzymuje cały 
nasz system fizjologiczny poprzez sieć 720 milionów głównych i 
pobocznych nadi. 
Tak, jak ten zewnętrzny aspekt Kundalini umożliwia nam 
funkcjonowanie w świecie zewnętrznym, wewnętrzny aspekt 
Kundalini umożliwia nam proces duchowy. Nasza podróż duchowa 
zaczyna się na dobre dopiero po obudzeniu wewnętrznej Kundalini. 
Ilekolwiek byśmy nie praktykowali technik, ilekolwiek byśmy nie 
studiowali pism świętych, dopóki nie nastąpi rozbudzenie Kundalini 
Siakti, doputy nie zrealizujemy naszej jedności z Jaźnią wewnętrzną. 
W obecnym stanie nasza świadomość wybiega na zewnątrz. Z 
powodu ograniczeń umysłu i zmysłów uważamy się za ciało i 
utożsamiamy się z doświadczeniami zmysłów. Nie zdajemy sobie 
sprawy z wszechobecności Świadomości, nie zdajemy sobie również 
sprawy z własnej boskości. Ale kiedy Kundalini się budzi i zaczyna w 
nas działać, nasz umysł i zmysły zwracają się do wewnątrz i 
zaczynamy sobie uświadamiać naszą prawdziwą naturę. 
[Pracyabhijnahridayam] powiada: [balalabhe vishvam atmasatkarotr] 
- "Kiedy ktoś osiąga siłę Kundalini, może wchłonąć w siebie cały 
wszechświat". Taki człowiek nie jest już ograniczoną, zniewoloną 
istotą. Taki człowiek osiąga całkowite zjednoczenie z Bogiem. 

Przebudzenie 
Istnieje kilka metod obudzenia Kundalini. Można ją obudzić 
intensywnymi praktykami jogi, takimi jak ćwiczenia fizyczne, 
techniki oddychania i powtarzanie mantry. Można ją również obudzić 
śpiewem i wielką miłością do Boga. Czasami ktoś doświadcza 
spontanicznego obudzenia w wyniku praktyk, jakie wykonywał w 
przeszłych wcieleniach. Najbezpieczniejszym i najpewniejszym 
sposobem obudzenia Kundalini jest jednak Siaktipat - proces, dzięki 
któremu Siddha Guru bezpośrednio przekazuje uczniowi swoją 
własną, w pełni rozwiniętą Siakti, uaktywniającą uśpioną Kundalini i 
wprawiającą ją w ruch. 
Siaktipat jest tajemną inicjacją wielkich mędrców, przekazywaną 
uczniowi przez Guru od najdawniejszych czasów. Tradycja indyjska 
nie ma na to monopolu. Wielcy święci z każdej tradycji religijnej z 
przebudzoną własną energią wewnętrzną, mogli budzić ją u innych. 
Niektórzy mówili o tym otwarcie, inni nie. Kiedy Jezus dotknął kogoś 
ręką, człowiek taki przeobrażał się, odczuwając wielką miłość i 
szczęście. To był właśnie Siaktipat. Święty Franciszek również 
posiadał tę moc. I właśnie poprzez Siaktipat, Ramakriszna 
Paramahamsa obdarzył swego ucznia Swamiego Wiwekanandę 
natychmiastowym doświadczeniem Absolutu. 
Guru może przekazać Siakti uczniowi czterema sposobami. Po 
pierwsze, przez dotyk. Dzięki łasce swego własnego Guru i dzięki 
intensywnej praktyce, prawdziwy Guru w pełni rozwinął swoją 
energię Kundalini, tak że wypełnia ona wszystkie komórki jego ciała. 
Siakti nieustannie z niego wypływa i przechodzi na każdego, kogo 
taki Guru dotknie. 
Druga metoda inicjacji polega na tym, że Guru przekazuje uczniowi 
swoją energię poprzez słowo, przez mantrę. Mantra, którą daje, jest tą 
samą mantrą, którą otrzymał od własnego Guru i powtarzał długi czas 
w toku swojej sadhany. W pełni zrealizował jej moc i w ten sposób 
naładował ją żywą siłą Świadomości. Jeżeli uczeń systematycznie i z 
wiarą powtarza mantrę swego Guru, dzięki sile tej mantry budzi się 
Kundalini. Natomiast jeżeli uczeń jest już dostatecznie przygotowany, 
wystarczy, że Guru szepnie mu mantrę do ucha, a Kundalini zostanie 
uaktywniona. 
Trzecia metoda inicjacji odbywa się przez spojrzenie Guru. Kiedy mój 
Guru inicjował mnie w ten sposób, doświadczyłem, jak jego energia 
wchodzi we mnie pod postacią promienia światła, przechodzącego z 
jego oczu do moich. Wzrok takiego Guru zawsze skupiony jest na 
Jaźni wewnątrz, nawet jeżeli wydaje się, że patrzy on przed siebie. 
Dzięki temu jego spojrzenie z łatwością może przekazać siłę 
Świadomości. 
Czwarta metoda inicjacji polega na przekazywaniu uczniowi Siakti 
poprzez myśl. 
Potęga Siddha Guru jest jednak tak ogromna, że można otrzymać jego 
Siakti bez żadnej specjalnej inicjacji. Siakti, która przenika całą jego 
istotę, znajduje się również w otaczającej go atmosferze, a także w 
przedmiotach, których używał, czy rzeczach, które nosił. Tak więc, 
jeżeli ktoś jest podatny, wystarczy że podejdzie do Guru, aby 
otrzymać tę energię. Tak było właśnie z moim własnym Guru. Rzadko 
udzielał formalnej inicjacji. Ale płynęło od niego tak wiele Siakti, że 
ludzie otrzymywali Siaktipat nawet wtedy, kiedy ich rugał. Czasami 
kazał komuś odejść, a ta osoba ociągała się. Wtedy mój Guru 
podnosił rękę i rzucał w tę osobę ręcznikiem, czy innym 
przedmiotem, krzycząc: "Idź sobie!". I w tym momencie osoba ta 
otrzymywała Siaktipat. 

Skutki Siaktipatu 
Chociaż każdemu przekazywana jest ta sama Siakti, możliwości ludzi 
nie są jednakowe. Tak więc, kiedy Siakti zostaje obudzona, 
manifestuje się różnie u różnych osób. Kiedyś, kiedy byłem 
przeziębiony, lekarz homeopata dał mi jakieś lekarstwo. 
* Proszę to zażyć raz i będzie pan zdrowy - zapewnił. 
Postąpiłem według jego zaleceń i natychmiast wyleczyłem się z 
przeziębienia. Ponieważ wyzdrowiałem tak szybko, powiedziałem 
lekarzowi, że chciałbym polecić to lekarstwo innym. On na to: 
* Nie, nie może pan dawać tego nikomu innemu. 
* Dlaczego? - spytałem. - Mnie ono pomogło. 
* Pański organizm nie jest taki sam, jak innych ludzi - oświadczył. - 
U innych to nie zadziała w ten sam sposób. 
Podobnie intensywność, z jaką ktoś otrzymuje Siaktipat, zależy od 
jego stanu wewnętrznego, jego dawnych uczynków, jego wiary i 
pragnienia, żeby otrzymać Siakti, a także od nagromadzonych 
grzechów i cnót. W przypadku niektórych osób Siakti działa bardzo 
intensywnie, u innych średnio, a u jeszcze innych bardzo słabo. Pisma 
święte powiadają, że istnieje dwadzieścia siedem stopni otrzymania 
Siaktipatu, w zależności od tego, na ile dana osoba potrafi utrzymać 
Siakti. 
Kiedy bardzo dobrze nadająca się do tego osoba otrzymuje Siaktipat, 
doświadcza ona natychmiast swojej wszechobecności. Jednakże 
większość ludzi nie ma dość siły, aby od razu podołać takiemu 
doświadczeniu. Niektórym obudzenie przynosi wizje żywych świateł 
wewnętrznych. Inni doświadczają intensywnej błogości. Jeszcze inni 
czują niezwykłe pobudzenie umysłu. Niektórzy ludzie odczuwają ból 
w całym ciele. Niektórych ogarnia zobojętnienie lub depresja. Inni 
czują upajającą miłość. Niektórzy doświadczają niezwykłej energii 
fizycznej. Kiedyś do naszego aśramu przybył biznesmen australijski i 
otrzymał Siaktipat, kiedy siedział w sali medytacyjnej. Jego ciało 
wypełniło się taką energią, że zaczął biegać po terenie aśramu tak 
szybko, iż nikt nie mógł go dogonić. Przeskoczył nawet mur blisko 
dwumetrowej wysokości. 
Są również ludzie, którzy na początku nic nie czują. Takie osoby nie 
powinny się jednak martwić, ponieważ prędzej czy później 
doświadczą obudzonej Siakti. Kiedyś do naszego aśramu przyjechała 
kobieta z Francji. Przebywała w aśramie osiem dni. Pod koniec 
pobytu podeszła do mnie i powiedziała, że nie miała żadnych 
doświadczeń Siakti i że wyjeżdża. Powiedziałem jej: "Bardzo dobrze". 
Tego samego dnia wyjechała do Francji. Kiedy tylko zajęła swoje 
miejsce w samolocie, pochwyciła ją Siakti: kobieta znalazła się w 
stanie medytacji. Kiedy ktoś raz otrzyma Siakti, Siakti nigdy go już 
nie opuści, niezależnie od tego, dokąd się uda. I wcześniej czy później 
Siakti zacznie działać. 

Siddhajoga 
Proces zapoczątkowany uaktywnieniem Kundalini przez Siddha Guru 
znany jest jako Siddhajoga (doskonała joga) albo Mahajoga (wielka 
joga). Siddhajoga jest ścieżką doskonałych Mistrzów, sposobem, w 
jaki wszyscy wielcy święci i mędrcy osiągnęli doskonałość. Linia 
Mistrzów Siddha istnieje od początku stworzenia, a jej moc 
przekazywana jest od Guru do ucznia, w nieprzerwanym ciągu. 
Siddhajoga jest całkowicie samonapędzającym się procesem. Tak jak 
maszyna, która pracuje automatycznie po uruchomieniu, proces 
Siddhajogi trwa nieprzerwanie, kiedy już raz został zainicjowany. Po 
uaktywnieniu Siakti, joga zachodzi spontanicznie od wewnątrz. Nie 
musimy czynić wysiłków, aby praktykować jogę; jej działanie trwa 
nieprzerwanie w czasie codziennych czynności. Czy ktoś pracuje w 
biurze, czy w fabryce, zajmuje się interesami bądź opiekuje dziećmi, 
Siakti rozwija się od wewnątrz. Dlatego po obudzeniu Kundalini 
uczeń nie musi wykonywać męczących praktyk duchowych. Sama 
Siakti daje każdemu doświadczenia, jakie są mu potrzebne. 
W uczniu, którego Kundalini została rozbudzona, spontanicznie 
zachodzą wszystkie klasyczne rodzaje jogi. Dlatego mówi się, że 
Siddhajoga obejmuje wszystkie inne jogi. Na przykład postawy 
jogiczne, zwarcia oraz metody oddychania mogą wystąpić 
spontanicznie podczas medytacji. Czasami ciało zaczyna się trząść i 
kołysać. Wszystkie te ruchy, znane jako krije, stanowią manifestację 
hathajogi. Zachodzą one po to, aby oczyścić wszystkie kanały w ciele, 
ponieważ Siakti nie może działać z pełną mocą, dopóki kanały te nie 
są drożne. 
Poszczególne postawy i ruchy, jakie zachodzą u danej osoby, są 
dokładnie tymi, których potrzebuje ona dla oczyszczenia swojego 
organizmu. Jest to jeden z czynników, które sprawiają, że Siddhajoga 
ma tak wielkie znaczenie. Kiedy praktykujemy hathajogę sami, często 
nie wiemy, jakich ćwiczeń potrzebuje nasze ciało i może się zdarzyć, 
że wykonujemy postawy, które są dla nas zbędne, a nawet szkodliwe. 
Ale kiedy dzięki działaniu Kundalini hathajoga pojawia się 
spontanicznie, automatycznie wykonujemy odpowiednie dla siebie 
ćwiczenia. 
Podobnie jak po obudzeniu Kundalini zachodzi hathajoga, w miarę 
potrzeby zachodzą w nas również spontanicznie inne rodzaje jogi. 
Wzbiera w nas miłość, tak jak w bhaktijodze. Zaczyna narastać w nas 
znajomość Jaźni, tak jak w dźnanajodze. Zaczynamy pracować 
bezinteresownie w życiu codziennym, tak jak w karmajodze. Znikają 
nałogi i zaczynamy rozwijać w sobie pozytywne cechy, takie jak 
cierpliwość, samokontrola, zdyscyplinowanie i współczucie. Nie 
musimy już podejmować specjalnego wysiłku, żeby medytować: 
zamiast tego medytacja zachodzi spontanicznie. W medytacji 
możemy zobaczyć światło wewnętrzne lub mieć wizje, albo też 
słyszeć dźwięki wewnętrzne, tak, jak w lajajodze. Rozwija się w nas 
ogromne zainteresowanie śpiewem, powtarzaniem imienia Boga i 
czytaniem pism świętych, tak jak w mantrajodze. W końcu, kiedy 
Kundalini dociera do najwyższego ośrodka duchowego, sahasrary, 
osiągamy stan samadhi, stan zrównoważonej świadomości. Jest to 
manifestacja radżajogi, która stanowi kulminację realizacji Boga 
wewnątrz nas samych. 
Wielu ludzi sądzi, że samadhi oznacza, iż człowiek staje się 
bezwładny, jak kawałek drewna, ale gdyby tak było, słup 
znajdowałby się w stanie samadhi. Prawdziwy stan samadhi to taki 
stan, w którym umysł i intelekt są całkowicie zrównoważone tak, że 
doświadczamy absolutnego spokoju wewnętrznego. W tym stanie 
stajemy się tożsami z Jaźnią. Wszystkie poruszenia umysłu zatapiają 
się w Jaźni i całkowicie ustają. To jest samadhi Siddhajogi. Jest to 
naturalny stan, w którym jesteśmy wyjątkowo czujni i aktywni, 
doświadczając błogości i spokoju wewnętrznego samadhi, podczas 
gdy nadal normalnie funkcjonujemy w życiu codziennym. 

Podróż w świecie zewnętrznym 
Kiedy działa w nas Kundalini, automatycznie przekształca Ona nasze 
życie zewnętrzne oraz nasz stan wewnętrzny. Nasze spojrzenie na 
świat zmienia się i zaczynamy patrzeć nowymi oczami na wszystko, 
co nas otacza. Związki z innymi, które mogły wydawać się 
nacechowane cierpieniem bądź jałowe, stają się pełne radości i 
ciepłych uczuć. Odczuwamy rosnącą miłość do naszej rodziny, 
przyjaciół i stopniowo zaczynamy postrzegać otaczających nas ludzi 
jako różne postacie naszej własnej Jaźni. Zwykłe czynności i 
obowiązki, które wydawały się nudne czy bezbarwne, zaczynają 
nabierać nowego uroku. Kundalini jest wspaniałym źródłem 
motywacji i inspiracji. Czyni pisarza lepszym pisarzem, lekarza 
lepszym lekarzem, biznesmena lepszym biznesmenem, matkę lepszą 
matką. W łonie Kundalini spoczywają wszystkie talenty i 
umiejętności, a kiedy zostaje Ona obudzona, zdolności te manifestują 
się w naszym życiu. Kundalini naprawia to, co wymaga naprawienia. 
Tam, gdzie są w nas niedoskonałości, Kundalini umacnia nas i 
przywraca nam równowagę. 
Mówi się, że przyjemności tego świata i doskonałość duchowa nigdy 
nie idą w parze. Ale kiedy podążamy ścieżką Kundalini, rzecz ma się 
zgoła inaczej. Pisma święte powiadają: "Tam, gdzie jest wyzwolenie, 
nie ma przyjemności, a gdzie są przyjemności, nie ma wyzwolenia. 
Ale kiedy ktoś kroczy ścieżką cudownie pięknej Kundalini, 
wyzwolenie i przyjemności ziemskie idą ręka w rękę". W końcu ten 
świat jest dziełem Kundalini, jest samą Kundalini. Nic więc 
dziwnego, że Kundalini może opiekować się wszystkimi aspektami 
naszego życia. 

Kanał centralny 
Zmiany zewnętrzne w naszym życiu są tylko oznaką rzeczywistego 
działania Kundalini. To wewnątrz nas Kundalini dokonuje swego 
cudu. Jak już wcześniej powiedziano, organizm ludzki posiada 720 
milionów nadi, czyli kanałów. Niektóre przenoszą krew, inne 
pożywienie, a jeszcze innymi przepływa prana, siła życiowa. Z tych 
nadi najważniejsza jest susziumna nadi. Znana również jako kanał 
centralny, susziumna znajduje się w ciele subtelnym, w miejscu 
odpowiadającym fizycznemu kręgosłupowi i rozciąga się od siedziby 
Kundalini uśpionej u podstawy kręgosłupa do najwyższego ośrodka 
duchowego u szczytu głowy. Susziumna stanowi podstawę całego 
naszego systemu psychofizycznego, regulując funkcje wszystkich 
nadi. W niej zachodzi cały proces naszej ewolucji duchowej. 
[Pratyabhijnahridayam] powiada: [madhya vikasach chidananda 
labhaha]: "Kiedy otwiera się kanał centralny, człowiek doświadcza 
szczęścia Świadomości". 
Zwykle mówimy o uśpionej Kundalini Siakti spoczywającej u wejścia 
susziumny, u podstawy kręgosłupa. Ale w rzeczywistości w ciele są 
trzy rodzaje Kundalini, z których każda znajduje się w innym 
miejscu. Jedna znana jest jako Prana Kundalini, druga jako Czit 
Kundalini, a trzecia jako Para Kundalini. Chociaż Kundalini może 
zostać obudzona w każdym z tych miejsc, najczęściej Jej 
uaktywnienie zachodzi u podstawy kręgosłupa. Po otrzymaniu przez 
nas Siaktipatu, Kundalini dostaje się do susziumny nadi. Susziumna 
otwiera się i zaczyna się odsłaniać, a Kundalini przechodzi coraz 
wyżej, przebijając sześć czakramów, czyli ośrodków duchowych, 
które leżą na jej drodze. 

Oczyszczenie wewnętrzne 
Prana jest najważniejszym elementem ciała. Siakti w formie prany 
podtrzymuje ciało, zmysły i umysł. W rzeczywistości cały 
wszechświat powstaje z prany. Nawet drzewa, góry i zwierzęta 
istnieją dzięki niej. Chociaż prana jest jedna, w ciele ludzkim 
przybiera ona pięć postaci, aby sprawować różne funkcje cielesne. 
Prana jest oddechem, który wchodzi i wychodzi. Apana wydziela z 
ciała produkty rozpadu. Samana rozprowadza w ciele pożywienie. 
Wjana przenika ciało jako siła ruchu i sprawia, że ciało to 
funkcjonuje. Udana spoczywa w susziumnie i działa wzwyż. 
Kiedy Kundalini zostaje obudzona, łączy się z praną i przenika przez 
ciało, oczyszczając wszystkie nadi i czyniąc nasz system silnym oraz 
zdolnym do sadhany duchowej. Ten proces oczyszczenia jest bardzo 
ważny. Choroby fizyczne, a także takie negatywne cechy, jak gniew, 
ospałość, zazdrość i chciwość, spowodowane są zanieczyszczeniami, 
które blokują przepływ prany przez nadi. Kiedy nadi zostają 
oczyszczone i prana może swobodnie przepływać przez ciało, ciało 
odmładza się, a umysł staje się czysty. 
Często w czasie tego procesu oczyszczania na powierzchnię 
wypływają ukryte tendencje umysłowe. Susziumna nadi jest 
magazynem wszystkich doznań z niezliczonych wcieleń. Niżej 
ulokowane są takie uczucia, jak żądza, chciwość, gniew, niepewność i 
poczucie niższości, podczas gdy wyżej znajdują się takie cechy, jak 
spokój, szczęście i wiedza. Kiedy Kundalini wędruje wzdłuż 
susziumny, usuwa z niej wszystkie negatywne doznania i uczucia. 
Wtedy doświadczamy ich. Na przykład, jeżeli twój umysł ma 
tendencję do niepokoju, przez jakiś czas twój niepokój może 
wydawać ci się większy. Jeżeli masz tendencję do strachu, przez 
pewien czas możesz odczuwać większy strach. Ale nie powinieneś 
obawiać się tych uczuć. Kundalini po prostu działa, aby usunąć 
całego twojego karmana i wszystkie zachowane wrażenia. W 
rezultacie twój umysł oczyści się i tendencje te opuszczą cię na 
zawsze. 
Uaktywniona Kundalini usuwa również ukryte choroby fizyczne. 
Dlatego, jeżeli masz ukrytą chorobę, po obudzeniu Kundalini możesz 
na krótki czas zachorować. To nie znaczy, że stało się coś niedobrego. 
Kundalini jest wszechwiedzącą inteligentną siłą i wie dokładnie, jak 
działać w twoim organizmie. 
Ważne jest wszakże, aby dbać o wewnętrzną Siakti. Kiedy już 
zostanie obudzona przez Guru, powinieneś regularnie praktykować 
medytację, powtarzać mantrę daną ci przez Guru, prowadzić 
zdyscyplinowane życie i w ten sposób wzmacniać swoją siłę 
wewnętrzną. To nie powinno być trudne, bo kiedy już Kundalini 
zacznie działać, okaże się, że praktyka duchowa przychodzi ci w 
sposób naturalny. Obudzi się w tobie zainteresowanie powtarzaniem 
mantry i medytacją, a w miarę uprawiania tych praktyk Siakti 
pochodząca z łaski Guru bardzo szybko przyniesie ci ich owoce. 
Mówi się, że działanie wewnętrznej Siakti i siła twoich własnych 
starań to dwa skrzydła ptaka, które niosą cię do celu. W miarę 
postępu twojej sadhany sama Kundalini wskaże ci, jakie praktyki są 
ci potrzebne. Sama Siakti poprowadzi cię właściwą ścieżką. 
Taka jest wielkość jogi powstałej poprzez Siaktipat. Joga łaski Guru 
nigdy nie jest sztuczna ani wymuszona. Nic nie jest ci narzucane z 
zewnątrz. Cokolwiek zdarza się podczas sadhany Siddhajogi, jest 
twoje własne i właściwe dla ciebie. 

Ośrodek serca 
W miarę jak Kundalini wznosi się wzwyż susziumny, będziesz miał w 
czasie medytacji niezliczone doświadczenia. W sercu znajduje się 
najwspanialszy ośrodek duchowy, a kiedy Kundalini zaczyna w nim 
działać, przepływają przez nas kolejne fale błogości. Zaczniesz 
doświadczać wewnętrznych płaszczyzn istnienia i zrozumiesz, 
dlaczego mędrcy twierdzą, że świat wewnętrzny jest znacznie 
wspanialszy od świata zewnętrznego. 
W czasie mojej sadhany medytacyjnej odwiedziłem wiele różnych 
światów, takich jak niebo, piekło, świat księżyca i świat przodków. 
Jeżeli nie wierzysz, że istnieje niebo i piekło, spraw, aby twoja 
wewnętrzna Siakti została obudzona i bardzo pilnie medytuj, a wtedy 
ujrzysz oba te światy. 
Kiedy otwiera się ośrodek serca, zaczynasz dostrzegać rzeczy, które 
zdarzą się w przyszłości i słyszeć to, co dzieje się bardzo daleko. 
Możesz w całkiem naturalny sposób zdobyć inne zdolności 
nadprzyrodzone. Ale nie są one ważne i nie wolno ci wpaść w ich 
pułapkę. Takie doświadczenia nie są celem podróży wewnętrznej, są 
jedynie drogowskazami, rozstawionymi wzdłuż drogi. Ponadto nie 
każdy mieć będzie wszystkie te doświadczenia. Ale każdy, kto 
systematycznie medytuje, z pewnością przeżyje niektóre z nich. 

Oczyszczenie zmysłów 
Podczas swojej podróży wzdłuż susziumny Kundalini przebija i 
oczyszcza wszystkie organy zmysłów, a te zaczynają nabierać boskich 
mocy. Kiedy oczyszczony zostanie zmysł wzroku, zaczniesz widzieć 
oddalone przedmioty, a z czasem osiągniesz możliwość oglądania 
wszechświata takim, jaki jest naprawdę: jako migocącą masę 
błękitnego światła. W miarę jak Kundalini wpływać będzie na inne 
organy zmysłów, zaczniesz słyszeć wewnętrzne harmonie niebiańskie, 
poczujesz w ciele dreszcze miłości, poczujesz boskie wonie i 
kosztować będziesz wspaniałe nektary wewnętrzne. 

Sahasrara 
Wreszcie, po oczyszczeniu wszystkich ośrodków, Kundalini dosięgnie 
sahasrary u szczytu głowy i tam rozpocznie swoją grę. Wtedy błogość 
pulsować będzie w każdej komórce twojego ciała i doświadczysz 
zjednoczenia z Bogiem. 
Sahasrara jest niezwykłym ośrodkiem, a w jej przepastnych 
przestrzeniach spoczywa maleńkie błyszczące błękitne światło, znane 
jako Błękitna Perła. To piękne, fascynujące błękitne światełko jest 
nieskończenie cenne, stanowi bowiem postać Jaźni wewnętrznej. 
Wielki święty Tukaram Maharadż opisał je w jednym ze swoich 
poematów: "Pan wszechświata wznosi dom wielkości ziarna 
sezamowego i zamieszkuje w nim". Chociaż Błękitna Perła wydaje się 
mała, to jest to nasienie zawierające w sobie cały wszechświat. Jest 
niezwykle subtelna i porusza się jak błyskawica; czasami podczas 
medytacji pojawia się i znika przed oczami. Błękitna Perła jest 
samym życiem każdego człowieka, jest pojazdem, w którym dusza po 
śmierci opuszcza ciało i udaje się do różnych przestrzeni. 
Żeby zobaczyć to światło, utrzymać je i wejść w nie, będziesz musiał 
medytować przez dłuższy czas. Ale możesz być pewny, że jeżeli nie 
ustaniesz w medytacji, to dzięki łasce Kundalini w końcu tego 
doświadczysz. Kiedy już twoja Siakti wewnętrzna została obudzona 
przez Siddha Guru i kiedy rozpocząłeś wędrówkę ścieżką Kundalini, z 
pewnością dotrzesz do celu. Pewnego dnia, kiedy medytować 
będziesz nad Błękitną Perłą, jej jasność rozszerzy się w 
nieskończoność i zrozumiesz, że przenikasz cały wszechświat. 
Poznasz swoją własną boską rzeczywistość, a wtedy radość nigdy cię 
już nie opuści. 

WEWNĘTRZNE PIĘKNO 
Pewnego dnia wielki święty Ramanudża udał się na jarmark i tam 
zobaczył coś zadziwiającego. Jeden z najlepszych zapaśników w 
mieście szedł za młodą prostytutką, trzymał nad nią parasolkę, 
wachlował ją i troskliwie się nią opiekował. Ramanudża obserwował 
to przez pewien czas, a potem zawołał do siebie zapaśnika. 
* Jesteś takim wybitnym zapaśnikiem - powiedział - a tu tymczasem 
trzymasz parasolkę nad prostytutką i wachlujesz ją. Masz taką obsesję 
na jej punkcie, że chociaż słońce piecze żywym ogniem, nie ma to na 
ciebie wpływu. W czym leży tajemnica tego zaślepienia? 
* Panie - odparł zapaśnik - pociąga mnie piękno postaci tej kobiety. 
Fascynuje mnie tak bardzo, że bez jej widoku nie czuję zadowolenia. 
Dlatego chodzę jej śladem. 
* A gdybym ukazał ci większe piękno? - zapytał Ramanudża. - Co 
byś wtedy zrobił? 
* Zostawiłbym ją - odparł zapaśnik. 
* Siadaj wobec tego - rzekł Ramanudża. 
Dotknął głowy zapaśnika i kazał mu usiąść do medytacji. Po 
dotknięciu przez świętego zapaśnik zatopił się w medytacji i miał 
wizję wspaniałej promieniejącej piękności, która się w nim 
znajdowała. Kiedy wstał po medytacji, kazał kobiecie wrócić do jej 
rodziców i wkrótce został jednym z uczniów Ramanudży. Zrozumiał, 
że piękno w nim samym było większe od piękna zewnętrznego. 
Taki jest skutek Siaktipatu. Może dać nam tak głębokie, 
natychmiastowe przeżycie, że nasze pojmowanie całkowicie się 
zmienia i budzi się w nas ogromne zainteresowanie Jaźnią. 

W KATEGORIACH NAUKOWYCH 
Czy proces obudzenia Kundalini może być zrozumiany w kategoriach 
naukowych i czy warto próbować zrozumieć ten proces, nie jako 
namiastkę samego doświadczenia, a1e jako sposób pogłębienia tego 
doświadczenia? 
Bardzo trudno jest wyjaśnić to w kategoriach tak zwanych 
"naukowych". Tylko zewnętrzne, fizyczne aspekty obudzenia 
Kundalini można opisać w ten sposób. Wpływ obudzonej Kundalini 
na organy ciała, system nerwowy, bicie serca i metabolizm można 
badać przy pomocy aparatury naukowej. Ale wewnętrznych, 
subtelnych aspektów nie wykryją żadne przyrządy, ponieważ 
Kundalini jest niesłychanie subtelną siłą - jest czystym światłem. 
Żeby to rzeczywiście zrozumieć, naukowiec powinien sam doznać 
obudzenia Kundalini, a wtedy być może potrafi opisać to w 
kategoriach, do jakich jest przyzwyczajony. 
Wielu psychologów i nie tylko psychologów, którzy prowadzą 
badania nad Kundalini, pyta mnie: "W jaki sposób możemy wciągnąć 
w to innych ludzi?" 
Każdy chce na swój własny sposób zainteresować innych obudzeniem 
Kundalini. Naukowiec chce zainteresować ludzi poprzez dyskusje 
naukowe lub badania, podczas gdy jogin chce zainteresować ich 
poprzez jogę. Odkąd przebywam w Ameryce, tysiące ludzi 
doświadczyło obudzenia Kundalini. Mogę to opisać jedynie w 
kategoriach, jakie znam. Wy naukowcy powinniście mieć 
bezpośrednie doświadczenie, a potem opisać je na swój sposób. 
Tam gdzie kończy się nauka, zaczyna się Siaktipat. Ale pewnego dnia 
nawet badacze naukowi będą zalecać Siaktipat. 

JAK OTRZYMAĆ SIAKTI 
Komu Guru udziela Siaktipatu? 
Guru udziela Siaktipatu uczniowi, który jest gotów go przyjąć. Guru 
nie decyduje, że da go jednemu, a innemu nie. To tak, jakby zapytać, 
komu słońce udziela swego ciepła. Każdy powie, że człowiek, który 
podejmie trud wyjścia z domu i stanie w słońcu, otrzyma jego ciepło, 
natomiast jeżeli pozostanie w domu, ciepła nie otrzyma. Słońce nie 
wybiera. Taki pomysł jest dla słońca bez sensu. Każdy, kto ma w 
sobie Jaźń - a któż jej nie ma? - może otrzymać Siaktipat. 
Jeżeli otworzysz się na Guru, jego Siakti wpłynie w ciebie. Jeżeli 
nawet nie da ci jej, możesz ją uzyskać od niego siłą. W Mahabharacie 
jest opowieść o Guru imieniem Dronaczarja, który był największym 
mistrzem łucznictwa w dziejach świata. Dawał lekcje tylko 
książętom. Pewnego dnia chłopiec z miejscowego plemienia 
imieniem Eklawja podszedł do niego i poprosił o lekcję strzelania z 
łuku. Guru rzekł: 
* Jak śmiesz przychodzić do mnie? Uczę tylko książąt, a ty jesteś 
prymitywnym chłopcem. Nie chcę mieć z tobą nic do czynienia. 
Eklawja nie zniechęcił się. Obejrzał nauczyciela od stóp do głów, 
wywołał jego obraz w swoim sercu i ofiarował mu swoją miłość. 
Potem wrócił do swojej chaty, ulepił posążek Dronaczarji i zaczął 
oddawać mu cześć. Każdego dnia robił to samo. Medytował nad 
podobizną swego Guru, a potem ćwiczył z łukiem i strzałą. Po 
pewnym czasie cała wiedza jego Guru o łucznictwie przeszła na niego 
poprzez gliniany posążek. 
Pewnego dnia, kiedy Eklawja ćwiczył strzelanie z łuku, zobaczył psa i 
wpakował mu strzałę między zęby. Strzała nie zraniła psa, wisiała 
tylko między jego zębami. Pies pochodził z aśramu, gdzie książęta 
pobierali lekcje łucznictwa od Dronaczarji i wyjąc pobiegł do domu. 
Kiedy Guru zobaczył strzałę w zębach psa, był zdumiony.  
* Nigdy nie zdradziłem nikomu tej tajemnicy - powiedział. - Któż 
mógł się tego nauczyć? 
Wielcy nauczyciele zachowują czasem swoje umiejętności w 
najgłębszej tajemnicy. Dronaczarja przekazał swoim uczniom 
wszystkie sekrety swojej sztuki łucznictwa, z wyjątkiem tej jednej 
sztuki. Wezwał swoich królewskich uczniów i rozkazał im, aby udali 
się do lasu i poszukali łucznika. Uczniowie posłuchali rozkazu 
Mistrza i wreszcie znaleźli Eklawję, który medytował przed 
posążkiem swego Guru. Wyrwali go z medytacji i zapytali: 
* Kto wystrzelił strzałę, która wisi między zębami naszego psa? 
* Ja to zrobiłem. 
* Kto cię tego nauczył? 
* Nauczyłem się tego od mojego Guru. 
* Kto jest twoim Guru? 
* Dronaczarja. 
Królewscy książęta pozielenieli z zazdrości. Pomyśleli: Nasz 
nauczyciel twierdzi, że nauczył nas wszystkiego, ale jest jedna 
sztuczka, której w tajemnicy nauczył tego ucznia. Zabrali Eklawję do 
Dronaczarji i powiedzieli: 
* Oto ten, który wystrzelił strzałę. Mówi, że to ty wyjawiłeś mu ten 
sekret. Jest całkiem oczywiste, że przed nami go zataiłeś. 
Dronaczarja zapytał Eklawję: 
* Od kogo nauczyłeś się tego sekretu? 
* Odmówiłeś udzielenia mi nauk, udałem się więc do domu i 
ulepiłem z gliny twój posążek - odparł Eklawja. - Medytowałem przed 
nim regularnie i uświadomiłem sobie moją jedność z tobą. A wtedy 
spontanicznie odsłoniła mi się ta tajemnica. 
Tak więc Guru nie musi decydować, czy dać komuś Siaktipat. 
Możesz go zmusić do tego, żeby ci go udzielił, tak, jak zrobił to 
Eklawja. Miłość i oddanie posiadają ogromną moc. Dzięki nim 
możesz uzyskać od Guru wszystko, czego zechcesz. 
Człowiek otrzymuje Siaktipat od Guru w zależności od swojego 
nastawienia. Jeżeli jest bardzo dobrze nastawiony, nie muszę mu 
udzielać Siaktipatu - sam go przyciąga. Niektórzy ludzie otrzymują 
Siakti po prostu czytając jedną z moich książek i dopiero później 
dowiadują się, kim jestem. Im subtelniejsze jest nastawienie danego 
człowieka, tym szybciej otrzymuje on Siakti. 

PO PRZEBUDZENIU 
Czy doświadczenie Siaktipatu bywa czasem zbyt silne, aby ktoś mógł 
sobie z nim poradzić? 
Nie. Chociaż to prawda, że doświadczenia bywają silne, ale Siakti nie 
jest niekontrolowaną siłą. Kiedy Siakti zostaje obudzona dzięki łasce 
Guru, łaska ta daje gwarancję, iż Siakti działa w najbardziej 
odpowiedni sposób. Jeżeli jednak ktoś próbuje obudzić Siakti 
wyłącznie poprzez własne wysiłki, może mieć pewne trudności. 
Po rozbudzeniu Kundalini pojawiają się różne rodzaje doświadczeń. 
Czasami, jeżeli to obudzenie następuje bez pomocy Guru, 
spontanicznie bądź jako wynik praktyk jogicznych, ktoś może nie 
wiedzieć, co się z nim dzieje i może się przestraszyć. Może uważać, 
że jego doświadczenia są symptomem choroby fizycznej bądź 
umysłowej - na przykład może wziąć światła i dźwięki wewnętrzne za 
halucynacje. 
Czasami, po obudzeniu Kundalini, ktoś może czuć się zmęczony, 
otępiały, podniecony, zły, lub zachwiany emocjonalnie. Może też 
cierpieć na bezsenność, mieć obojętne lub negatywne nastawienie do 
siebie samego i innych, albo nawet czuć, że wariuje. Nie zdając sobie 
sprawy z tego, że takie uczucia są chwilowe i stanowią część procesu 
oczyszczania, który z czasem usunie wszystkie negatywne tendencje, 
niektórzy ludzie szukają metod "wyleczenia się" i często w rezultacie 
cierpią. Czasami biorą środki farmaceutyczne lub przechodzą kuracje, 
które są szkodliwe zarówno pod względem fizycznym jak i 
duchowym. Dlatego lepiej jest, aby Kundalini obudzona została przez 
Mistrza, który ma w pełni rozwiniętą własną Kundalini. Dzięki łasce 
taki człowiek wie, jak skierować i prowadzić obudzoną siłę, oraz 
zapewnić, aby nie stało się nic złego. Czy kiedy już otrzymamy 
Siaktipat, musimy troszczyć się o zachowanie go? 
Żeby utrzymać w sobie Siakti, żeby podtrzymać łaskę, musisz 
zachować oddanie dla Guru i prowadzić czyste życie. Powiedzmy, że 
jesteś bez grosza, przymierasz głodem i, dzięki czyjejś łasce, dostajesz 
trzy dolary. Bierzesz trzy dolary i idziesz na zakupy. Pierwszą rzeczą, 
jaką widzisz, są organki. Nie potrzebujesz ich, ale pod wpływem 
kaprysu wydajesz na nie jednego dolara. Potem widzisz balonik. 
Podoba ci się, więc również go kupujesz. Widzisz inne rzeczy i 
kupujesz je. W ten sposób wydałeś trzy dolary i została ci pusta 
kieszeń. Naprawdę potrzebujesz jedzenia, ale nie masz już pieniędzy. 
Podobnie nie powinieneś roztrwonić łaski Guru. Jeżeli chcesz ją 
zachować, powinieneś być bardzo czujny i ostrożny. Codziennie 
powinieneś myśleć, jak ją pomnożyć. Mniej rozmawiaj, mów prawdę 
i pracuj, żeby zarobić na chleb, który spożywasz. Wszystko to pomoże 
ci w podtrzymaniu łaski. Mówisz często o mocy Siakti. Co 
powstrzymuje samolubny charakter od nadużywania tej mocy? 
Czy ego może kontrolować Siakti? Ego nigdy nie utrzyma Siakti w 
swoich rękach. Natomiast Siakti pochłonie ego. Siakti niszczy głupotę 
głupców. Zaostrza umysł ludzi tępych. Celem Siakti jest rozwój 
zrozumienia i kontemplacji wewnętrznej danej osoby, udoskonalenie 
jej inteligencji i pomoc w zatopieniu się w Prawdzie najwyższej. W 
miarę jak rozwija się Siakti, ubywa coraz więcej ego. 

WŁAŚCIWA MOTYWACJA 
Jaka jest właściwa motywacja kogoś, kto pragnie otrzymać Siaktipat? 
Czy chodzi o wyzwolenie własne, czy o pomaganie w wyzwoleniu 
innych? 
Na początek człowiek powinien pragnąć, aby otrzymać Siaktipat dla 
siebie i aby spowodować przyrost Siakti. Dopiero kiedy będzie już w 
pełni wyposażony w tę boską energię, może myśleć o dawaniu jej 
innym. Tylko jeżeli sam coś posiadasz, możesz dać to komuś innemu. 
Tylko jeżeli stałeś się doskonały, możesz udzielać Siakti innym. 
Najpierw więc pomnóż swoją własną siłę. 


MANTRA 

Przez samo powtarzanie Imienia 
to, czego nie można zrozumieć 
będzie zrozumiane. 
Przez samo powtarzanie Imienia 
to, czego nie można ujrzeć, 
będzie ujrzane. 

Dżnaneśwar Maharadż 

TAJEMNICA MANTRY 
Mantra jest źródłem wszystkiego, co robimy na tym świecie. Jest 
podstawą wszystkich naszych działań praktycznych, jak również jogi, 
medytacji i wiedzy. Mantra jest jednym z najważniejszych czynników 
w Siddhajodze. Poprzez mantrę Siakti Guru przenika w ucznia, a 
powtarzając mantrę sprawiamy, że Siakti działa z wielką siłą. 
Mantra jest dźwiękiem, a dźwięk rozbrzmiewa we wszystkim, co 
istnieje we wszechświecie. Kiedy woda płynie, wydaje bulgoczący 
dźwięk. To jest mantra. Kiedy wiatr wieje wśród drzew, wydaje 
szemrzący dźwięk. To jest mantra. Kiedy chodzimy, nasze kroki 
wydają dźwięk i to również jest mantrą. Także w istotach ludzkich 
istnieje wrodzony, niezniszczalny dźwięk, który się nieustannie 
powtarza wraz z oddechem. 
Dźwięk ma ogromną moc. W istocie ma on moc stworzenia całego 
wszechświata. Napisane jest, że Bóg najpierw zamanifestował się 
jako dźwięk. Upaniszady powiadają, że na początku był dźwięk, który 
rozbrzmiewał jako Om i że wszystko powstało z tego dźwięku. Nawet 
współcześni uczeni, podobnie jak nasi starożytni mędrcy, zaczynają 
uznawać istnienie wibracji, która rozbrzmiewa nieustannie w 
kosmosie. Ta wibracja leży u podłoża całej materii i stanowi 
podstawę wszystkiego, co istnieje. Tak, jak pulsuje ona we wszystkim 
we wszechświecie, pulsuje również w nas. Ta wewnętrzna pulsacja, 
którą możemy odkryć tętniącą u podłoża naszego umysłu, jest 
prawdziwą mantrą i jest to w istocie rzeczy Kundalini, boska energia. 
Poprzez Matrikę Siakti z tej wewnętrznej pulsacji powstają 
niezliczone litery i sylaby, które dają początek wszystkim 
wewnętrznym i zewnętrznym światom. 

Nazwa i jej przedmiot 
Złożone razem litery i sylaby tworzą słowa. Zarówno nasze duchowe 
jak i powszednie życie możliwe jest jedynie dzięki słowom. Bez 
mowy nie moglibyśmy wykonywać naszych czynności. Każde słowo, 
jakie używamy, ma swoją moc i wywołuje określoną reakcję. Na 
przykład kiedy wchodzimy do sklepu spożywczego i prosimy o 
jabłko, dostajemy jabłko, a nie coś innego. Taka jest moc zwykłego 
słowa, które możemy nazwać mantrą powszednią. Tak, jak 
powszednie słowo daje nam kontakt z przedmiotem, który oznacza, 
tak mantra duchowa przynosi nam kontakt z najwyższym celem życia 
ludzkiego - z Jaźnią. 
Taka mantra nie jest zwykłą kombinacją liter i sylab, ale żywą siłą. 
Imię Boga nie jest czymś różnym od Boga. Aforyzm Siwaizmu 
Kaszmirskiego głosi: [mancra maheshwaraha], "Mantra jest 
Najwyższym Panem". Mantra zwana jest dźwiękowym ciałem Boga: 
jest Bogiem w formie dźwięku. W Bhagawad Gicie Pan Kriszna 
powiada: [yajnanam japayajno`smi], "Pośród obrządków Ja jestem 
obrządkiem powtarzania mantry". Chce On przez to powiedzieć, że 
podczas gdy inne techniki bywają środkiem do osiągnięcia Go, 
mantra jest Nim samym. Dlatego właśnie tak łatwo jest doświadczyć 
Boga powtarzając mantrę. Powtarzanie mantry bardzo szybko 
przynosi owoce. Wielki święty Tukaram powiedział: "Z imieniem 
Boga na ustach, szczęście wyzwolenia jest w twoim ręku". 
Nic w tym dziwnego, jeżeli zważymy, jak szybko działają na nas 
nawet zwykłe słowa. Kiedyś pewien święty wygłaszał wykład na 
temat potęgi mantry. Powiedział: 
* Mantra posiada moc prowadzenia nas do Boga. 
Słysząc to, pewien sceptyk z grona słuchaczy wstał i krzyknął: 
* To nonsens! Jak powtarzanie jakiegoś słowa może zaprowadzić nas 
do Boga? Jeżeli będziemy powtarzać "chleb, chleb, chleb, czy ukaże 
się nam bochenek chleba. 
Święty warknął: 
* Siadaj, ty cymbale! 
Mężczyzna zaczął się trząść i poczerwieniał. 
* Jak śmiesz tak do mnie mówić - krzyknął. - Nazywasz siebie 
świętym, a obrażasz innych! Co z ciebie za człowiek? 
* Bardzo przepraszam, jeśli pana obraziłem - powiedział święty. - 
Proszę mi jednak powiedzieć, co pan teraz czuje? 
* Nie widzisz, co czuję? - krzyknął mężczyzna. - Jestem oburzony! 
Na to święty: 
* Użyłem tylko jednego obraźliwego słowa, a wywarło ono na ciebie 
tak silny wpływ! Skoro tak się dzieje, to dlaczegóż imię Boga nie 
mogłoby mieć mocy przeobrażenia cię? 
Podobnie jak obraźliwe słowo, mantra ma swoją moc. Jeżeli jednak 
chcemy uzyskać pełny owoc mantry, musimy powtarzać ją z pełną 
świadomością jej znaczenia. Święty poeta Tulsidas powiedział: 
"Wszyscy powtarzają imię Ramy, nie wyłączając oszustów, złodziei i 
kapłanów. Ale sposób, w jaki prawdziwi wierni powtarzali Imię, był 
zupełnie inny, ponieważ Imię zbawiło ich". W jaki sposób ci wielcy 
święci zrealizowali potęgę Imienia? Odpowiedź znajdujemy w 
aforyzmie Siwaizmu Kaszmirskiego, który wyjaśnia, że tylko kiedy 
rozumiemy iż osoba powtarzająca mantrę, a także sylaby mantry i 
przedmiot mantry stanowią jedność, mantra daje szybkie rezultaty. 
Przeważnie powtarzamy mantrę nie rozumiejąc tego procesu, sądząc, 
że sylaby mantry i przedmiot mantry są różne od siebie nawzajem i od 
nas. Dlatego mantra nie przynosi nam natychmiastowych owoców. 
Kiedy o tym pomyślisz, zrozumiesz, że to samo jest prawdą na 
poziomie powszedniego życia. Powiedzmy, że ktoś nazwie cię idiotą. 
Jeżeli nie przyjmiesz słowa "idiota" do siebie, nie zareagujesz na nie. 
Ale jeżeli utożsamisz się z tym słowem, możesz poczuć taki gniew, że 
zagotuje się w tobie krew. Gdybyś utożsamił się z imieniem Boga z tą 
samą łatwością, z jaką identyfikujesz się z obraźliwym określeniem, 
doświadczyłbyś jego działania od razu. 

Wpływ mantry 
Mantra może przekształcić całkowicie naszą istotę wewnętrzną. Myśli 
i uczucia, które w nas nieustannie powstają, tworzą nasz stan 
wewnętrzny. Na zewnątrz może się wydawać, że mamy ustaloną 
tożsamość - jeden jest prawnikiem, inny inżynierem, jeszcze inny 
lekarzem albo profesorem - ale od wewnątrz jesteśmy nieustannie 
zmieniającą się masą Świadomości. Kiedy kierujemy promień mantry 
na tę zmienną masę, stabilizuje on i nastawia ją w jednym kierunku - 
w kierunku Jaźni. Mędrcy powiadają, że tylko mantra może nam 
dopomóc w przezwyciężeniu naszej dezorientacji, naszych wyobrażeń 
i ciągłych zmian zachodzących w naszym umyśle. 
Co więcej, kiedy powtarzamy mantrę, zaczyna ona przenikać 
wszystkie składniki ciała. Każda myśl czy uczucie powstające w 
umyśle wywiera bezpośredni skutek na ciało. Nawet lekarze uznają 
obecnie, że nasze myśli mogą wywołać chorobę, albo pomóc nam w 
wyleczeniu się. Nasze myśli przenikają z umysłu do prany, z prany do 
obiegu krwi, a poprzez krew do całego ciała. Imię Boga przepływa 
przez nasz organizm w ten sam sposób, usuwając z krwi toksyny, 
oczyszczając pranę, uwalniając umysł od negatywnych uczuć i 
wywołując radość w sercu.  
W miarę, jak wpływ imienia Boga przenika umysł, umysł sam staje 
się Imieniem. Innymi słowy umysł staje się boski. Powtarzanie 
imienia Boga powoduje w naszej Świadomości wewnętrznej rodzaj 
trzęsienia ziemi. Wszelkie myśli powstające w nas w życiu 
codziennym zostają zakodowane i tworzą wzorce trudne do usunięcia. 
Ale kiedy powtarzamy Imię, wszystkie te myśli i wrażenia zostają 
wymazane, a zakodowane zostaje imię Boga. W każdym momencie 
stajemy się tym, o czym myślimy. Jeżeli w umyśle powstaje obraz 
gniewu, a my się z nim utożsamiamy, wtedy przepełnia nas gniew. W 
ten sam sposób, jeżeli przez cały czas powtarzać będziemy mantrę z 
wielką miłością i zainteresowaniem, wtedy całkowicie pochłonie nas 
Bóg. Z samej swojej istoty mantra potrafi przekształcić poczucie, że 
jesteśmy indywidualną jednostką, w poczucie, że jesteśmy Bogiem. 
Nie powinniśmy uważać powtarzania mantry za zwykłą technikę. 
Pewien wielki święty powiedział, że przed samourzeczywistnieniem 
powtarzanie mantry jest praktyką duchową, ale po 
samourzeczywistnieniu staje się najczystszym nektarem. Dlatego to 
najwięksi święci nawet po osiągnięciu wyzwolenia powtarzali imię 
Boga. Dla nich powtarzanie mantry nie było zwykłą praktyką - było 
osiągnięciem wyzwolenia samym w sobie. 

Świadoma mantra 
Istnieje siedemdziesiąt milionów mantr, które można znaleźć w 
książkach bądź uzyskać od różnych nauczycieli. Jeżeli jednak uczeń 
pragnie mantry, która go przeobrazi, musi uzyskać żywą mantrę, taką, 
która jest nasycona mocą Świadomości. Są dwa rodzaje mantry: 
czeitanja, czyli świadoma mantra i dżada, czyli mantra bezwładna. 
Bezwładną mantrę można znaleźć w książce, lub otrzymać od 
nauczyciela, który nie zrealizował jej mocy. Taka mantra nie ma siły, 
jest po prostu suchym i nieskutecznym zbiorem liter. Natomiast 
mantrę czeitanja otrzymuje się od Guru, który dostał ją od swego 
własnego Guru i który, w pełni rozwinąwszy jej moc, osiągnął 
samorealizację. Za taką mantrą stoi pełna moc realizacji Guru i 
natychmiast zaczyna ona działać w uczniu. Kiedy uczeń powtarza 
mantrę, budzi się jego uśpiona Siakti i rodzi się w nim nowe życie. 
Mówi się, że człowiek ma dwóch ojców: ojca cielesnego, który daje 
mu życie poprzez swoje nasienie i ojca duchowego, Guru, który daje 
mu życie poprzez mantrę. Tak jak ciało zrodzone z nasienia 
odżywiane jest pożywieniem, tak ciało zrodzone z mantry odżywiane 
jest powtarzaniem mantry. Spraw więc, aby twoje życie wypełniło się 
mantrą. Powtarzaj ją nieustannie, niezależnie od tego, co robisz. Jeżeli 
powtarzasz ją przed pójściem spać, będziesz miał bardzo głęboki sen. 
Jeżeli powtarzasz ją, kiedy się budzisz, spędzisz szczęśliwie dzień. 
Włączaj mantrę do wszystkich swoich czynności. Powtarzaj mantrę, 
kiedy myjesz twarz. Powtarzaj mantrę, kiedy jesz śniadanie. 
Powtarzaj mantrę w drodze do biura i w drodze do domu. Powtarzaj 
mantrę w czasie kąpieli i kiedy pijesz herbatę. Każdy nałogowy 
palacz sprawdza kieszenie przed wyjściem z domu, żeby upewnić się, 
czy ma papierosy. Tak samo ty powinieneś popaść w beznadziejny 
nałóg powtarzania mantry i mieć zawsze pewność, że nosisz ją w 
swoim sercu. 
Powiedziane jest: [mananat crayate iti mantraha], "Mantra to jest to, 
co chroni tego, kto ją powtarza". Potęga mantry przerasta twoje 
wyobrażenie. Możesz rozumieć znaczenie mantry, ale nie możesz 
znać jej mocy. Możesz kontemplować mantrę, ale nie możesz 
zmierzyć jej siły. Mantra jest żywą mocą Boga. Powtarzaj więc ją z 
szacunkiem. Jeżeli poświęcisz chociażby pół godziny lub godzinę 
dziennie na powtarzanie mantry, będziesz znacznie sprawniej 
funkcjonować w życiu codziennym, a twoje serce wypełni się 
radością. Twoja Siakti bardzo szybko się rozwinie i wkrótce zaczniesz 
doświadczać Jaźni. 
NAUKA O DZWIĘKU 
Wiedza o mantrze jest wspaniałą rzeczą, ponieważ mantra stanowi 
drabinę, dzięki której dosięgamy bezpostaciowej Świadomości. 
Zgodnie z pismami świętymi poświęconymi mantrze, mowa 
manifestuje się u człowieka na czterech poziomach. Większość ludzi 
wiąże mowę tylko z poziomem zewnętrznym, poziomem mowy 
artykułowanej, zwanym waikhari. W rzeczywistości jednak język nie 
mówi sam przez się. Zewnętrzny dźwięk powstaje z poziomu 
subtelniejszego, madhjama, którego doświadcza się w gardle. Poniżej 
tego subtelnego poziomu znajduje się poziom jeszcze głębszy, zwany 
paszjanti. Jest to przyczynowy poziom mowy, doświadczany w sercu. 
Ale źródło dźwięku leży jeszcze głębiej, w transcedentalnym 
poziomie mowy zwanym parawani, którego doświadcza się w okolicy 
pępka. 
Przyjrzyjmy się, jak powstają słowa. Kiedy słowa dosięgną czubka 
języka, przybierają formę zewnętrzną. Jednakże zanim jeszcze 
dosięgną one języka, przechodzą wszystkie poziomy mowy. 
Najsubtelniejszym poziomem mowy jest parawani. Jest to obszar 
czystego, niezamanifestowanego dźwięku, gdzie nie ma ani 
dwoistości, ani niedwoistości. W rzeczywistości parawani jest 
wszechprzenikająca. Jest to subtelna wibracja, z której narodził się 
cały wszechświat, ze wszystkimi swoimi formami. Tutaj z czystej 
Świadomości powstają wszystkie dźwięki, wszystkie słowa i 
wszystkie języki. Tak jak jajko pawia zawiera w sobie w potencjalnej 
formie wszystkie kolory pawich piór, w parawani istnieją wszystkie 
sylaby i słowa w niezróżnicowanej zarodkowej formie. Kiedy 
powstaje dźwięk, przechodzi on do trzeciego poziomu mowy, 
paszjanti. Na tym poziomie, poprzez działanie Matrika Siakti, 
zapoczątkowuje proces przybierania formy, chociaż nie jest jeszcze w 
stanie całkowitego zróżnicowania. 
Kiedy dźwięk przechodzi z tego poziomu do poziomu mowy 
madhjama, znajdującego się w gardle, przybiera rozpoznawalną 
postać. To w tym właśnie momencie słowa zaczynają stwarzać w nas 
zróżnicowany świat. Tu słowa są już w pełni uformowane, chociaż nie 
zostały jeszcze wypowiedziane. Na koniec docierają one do języka 
fizycznego, do poziomu mowy waikhari, gdzie są wypowiadane i 
mogą być słyszane. 

Zstąpienie mantry 
Mantra ma moc przenikania przez te fizyczne i subtelne poziomy 
mowy, a wymazując nasze poczucie zróżnicowania, prowadzi nas z 
powrotem do swego źródła. Kiedy ją powtarzamy, przechodzi z 
fizycznego do subtelniejszych poziomów, aż dosięgnie czystej 
Świadomości, z której powstała. 
W początkowym stadium powtarzamy mantrę bezgłośnie na poziomie 
języka, słuchając jej w miarę powtarzania i skupiając umysł na 
koniuszku języka, tam, gdzie mantra drży. Po pewnym czasie 
powtarzania mantry na tym poziomie, schodzi ona niżej, na poziom 
madhjama, znajdujący się w gardle. Jedno powtórzenie na tym 
poziomie równe jest tysiącom powtórzeń językiem. 
Z ośrodka w gardle mantra schodzi do poziomu paszjanti w sercu, 
gdzie wibracje stają się jeszcze silniejsze. Jedno powtórzenie w 
ośrodku serca równa się tysiącom powtórzeń w ośrodku gardła. Kiedy 
powtarzanie mantry odbywa się na poziomie paszjanti, czujemy 
nawracające fale błogości i nabywamy niezwykłych mocy: możemy 
widzieć i słyszeć na odległość, poznawać przeszłość i przyszłość. 
Teraz powtarzanie mantry odbywa się nieustannie, a my pozostajemy 
w stanie upojenia. W końcu mantra przechodzi z ośrodka serca do 
ośrodka w okolicy pępka, do poziomu mowy parawani, gdzie dotyka 
Jaźni. Wtedy mantra przenika całe nasze ciało i doświadczamy 
Prawdy najwyższej. Oto jak zrealizowana zostaje moc mantry. 
Kiedy już człowiek zrealizuje moc mantry, kiedy spowoduje, że 
dotknie ona Jaźni, potęga Jaźni przeniknie jego słowa i uczyni je 
niezawodnymi w skutkach. Dlatego właśnie mantry Siddhajoginów 
zawsze przynoszą owoce. Ktoś, kto w pełni zrealizował mantrę, 
uzyskuje wszystkie moce Jaźni. Każde słowo wychodzące z jego ust 
pochodzi z parawani, obszaru Świadomości. Dlatego każde słowo, 
które wypowiada, jest mantrą i zawsze dokona swego dzieła. 

WIELKA MANTRA ZBAWIENIA 
W Siddhajodze dajemy dwie mantry: jedna jest mantrą inicjacyjną 
Om Namah Siwaja, druga to So'ham. Cel obu mantr jest ten sam, 
tylko metody powtarzania ich różnią się między sobą. 
Om Namah Siwaja znana jest jako wielka mantra zbawienia i jako 
panczakszali, mantra o pięciu sylabach. Oznacza: "Składam Pokłon 
Siwie". Siwa jest najwyższą rzeczywistością, wewnętrzną Jaźnią. 
Siwa to Świadomość, która jest obecna we wszystkim. 
Mantra, której Guru udziela uczniowi, jest tą samą mantrą, którą 
otrzymał on od swego Guru. Taka mantra tradycyjnie znana jest jako 
mantra Guru lub mantra inicjacyjna. Om Namah Siwaja jest mantrą 
inicjacyjną Siddhów, linii Mistrzów doskonałych, która pochodzi od 
Siwy, pierwotnego Guru. Mantra ta jest przekazywana przez Guru 
uczniowi od najdawniejszych czasów i wspiera ją cała linia Siddhów, 
od Siwy, po mojego Guru, Nitjanandę. Poprzez tę mantrę Siakti Guru 
wchodzi w ucznia, dlatego nazywa się ją mantrą inicjacyjną. 
W mantrze tej kryje się wielka tajemnica. Kiedy śpiewamy pięć sylab 
Namah Siwaja, oczyszczane jest pięć elementów, z których składa się 
ciało. Każda sylaba odpowiada jednemu z tych elementów: sylaba na 
elementowi ziemi, sylaba ma elementowi wody, sylaba szi 
elementowi ognia, sylaba wa elementowi powietrza, a sylaba ja 
elementowi eteru. Każda sylaba oczyszcza odpowiadający jej element. 
Dopóki ciało i umysł nie są całkowicie czyste, nie możemy odnieść 
pełnej korzyści z praktyki duchowej. Tak więc, aby je oczyścić, 
powtarzamy Om Namah Siwaja. 
Wielu największych mędrców starożytności powtarzało Om Namah 
Siwaja i mówi się, że w jej łonie znajdują się wszystkie inne mantry. 
Mędrzec Upamanju tak tłumaczy jej tajemnicę: "Jeżeli ta mantra 
nieustannie wibruje w twoim sercu, nie musisz już umartwiać się, 
medytować ani uprawiać jogi. Do powtarzania tej mantry nie są 
potrzebne rytuały ani ceremonie, nie musisz też powtarzać jej o 
pomyślnej porze czy w specjalnym miejscu". Ta mantra wolna jest od 
wszelkich ograniczeń. Może być powtarzana przez każdego, młodego 
czy starego, bogatego czy biednego i oczyści go niezależnie od tego, 
w jakim ta osoba znajduje się stanie. Mędrcy powiadają: "Ta mantra 
jest tajemnicza. Powtarzaj ją, powtarzaj, powtarzaj". 
W indyjskich pismach świętych jest opowieść o wielkim mędrcu 
Sanandzie. Sanand był całkowicie pogrążony w Om Namah Siwaja i 
nieustannie powtarzał tę mantrę. Właściwie nigdy nie wypowiadał 
innych słów. Wreszcie nadszedł jego koniec. Kiedy przychodzi na 
człowieka czas, niezależnie od tego, kim jest, posłańcy z tego czy 
innego świata przybywają, aby go zabrać. Po Sananda przybyli 
posłańcy Siwy. Kiedy przenosili go do wyższego świata, Sanand 
zobaczył krainę, z której wydobywał się czarny dym i skąd 
dochodziły okropne krzyki. Zapytał posłańców: 
* Co to za miejsce? 
* To jest piekło - odparli posłańcy. 
* Chcę je zobaczyć - powiedział Sanand. 
Na to posłańcy: 
* Nie możesz. Nie powtarzałeś odpowiednich mantr. 
* Albo mnie tam zaprowadzicie - odparł Sanand - albo nie pójdę z 
wami do wyższego świata. 
Posłańcy nie mieli wyboru, zabrali go więc do piekła. Kiedy Sanarid 
się tam znalazł i zobaczył dusze, płonące w mękach, był przerażony. 
Kiedy ktoś przeżywa szok, ujawnia to, o czym myślał przez całe 
życie. Kiedy Sanand zobaczył, co dzieje się w piekle, krzyknął Om 
Namah Siwaja! Siła powtarzanej przez niego mantry natychmiast 
oczyściła wszystkie dusze w piekle i zabrano je wraz z nim do nieba. 
Taka jest moc Om Namah Siwaja. Jeżeli ją powtarzasz, to niezależnie 
od tego, co zrobiłeś, niezależnie od tego, jakie popełniłeś grzechy, ta 
mantra cię wybawi. 

Jak powtarzać mantrę 
Powinieneś powtarzać mantrę bezgłośnie, w tym samym tempie, w 
jakim mówisz. Możesz ją również skoordynować z oddychaniem, 
powtarzając mantrę raz z wdechem i raz z wydechem. Powtarzaj ją 
bardzo ostrożnie, tak jak skąpiec, pilnujący swego bogactwa. 
Wsłuchuj się w nią, kiedy ją powtarzasz, w ten sposób twój umysł 
wypełni się mantrą. Jeżeli powtarzasz mantrę wraz z wdechem i 
wydechem, krąży ona w całym ciele, przenikając do każdej komórki 
krwi. Wtedy nawet pokój, w którym powtarzasz mantrę, stanie się nią 
nasycony. 
W moim aśramie w Indiach był specjalny pokój, w którym przez 
dłuższy czas mieszkałem i gdzie medytowałem i powtarzałem mantrę. 
Z czasem przeniosłem się do innych pomieszczeń, a pokój znalazł się 
pod kluczem. Kilka lat temu do aśramu przybył wysoki urzędnik 
państwowy. Rzekł do mnie: 
* Słyszałem jak wielu ludzi mówi, że przebywając w twoim aśramie 
bardzo łatwo można wejść w medytację. 
Zabrałem go do wspomnianego pokoju, wprowadziłem do środka i 
kazałem mu usiąść do medytacji. 
* Jaką mantrę mam powtarzać? - zapytał. 
* Jeżeli usłyszysz w tym pokoju jakąś mantrę, powtarzaj ją - 
odpowiedziałem. 
Kiedy wyszedł z pokoju, oznajmił: 
* Słyszałem Om Namah Siwaja wydobywające się ze ścian! Cały 
pokój to powtarzał! 
Mantra jest żywą siłą. Jeżeli będziesz ją powtarzał w skupieniu przez 
dłuższy czas, nasyci ona całe twoje otoczenie. 

NATURALNA MANTRA 
So'ham jest mantrą naturalną, mantrą Jaźni. Nie jest własnością 
Wschodu ani Zachodu, ani też żadnej religii. So'ham jest nam 
wszystkim wrodzona: powtarza się nieustannie wraz z oddechem. 
Dopóki ta mantra jest w nas czynna, ciało pozostaje żywe. Kiedy 
ustaje, koniec z nami. 
W miarę jak oddech wychodzi i wchodzi, wytwarza dwie sylaby. 
Oddech wychodzi wraz z dźwiękiem so, a wchodzi z dźwiękiem ham. 
Za każdym razem, kiedy oddech wychodzi i wchodzi, następuje jedno 
powtórzenie mantry So'ham. Czy ktoś jest z Indii, czy jest 
człowiekiem Zachodu, nieświadomie powtarza tę mantrę wiele tysięcy 
razy dziennie. So'ham znaczy "Jestem Tym". Poprzez te dwie sylaby 
kontemplujemy naszą jedność z najwyższą Zasadą. 
Prana, siła życiowa, nie jest czymś różnym od najwyższej 
Świadomości. Aforyzm Siwaizmu Kaszmirskiego powiada: 
[praksamvit prana parinata], "Świadomość uniwersalna stała się 
praną". Najpierw Świadomość staje się praną, a potem, poprzez 
mantrę, napędza w ciele ludzkim proces oddychania. To najwyższa 
energia, Kundalini, pulsuje w nas w formie wdechu i wydechu, 
nieustannie powtarzając sylaby ham i so. Na tym polega znaczenie 
So'ham: jest to boskie pulsowanie najwyższej energii. Ham, sylaba 
powtarzana wraz z wdechem, jest najwyższą Świadomością "Ja", 
doskonałym "Ja jestem", które jest Bogiem. So, sylaba wychodząca 
wraz z wydechem, jest siłą Boga, Siakti, która przybiera postać 
wszechświata. Kiedy tylko zdamy sobie sprawę, że to Kundalini 
powtarza So'ham, uwalniamy się od wszelkiego cierpienia. 
Przekraczamy naszą indywidualność i powracamy do naszej 
właściwej natury. 
Widźnana Bhajrawa jest jednym z najważniejszych dzieł Siwaizmu 
Kaszmirskiego. Napisane jest ono w formie dialogu między Bhajrawą, 
czyli Siwą, Najwyższym Panem, a Siakti, Jego siłą stwórczą. 
Bhajrawa opisuje tam sto dwanaście sposobów koncentracji (zwanych 
dharana), pozwalających utrzymać Świadomość Boga wewnątrz nas. 
Pierwsza dharana, najprostsza i najpiękniejsza ze wszystkich, 
wyjaśnia sposób praktykowania So'ham. Bhajrawa powiada: "O 
Bogini, prana (wydech) wychodzi, a apana (wdech) wchodzi. W 
miejscu, gdzie się one łączą, doświadcza się stanu, z którego wyłania 
się stworzenie i do którego ono powraca ". 
Źródłem So'ham jest serce. To w sercu powstają sylaby i w sercu się 
rozpływają. Obserwując swój oddech zauważysz, że wznosi się on z 
wnętrza wraz z dźwiękiem so, wychodzi z ciała na odległość około 
dwunastu palców i tam się rozpływa. Ułamek sekundy później, wraz z 
dźwiękiem ham zaczyna się wdech i oddech wraca do ciała. Zanurza 
się na moment w sercu i znów powstaje w formie so. Między 
wdechem i wydechem, jak również między wydechem i wdechem 
istnieje ułamek sekundy absolutnie spokojny i wolny od myśli. Ta 
przestrzeń jest przestrzenią Prawdy. Kiedy oddychasz, wsłuchując się 
w ham i so, powinieneś skupić się na tej przestrzeni, dopóki trwa. W 
miarę praktyki przestrzeń ta będzie się stopniowo powiększać. 
Jest to naturalna sadhana, naturalna joga. Znana jest jako adżapa-
dżapa, powtarzanie mantry bez powtarzania. Ponieważ So'ham 
powtarza się w tobie przez cały czas, nie musisz czynić wysiłku, aby 
ją powtarzać. Musisz tylko zdać sobie z niej sprawę. Nie potrzebna 
jest ci do tego wiara. Musisz tylko obserwować przestrzeń Prawdy. 
Ponieważ jednak technika ta jest bardzo subtelna, trzeba ją 
praktykować przez pewien czas, żeby ją zrozumieć. Siedząc 
spokojnie, obserwuj swój oddech i słuchaj mantry. Jeżeli nie 
uświadomisz sobie od razu, że mantra powtarza się sama, możesz 
powtarzać sylaby wraz z oddechem. Po kilku dniach będziesz potrafił 
zsynchronizować mantrę z oddychaniem. Wkrótce w sposób naturalny 
zaczniesz słyszeć mantrę. Jeżeli będziesz praktykować to przez jakiś 
czas, doświadczysz Jaźni. 
Praktyka So'ham zalecana jest przez Upaniszady i Wedy. Mędrcy 
siwaiccy również twierdzą, że aby osiągnąć Jaźń należy praktykować 
So'ham. Wielki święty Brahmananda śpiewał:  
O sadhu, kontempluj mantrę So'ham. 
Palce nie przebierają paciorków różańca, 
język nie wymawia liter. 
Mantra powtarza się sama wewnątrz. 
Obserwuj ją. 
Ci, którzy nieustannie kontemplują So'ham, 
odrzucając uwikłania tego świata, 
Osiągają najwyższy stan, o Brahmanando. 
Ich więzy ze światem zostają zerwane. 

SPRAWA ZROZUMIENIA 
Powtórzenie mantry So'ham choćby jeden raz wprowadza mnie w stan 
medytacji i połączenia z jaźnią. Wydaje się, że podczas medytacji 
nakładam So'ham na ten już istniejący stan absolutnej ciszy. Czy 
powinienem nadal powtarzać mantrę, nawet jeżeli oddech zatrzymał 
się i osiągnąłem ciszę? Czy cel i praktyka So'ham są jednym i tym 
samym? 
Tak, cel i praktyka So'ham są tym samym. So'ham oznacza "Jestem 
Tym" i jeżeli praktykujesz z całkowitą koncentracją, będąc 
świadomym, jak oddech wchodzi i wychodzi, doświadczysz Tego. W 
rzeczywistości jednak nie musisz nawet praktykować, ponieważ już 
jesteś Tym. 
Król Dżanaka zwykł chodzić do lasu za miastem i tam praktykował 
swoją sadhanę. Siadywał na brzegu rzeki i powtarzał So'ham. 
Pewnego dnia wielki mędrzec Asztawakra szedł przez las i zobaczył, 
że Dżanaka powtarza So'ham, So'ham, "Jestem Tym, Jestem Tym". 
* Mój Boże, co on wyczynia? - pomyślał Asztawakra. 
Nikt nie potrafi przewidzieć, w jaki sposób święty mąż udzieli komuś 
nauk. Jego sposoby nauczania są jedyne w swoim rodzaju. 
Asztawakra usiadł naprzeciwko Dżanaki. W jednej ręce mędrzec 
trzymał kamandalu, miseczkę na wodę, w drugiej kij w kształcie litery 
T, zwany jogadandą, na jakim jogini opierają podbródek w czasie 
medytacji. Następnie zaczął powtarzać: 
* To jest mój kij, to jest moja miseczka. To jest mój kij, to jest moja 
miseczka. 
Kiedy Dżanaka to usłyszał, otworzył oczy, zastanawiając się, kto mu 
tak przeszkadza. Potem zamknął oczy i znów zaczął powtarzać swoją 
mantrę. Mędrzec zaczął powtarzać swoją mantrę jeszcze głośniej. 
* To jest mój kij, to jest moja miseczka. To jest mój kij, to jest moja 
miseczka. 
Dżanaka ponownie otworzył oczy i spojrzał na mędrca, a następnie 
jeszcze raz zamknął je i powrócił do swojej mantry. Wreszcie 
mędrzec zaczął krzyczeć: 
* To jest mój kij, to jest moja miseczka! 
Dżanaka był bardzo zaniepokojony. 
* O synu mędrca - zawołał - co robisz? 
* Wasza Wysokość - odparł Asztawakra - a co ty robisz? 
* Powtarzam swoją mantrę. 
* Ja robię to samo - powiedział Asztawakra. - Powtarzam: "to jest mój 
kij, to jest moja miseczka". 
* Bracie - rzekł Dżanaka - kto ci powiedział, że twój kij i twoja 
miseczka nie należą do ciebie? Dlaczego musisz to wykrzykiwać na 
cały głos? 
* A kto ci powiedział, że nie jesteś Tym? - zapytał Asztawakra. - 
Dlaczego musisz to wykrzykiwać na cały głos? 
Praktyka So'ham jest sprawą zrozumienia. Tak jak kij i miseczka 
należały do Asztawakry i nie musiał o tym mówić, tak samo ty nie 
musisz stale powtarzać "Jestem Tym", ponieważ jesteś Tym. 

KTÓRA MANTRA 
Dajesz ludziom dwie mantry: Om Namah Siwaja i So'ham. Czy 
powinniśmy posługiwać się nimi na zmianę, czy też używać jednej z 
nich przez cały czas? 
Jeżeli chcesz, możesz powtarzać So'ham w czasie medytacji, a Om 
Namah Siwaja przy innych okazjach. So'ham należy koordynować z 
oddechem i jeżeli zależy ci na tym, aby mantra była rzeczywiście 
skuteczna, musisz pozostawać świadomy przestrzeni pomiędzy 
oddechami. To może być trudne w czasie pełnienia codziennych 
czynności. Tak więc dla większości ludzi do dżapy lepsza jest Om 
Namah Siwaja. Om Namah Siwaja i So'ham mają ten sam cel i tę 
samą moc. Obie pochodzą od Om. Obie należą do linii Siddhów. Nie 
ma więc znaczenia, którą mantrę powtarzasz. Ważne jest, aby 
powtarzana przez ciebie mantra pochodziła od Guru i abyś się jej 
trzymał. Nie powinieneś brać w tym tygodniu jednej mantry od 
jednego nauczyciela, w następnym innej mantry od innego 
nauczyciela, a w jeszcze następnym trzeciej mantry od trzeciego 
nauczyciela. Przerzucanie się w ten sposób z jednej mantry na drugą 
przypomina próbę płynięcia jednocześnie dwiema łódkami. Jeżeli 
spróbujesz postawić nogi w dwóch łódkach, wpadniesz do rzeki. Nie 
powinieneś zmieniać mantry tak, jak zmienia się odzienie. Kiedy już 
zdecydujesz się na jakąś ścieżkę, trzymaj się jej. 

WIARA I MIŁOŚĆ 
Jak powinniśmy powtarzać mantrę? 
Kiedy mędrzec Narada zapytał Brahmę, stwórcę: 
* Na czym polega tajemnica powtarzania mantry? 
Brahma odparł: 
* Tajemnica polega na tym, aby powtarzać ją z wielką wiarą i 
miłością. 
Był sobie kiedyś sadhu, który mieszkał na brzegu rzeki. Nieopodal 
mieszkała dojarka, której sadhu dał mantrę. Codziennie, z wielkim 
oddaniem, dojarka przynosiła mu mleko. Pewnego dnia, w czasie 
pory deszczowej, rzeka wylała. Dojarka stała na brzegu rzeki, 
zastanawiając się, jak dostarczyć mleko swemu Guru. Wtedy 
przypomniała sobie: 
* Kiedy mój Gurudżi dał mi mantrę, powiedział: "Powtarzając tę 
mantrę, możesz przebyć ocean istnienia". A to jest przecież tylko 
rzeka. 
Zamknęła więc oczy, zaczęła powtarzać mantrę z wielką wiarą i 
przeszła po wodzie na drugi brzeg. Guru był w swoim pokoju. 
Zapukała do drzwi i zawołała: 
* Babadżi, otwórz! Przyniosłam ci mleko. 
* Jak się tu dostałaś? - zapytał. 
* Nie wiesz? Kiedy dawałeś mi mantrę, powiedziałeś, że jeżeli będę ją 
powtarzać, przebędę ocean. A to był tylko mały strumyk. 
Kiedy sadhu to usłyszał, rozparła go duma. 
* Jaki stan musiałem ja już osiągnąć, skoro nawet moja dojarka może 
chodzić po wodzie, posługując się moją mantrą! - pomyślał. 
Kilka dni później musiał iść do miasta. Wody rzeki znów były 
rozlane. Stał na brzegu, zastanawiając się, co robić. Wtedy 
przypomniał sobie z dumą: 
* Przy pomocy mojej mantry dojarka przeszła po rzece.  
Zaczął powtarzać mantrę, wszedł do rzeki i utonął jak kamień. 
Mantra przynosi nam owoce w zależności od naszego nastawienia. 
Jeżeli powtarzamy ją z wiarą i miłością, szybko doprowadzi nas do 
celu. Jeżeli powtarzamy ją z wyschniętym sercem, będzie znacznie 
mniej skuteczna. 

SIŁA ŚPIEWU 
Śpiew jest ważną i tajemniczą praktyką. Nie jest zwykłą praktyką: 
śpiew jest najwspanialszym nektarem, ożywczym płynem, który w 
pełni karmi naszą wewnętrzną istotę. Jeżeli chcemy doświadczyć 
miłości, najlepszym sposobem jest wyśpiewywanie boskiego imienia. 
Śpiew otwiera serce i sprawia, że zalewa nas miłość. Wyzwala tak 
upajającą błogość wewnętrzną, że dzięki płynącemu z niego 
nektarowi możemy wejść do siedziby Jaźni. Gauranga, Mirabai, 
Namadewa i wielu innych wielkich świętych osiągnęło doskonałość 
dzięki wyśpiewywaniu Imienia. 
"O umyśle mój, śpiewaj imię Boga" - śpiewał wielki Siddha Manpuri. 
"Śpiewaj je we dnie i w nocy - tylko wtedy odnajdziesz prawdziwe 
wytchnienie. O Manpuri, śpiewając imię Boga pozbądź się wszelkich 
pragnień i rozkoszuj się Jaźnią wewnętrzną. Ta ścieżka jest łatwa, ale 
przynosi najwyższą błogość". 
Tukaram Maharadż, który był znakomitym nauczycielem boskiego 
imienia, pisał: "Nie tylko serce, ale cała istota odmłodzona zostaje 
przez śpiew". W dzisiejszych czasach ludzie szukają pomocy 
psychiatrów i psychoterapeutów, aby pozbyć się negatywnych uczuć. 
Ale śpiew jest najlepszą terapią, która usuwa z serca negatywne 
emocje. Dźnaneśwar Maharadż twierdził, że kiedy ktoś śpiewa imię 
Boga, wszystkie grzechy tego świata zostają wymazane. Śpiew nie 
tylko oczyszcza nas od wewnątrz, ale oczyszcza również atmosferę 
wokół nas, wpływając nawet na rośliny, bakterie i owady. Co więcej, 
jeżeli śpiewamy imię Boże z wielkim szacunkiem i przepełnionym 
miłością sercem, bez oczekiwań, możemy osiągnąć Boga w bardzo 
krótkim czasie. Bóg żyje wszędzie, gdzie śpiewane jest Jego imię. We 
wspaniałym komentarzu Dźnaneśwara do Bhagawad Gity Pan 
Kriszna mówi: "O Ardźjuno, nie mieszkam w niebiosach, nie ujrzysz 
mnie również w środku słońca. Wykraczam nawet poza umysły 
joginów. Ale jeżeli kiedyś będziesz Mnie potrzebował, wiedz, że 
możesz Mnie znaleźć tam, gdzie wierni z miłością wyśpiewują Moje 
imię". 
Na tym polega wielkość śpiewu. Jest to magnes, który przyciąga siłę 
Boga. Śpiewając boskie imię, możemy natychmiast doświadczyć 
Boga w naszym sercu. Bóg ma dwa aspekty. Pierwszy, to Jego aspekt 
czysty, transcedentalny, który jest całkowicie poza imieniem czy 
formą. Drugi, to Jego aspekt personalny, który posiada formę i 
właściwości. Imię jest tym aspektem personalnym. Imię jest 
najczystszym eliksirem, ponieważ stanowi ono formę Pana. Człowiek, 
który rozumie tajemnicę Imienia wie, że kiedy śpiewamy imię Boga, 
dotykamy Boga językiem, a kiedy słuchamy Imienia, słyszymy Boga 
przez nasze uszy. Pewien święty powiedział: "To zdumiewające, że 
chociaż nektar śpiewu jest człowiekowi dostępny, ten upiera się, aby 
pędzić życie ze smutnym, obojętnym sercem i pozbawia się miłości 
boskiego Imienia". 
Niezmierzona jest chwała śpiewu. Tukaram wyjaśnił to bardzo 
pięknie, kiedy śpiewał: "Słodyczą mego śpiewu sprawię, że znawcy 
Prawdy zaczną się ślinić. Wyrwę z samadhi wielkich joginów. 
Zmuszę pielgrzymów do opuszczenia miejsc świętych. Śpiewając, 
uczynię moje własne ciało uosobieniem miłości. Poprzez chwałę 
mego śpiewu cała moja istota stanie się Absolutem". 



MEDYTACJA 



Jak olej w ziarnach sezamu, 
masło w śmietanie, 
woda w łożysku rzeki, 
ogień w drewnie, 
Jaźń istnieje wewnątrz nas. 
Zrealizuj Jaźń poprzez medytację. 

Śwetaśwatara Upaniszada 

NATURALNA DROGA 
Rozwinięto wiele technik i praktyk, które prowadzić mają do 
osiągnięcia Jaźni. Niektórzy ludzie odprawiają rytuały i ceremonie, 
ale osiągają jedynie stan zmęczenia. Inni stosują uciążliwą ascezę, ale 
doświadczają jedynie niepokoju. Inni podejmują praktykę jogi, ale nie 
potrafią wyjść poza pranajamę i techniki koncentracyjne. Jeszcze inni 
wypracowują własne metody twierdząc, że prowadzą one do Prawdy, 
ale w końcu wpadają w pułapkę swoich złudzeń. 
` Nie ulega jednakże wątpliwości, że aby doświadczyć Jaźni, 
musimy stosować praktykę duchową. Nawet jeżeli chcemy coś 
osiągnąć w życiu codziennym, musimy na to pracować. Nie zdołamy 
zaspokoić głodu, czytając jedynie opis smacznego jedzenia. Żeby 
zaspokoić apetyt, musimy jeść i tak samo, żeby mieć autentyczne 
przeżycia wewnętrzne, musimy praktykować autentyczną sadhanę. 
Najlepsza sadhana nie jest jednak uciążliwa i trudna - jest w pełni 
naturalna. Jest to taka sadhana, którą możemy praktykować we 
własnym otoczeniu, nie porzucając rodziny, pracy, ani codziennych 
zajęć. 
Budda w czasie swojej sadhany przez pewien czas stosował surową 
ascezę. Pewnego dnia przechodzili obok niego dwaj muzycy. Jeden 
mówił do drugiego: "Nie naciągaj zbyt mocno strun swojego 
instrumentu, bo mogą się zerwać. Nie pozostawiaj ich zbyt luźno, bo 
wtedy nie wydadzą dźwięku. Obierz drogę pośrodku". Słowa te 
wywarły na Buddzie ogromne wrażenie. Natychmiast zrezygnował z 
surowej sadhany i obrał drogę łatwą i naturalną. 
Medytacja jest naturalną sadhaną i została uznana przez wszystkich 
mędrców i świętych za najbardziej bezpośredni sposób dotarcia do 
Jaźni. Bhagawad Gita powiada: [dhyanen atmani pashyanti] - "Jaźń 
widziana jest poprzez medytację". Medytacja jest uniwersalna. Nie 
stanowi własności jakiejś religii czy narodu. Nie należy do 
hinduizmu, tak samo jak sen nie należy do hinduizmu. Czy istnieje 
coś takiego, jak sen hinduski, lub sen chrześcijański, lub sen 
muzułmański? Sen jest naszą własnością i tak samo należy do nas 
medytacja. W rzeczywistości medytują nie tylko ludzie. Wszystko w 
przyrodzie znajduje się w stanie medytacji. Kiedy ptak szybuje w 
powietrzu, jest w stanie medytacji. Kiedy zwierzę zaczaja się na swoją 
zdobycz, jest w stanie medytacji. Upaniszady powiadają, że Ziemia 
utrzymuje się na swoim miejscu dzięki sile medytacji, że wiatr wieje 
dzięki sile medytacji i że ogień płonie dzięki sile medytacji. 

Medytacja w życiu 
Medytacja nie jest jakąś nieznaną techniką, której trzeba się uczyć z 
trudem i wysiłkiem. W naszym życiu istnieje już wyraźny element 
medytacji, ale po prostu nie zdajemy sobie z tego sprawy. Kiedy 
czytamy, uczymy się, czy prowadzimy badania, musimy skupić 
umysł. Kiedy prowadzimy samochód czy obsługujemy maszyny, 
musimy uważać. Kiedy tłumaczymy coś przyjacielowi, musimy się 
skoncentrować, żebyśmy mogli być przez niego zrozumiani, a nasz 
przyjaciel musi się skoncentrować, żeby nas zrozumieć. Kochankowie 
medytują nad sobą nawzajem. Matka medytuje nad swoim dzieckiem. 
Cokolwiek osiągamy na tym świecie, osiągamy to dzięki sile 
koncentracji, która nie jest niczym innym, jak medytacją. Dotąd nasza 
koncentracja skupiona była na sprawach świeckich. Ale jeżeli po 
prostu zmienimy kierunek naszej medytacji, jeżeli skierujemy ją ku 
swojemu wnętrzu, będziemy medytować nad Jaźnią. Podobnie jak 
umysł skupiony na zewnątrz odbiera świat zewnętrzny, tak samo, 
patrząc w głąb, widzi świat wewnętrzny. To takie proste. 
Medytacja stanowi całkowitą ścieżkę. Nie tylko przynosi 
doświadczenia wewnętrzne, ale również usuwa wszystkie troski i 
napięcia umysłu oraz zmywa grzechy niezliczonych wcieleń. 
Medytacja nie jest jedynie zwykłą techniką; jest środkiem, dzięki 
któremu możemy rzeczywiście zobaczyć Prawdę. Medytując coraz 
więcej nad Prawdą wewnętrzną, sami stajemy się tą Prawdą. Poprzez 
medytację nasza Świadomość wewnętrzna stale się pogłębia i zaostrza 
się nasze rozumienie zjawisk wewnętrznych i zewnętrznych. Przede 
wszystkim zaś medytacja wycisza wędrujący umysł i na zawsze 
zapewnia nam stan spokoju, który pozostaje nie zmieniony 
niezależnie od tego, co się wokół nas dzieje. Poprzez medytację 
stajemy się świadomi naszej fundamentalnej jedności ze wszystkim. 
Nie możemy osiągnąć tego poczucia przez czytanie książek czy 
słuchanie wykładów. Możemy osiągnąć je jedynie przez bezpośrednie 
doświadczenie. Żeby uzyskać to doświadczenie musimy przejść od 
jednego stanu świadomości do innego, przechodząc stopniowo do 
coraz głębszych pokładów naszej istoty. Właśnie dokładnie to dzieje 
się w medytacji: przechodzimy z poziomu, na którym mamy poczucie 
"jestem ciałem", do poziomu, na którym mamy doświadczenie: 
"jestem Bogiem". 

Przedmiot medytacji 
Jeżeli chcesz medytować z powodzeniem, musisz najpierw zrozumieć, 
nad czym masz medytować. Ludzie medytują nad różnymi obiektami, 
posługując się wieloma różnymi technikami. Niektórzy medytują nad 
swoimi fantazjami. Inni medytują nad pewnymi ośrodkami ciała. Ale 
jeżeli uważnie zbadasz te techniki, zobaczysz, że żadna z nich nie 
może zaprowadzić cię do Jaźni. Jeżeli chcesz dotrzeć do Jaźni, musisz 
medytować nad Jaźnią. Musisz medytować nad wewnętrznym 
świadkiem. Jeżeli nie rozumiesz tego świadka, twoja medytacja 
zaprowadzi cię w niewłaściwym kierunku. Prawda jest taka, że 
większość ludzi nie medytuje nad Jaźnią. Zamiast tego ludzie ci gonią 
za umysłem, próbując wymazywać myśli. Gdyby do twojego domu 
zakradł się złodziej, mógłbyś chwycić do ręki kij i spróbować go 
przepędzić. Ale czy należy w ten sposób medytować? Jakie jest twoje 
zadanie w czasie medytacji? Czy masz gonić za umysłem, czy masz 
medytować nad swoją Jaźnią? Twój prawdziwy związek nie jest 
związkiem z umysłem, ale z Jaźnią. Zrozum zatem, czym jest Jaźń. 
Przekonaj się, czy to ty masz znać Jaźń, czy też Jaźń jest tym, kto 
wszystko wie? Czy to ty masz medytować nad Jaźnią, czy też Jaźń jest 
tym, kto medytuje nad tobą? 
Jaźń jest Świadomością. Jest promieniejąca, świecąca własnym 
światłem. Wie wszystko, co się w tobie dzieje. Nie da się zatem przez 
ciebie uchwycić. Umysł, intelekt i ego mogą działać tylko dzięki 
temu, że oświeca je jakaś niewielka część światła Świadomości. Jak 
więc te instrumenty wewnętrzne mogą pokazać ci Jaźń? Bóg nie może 
być pomyślany przez umysł, ponieważ to właśnie Bóg wprawia umysł 
w proces myślenia. W Kena Upaniszadzie jest takie stwierdzenie: 
[yan manasa na manuce yenahurmano macam, tadeva brahma tvam 
vidhr]- "To, co jest nie wymyślone przez umysł, ale dzięki czemu 
umysł myśli - wiedz, że to właśnie jest Absolut". Potrzeba bardzo 
subtelnego intelektu, żeby to uchwycić, ale jeżeli to zrozumiesz, nie 
będziesz musiał czynić wysiłku, żeby medytować. Po prostu staniesz 
się świadomy tego, co medytuje nad tobą. 
Przypuśćmy, że w czasie medytacji coś pojawi się wewnątrz. 
Najpierw zdajesz sobie sprawę, że coś tam jest. Potem wiesz 
dokładnie, co to jest. I identyfikujesz to jako dobrą myśl, albo złą 
myśl, jako obraz albo fantazję. To, co czyni cię świadomym istnienia 
owej myśli czy obrazu oraz tego, czym one dokładnie są, jest niczym 
innym, jak Jaźnią, świadkiem. Wewnątrz i na zewnątrz, niezależnie 
od tego, co się dzieje, niezależnie od tego, co robisz, Jaźń widzi 
wszystko. Poznać ją, jest prawdziwą medytacją. 
Nie próbuj zatem stawiać żadnych warunków swojej medytacji. Po 
prostu zwróć uwagę do wewnątrz i medytuj nad Jaźnią, która jest 
zawsze świadoma. Nie przejmuj się, jeżeli twój umysł wiruje. Tyle 
chmur przepływa po niebie, ale niebo pozostaje czyste; chmury nie 
mają na nie wpływu. Tak samo kiedy powstają myśli i rozpraszają się 
w umyśle, nie mogą zakłócić Jaźni. Jeżeli potrafisz, oczyść się z 
myśli. Jeżeli nie potrafisz, próbuj dostrzec świadka tych myśli. Jeżeli 
skupisz uwagę na tym świadku, myśli wyciszą się same. 
Kiedy umysł stanie się całkowicie wolny od myśli, światło Jaźni 
odsłoni się samo. Dlatego pisma święte poświęcone medytacji 
powiadają, że prawdziwa medytacja polega na całkowitym spokoju 
umysłu. Nie każdy jednak potrafi od razu wyciszyć umysł i dlatego 
mędrcy zalecają różne techniki medytacji, w zależności od 
możliwości różnych ludzi. 

Mantra 
Jedną z najwspanialszych technik jest powtarzanie mantry. Mantra i 
medytacja to towarzysze; mantra jest ogromną pomocą w medytacji. 
Umysł przyzwyczajony jest do skupiania się na obiekcie, a dzięki 
mantrze dajemy mu po prostu właściwy rodzaj obiektu. Kiedy daje się 
umysłowi do rozmyślań obiekt zewnętrzny, umysł buszuje w świecie 
zewnętrznym, natomiast kiedy daje się umysłowi mantrę, zaczyna on 
zatrzymywać się na dłużej w świecie wewnętrznym. 
Kiedy używasz mantry w czasie medytacji, powinieneś skupić się na 
samej mantrze i próbować dostrzec miejsce, w którym powstaje. 
Spróbuj zobaczyć, gdzie mantra wibruje i wsłuchuj się w nią. 
Powtarzaj mantrę, jakby to było twoje własne imię, nie czyniąc 
rozróżnień między sylabami mantry, przedmiotem mantry i twoją 
Jaźnią. W ten sposób twój umysł automatycznie zwróci się w głąb i 
skupi na Jaźni. 

Postawa 
Żeby medytować, musisz siedzieć, przyjmując właściwą postawę. 
Pozycja siedząca, czyli asana, jest podstawą medytacji i musi być 
solidna, jeżeli mocna ma być świątynia medytacji. Większość ludzi 
kojarzy słowo asana z dziwnymi postawami, jak pozycja pawia czy 
pługu. Ale te postawy zewnętrzne nie są zbyt pomocne dla kogoś, kto 
próbuje dosięgnąć Jaźni. Rzeczywiste znaczenie terminu asana to 
pozycja, w której można pozostawać nieruchomo i wygodnie przez 
długi czas. Jeżeli ciało ciągle się porusza, umysł również staje się 
niespokojny. Ale jeżeli ktoś utrzymuje ciało nieruchomo, umysł 
stopniowo staje się spokojny i skoncentrowany. 
Teksty poświęcone jodze opisują wiele asan, ale dla celów medytacji 
ważne są tylko trzy. Pierwsza, to padmasana, pozycja lotosu, druga, to 
sukhasana, swobodna pozycja, a trzecia to siddhasana, pozycja 
doskonała. Jeżeli nie możesz medytować wygodnie w żadnej z tych 
pozycji, połóż się w pozycji siawasana, pozycji nieboszczyka, płasko 
na plecach na podłodze albo na twardym materacu. Najważniejszą 
rzeczą w każdej medytacji są wyprostowane plecy, bo kiedy kręgosłup 
jest wyprostowany, umysł w sposób naturalny koncentruje się na 
sercu. 

Pranajama 
Innym ważnym aspektem medytacji jest pranajama, proces 
oddychania. W pismach świętych poświęconych jodze wyjaśnionych 
zostało wiele metod pranajamy. Jednakże w medytacji powinieneś 
stosować pranajamę spontaniczną. Nie próbuj kontrolować oddechu, 
ale pozwól, aby wchodził i wychodził w sposób naturalny. Bóg 
stworzył zarówno pranę, jak i poruszenia prany i zrobił to jak należy. 
Jeżeli powtarzasz mantrę, siedząc wygodnie w określonej pozycji, 
prana w sposób bardzo naturalny będzie wychodzić i wchodzić w 
rytm mantry i będzie zatrzymywana na parę sekund. To jest naturalna 
pranajama. W ślad za uspokojeniem oddechu, uspokoi się również 
umysł i nie będziesz musiał wysilać się, żeby go uciszyć. W miarę jak 
będziesz kontynuował powtarzanie mantry w połączeniu z oddechem, 
prana będzie się uspokajać coraz bardziej, a ty zaczniesz pogrążać się 
coraz głębiej w medytacji. 

Tajemnica, medytacji 
Oto cztery ważne czynniki w medytacji: przedmiot medytacji, którym 
jest Jaźń wewnętrzna; mantra, która pozwoli ci nawiązać kontakt z 
Jaźnią; postawa medytacyjna, która powinna być stabilna i wygodna 
oraz naturalny rytm oddychania, który pojawi się w miarę 
powtarzania mantry. Kiedy te cztery czynniki zaistnieją jednocześnie, 
doświadczysz stanu medytacji. 
Jednakże prawdziwą tajemnicą medytacji nad Jaźnią jest Siaktipat. 
Jeżeli chcesz, żeby medytacja przychodziła ci łatwo i naturalnie, 
twoja Siakti wewnętrzna, Kundalini, musi zostać obudzona dzięki 
łasce Siddha Guru. Wtedy nie będziesz już musiał się zmagać, żeby 
medytować. Siakti skoncentruje twój umysł w jednym miejscu, a 
dzięki mantrze danej ci przez Guru twoja świadomość w sposób łatwy 
i naturalny skieruje się w głąb, ku Jaźni. 
Musisz jednak medytować regularnie i wytrwale, zagłębiając się w 
siebie coraz bardziej. Wtedy medytacja będzie stopniowym i 
systematycznym odsłanianiem się twojej rzeczywistej istoty 
wewnętrznej. Po drodze możesz mieć wiele różnych doświadczeń, ale 
stan ostateczny jest poza wszelkim doświadczeniem. W tym stanie 
istnieje jedynie szczęśliwość. Prawdziwa medytacja polega na 
zanurzeniu się w tej szczęśliwości. 

Podróż wewnętrzna 
W miarę jak zbliżasz się coraz bardziej do tego stanu medytacji, 
przechodzisz przez swoje ciała wewnętrzne. Chociaż normalnie jesteś 
świadomy tylko swojego ciała fizycznego, w rzeczywistości istnieją 
cztery ciała, które składają się na pełny system człowieka: ciało 
fizyczne, ciało subtelne, ciało przyczynowe i ciało 
ponadprzyczynowe. W głębokiej medytacji, kiedy Kundalini wznosi 
się, można doświadczyć tych ciał bezpośrednio. Ciało fizyczne jest 
ciałem stanu jawy, w którym jemy, pijemy i oddajemy się różnym 
czynnościom życia codziennego. Nasza świadomość koncentruje się 
w oczach i funkcjonuje poprzez organy zmysłów. Kiedy znajdujemy 
się w stanie jawy, utożsamiamy się z ciałem i z wszystkim, co dotyczy 
ciała. Jeżeli ciało doświadcza przyjemności, myślimy, że to my 
doświadczamy przyjemności. Jeżeli ciało doświadcza bólu, myślimy, 
że to my doświadczamy bólu. 
Kiedy zaczynasz coraz bardziej zagłębiać się w medytację, możesz 
zobaczyć, że otacza cię czerwona aura rozmiarów twego ciała. To 
czerwone światło wypełnia wszystkie kanały ciała, a w jego blasku 
możesz dostrzec wszystkie płyny ciała, przepływające przez kanały 
nerwowe, arterie i żyły. Możesz nawet zobaczyć pożywienie, 
przenoszone z jednej części ciała do innej. Czerwone światło 
reprezentuje ciało fizyczne. 
Pogrążając się coraz głębiej w medytacji, przejdziesz od ciała 
fizycznego do ciała subtelnego, które zobaczysz jako białe światło 
wielkości kciuka. Ciało subtelne jest wehikułem, w którym 
doświadczamy snów. W stanie snu nasza świadomość znajduje się w 
ośrodku gardła i funkcjonuje poprzez subtelne organy zmysłów, 
doświadczając subtelnych sennych przyjemności i cierpień. W tym 
stanie nie doświadczamy cierpień i przyjemności stanu jawy. Na 
przykład, jeśli ktoś ma wrzód na ręce, będzie cierpiał w ciągu dnia, 
ale jak tylko zaśnie, nie będzie już odczuwał bólu. Kiedy 
doświadczysz ciała subtelnego w medytacji, zdasz sobie sprawę, że 
jesteś czymś różnym od ciała fizycznego. 
Nie mówię o tych ciałach teoretycznie. W czasie mojej własnej 
podróży medytacyjnej widziałem je bezpośrednio, dokładnie tak, jak 
je opisuję. Jeżeli twoja Siakti wewnętrzna jest obudzona i medytujesz 
systematycznie i regularnie, ty także ich doświadczysz. Z czasem 
przejdziesz do trzeciego ciała, ciała przyczynowego, które zobaczysz 
jako czarne światło wielkości koniuszka palca. Ciało przyczynowe 
jest ciałem głębokiego snu bez marzeń sennych, a kiedy doświadczysz 
go w medytacji, znajdziesz się w stanie całkowitej ciemności i 
niepamięci. W tym stanie małe ja znajduje schronienie w Jaźni 
uniwersalnej i nie będziesz już świadomy kim i czym jesteś. 
Doświadczysz wielkiego spokoju, a twój intelekt ześrodkuje się sam 
w sobie. Ten stan nazywany jest stanem pustki. 

Ostateczne osiągnięcie 
Każdy kto wierzy, że stan pustki jest kulminacją medytacji, tu 
zakończy swoją podróż. Ale jeżeli medytujesz dalej z wielką miłością 
i z głęboką wiarą w Guru i w Kundalini, przekroczysz pustkę. 
Przejdziesz z płaszczyzny przyczynowej na płaszczyznę 
ponadprzyczynową, z ciała stanu pustki do ciała stanu 
transcedentalnego, które jest iskrzącym się punkcikiem błękitnego 
światła, znanym jako Błękitna Perła. 
Początkowo będziesz widział Błękitną Perłę tylko chwilami. Będzie 
się stale poruszać, pojawiając się i znikając przed oczami. Jeżeli 
jednak jesteś odważnym uczniem, jeżeli praktykujesz bardzo 
intensywnie i jesteś bardzo oddany Bogu i swojemu Guru, z czasem 
potrafisz sprawić, aby Błękitna Perła była nieruchoma. Wtedy, jeżeli 
otaczasz czcią jakąś określoną formę Boga, możesz pewnego dnia 
ujrzeć w błękitnym świetle ukochaną przez siebie postać. Pod koniec 
mojej sadhany miałem takie doświadczenie w czasie medytacji. 
Zobaczyłem jak Błękitna Perła powiększa się, aż przybrała rozmiar i 
postać człowieka. Ciało tej Istoty składało się wyłącznie z iskrzących 
się promieni Świadomości i z ogromnym zdumieniem zdałem sobie 
sprawę, że widzę oto najwyższą nieprzejawioną Istotę, o której 
czytałem w pismach świętych. Istota przemówiła do mnie, 
pobłogosławiła mnie, a następnie zmniejszyła swoje rozmiary i 
ponownie przybrała postać Błękitnej Perły. To właśnie doświadczenie 
dało mi wiarę w personalną postać Boga. Przedtem wierzyłem jedynie 
w aspekt Boga całkowicie pozbawiony postaci i właściwości, ale po 
tej wizji zdałem sobie sprawę, że Bóg posiada moc przybrania 
każdego kształtu. Skoro Bóg, który jest czystą Świadomością, może 
przybrać postać wszechświata, dlaczegóż nie mógłby On przybrać 
postaci ludzkiej i ukazać się swemu wyznawcy? 
Jeżeli jednak przeżyjesz takie doświadczenie, nie powinieneś uznać 
tego za kulminację medytacji. Pewnego dnia, gdy Błękitna Perła 
pozostanie nieruchoma przez dłuższy czas, powiększy się ona w 
nieskończoność, a jej światło wypełni wszechświat. Wtedy z 
najwyższym zdumieniem zobaczysz, że cały świat świeci i iskrzy się 
tym błękitnym światłem. Zdasz sobie sprawę, że ty sam jesteś tym 
światłem i twoje poczucie małości zniknie. Stopnieje twoje poczucie 
ograniczenia i zdasz sobie sprawę z własnego ogromu i z własnej 
chwały. Pogrążony w upojeniu boskości, będziesz czuł jedynie 
szczęśliwość i jedność. Kiedy Mansur Mastana osiągnął ten stan 
transcedentalnej jedności, powiedział: "To miejsce jest gospodą dla 
upojonych ekstazą. To jest cel medytacji, to jest dom Boga". Jest to 
kraina wiecznej szczęśliwości, gdzie nie ma bólu, smutku ani śmierci. 
Kiedy już doświadczysz tego stanu, twoje pojmowanie zmieni się 
całkowicie. Tak, jak w swoim obecnym stanie wierzysz, że jesteś 
ciałem, kiedy znajdziesz się na stałe w najwyższym stanie, będziesz 
wiedział, że jesteś Bogiem. Będziesz wiedział, że tak, jak fale 
podnoszą się i opadają w oceanie, cały kosmos powstaje i zanika w 
Jaźni. Wtedy nie będziesz już musiał zamykać oczu, żeby medytować, 
ponieważ gdziekolwiek się znajdziesz i cokolwiek będziesz robił, 
doświadczać będziesz Jaźni. Będziesz dostrzegał tę samą Jaźń w 
każdej cząsteczce świata i czy to jedząc czy pijąc, dając coś czy 
biorąc, przychodząc czy odchodząc, samotny czy wśród tłumu ludzi, 
pozostaniesz zanurzony w tej Jaźni. Stan ten znany jest jako naturalne 
samadhi i jest to najwyższy poziom doskonałości. Kiedy człowiek 
znajduje się w tym stanie, żyje w Bogu i porusza się w Bogu. 
Cokolwiek robi, jest to oddawaniem czci Bogu. Jego cała istota 
zanurzona jest w Bogu, jego ekstaza wewnętrzna pozostaje 
niezmienna w szczęściu i w smutku, kiedy go chwalą czy obwiniają, 
w zdrowiu i w chorobie. Taka istota zwana jest dżiwanmukta - ktoś, 
kto jest wyzwolony pozostając w ciele. Kiedy osiągniesz ten stan, 
wypełnisz cel swojej medytacji i cel swojego życia. 

GDZIE I KIEDY MEDYTOWAĆ 
Wydziel miejsce na medytację - pokój, albo kąt i oczyść je, śpiewając 
mantrę. Postaraj się, aby nie zdarzyło się nic, co mogłoby zakłócić 
atmosferę tego miejsca. W miejscu gdzie regularnie medytujesz 
zgromadzą się wibracje medytacji i po pewnym czasie będziesz mógł 
tam bardzo łatwo medytować. Z tego samego powodu powinieneś 
przeznaczyć specjalne odzienie i matę do medytacji. Nie pierz ich 
zbyt często, ponieważ zgromadzi się w nich Siakti, która ułatwi ci 
medytację. 
Jeżeli to możliwe, medytuj codziennie o tej samej porze. Najlepsze są 
wczesne godziny poranne, między trzecią a szóstą, ale możesz 
medytować o każdej porze, jaka ci odpowiada. Jeżeli przyzwyczaisz 
się do medytowania o określonej godzinie, twoje ciało rozwinie w 
sobie nawyk medytacji. Jeżeli nie masz możliwości medytowania o 
żadnej innej porze, możesz medytować wieczorem przed zaśnięciem, 
leżąc w łóżku. Jeżeli wpadniesz wtedy w medytację, twoja medytacja 
będzie trwała przez całą noc. 

Metoda medytacji 
Usiądź spokojnie i skieruj uwagę w głąb. Wycisz się maksymalnie i 
skoncentruj na swojej istocie wewnętrznej, albo skup uwagę na 
mantrze, Om Namah Siwaja lub So'ham. Niech mantra zaprowadzi 
cię do wewnątrz.  
Kiedy na twoim ekranie wewnętrznym pojawia się myśl, nie próbuj 
jej wymazać. Zamiast tego traktuj każdą myśl czy fantazję jako coś, 
co nie jest różne od Świadomości, która jest celem twojej medytacji. 
Pamiętaj, że umysł nie jest niczym innym jak zawężoną formą 
Świadomości i że jeżeli wyrzekniesz się uważania siebie za umysł, 
stopi się on ponownie ze Świadomością. W końcu z czego składają 
się obrazy twego umysłu? Czy są zrobione z czegoś materialnego, czy 
ze Świadomości? Cukierkom można nadać kształt koni, wielbłądów 
czy psów, ale niezależnie od postaci, wszystkie zrobione są z cukru. 
Tak samo, chociaż Świadomość przybiera postać niezliczonych myśli, 
wszystkie te myśli są stworzone ze Świadomości. Jeżeli to 
zrozumiesz, będziesz miał bardzo dobrą medytację. 
Bądź świadom chwili obecnej. Nie pozwól, aby twoja świadomość 
błądziła. Jeżeli jesteś całkowicie obecny, obecny jest również Bóg. 
Zatop się w medytacji. Niezależnie od tego, jakie uczucia w tobie 
powstają, pozostaw je w spokoju. Nie bój się. Zrozum, że wszystko, 
co dzieje się w tobie i wokół ciebie jest manifestacją Jaźni. Dobrze 
jest mieć wizje, ale nie są one konieczne. Najważniejszą rzeczą jest 
osiągnięcie wewnętrznego szczęścia i spokoju. To jest cel medytacji. 
Kiedy wszystkie zmysły wyciszają się i czujesz błogość, jesteś w 
stanie medytacji. Medytuj z przekonaniem: "Nie jestem kimś różnym 
od Boga i Bóg nie jest różny ode mnie". Medytuj nad swoją Jaźnią. 
Czcij swoją Jaźń. Znaj swoją Jaźń. Bóg mieszka w tobie jako ty. 

JAK CZĘSTO MEDYTOWAĆ 
Jak często powinienem medytować? 
Medytacja powinna stać się codzienną praktyką. Nie powinieneś żyć 
bez medytacji, zupełnie tak samo, jak nie powinieneś żyć bez snu czy 
jedzenia. Jeżeli będziesz medytować codziennie, w przyszłości 
zbierzesz wspaniałe owoce. Nie sądź, że w chwili, gdy usiądziesz i 
zamkniesz oczy, Bóg ukaże się przed tobą. Jeżeli nie jesteś w 
najwyższym stopniu tego godny, nic takiego się nie zdarzy. Musisz 
zdobyć się na codzienny, zdyscyplinowany wysiłek. Dzieci wrzucają 
codziennie monety do skarbonki i po pewnym czasie gromadzą wiele 
monet. Tak samo twoja codzienna medytacja będzie się sumować i po 
pewnym czasie przyniesie owoce. 

JEŻELI MEDYTUJESZ ZA DUŻO 
Dlaczego mamy ograniczać medytację do półtorej godziny dziennie? 
Nie chodzi o to, że możesz medytować tylko przez półtorej godziny. 
Rzecz w tym, że trzeba stopniowo wydłużać czas trwania medytacji. 
Powinieneś medytować zgodnie z możliwościami swojego ciała. 
Jeżeli będziesz medytować za długo, twoja głowa zanadto się 
rozgrzeje. Ktoś, kto medytuje, musi jeść pożywne rzeczy. W naszej 
kuchni używamy orzechów nerkowych, klarowanego masła, 
orzeszków pistacjowych, rodzynek i innych składników pożywienia, 
które dają nam energię. 
W szpiku kostnym znajduje się promienny żółty płyn, zwany odżas. 
Wytwarzany z płynu seksualnego, nadaje on pamięci siłę i moc. Jeżeli 
dużo medytujesz, a nie dostarczasz swemu ciału bogatego 
pożywienia, ogień medytacji zaczyna trawić ów odżas, a wtedy robisz 
się zmęczony, ospały i tracisz cały entuzjazm. Dlatego każę 
ograniczać medytację. Jeżeli chcesz medytować przez dłuższy czas, 
powinieneś nie tylko jeść bogate pożywienie, ale również 
zachowywać celibat i oszczędzać swój fluid seksualny. 
Możesz medytować dwa razy dziennie, godzinę rano i godzinę 
wieczorem, pod warunkiem, że będziesz pił mleko i jadł słodkie 
rzeczy, na przykład owoce. Powinieneś bardzo uważać na to, co jesz. 
Medytacja po obudzeniu Kundalini ma ogromną siłę - jest jak potężny 
ogień. Na Zachodzie ludzie sądzą, że medytacja jest czymś prostym i 
zwyczajnym, ale w rzeczywistości ogień medytacji wypala wszystko, 
co jest nieczyste. Medytacja oczyszcza nerwy, siłę życiową, wzmacnia 
ciało i rozjaśnia umysł. Wtedy umysł staje się spokojny, a człowiek 
znajduje stałe schronienie w Jaźni wewnętrznej. 

ZAMIŁOWANIE DO MEDYTACJI 
Żeby medytować z powodzeniem, musisz być tym naprawdę 
zainteresowany. Jeżeli masz autentyczne zamiłowanie do medytacji, 
nie będziesz musiał walczyć, aby odnaleźć swoją rzeczywistość 
wewnętrzną - odkryjesz ją bez trudu. Opowiem wam historię, która to 
ilustruje. Akbar był wielkim mongolskim królem Indii. Pewnego dnia 
udał się na przejażdżkę do lasu. Kiedy nadszedł czas popołudniowych 
modłów, zsiadł z konia, rozpostarł swój dywanik na skraju drogi i 
zaczął się modlić. W tym czasie przechodziła tamtędy pewna kobieta. 
Wcześniej tego dnia mąż owej kobiety poszedł do lasu zbierać 
drewno. Chociaż minęło już południe, jeszcze nie wrócił, a ona 
bardzo się o niego niepokoiła. Wyszła na poszukiwanie i szła bardzo 
szybko, pochłonięta swoim zmartwieniem. Kiedy tak spieszyła przed 
siebie, przez nieuwagę nastąpiła na dywanik modlitewny Akbara. 
Akbar był wściekły, ale nie mógł nic powiedzieć, bo religia 
muzułmańska zabrania odzywania się w czasie modlitwy. To zajście 
wywołało w nim taki gniew, że nie mógł przestać o tym myśleć. 
Zamiast poprzez modlitwę spijać miłość Boga, spijał jedynie truciznę 
gniewu. 
Kiedy kobieta poszła trochę dalej, zobaczyła, jak z przeciwka 
nadchodzi jej mąż. Podbiegła do niego, zarzuciła mu ręce na szyję i 
zawróciła z nim w stronę domu. Wkrótce dotarli do miejsca, gdzie 
przedtem modlił się Akbar. Skończył właśnie modlitwy i strzepywał 
matę. Kiedy zobaczył męża i żonę idących w jego kierunku, płomień 
gniewu wybuchnął w nim na nowo i krzyknął do kobiety: 
* Co z ciebie za człowiek? Czy nie masz wstydu? Czy nie masz 
żadnego poczucia przyzwoitości? 
Kobieta była zdumiona. Nie wiedziała, co złego zrobiła, nie zdawała 
sobie nawet sprawy, że nadepnęła na matę Akbara. 
* Wasza Wysokość - rzekła - powiedz mi proszę, co się stało? 
Król wykrzyknął: 
* Nie pamiętasz? Próbowałem zanurzyć się w miłości Pana, ale ty 
nadeszłaś i nadepnęłaś na mój dywanik! 
* Wasza Wysokość - powiedziała kobieta - bardzo mi przykro. 
Spieszyłam się, żeby odnaleźć mojego męża i byłam tak pochłonięta 
myślami o nim, że nie zdawałam sobie nawet sprawy z tego, iż ty, czy 
twój dywanik modlitewny znajdujecie się na mojej drodze. Jest 
jednak jedna rzecz, Wasza Wysokość, która mnie zastanawia. 
Modliłeś się do Boga, który jest znacznie wspanialszy, niż zwykły 
mąż. Jak to się więc stało, że nie byłeś bardziej zaabsorbowany, niż 
ja? Jak to się stało, że mnie zauważyłeś? 
Musicie być tak pochłonięci przez medytację, jak ta kobieta 
zaabsorbowana była przez swego męża. Wtedy bardzo szybko 
dosięgniecie Jaźni. 

MEDYTACJA UCZY MEDYTACJI 
Jak to było, kiedy po raz pierwszy zacząłeś medytować? 
Na początku medytowałem tak, jak wy medytujecie teraz. Kiedy 
siadałem do medytacji z zamkniętymi oczami, mój umysł wędrował 
tu i tam, myśląc o tym i o owym. Ale w miarę, jak medytowałem 
coraz więcej, zacząłem się uczyć sztuki wchodzenia w medytację. 
Przekonałem się, że kiedy praktykowałem sadhanę, sadhana uczyła 
mnie sadhany. Medytacja uczyła mnie medytacji. Z wami będzie tak 
samo. 

MNICH I BOGINI 
Chociaż medytuję od półtora roku, jak dotąd nie miałem znaczących 
doświadczeń. Czy to ze mną coś nie jest w porządku, czy za dużo 
oczekuję? 
Wyrzeknij się oczekiwań. Oczekiwania są wielką przeszkodą w 
medytacji. Bardzo często, kiedy zachodzą subtelne doświadczenia 
wewnętrzne, nie od razu zdajemy sobie z nich sprawę. Nawet jeżeli 
wydaje ci się, że nic się teraz nie dzieje, medytuj dalej, a prędzej czy 
później czegoś doświadczysz. Twoje dobre postępowanie nigdy nie 
pójdzie na marne. 
W Indiach żył bardzo mądry i szanowany człowiek, który służył jako 
pierwszy minister u króla. Pewnego dnia pomyślał sobie: "Po co 
wykonuję tę pracę? Robię to tylko dla pieniędzy. Powinienem rzucić 
pracę i po prostu oddawać cześć Lakszmi, bogini dostatku. Wtedy 
bogactwo przyjdzie do mnie". 
Następnego dnia zrezygnował ze swego stanowiska i zamieszkał nad 
rzeką. Codziennie powtarzał mantry do Lakszmi i czcił ją zgodnie z 
tradycją wedyjską. Rytuały wedyjskie są bardzo ścisłe. W 
starożytnych czasach mędrcy oddawali cześć bogini deszczu i w 
rezultacie nie było wtedy suszy. Podobnie wierzono, że jeżeli ktoś 
czci boginię dostatku, zostanie nagrodzony bogactwem. 
Minęło dwanaście lat, a on nie tylko nic nie uzyskał, ale wydał 
wszystkie swoje pieniądze i stał się żebrakiem. W końcu pomyślał: 
* To nie ma sensu. Nie zdobędę bogactwa. Złożę śluby sannjasa i 
zostanę mnichem. 
Poszedł więc i otrzymał inicjację mnicha. Kilka dni później siedział 
medytując na szczycie góry. Po medytacji otworzył oczy i zobaczył, 
że stoi przed nim piękna kobieta. Błyszczała, jakby zrobiona była ze 
złota. Był zdumiony jej urodą. 
* Co tu robisz? - spytał mnich. 
* Przyszłam tu, żeby się z tobą zobaczyć - powiedziała kobieta. - 
Zaprosiłeś mnie, więc jestem. 
* O czym ty mówisz? - spytał mnich. - Nigdy cię nie zapraszałem. 
Jestem mnichem! 
* Czyż przez dwanaście lat nie recytowałeś hymnów do Lakszmi? 
* Tak. 
* To ja jestem Lakszmi. 
Mnich padł przed nią na ziemię i powiedział: 
* Czciłem cię tak długo, ale nie przychodziłaś. Dlaczego przyszłaś 
teraz? 
* Zgromadziłeś tyle grzechów i tyle karmana, że twoje modlitwy nie 
mogły zaowocować. Wreszcie, kiedy przyjąłeś śluby sannjasa, 
wszystkie twoje grzechy wypaliły się i stałeś się czysty. Dlatego 
przyszłam do ciebie teraz. 
* Ale teraz nie jesteś mi już potrzebna - powiedział mnich. 
* Pomimo to nie mogę cię opuścić - powiedziała Lakszmi. Oddawałeś 
mi cześć i teraz musisz doświadczyć owoców swojej modlitwy. 
* W takim razie - powiedział mnich - daj mi bogactwo wiedzy. 
Lakszmi zgodziła się. Mnich stał się skarbnicą wiedzy i otrzymał imię 
Widjaranja, co oznacza "Las wiedzy". Napisał wspaniałą książkę po 
tytułem Panczadaszi, po dziś dzień studiowaną przez wszystkich, 
którzy znają sanskryt. 
Nigdy nie wiesz, jakiego masz za sobą karmana. Gromadziłeś 
karmana i doświadczenia przez wiele wcieleń. Jak możesz 
przypuszczać, że pozbędziesz się tego wszystkiego po półtorarocznej 
zaledwie medytacji? Medytuj systematycznie i zachowaj spokój. 
Prędzej czy później, dzięki łasce wewnętrznej Siakti, wszystko 
przyjdzie. 

TA RADOŚĆ JEST REALIZACJĄ. 
Chciałbym jak najszybciej osiągnąć Boga. 
Jakiego Boga chciałbyś osiągnąć, twojego czy czyjegoś innego? 
Chcę osiągnąć swoją Jaźń. 
Bóg istnieje w tobie, więc będziesz mógł Go zobaczyć. Ale ja nigdy 
nie widziałem żadnych świateł ani nie miałem wizji w czasie 
medytacji. 
Jeżeli chcesz zobaczyć światło, możesz popatrzeć na słońce. To samo 
światło jest na zewnątrz i wewnątrz. Dobra medytacja to taka, kiedy 
nie widzisz nic. Kiedy przestajesz patrzeć, wtedy rzeczywiście czegoś 
doświadczasz. Wizje nie są złe, ale Bóg jest tym, co znajduje się poza 
nimi. Stan Boga jest niezmącony. Jest to stan absolutnego spokoju. 
Jeżeli pragniesz wizji, będziesz je miał, ale wizje nie oznaczają, że 
osiągnąłeś cel. Czego doświadczasz, kiedy medytujesz? 
Czasami, kiedy biorę oddech przy powtarzaniu mantry So`ham, czuję 
potrzebę śmiechu. 
Czy możesz bliżej opisać ten stan? 
To jest kaskada śmiechu. 
Ta radość jest realizacją. 
To trwa zaledwie sekundę. 
Powinieneś postarać się, żeby trwało dłużej. Radość jest prawdziwym 
osiągnięciem. Stan, kiedy ham rozpłynęło się wewnątrz, zanim 
jeszcze powstało so, jest Prawdą. To jest tajemnica Siddhów. Jej 
naturą jest radość i miłość. Kiedy będziesz coraz więcej medytować, 
twoje serce przepełni się miłością. Osiągniesz stan, w którym 
będziesz śmiać się, jak człowiek pijany. Nie każę ci być pijanym, 
mówię ci tylko, że miłość i szczęście powinny z ciebie tryskać 
spontanicznie. Bóg jest radością. Nie jest górą, ani światłem. Podróże 
do innych płaszczyzn istnienia nie są istotne. Bóg jest poza wszelkimi 
płaszczyznami. 

DOŚWIADCZENIE CZŁOWIEKA ZREALIZOWANEGO 
Jakie jest doświadczenie człowieka zrealizowanego? Czy doświadcza 
on Jaźni jako pozbawionej wszelkich właściwości, czy też nadal widzi 
olśniewające kolory i błękitne światło? 
Ostateczne doświadczenie Boga jest poza wszelkimi właściwościami, 
poza wszelkimi formami i kolorami. Kiedy ktoś znajduje się w tym 
stanie, nie ma już umysłu, który rozróżniałby między czerwonym, 
białym, czarnym i żółtym. Na drodze do realizacji ma się wiele 
doznań i wizji, ale doświadczenie realizacji przekracza to wszystko. 
Takiego doświadczenia nie da się opisać, słowa nie zdołają tego 
uchwycić. To nie ma cienia, formy ani rodzaju. Kiedy sól wpada do 
oceanu, roztapia się w oceanie. Traci swoją odrębność i zostaje 
wchłonięta przez ocean. Takie właśnie jest ostateczne doświadczenie. 
Pewien święty powiedział: "Kiedy dostrzegłem niebiańską 
manifestację Boga, zagubiłem się w Nim całkowicie. Nie znam już 
siebie". W miarę, jak będziesz coraz lepiej rozumiał Prawdę, 
przekroczysz nawet stan rozumienia. W miarę, jak będziesz coraz 
więcej medytował nad Prawdą, medytacja i przedmiot medytacji 
zjednoczą się i to jest stan ostatecznego doświadczenia. Czasami 
ludzie mówią: "Medytowałem i przez chwilę nie wiedziałem, co się ze 
mną dzieje". Ten stan niewiedzy jest doświadczeniem Boga. 
Jeżeli jednak człowiek zrealizowany w czasie medytacji wyjdzie 
chociażby troszeczkę ze stanu ostatecznego, doświadcza wizji i 
bardzo łagodnych, pięknych świateł. Widzi je, kiedy umysł jest 
zwrócony do wewnątrz, ale jego poruszenia nie są całkowicie 
wyciszone. Kiedy tylko człowiek przekroczy owe zmiany wewnętrzne, 
nie widzi świateł ani nie ma wizji. 
Ci, którzy znają Prawdę, opisują dwa stany wewnętrznego samadhi: 
sawikalpa - samadhi z towarzyszeniem myśli i nirwikalpa - samadhi 
poza myślą. W stanie sawikalpa doświadcza się Jaźni jako 
oślepiającego światła i jaskrawych barw. W stanie nirwikalpa nie ma 
nawet tego, ponieważ nie istnieje już ten, który widzi. 

NAJWYŻSZA MEDYTACJA 
Kiedy twoja praktyka medytacji dobiegnie końca, zdasz sobie sprawę, 
że wszystko jest Jaźnią. Skoro tak się rzeczy mają, czyż nie lepiej 
zdać sobie z tego sprawę od początku i medytować z poczuciem, że 
Jaźń przenika wszystko? Wtedy nie będziesz miał kłopotów z 
medytacją, bo zawsze znajdować się będziesz w stanie medytacji. 
Pewnego razu uczeń podszedł do mistrza i poprosił go o pouczenie 
duchowe. Święty na to: 
* Cóż mogę ci powiedzieć? Wszystko jest Jaźnią. Podobnie jak woda 
zamarza i staje się lodem, tak Jaźń przybiera formę i staje się 
wszechświatem. Nie istnieje nic poza tą Jaźnią. Ty jesteś tą Jaźnią. 
Zdaj sobie z tego sprawę, a będziesz wiedział wszystko. 
Uczeń nie był zadowolony. 
* To wszystko, co masz mi do powiedzenia? - spytał. - Coś takiego 
mogę przeczytać w książce. 
Wydało mu się zagadkowe, że Guru nie kazał mu ćwiczyć hathajogi 
czy pranajamy, ogolić głowy czy zapuścić brody albo medytować nad 
określonym przedmiotem. 
* Czy nie możesz powiedzieć mi nic więcej? - zapytał. 
* To jest wszystko, czego nauczam - powiedział święty. 
* Jeżeli pragniesz dalszych wskazań, musisz udać się do kogoś 
innego. 
Uczeń poszedł więc do innego Guru i poprosił go o pouczenie. Ten 
Guru był bardzo mądry i wiedział, jakim człowiekiem jest uczeń. 
* Pouczę cię - powiedział - ale najpierw musisz mi służyć przez 
dwanaście lat. 
W Indiach od czasów starożytnych służbę dla Guru uważa się za 
wspaniałą praktykę duchową. Jest to bardzo tajemnicza sadhana, 
podczas której znajomość Prawdy powstaje w uczniu spontanicznie, 
w miarę jak pracuje dla Guru. Tak więc uczeń chętnie przyjął ten 
warunek i spytał Guru, jaką służbę ma wykonywać. Guru wezwał 
kierownika aśramu i zapytał go: 
* Jaką pracę masz dla tego ucznia? 
* Jest tylko jedna - zbieranie odchodów bawolich - odrzekł kierownik. 
* Chcesz to robić? - zapytał Guru. 
* Tak - powiedział uczeń. 
Uczeń był bardzo szczery i otwarty, nie kwestionował więc rodzaju 
pracy, jaką miał wykonywać. Był gotów spędzić dwanaście lat na 
zbieraniu bawolich odchodów, ponieważ uważał, że doświadczenie 
Jaźni warte jest każdego wysiłku. Dzień w dzień przez dwanaście lat 
zbierał odchody bawołów. Pewnego dnia spojrzał na kalendarz i 
odkrył, że przepracował już dwanaście lat i dwa dni. Udał się więc do 
Guru i powiedział: 
* Skończyłem moje dwanaście lat służby. Proszę, daj mi naukę. 
Guru rzekł: 
* Oto moja nauka: Wszystko jest Świadomością. Jedna jedyna Jaźń 
ukazuje się jako wszystkie rzeczy we wszechświecie. Ty również 
jesteś Jaźnią. 
Po latach sadhany uczeń stał się bardzo dojrzały i kiedy tylko usłyszał 
słowa Guru, wszedł w głębokie samadhi, w czasie którego 
doświadczył Prawdy. Kiedy jednak wyszedł ze stanu samadhi, 
powiedział: 
* O Gurudżi, jedno mnie zastanawia. Dostałem już kiedyś to 
pouczenie. Jest to ta sama nauka, której udzielił mi mój poprzedni 
Guru. 
* Tak - powiedział Guru. - Prawda nie zmienia się w ciągu dwunastu 
lat. 
* To dlaczego musiałem przez tyle czasu zbierać odchody bawole, 
żeby to zrozumieć? 
* Ponieważ byłeś głupi - odpowiedział Guru. 
To jest prawda. Gdybyś miał wyostrzony intelekt oraz umiejętność 
rozumienia i rozróżniania, jakież praktyki duchowe byłyby ci 
potrzebne do rozpoznania własnej Jaźni? Ile czasu potrzebowałbyś, 
żeby doświadczyć tej Świadomości, która manifestuje się wszędzie? 
Jest to tylko kwestia rozpoznania i jest to takie proste, że zabiera 
ułamek sekundy. 
Musisz medytować tylko dlatego, że nie masz tej umiejętności 
rozumienia. Przez tyle lat żyłeś z poczuciem: "Jestem jednostką", że 
teraz bardzo trudno jest ci zaakceptować świadomość: "Jestem 
Bogiem". Napełniałeś swój umysł negatywnymi myślami i uczuciami 
wobec innych ludzi i siebie samego, sądząc, że jesteś mały, że jesteś 
słaby, że jesteś grzeszny. Spędzałeś życie złapany w pułapkę 
ograniczonej tożsamości. Jeżeli twoje ciało jest piękne, uważasz, że 
jesteś piękny, a jeżeli twoje ciało jest brzydkie, sądzisz, że jesteś 
brzydki. Jeżeli studiujesz, uważasz się za uczonego, a jeżeli nie 
studiujesz, uważasz siebie za analfabetę. Kiedy powstaje w tobie 
gniew, chciwość i przywiązanie, utożsamiasz się z nimi. To jest ego, 
poczucie ograniczonej tożsamości, które cię więzi od niezliczonych 
wcieleń. 
Żeby pozbyć się tego ograniczonego poczucia "ja", żeby oczyścić 
umysł i serce tak, abyś mógł zaakceptować poczucie "Jestem 
Świadomością", musisz medytować, powtarzać mantrę i spełniać 
dobre uczynki. Ale jeżeli rzeczywiście pragniesz, żeby to wszystko 
przyniosło owoce, powinieneś robić to z poczuciem swojej jedności 
ze Świadomością. Powinieneś praktykować sadhanę Siwy, sadhanę 
utożsamiania się z Prawdą. Powinieneś utrzymywać swój umysł 
zanurzony w idei Siwo'ham, "Jestem Siwą" i So'ham, "Jestem Tym". 
Powinieneś rozumieć, że to medytuje Bóg. Wszystkie przedmioty 
mojej medytacji są Bogiem. Moja medytacja sama jest Bogiem. Kiedy 
masz to poczucie, możesz praktykować sadhanę w każdym miejscu i 
czasie. Nie musisz zamykać oczu, ani wyciszać umysłu, bo kiedy 
masz tę świadomość, nawet zwykłe czynności twego codziennego 
życia stają się medytacją i zaczynasz doświadczać Prawdy 
spontanicznie, niezależnie od tego, co robisz. 

Medytacja w świecie 
Wielu ludzi uważa, że jeżeli chcą poświęcić się medytacji i życiu 
duchowemu, to będą musieli porzucić pracę i rodzinę, udać się gdzieś 
do jaskini i siedzieć nieruchomo jak kłoda. Ale kiedy ktoś zrozumie, 
że Jaźń przenika wszystko, zdaje sobie sprawę, że nie ma różnicy 
między życiem świeckim a duchowym. Wtedy nie musi wyrzekać się 
swojej rodziny. Nie musi rzucać pracy. Nie musi uciekać od 
społeczeństwa. Siwaizm Kaszmirski powiada: [nashivam vidyate 
kvachit] - "Nie istnieje nic, co nie jest Siwą". Dlatego też żadna 
działalność na tym świecie nie jest przeszkodą na ścieżce duchowej, 
jak długo człowiek robi to z miłością i ze świadomością, że Jaźń 
istnieje we wszystkim.11 Muzyk może dążyć do osiągnięcia Jaźni 
tworząc muzykę, pod warunkiem, że robi to bez samolubnych 
pobudek. Nauczyciel może dążyć do osiągnięcia Jaźni poprzez 
nauczanie, pod warunkiem, że uczy bezinteresownie. Przedsiębiorca 
może dążyć do osiągnięcia Jaźni prowadząc interesy, pod warunkiem, 
że czyni to bez egoistycznych pragnień. Matka może dążyć do 
osiągnięcia Jaźni wychowując swoje dzieci, pod warunkiem, że robi 
to bezinteresownie. Niezależnie od tego, w jakiej dziedzinie działasz, 
jeżeli poświęcasz swoją pracę Bogu, to staje się ona praktyką 
duchową. Jeżeli po prostu wykonujesz swoją pracę bez osobistego 
pożądania jej owoców, jest to również wspaniała joga. 
W rzeczywistości kiedy człowiek medytuje nad Jaźnią, czuje więcej 
miłości do świata, ma dla niego większe zainteresowanie i lepiej go 
rozumie. Jak długo brak ci wiedzy, ten świat będzie dla ciebie po 
prostu światem, a każdy czyn po prostu czynem. Ale kiedy osiągniesz 
prawdziwą wiedzę, zdasz sobie sprawę, że cokolwiek robisz jest to 
medytacja nad Jaźnią i oddawanie czci Jaźni. W jednym ze swoich 
hymnów Siankaraczarja śpiewał: [sancharach padayoh pradakshina-
vidhih scotrani sarva giro; yadyatkarma karomi tattadakhilam shambo 
tavaradhanam] - "O Panie, dokądkolwiek idę, chodzę wokół Ciebie. 
Cokolwiek robię, oddaję Ci cześć". To jest prawdziwe zrozumienie i 
to jest poczucie, z jakim powinieneś praktykować sadhanę. Jeżeli 
potrafisz dostrzec, że wszystko co widzisz, wewnątrz i na zewnątrz, 
nie jest niczym innym jak twoją własną Jaźnią, wtedy zawsze 
będziesz w stanie medytacji. 

GURU 

Ten jest prawdziwym Guru, 
Kto potrafi ukazać twoim oczom 
formę w tym, co nie posiada formy; 
Kto naucza prostej drogi, 
bez rytuałów i ceremonii. 
Kto nie zmusza cię, abyś pozamykał 
drzwi, wstrzymywał oddech 
i wyrzekł się świata. 
Kto sprawia, że widzisz 
Najwyższego Ducha gdziekolwiek 
zakotwiczy się twój umysł. 
Kto uczy cię, jak zachowywać ciszę 
pośród twoich rozlicznych czynności. 
Bez lęku, zawsze pogrążony w błogości, 
taki Guru podtrzymuje ducha jogi 
pośród uciech świata. 

KABIR 

JAKI JEST PRAWDZIWY GURU? 
Kiedy prowadziłem sadhanę, miałem wielu nauczycieli i podążałem 
wieloma ścieżkami. Czytałem dużo o świętych i doszedłem do 
wniosku, że jedynie przy pomocy Guru mogę poznać własną 
wewnętrzną Jaźń. I to była prawda: otrzymałem od swojego Guru 
wszystko i nawet teraz otrzymuję jego błogosławieństwa. Dlatego 
zawsze mówię, że nie ma nic wspanialszego ani cenniejszego od 
Guru.  
Dzisiaj coraz więcej ludzi odczuwa pragnienie duchowości. Jednak 
pomimo rosnącego zainteresowania Guru, rośnie również niechęć 
wobec nich. Z powodu zachowania się fałszywych guru - tych, którzy 
nazywają siebie Guru, mimo iż nie mieli własnego Guru - niektórzy 
ludzie są bardzo wytrąceni z równowagi, kiedy słyszą słowo Guru. 
Szejk Nasruddin żył w czasach, kiedy ludzie poszukiwali Guru. W 
jego mieście nie było Guru, więc mieszkańcy miasta przyszli do niego 
i powiedzieli: 
* Nasruddinie, chcielibyśmy, żebyś został naszym Guru. 
Nasruddin przyjął propozycję. 
* Oto moje pierwsze polecenie - powiedział - jutro wszyscy zbierzemy 
się i pójdziemy na ryby. 
Jeżeli ktoś przyjmuje na siebie rolę Guru, nie będąc prawdziwym 
Guru, co może uczynić, poza zabraniem cię na ryby? 
W każdej dziedzinie istnieją ludzie, którzy udają kogoś kim nie są, 
nic więc dziwnego, że niektórzy ludzie imitują Guru. Nie oznacza to, 
że każdy Guru jest fałszywy. Niemniej jednak nie zaszkodzi być 
podejrzliwym w stosunku do Guru, ponieważ w ten sposób 
wyrabiamy w sobie roztropność i uczymy się, jak wybrać 
prawdziwego Guru. Pewien mędrzec powiedział, że przebywając w 
towarzystwie złodziei można się nauczyć, jak odróżnić złodzieja od 
człowieka uczciwego. Tak samo obserwując fałszywego guru możemy 
dowiedzieć się, jakie cechy powinien mieć prawdziwy Guru. 
Dlaczego istnieją fałszywi guru? Z naszej własnej winy. Wybieramy 
Guru tak, jak wybiera się polityków. Rośnie zapotrzebowanie na 
fałszywych guru, ponieważ rośnie liczba fałszywych uczniów. Z 
powodu swego ślepego egoizmu fałszywy guru gubi ludzi i z powodu 
swego ślepego egoizmu oraz niezrozumienia, fałszywy uczeń wpada 
w pułapkę. Prawdziwy uczeń nigdy nie wpadnie w pułapkę 
fałszywego guru. 
Fałszywi uczniowie pragną takiego guru, od którego można tanio i 
łatwo coś uzyskać. Pragną guru, który może im dać samadhi na 
poczekaniu. Nie pragną Guru, który przestrzega dyscypliny i 
samokontroli, chcą takiego, który będzie uczestniczył w ich własnym, 
rozwiązłym życiu. Pragną guru dokładnie takiego, jak oni sami, który 
będzie z nimi prowadził terapię, będzie z nimi tańczył, będzie z nimi 
pił i będzie ich zachęcał do brania narkotyków. Ale ktoś, kto 
zachowuje się w ten sposób, nigdy nie może być prawdziwym Guru. 
Złoto jest złotem. Nigdy nie zmienia się w mosiądz. 
Guru nie jest kimś, kto pojawia się nie wiadomo skąd i udziela nauk. 
Guru nie jest kimś, kto udaje się do lasu i kontempluje, ma jakąś 
wizję, a potem wraca do świata, żeby dawać ludziom wiedzę. Guru 
nie jest kimś, kto przyswoił sobie różne techniki z różnych źródeł i 
twierdzi, że stosując je ,wszystkie, można osiągnąć Prawdę. Guru nie 
jest kimś, kto powiada: "Posiadam ogromną wiedzę, a wy wszyscy nic 
nie wiecie, pójdźcie więc i przyjmijcie moje nauki". 
W rzeczywistości Guru wcale nie jest istotą ludzką. Słowo Guru 
naprawdę odnosi się do stworzyciela chwały tego świata. Siwaizm 
Kaszmirski powiada, że Bóg sprawuje pięć czynności: tworzenie, 
podtrzymywanie, rozpad, skrywanie i udzielanie łaski. Siwa Sutra 
Wimarszini stwierdza: [gururva parameshwari anugrahika shaktih] - 
"Guru jest siłą Boga, udzielającą łaski". Innymi słowy, Guru nie jest 
osobą, ale boską mocą łaski, płynącą poprzez tę osobę. Moc ta jest tą 
samą Siakti, która tworzy i podtrzymuje świat. 
Zasada Guru nie narodziła się teraz. Istniała jeszcze przed 
stworzeniem wszechświata i tak jak woda, ziemia, powietrze, ogień i 
eter, od początku była częścią stworzenia. Zasada Guru istnieje w 
każdym jako Jaźń wewnętrzna. Tak więc, kiedy składamy hołd Guru, 
składamy hołd naszej własnej Jaźni. Guru jest Jaźnią, jest najwyższą 
Świadomością i najwyższą szczęśliwością. 

Kwalifikacje Guru 
Prawdziwy Guru pochodzi z linii Guru założonej przez Parasiwę, 
najwyższego Guru. Dlatego kiedy spotykasz Guru, pierwsze pytanie, 
jakie powinieneś zadać, brzmi: "Kim był jego Guru?" Zanim zaufasz 
inżynierowi czy profesorowi, dowiadujesz się, z jakiej uczelni dostał 
dyplom. Tak samo, zanim zaakceptujesz Guru, powinieneś wiedzieć, 
z jakiej linii pochodzi. W swojej książce The Serpent Power, wielki 
uczony Sir John Woodroffe napisał, że ktoś, kto chce być Guru, nie 
mając przedtem własnego Guru, jest jak pasażer usiłujący jechać 
pociągiem bez biletu. Guru można zostać jedynie po otrzymaniu 
polecenia od swego własnego Guru. W takim człowieku winna być 
żywa cała linia Guru. 
Guru musi sprostać również innym wymaganiom. Powinien być 
uczony, powinien przestudiować wiele pism świętych, duchowych 
kierunków filozoficznych i powinien znać je doskonale. Wiedza 
starożytnych autorów pism świętych była niedościgniona. 
Praktykowali oni swoją sadhanę aż do skutku i pisali książki dopiero 
po całkowitym zrealizowaniu Prawdy. Dzisiaj ludzie piszą książki 
zgodnie ze swoimi własnymi poglądami, ale co stanowi fundament 
tych książek? Jaki system filozoficzny je potwierdza? Człowiek, który 
pisze takie książki, nie może być prawdziwym Guru, może tylko 
szerzyć swoje własne iluzje. Siwa rzekł do Brahmadewa: "Ten, kto 
wdaje się w zwyczajne rozumowanie, kto wplątuje swoich uczniów w 
sieć plotek, skomplikowanych słów i kłótni, nie może być 
prawdziwym Guru". 
Autentyczny Guru posiada pełną znajomość Prawdy, zawartej w 
Upaniszadach i innych wielkich pismach świętych, a jego nauki są 
takie same, jak nauki starożytnych mędrców. 
Nie wystarczy jednak, aby Guru znał pisma święte. Musi również 
dobrze się znać na świeckich sztukach i rzemiosłach. Musi posiadać 
wiedzę o każdej dziedzinie życia. Nie szkodzi, jeżeli specjalista 
chorób uszu zna się tylko na uszach, a specjalista chorób serca jest 
ekspertem jedynie w sprawach serca. Guru nie może być specjalistą w 
jednej tylko dziedzinie. Jeżeli Guru ma poprowadzić uczniów 
żyjących życiem świeckim, musi znać wszystkie ich radości i 
wszystkie ich problemy. 
Guru musi również mieć bezpośrednie doświadczenie Boga. 
Prawdziwy Guru widzi Boga tak, jak ktoś inny widzi jakikolwiek 
obiekt w świecie zewnętrznym. Medytując nad najwyższą Prawdą, 
Guru doświadczył tej Prawdy w sobie i zatopił w niej swoją 
indywidualność. W rezultacie nie postrzega już świata jako zjawiska 
materialnego, ale jako światło czystej Świadomości. Widzi to światło 
błyszczące i iskrzące się u mężczyzn, u kobiet i u dzieci, w 
zwierzętach, w drzewach i u siebie samego. Dla niego zarówno 
materia, jak i świadomość są jedynie różnymi stopniami 
Świadomości, bowiem widzi on wszędzie jedynie Świadomość. 
Prawdziwy Guru nie tylko sam jest oświecony - może on również dać 
innym doświadczenie oświecenia. Ponieważ stanowi jedność ze 
Świadomością, siła Świadomości wybrała go sobie za siedzibę, po 
prostu po to, aby udzielać łaski. Mówi się, że tak jak można zapalić 
wiele świateł od jednego płomienia, Siakti Guru może rozpalić Siakti 
wewnętrzną u wielu uczniów. Siła boskiej Jaźni, pulsująca w każdym 
człowieku, nieustannie wypływa z ciała. Ale Guru zmagazynował w 
sobie tę energię i może ją przekazywać innym. Promienie 
Świadomości emanują z niego i każdy, kto się z nim zetknie, może 
otrzymać jego Siakti. 
Guru posiada również moc kontrolowania natężenia obudzonej Siakti. 
Jeżeli energia działa w którymś uczniu zbyt silnie, Guru może 
zmniejszyć stopień jej natężenia. Jeżeli nie działa dość silnie, może go 
zwiększyć. Guru potrafi podtrzymać proces, który zainicjował w 
uczniu, usunąć w nim wszystkie przeszkody wewnętrzne i sprawić, 
aby powstała w nim radość. Może zagwarantować, że obudzona Siakti 
w końcu zaprowadzi ucznia do najwyższego stanu. Guru sam 
zrealizował potęgę mantry i może umożliwić zrealizowanie tej potęgi 
również u ucznia. Cała moc linii Siddha stoi za Guru, a kiedy już raz 
uczeń otrzymał Siakti, linia ta stoi również za nim, chroniąc go na 
drodze do celu. 
Guru jest absolutnie niezbędny w życiu człowieka - tak niezbędny jak 
siła życiowa. Wielki święty Sundardas powiedział: "Bez Guru nie ma 
medytacji. Żadna wyższa wiedza nie może bez niego powstać. Nie ma 
miłości bez Guru, nie ma bogactwa bez Guru, nie ma równowagi 
umysłu bez Guru, nie ma oświecenia intelektu bez Guru". Sylaba gu 
oznacza ciemność, a sylaba ru oznacza światło; prawdziwy Guru 
rozprasza niewiedzę ucznia i daje mu światło. Usuwa niewłaściwe 
rozumienie u ucznia, jego złudzenie niedoskonałości i obdarza go 
najwyższą mądrością. 
Guru nie jest zainteresowany pobieraniem pieniędzy od swoich 
uczniów, a jedynie pomnażaniem ich dobrych cech i usuwaniem ich 
niedociągnięć. Nie potrzebuje nic od nikogo, albowiem wszystko, 
czego pragnie, posiada w sobie. Jego oczu nie przyciągają piękne 
kształty, jego języka nie urzekają wspaniałe smaki, jego uszy nie 
tęsknią za pięknymi dźwiękami. Jest całkowicie wolny od pragnień 
zmysłowych; ponieważ nieustannie spija ekstazę Jaźni wewnętrznej, 
jego zmysły skierowały się do wewnątrz i rozkoszują się wyłącznie tą 
ekstazą wewnętrzną. W odróżnieniu od umysłu zwykłego człowieka, 
umysł Guru jest zawsze stały. Tak jak płomień nie skacze kiedy nie 
ma wiatru, tak umysł Guru nigdy nie opuszcza Jaźni. Guru posiada 
głębię i spokój oceanu. W jego sercu jest jedynie współczucie i miłość 
do wszystkich istot, nie ma w nim pożądania, gniewu, dumy ani 
zazdrości. Dla niego wszystkie religie, wszystkie czyny, wszystkie 
kraje, wszystkie istoty są równe. 
Jest on utwierdzony w swoich własnych naukach i chociaż zakończył 
swoją sadhanę, zawsze sam praktykuje nauki, jakich udziela innym. 
Nigdy nie łamie własnej dyscypliny. Ściśle przestrzega celibatu i w 
rezultacie jego fluid seksualny zawsze płynie ku górze. Właśnie dzięki 
mocy płynu seksualnego płynącego ku górze, może udzielać 
Siaktipatu. Chociaż żyje w stanie, który jest poza takimi pojęciami, 
jak cnota czy grzech, Guru przestrzega prawości w postępowaniu, a 
przebywając w jego towarzystwie, uczeń również zaczyna postępować 
właściwie. Cóż może osiągnąć uczeń, słuchając kogoś, kto nie jest 
zdyscyplinowany ani czysty? Uczeń może odnieść korzyści jedynie 
dzięki komuś, kto naucza doskonałej ścieżki, komuś, czyje 
towarzystwo go uszlachetnia i dzięki komu doświadcza w sobie 
rewolucyjnych zmian. Jeżeli przebywa z taką oświeconą osobą, lub 
spędza czas w jej towarzystwie, czy nawet słucha jej wykładów, 
zostanie przeobrażony automatycznie, bez żadnego wysiłku. Tukaram 
Maharadż powiedział: "Nieprzenikniona jest chwała Guru. Nie 
wystarczy nawet porównać go do kamienia filozoficznego. Kamień 
filozoficzny ma moc przekształcenia zwykłego metalu w złoto, ale nie 
może przekształcić go w kamień filozoficzny. Natomiast prawdziwy 
Guru może przeobrazić ucznia w Guru, takiego jak on sam". 
Guru jest naszym największym dobroczyńcą. Usuwa nasze 
pomieszanie pojęć, ukazuje nam naszą prawdziwą naturę i cel 
naszego życia. Pomaga nam rozwinąć w sobie miłość do Boga i 
odsłania nam Boga w nas samych. Niezwykła jest tajemnica Guru. 
Przebywając w jego obecności, możemy bezpośrednio doświadczyć 
Boga. Eknath Maharadż powiedział: "O mój przyjacielu, ponieważ 
otrzymałem nektar łaski Guru, gdziekolwiek spojrzę, widzę tylko 
Boga. Wewnątrz widzę Boga, na zewnątrz widzę Boga. Cokolwiek 
widzę na tym świecie, wszystko jest Bogiem". Taka jest moc łaski 
Guru. 

OKO, KTÓRE WIDZI JAŹŃ 
Jeżeli postanowię, że chcę poznać swoją Jaźń, to po co mi nauczyciel, 
skoro w zasadzie prowadzę dialog sam ze sobą? 
Czy możesz mi powiedzieć, czego nauczyłeś się w życiu bez niczyjej 
pomocy? Nauczyłeś się chodzić od swoich rodziców. Nauczyłeś się 
od nich wymawiać nawet takie proste słowa, jak "mama" i "tata". W 
szkole podstawowej i liceum nauczyłeś się wszystkiego od swoich 
nauczycieli, a na wyższej uczelni nauczyłeś się wszystkiego od 
swoich profesorów. Tak samo musisz uczyć się o Jaźni od Guru. 
Gdybyś potrafił sam poznać Jaźń, podziękowałbym ci, bo wtedy 
mógłbym powiedzieć innym, że oni również potrafią poznać Jaźń bez 
niczyjej pomocy. 
Nie zmuszam cię, żebyś miał Guru, nie upieram się również, żebyś 
przez cały czas przebywał z Guru. Mówię ci, żebyś poznał swoją Jaźń. 
Gdybyś mógł poznać swoją Jaźń bez Guru, byłaby to dla mnie wielka 
pomoc, wierz mi. Ale prawda jest taka, że aby zrozumieć Jaźń, musisz 
mieć kogoś, kto może ci ją ukazać. Bardzo łatwo jest znać innych, ale 
bardzo trudno znać własną Jaźń. Świat pełen jest naukowców, 
psychologów, artystów, tancerzy i innych ludzi posiadających różne 
umiejętności i zdolności. Chociaż mogą oni być biegli w swoim 
zawodzie, ilu z nich zna siebie? 
Żeby znać Jaźń musisz dotrzeć do prawdziwego ośrodka swojej istoty. 
Kiedy przejrzysz się w lustrze, zobaczysz swoje włosy tylko, jeżeli 
patrzysz na włosy. Zobaczysz swoje oczy tylko, jeżeli patrzysz w 
oczy. Nie zobaczysz w lustrze żadnej części swego ciała, jeżeli na nią 
nie patrzysz. Tak samo, żeby zobaczyć własną Jaźń, trzeba wiedzieć, 
gdzie patrzeć. Do tego potrzebny jest nauczyciel, przewodnik. 
Guru nie jest bezużyteczny ani bez znaczenia. Jeżeli ludzie uważają, 
że Guru jest zbędny, to dzieje się tak dlatego, że albo pewni guru sami 
jawią się jako zbędni w oczach ludzi, albo ludzie nie rozumieją Guru, 
stąd robią z niego niewłaściwy użytek, a potem uważają, że jest 
bezużyteczny. Wielu ludzi sądzi, że słuchając Guru zezwolą, aby ich 
życie znalazło się pod czyjąś kontrolą. 
Guru nie czyni człowieka słabym i nie trzyma go pod kontrolą. 
Odwrotnie, uwalnia go od zależności. Zadaniem Guru nie jest 
skrępowanie ucznia, ale danie mu wolności Jaźni. Ludzie myślą, że 
jeżeli uznają autorytet Guru, utracą wolność osobistą i staną się 
niewolnikami. Ale kiedy zachorują, nie uważają, że ograniczają swoją 
wolność osobistą przez pójście do lekarza. Kiedy popadają w złą 
sytuację finansową, nie sądzą, że narażają na szwank swoją wolność 
przez zaciągnięcie pożyczki w banku. Jeżeli bardzo pragną 
zakosztować czegoś smacznego, nie przeszkadza im to, że jedzą różne 
wyszukane potrawy, a jeżeli ich oczy domagają się zaspokojenia, nie 
przeszkadza im to, że oglądają różne filmy. Nie uważają tego 
wszystkiego za uzależnienie, ale kiedy chodzi o zwrócenie się do 
Guru albo do Boga, natychmiast podnoszą kwestię utraty wolności. 
Nie pojmuję tego rodzaju rozumowania. Kiedy ja znalazłem 
schronienie w moim Guru, stałem się wolny od wszelkich zależności. 
Jeżeli jednak uczę się języków u nauczyciela języków, albo 
matematyki u nauczyciela matematyki, uczę się tego zgodnie z 
systemem przekonań danego nauczyciela. Nie uczę się niczego o 
sobie, poznaję jedynie światopogląd nauczyciela. Czy nie to samo 
dzieje się z Guru? Czy nie poznaję raczej poglądu na świat należącego 
do Guru, zamiast odkryć swój własny? 
Pogląd na świat należący do Guru nie jest czymś narzuconym z 
zewnątrz. Jeżeli udasz się do optyka, nie da ci recepty na okulary dla 
siebie. Daje ci receptę, która jest właściwa dla ciebie. Tak samo punkt 
widzenia Guru jest punktem widzenia Jaźni. Daje ci on oko, które 
widzi Jaźń. W historii było wielu przywódców, którzy doprowadzili 
swoich zwolenników do zguby. Jestem pewny, że zwolennicy ci 
sądzili, iż wybrali sobie właściwego nauczyciela. 
Jeżeli zostali zgubieni, w ich sposobie wyboru musiał być jakiś błąd. 
Dlatego ktoś, kto wybiera sobie Guru, powinien być bardzo czujny i 
rozważny. Musi zadać sobie kilka pytań: "Kto uczynił Guru z tego 
Guru? Czy człowiek ten robi interes jako Guru, czy też rzeczywiście 
przestrzega dyscypliny duchowej? Jaki jest cel jego nauk? Czy 
przebywając z nim nauczyłem się cenić swoją własną wartość i 
wartość innych ludzi? Czy zdobyłem wiedzę o powszechnym 
braterstwie? Czy jego nauki pogrążają mnie w jeszcze większym 
chaosie i niewoli, czy też wynoszą mnie wzwyż?" Uczeń powinien 
zastanowić się nad tym wszystkim. 
Do rozpoznania prawdziwego Guru potrzebne jest właściwe 
spojrzenie. Jest takie piękne powiedzenie indyjskie o Guru: "Zanim 
napijesz się wody, dobrze ją odcedź; zanim zdecydujesz się na Guru, 
dobrze go sprawdź". Zdecyduj się na Guru dopiero wówczas, kiedy 
dobrze go poznasz. Nie akceptuj kogoś jako Guru tylko dlatego, że 
powiedziano ci, iż jest on Guru. Niech twoja wiara nigdy nie będzie 
ślepa. 

WODA SZEWCA 
W stanie Radżastan w Indiach żył sobie szewc imieniem Rawidas, 
który był wielkim Siddhą. Odwiedzało go wielu ludzi, którzy w jego 
towarzystwie doświadczali spokoju i szczęścia. Premier tego stanu 
usłyszał o Rawidasie i poszedł go odwiedzić. Pełen spokoju powrócił 
do pałacu i powiedział do króla: 
* W mieście żyje wielki święty. Jestem pewien, że jeżeli udasz się do 
niego, potrafi on obdarzyć cię spokojem. 
Król ów był bardzo nieszczęśliwy. Posiadał wielkie bogactwa i 
władzę, a także wszystkie inne rzeczy, które sprawiają, że człowiek 
robi się niespokojny. Nie miał nic, co dawałoby mu spokój. Kiedy 
jednak premier zaproponował, żeby poszedł do Rawidasa, król zaczął 
narzekać. 
* On jest szewcem - powiedział. - Jak król może prosić szewca o 
nauki? 
Premier nalegał jednak: 
* Wasza Wysokość, jesteś taki niespokojny. Jestem pewny, że 
Rawidas może ci pomóc. 
W końcu król zgodził się pójść do świętego. Poczekał, aż w mieście 
odbywało się wielkie święto. Kiedy upewnił się, że wszyscy są na 
uroczystościach, udał się w przebraniu do warsztatu Rawidasa. 
Wszedł do środka, powitał świętego i powiedział: 
* Jestem bardzo nieszczęśliwy i brak mi spokoju. Proszę, daj mi coś, 
co przyniesie pokój memu sercu. 
Rawidas był wszechwiedzący. Wiedział, kim jest król i znał stan jego 
umysłu. Koło swego warsztatu trzymał kamienny gar z wodą, w 
którym moczył skóry przed użyciem ich. Rawidas nalał trochę tej 
wody do szklanki i podał ją królowi. 
* Wypij to - powiedział. 
Kiedy król zobaczył wodę, która była ciemnoczerwona i pachniała 
skórą, zdjęło go obrzydzenie. 
* Jestem królem - pomyślał. - Po co tu w ogóle przyszedłem? 
Odwrócił się plecami do świętego i udawał, że pije, ale zamiast tego 
wylał sobie wodę za koszulę. Potem szybko pokłonił się świętemu i 
wyszedł. 
Kiedy król powrócił do pałacu, zobaczył, że koszula jest mocno 
poplamiona, wezwał więc królewskiego pracza i kazał ją wyprać. 
Pracz był zdziwiony, widząc królewską koszulę w takim stanie. Po 
zasięgnięciu języka dowiedział się, że król był u Rawidasa i że wylał 
na koszulę wodę z jego kamiennego garnka. Dał koszulę swojej córce, 
powiedział jej, co się wydarzyło i kazał jej dobrze tę koszulę wyprać. 
Córka była bardzo mądra, czysta i znała moc Rawidasa. Wzięła więc 
koszulę i wyssała wszystkie plamy. Potem wyprała ją i zwróciła ojcu, 
aby ten oddał ją królowi. 
Od tego dnia począwszy, dziewczyna przeżywała bardzo głębokie 
medytacje i osiągała coraz wyższy stan. Po kilku latach doszła do tak 
wzniosłego stanu, że ludzie zaczęli odczuwać w jej obecności taką 
samą radość, jakiej doznawali w towarzystwie Rawidasa. Wiele osób 
przychodziło do niej po błogosławieństwo, a wśród nich znalazł się i 
premier. Po wizycie u dziewczyny poszedł do króla i powiedział: 
* Wasza Wysokość, wciąż jesteś taki nieszczęśliwy i niespokojny. 
Może pójdziesz do tej dziewczyny znajdującej się w stanie ekstazy i 
przekonasz się, czy może ona dać ci trochę spokoju? 
Król wahał się. Dziewczyna była przecież córką zwykłego pracza. 
Jednak niepokój przysparzał mu wielu cierpień. W końcu 
przezwyciężył swoje wątpliwości i udał się do pokoju dziewczyny. 
Stanął przed nią i powiedział: 
* Jestem bardzo nieszczęśliwy i brak mi spokoju. Proszę, udziel mi 
błogosławieństwa, żebym mógł ten spokój osiągnąć. 
Dziewczyna spojrzała na niego z ogromnym zdziwieniem. 
* Wasza Wysokość, - powiedziała - wszystko, co mam, otrzymałam z 
tego, co ty odrzuciłeś. Wszystko, co mam, osiągnęłam dzięki 
wyssaniu wody Rawidasa z koszuli, którą dałeś memu ojcu do prania! 
Taka jest wartość łaski Guru. Żeby otrzymać od niego Prawdę, nie 
musimy nawet dostawać pouczeń. Wystarczy po prostu wchłonąć jego 
Siakti. Ale najpierw musimy docenić jej wartość. 

PRZEZNACZENIE ŚWIĘTYCH 
Czy wszyscy w pełni zrealizowani ludzie są Guru? 
Nie wszyscy w pełni zrealizowani ludzie są Guru. Niektórzy stają się 
Guru, a niektórzy pozostają w ukryciu przed światem. Chociaż stan 
wewnętrzny wszystkich zrealizowanych istot jest taki sam, ich czyny 
różnią się w zależności od ich losu i umartwień, jakim się poddawali. 
Na przykład Dżanaka był wielkim królem, który miał siedemset żon, 
ale jego uczeń Sziuka wyrzekł się wszystkiego i zawsze chodził nago. 
Chociaż Hanuman zdobył taką samą wiedzę, jak Dżanaka i Sziuka, 
pozostał sługą. Wasisztha nauczał medytacji, ale sam zawsze 
zajmował się odprawianiem rytuałów. 
Bhartrihari mówił, że bardzo trudno jest zrozumieć postępowanie 
wielkich mędrców. Niektórzy zachowują się jak święci, inni jak 
szaleńcy, a jeszcze inni jak duchy. Niektórzy chodzą nago, używając 
ziemi za posłanie. Inni żyją jak królowie, otoczeni bogactwem i 
luksusem. Niektórzy zachowują całkowity spokój i nigdy nic nie 
mówią. Inni rzucają przekleństwa. Niektórzy są bardzo aktywni. Inni 
leżą nieruchomo jak pytony. Jednak niezależnie od tego, jak się 
zachowują, wszyscy ci Siddhowie osiągnęli ten sam stan doskonałości 
wewnętrznej. Przez sam kontakt z nimi uczniowie są podnoszeni na 
duchu. 
W stanie Maharasztra, w pobliżu mojego aśramu, mieszkał święty 
zwany Nana Aulija. Zwykł był leżeć na drodze przez cały dzień, ale 
nikt go nie niepokoił, wszyscy wiedzieli bowiem, że jest świętym. 
Pewnego dnia przejeżdżał tamtędy powozem konnym urzędnik 
okręgowy tego rejonu. Kiedy woźnica zobaczył Nana Auliję leżącego 
na środku drogi, zatrzymał powóz. Urzędnik okręgowy był oburzony. 
Powiedział do woźnicy: 
* Każ temu idiocie zejść z drogi! 
* Nic mu nie powiem - odrzekł woźnica. - Skoro pan chce, niech pan 
sam mu powie. 
Urzędnik wysiadł więc z powozu, podszedł do świętego i potrząsnął 
nim. 
* Wstawaj - krzyknął. - Tarasujesz drogę! 
Na to Nana Aulija wstał i uderzył urzędnika okręgowego w twarz. W 
mgnieniu oka świadomość urzędnika zmieniła się. Wsiadł do powozu, 
wrócił do miasta i zrezygnował ze swego stanowiska. Później został 
wielkim świętym. 
Są więc ludzie zrealizowani, którzy nie pełnią specjalnie roli Guru, 
ale osiągnęli stan właściwy dla Guru. Nawet jeżeli nie udzielają nauk, 
ich czyny mają moc kierowania innych na drogę duchową. 

OBECNOŚĆ GURU 
Wielu twoich uczniów twierdzi, że doświadczają twojej obecności, 
kiedy nie jesteś obecny fizycznie. Wydaje się to zwykłym i 
naturalnym zjawiskiem tam, gdzie w grę wchodzi związek między 
Guru a uczniem. Czy jesteś tego świadomy? 
To prawda, że nawet kiedy nie jestem obecny fizycznie, moi 
uczniowie doświadczają mojej obecności. Dzieje się tak dlatego, że 
stałem się jednością z Siakti. Siakti przenika cały świat, od wschodu 
do zachodu, od północy do południa, od góry do dołu i nie wyklucza 
nikogo. Ponieważ istnieję w moich uczniach pod postacią obudzonej 
Siakti, mogą oni doświadczać mojej obecności zawsze i wszędzie, 
niezależnie od tego, gdzie mieszkają. Nie muszę ich prowadzić, bo 
prowadzi ich Siakti wewnętrzna. Gdybym musiał osobiście prowadzić 
moich uczniów, nie byłoby to dzieło Boga. Nie byłaby to 
spontaniczna joga. Ludzie czytają moje książki i otrzymują Siakti, a 
następnie przychodzą do mnie. Jednak chociaż Siakti jest 
wszechprzenikająca, Guru posiada przełącznik, który ją włącza. To 
samo dzieje się ze światłem elektrycznym - światło przenika cały 
pokój, ale przełącznik znajduje się tylko w jednym miejscu. 

PRZEBYWANIE Z GURU 
O ile przyśpieszony jest nasz rozwój wewnętrzny, jeżeli stale 
przebywamy w fizycznej obecności Guru? 
Jeżeli przebywasz fizycznie z Guru, będziesz czynił szybkie postępy 
w swojej sadhanie. Musisz jednak zastanowić się, co to znaczy 
przebywać z Guru. Nie ma sensu pozostawać z nim i robić nadal to, 
na co masz ochotę. Jeżeli obstajesz przy swoim gniewie i potęgujesz 
negatywne uczucia, jakiż jest sens przebywania z Guru? Możesz 
osiągnąć najwyższy stan tylko wówczas, jeżeli postępujesz w myśl 
nauk swego Guru, stale powtarzasz mantrę, którą ci dał, oraz jeżeli 
czujesz swoją z nim jedność. Tylko wtedy możesz twierdzić, że 
przebywasz fizycznie z Guru. 
Po to, by rzeczywiście spotęgować moc swojej sadhany, potrzebujesz 
nie tyle bliskości fizycznej Guru, co miłości. Jeżeli żywisz miłość do 
Guru i do Jaźni, możesz przyswoić sobie Siakti Guru, a ta Siakti 
zaprowadzi cię do najwyższego stanu. Najwspanialszą sadhaną jest 
miłość i nic, tylko miłość. 

OTWARCIE SIĘ 
Trudno jest otworzyć się na inną osobę, ale bodajże jeszcze trudniej 
jest otworzyć się na Guru. W jaki sposób możemy się na uczyć tego, 
żeby się otworzyć i pokochać go? 
Po pierwsze, nie w tym rzecz, żebyś kochał fizyczną postać Guru, ale 
jego nauki i jego ścieżkę, Nie musisz nic robić, żeby otworzyć się na 
Guru. Po prostu podążaj ścieżką, którą ci wskazuje. Z czasem 
doświadczysz czegoś na tej ścieżce, a wtedy miłość do Guru przyjdzie 
do ciebie w sposób naturalny. Kochać Guru to nie znaczy chodzić za 
nim, powtarzając: "O Guru, Guru, Guru". Prawdziwy Guru nigdy do 
tego nie zachęca. Musisz tylko postępować według jego nauk, nic 
więcej. 

PRAWDZIWY ZWIĄZEK 
Na całym świecie duża liczba ludzi wyznaje nauki różnych Guru. Czy 
uważasz, że wszyscy oni doświadczają prawdziwego związku między 
Guru i uczniem? Co decyduje o tym związku? 
Jeżeli uczeń spotyka Guru i ulega całkowitemu przeobrażeniu, 
związek ten jest prawdziwy. Czy to przeobrażenie jest dostrzegalne 
dla innych? 
Jeżeli ktoś doświadczył przeobrażenia wewnętrznego, inni mogą to 
dostrzec, ponieważ zmienia się nastawienie i zachowanie takiego 
człowieka. Jego umysł jest wolny od podniecenia, jego serce 
wypełnione jest radością i staje się on bardzo przyjacielski. Niektórzy 
ludzie jednak nigdy się nie zmieniają. Jadą do aśramu, pozostają tam 
przez pewien czas i są tacy sami, kiedy go opuszczają. 

UCZEŃ 
W rzeczywistości Guru nigdy nic nie bierze i nigdy nic nie daje. Jest 
zawsze pełen spokoju. Uczeń musi wydobyć Siakti Guru poprzez 
swoją wiarę i miłość. Musi zbliżyć się do Guru z nastawieniem 
ucznia. Wszędzie, gdzie jestem, ludzie zadają mi pytanie: "Baba, 
kiedy człowiek otrzymuje łaskę Guru?" A ja zawsze odpowiadam: 
"Dopiero wówczas, kiedy uczeń udzieli swojej łaski Guru, Guru może 
obdarzyć swoją łaską ucznia". 
Jeżeli uczeń nie darzy Guru życzliwością, jak Guru może udzielić 
swojego błogosławieństwa? Jeżeli łaska istnieje w uczniu, przyciąga 
ona łaskę Guru. Ale jeżeli ktoś nie ma nastawienia ucznia, nauki Guru 
nie mogą zapuścić korzeni. 
Pewnego razu uczeń udał się do wielkiego Guru sufickiego, Dho`l-
Nuna i poprosił go o nauki. 
* Możesz pobyć ze mną przez kilka dni? - spytał Guru. 
* Nie mam czasu - odparł uczeń. - Chcę nauk natychmiast. Proszę, 
udziel mi ich teraz. 
* Bardzo dobrze - rzekł Dho`l-Nun. - Za rzeką mieszka wielki święty. 
Udaj się do niego, a on udzieli ci nauk. 
Wręczył uczniowi małe pudełko i dodał: 
* Zabierz to pudełko dla świętego i powiedz mu, że przybywasz ode 
mnie. Ale pamiętaj, opiekuj się dobrze tym pudełkiem i jego 
zawartością. 
Uczeń wziął pudełko i poszedł w stronę rzeki. W połowie drogi 
usłyszał, że w pudełku coś piszczy. Kiedy dotarł do rzeki, ciekawość 
wzięła w nim górę, otworzył więc pudełko i zajrzał do środka. Z 
pudełka wyskoczyła myszka i uciekła. Uczeń zrozumiał, że nie uda 
mu się schwytać myszki, zamknął więc pudełko i udał się w dalszą 
drogę. Kiedy dotarł do domu świętego, wręczył mu pudełko i 
oświadczył: 
* Przysyła mnie do ciebie Dho'1-Nun. Powiedział, że udzielisz mi 
nauk. 
Święty otworzył pudełko i zajrzał do środka. 
* Czy nie było czegoś w tym pudełku? - zapytał. 
* Tak - odparł uczeń. - Była w nim mysz, ale po drodze otworzyłem 
pudełko i mysz uciekła. 
* Co ci powiedział Dho'I-Nun? - zapytał święty. - Czyż nie kazał ci 
opiekować się pudełkiem? Czy powiedział ci, że masz je otworzyć i 
zajrzeć do środka? Jeżeli nie potrafisz nawet zaopiekować się małą 
myszką, jak będziesz mógł zaopiekować się tymi wspaniałymi 
naukami? Wynoś się! 
Udanie się do Guru to nie jest pójście do pizzerii, gdzie możesz 
zamówić pizzę i spodziewać się, że otrzymasz ją w dziesięć minut. 
Żeby otrzymać Siakti Guru oraz sprawić, aby się rozwinęła, uczeń 
musi z wiarą praktykować sadhanę. Jeżeli posiada niezachwianą 
wiarę, kiedy Guru przekazuje mu swoją Siakti i jeżeli wiernie kroczy 
ścieżką wytyczoną przez Guru, jego ogień wewnętrzny zostanie 
rozniecony i rozpali się. 
Ale jeżeli uczeń nie przyjmie nauk Guru z niezachwianą wiarą, jeżeli 
nie podejmie wysiłku, aby kroczyć ścieżką wskazaną przez Guru, nie 
otrzyma on w pełni błogosławieństwa Guru. Dlatego mówi się, że 
Guru jest tym, kto pokazuje właściwą drogę, a uczeń jest tym, kto po 
tej drodze kroczy. Jeżeli obaj zejdą się razem, Bóg odsłoni Siebie. 

JAK ŻYĆ Z GURU 
Czy mógłbyś się z nami podzielić niektórymi doświadczeniami 
sadhany z twoim Guru, Bhagawanem Nitjanandą? 
Bhagawan Nitjananda bardzo mi pomógł w mojej sadhanie. Pomocny 
był zwłaszcza w zniszczeniu mojego ego. Byłem kimś w rodzaju 
półuczonego. Przeczytałem wiele książek i miałem pewną wiedzę o 
pismach świętych. Byłem więc dumny z tej wiedzy. Ponadto nosiłem 
szaty sannjasina i zawsze odgrywałem tę rolę. Mój Guru musiał zadać 
sobie wiele trudu, żeby mnie sprowadzić na właściwą drogę. Ale 
dokonał tego. Miał swoje własne sposoby wystawiania mnie na próbę. 
Czasami pozwalał mi zbliżyć się do siebie, a czasami nie. Wierni 
znosili mu góry słodyczy i owoców, które on później rozdzielał jako 
prasad. Ustawiałem się w kolejce ludzi oczekujących na prasad, ale 
czasami, kiedy mnie zobaczył, zabierał owoc i mówił: 
* Nie, nie dla ciebie. 
Robił to w obecności wszystkich tych ludzi, ale ja nie uciekałem z 
uczuciem, że mnie obraził. Zachowywałem spokój, myśląc sobie: 
"Jeżeli coś dostaję, to dobrze, a jeżeli nic nie dostaję, to również 
dobrze". Z takim nastawieniem spędziłem wiele lat z moim Guru. 
Pewnego dnia wezwał mnie do siebie i powiedział: "Idź do Suki". 
Udałem się więc do wioski Suki i tam uprawiałem pod drzewem moją 
sadhanę, a dzięki jego łasce osiągnąłem wszystko. 
Czasami, kiedy przychodziłem go odwiedzić, nagle zaczynał żartować 
na mój temat w obecności kilku innych osób. Nawet kiedy Guru 
przekomarza się z uczniem, w rzeczywistości chwali go. Przekomarza 
się z uczniem tylko po to, żeby nad nim pracować. Czasami mój Guru 
opowiadał ludziom o wszystkich moich wadach. Robił to, żebym 
nauczył się znosić krytykę. 
Im więcej mój Guru wystawiał mnie na próbę, tym większe postępy 
czyniłem w swojej sadhanie. Niezależnie od tego, ilu próbom mnie 
poddawał, nie zacząłem doszukiwać się w nim wad. Zamiast tego 
szukałem wad w sobie. Zapytywałem siebie: "Czego mi brakuje? 
Jakie są moje niedociągnięcia?" 
Uczeń musi mieć ogromną wytrzymałość, żeby żyć z Guru przez 
dłuższy czas. Dzisiaj ludzie poznają Guru rano, a wieczorem myślą, 
że sami stali się Guru. Jednak nie na tym polega związek pomiędzy 
Guru a uczniem. Zanim Guru uczyni ze swego ucznia Guru, poddaje 
go rozlicznym próbom. Dopóki uczeń nie pozbędzie się wszystkich 
złych cech i nie nabędzie dobrych, dopóki nie wyrobi w sobie 
samokontroli, Guru będzie nad nim pracował. Tylko Guru wie, jak 
pracować nad swoim uczniem. Dlatego trudno jest żyć z Guru, ale 
jeżeli uczniowi się to uda, sam stanie się taki, jak Guru. 

DOSKONAŁOŚĆ WYPEŁNIA CIĘ CAŁKOWICIE 
Po dziewięciu latach sadhany z Bhagawanem Nitjanandą, skąd 
wiedziałeś, że osiągnąłeś poziom realizacji? 
Każdy wie, w jakim znajduje się stanie. Kiedy ktoś jest niespełniony, 
zdaje sobie z tego sprawę. Tak samo, przy pomocy tego samego 
rozumu odkrywa, że stał się doskonały. 
Czy doskonałość przyszła w jednej chwili, czy też zaczynałeś zdawać 
sobie z niej sprawę stopniowo? 
Stanu doskonałości doświadcza się natychmiast i nagle. Potem 
praktykuje się przez jakiś czas sadhanę, dopóki nie nastąpi całkowite 
ugruntowanie się w tym stanie.  
Nie potrzebowałeś więc aby Bhagawan Nitjananda powiedział ci, że 
przeszedłeś to doświadczenie? To było coś, co rozpoznałeś we 
wnętrzu swojej istoty? 
Tego doświadcza się wewnątrz. 
Jakim człowiekiem był Bhagawan Nitjananda? Wiem, że miał swego 
Guru, ale czy urodził się w stanie jogi? 
Tak, urodził się Siddhą. 
Jaki charakter miało przebywanie z nim? Jakimi cechami się 
odznacza? 
Znajdował się w bardzo dziwnym stanie, co możesz stwierdzić 
patrząc na jego fotografie. Był awadhutem, człowiekiem nie 
uznającym żadnych konwenansów. Był całkowicie wolny od trosk i 
zawsze znajdował się w stanie uniesienia. Jego oczy były pełne 
ekstazy, jego ciało przepełnione było ekstazą. Mówił bardzo mało, a 
kiedy już przemówił, jego słowa były tak dziwne, że trudno było je 
zrozumieć. 
Przekroczył umysł, ale nie stał się przez to zobojętniały. Zdawał sobie 
sprawę ze wszystkiego. Znał każdego z tysięcy ludzi, którzy go 
odwiedzali. Wiedział o wszystkim, co dzieje się na świecie. Znał 
przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Pomimo to zachowywał się 
tak, jakby o niczym nie wiedział. 
Miał wizję równości. Nie uważał nikogo za nieczystego, niskiego czy 
głupiego, ale nie uważał też nikogo za czystego, wzniosłego, czy 
inteligentnego. W niczym nie widział dobra ani zła. jeżeli ktoś 
podchodził do niego z pokorą, rozmawiał z nim otwarcie i dawał mu 
pouczenie. Ale jeżeli przyszedł do niego ktoś, kto był dumny ze 
swojej wiedzy albo bogactwa, zamykał oczy, odwracał się i nie mówił 
nic. 
Nic na świecie nie pociągało go. Ludzie przynosili mu wiele różnych 
rzeczy, ale on nigdy się nimi nie interesował. Atmosfera wokół niego 
zawsze przesycona była spokojem. 
Tysiące ludzi siadywało z nim i tylko patrząc na niego czuli w sobie 
jego obecność i doświadczali spontanicznej wiedzy. Nauczał, nie 
mówiąc nic. Budził Siakti wewnętrzną, nie dotykając nikogo. Nie 
odpowiadając werbalnie na pytania ludzi, dawał im odpowiedzi, 
jakich potrzebowali. Nie wygłaszając odczytów, obdarzał 
znajomością Prawdy. 
Istota taka, jak mój Guru, nie musi wygłaszać wykładów. W każdym 
razie, nie można osiągnąć Prawdy dzięki wykładom. Pisma święte, 
książki i wykłady są jak mapy drogowe, które wskazują drogę do 
Prawdy. Ale żeby tej Prawdy doświadczyć, żeby osiągnąć 
doskonałość, potrzebna jest łaska Guru. Dzięki swojej mocy Guru 
czyni swego ucznia doskonałym. 
Skoro Bhagawan Nitjananda posiadał tę doskonałość od urodzenia, 
wydaje się, że nie musiał się nigdy zdać na innego Siddhę, żeby coś 
osiągnąć. Czy to znaczy, że zapoczątkował on nową linię tradycji 
Siddha, albo może stworzył ogromną falę nowej łaski? 
To nie była nowa fala. Nitjananda kontynuował tradycję linii Siddha. 
Pan Kriszna i Pan Rama byli obaj wcieleniami boskimi, ale musieli 
otrzymać nauki od Guru. Nitjananda również pobierał nauki u Guru, 
chociaż urodził się Siddhą. 
Co czułeś, kiedy otrzymałeś od Nitjanandy Siaktipat po dwudziestu 
czterech latach wędrówek po Indiach? 
Poprzez boski Siaktipat rozumienie danej osoby całkowicie się 
zmienia. Istnieje dwadzieścia siedem sposobów otrzymania Siakti. 
Człowiek musi mieć dużą siłę, żeby znieść wyższy stopień Siaktipatu. 
Kiedy otrzymałem Siaktipat, doświadczyłem najwyższej Prawdy. 
Miałem poczucie "jestem Absolutem". Kiedy książę śpi, może mu się 
śnić, że jest żebrakiem, ale kiedy się budzi, przypomina sobie, że w 
rzeczywistości jest księciem. Takie właśnie było moje pierwsze 
doświadczenie. Potem praktykowałem sadhanę przez długi czas, aż 
wreszcie ustanowiłem się w tym doświadczeniu. 
Kiedy zobaczyłeś Nitjanandę po raz pierwszy, czy dostrzegłeś w nim 
coś niezwykłego, czy też potrafił on ukryć swoją moc, tak że 
rozpoznałeś jego wielkość dopiero wtedy, kiedy przekazał ci Siakti? 
Znałem go od dawna i wiedziałem, że jest wielkim świętym. Chociaż 
poznałem go, kiedy miałem piętnaście lat, Siaktipatu udzielił mi 
znacznie później. Guru czeka, aż uczeń potrafi poradzić sobie z 
Siakti. Wtedy, w odpowiednim czasie, daje to, co ma do dania, a 
uczeń staje się doskonały. Nitjananda czekał więc, aż byłem 
całkowicie gotowy. Zwykle kiedy ktoś przebywa w towarzystwie 
wielkiego Guru, automatycznie z czasem staje się gotowy. 
Tak więc przez lata twoich wędrówek po Indiach czułeś, że w jakimś 
głębszym sensie on jest z tobą? 
Tak. Od chwili, kiedy go poznałem, bardzo go pokochałem. Nawet w 
trakcie swoich wędrówek od czasu do czasu odwiedzałem go. 
Jak to było, kiedy jako piętnastoletni chłopiec po raz pierwszy go 
ujrzałeś? 
W chwili, kiedy go zobaczyłem, wiedziałem już, że jest wielkim 
mędrcem. Pokładałem w nim całkowitą wiarę. 
Gdzie odbyło się to pierwsze spotkanie? 
Odwiedził moją szkołę. Kochał dzieci. Kiedy przechodził koło szkoły, 
wszystkie dzieci biegły za nim i towarzyszyły mu przez jakiś czas. 
Jak wtedy wyglądał? 
Nosił tylko przepaskę na biodrach. W tamtych czasach wielu ludzi 
chodziło za nim krok w krok, nigdy więc nie pozostawał dłużej w 
jednym miejscu. Nigdy nawet nie siadał, stale tylko wędrował i 
wędrował. Czasami wspinał się na gałąź drzewa, a kiedy na dole 
gromadziły się tłumy, rzucał w nie liśćmi. Ludzie zbierali te liście i 
używali ich jako lekarstwa. 
Po osiągnięciu stanu doskonałości, pozostałeś jeszcze z Nitjanandą 
przez pięć lat, dopóki nie opuścił swego ciała. Czy w tym czasie 
przeszedłeś jakieś dalsze zmiany? 
Kiedy raz osiągnie się stan doskonałości, ten stan nie ulega zmianie. 
Uczucie jedności z Guru pozostaje na zawsze. Chociaż ukończyłem 
swoją sadhanę, wiedziałem, że Nitjananda jest moim Guru i 
uważałem siebie jedynie za jego ucznia. Prowadziłem bardzo proste 
życie. Zachowywałem się jak zwykły uczeń. Nie udzielałem żadnych 
nauk. Zacząłem to robić dopiero po tym, kiedy mój Guru opuścił 
ciało. Na dzień przed tym wezwał mnie do siebie. Gładził mnie po 
głowie przez dłuższy czas. Potem włożył rękę do moich ust i 
przekazał mi coś. 
Skoro byłeś już doskonały, co ci takiego dał? 
Kiedy umiera bogacz, przygotowuje testament stwierdzający, że jego 
dorobek ma być przekazany synowi. Tak samo Guru posiada schedę, 
która jest przekazywana z pokolenia na pokolenie i zwykle, kiedy ma 
opuścić ciało, przekazuje ją swemu uczniowi. 
Tak więc można powiedzieć, że jesteś skarbnicą zawierającą całą moc 
Nitjanandy, jak również swoją własną. 
Obie Siakti są jednym i tym samym. 
Czy Guru przekazuje ten ostatni dar swemu głównemu spadkobiercy, 
czy kilku uczniom? 
Wielu obdarza doskonałością, ale ostateczną schedę przekazuje tylko 
jednemu. 
Czy zechciałbyś opisać, jakie miałeś uczucie, kiedy ten skarb został ci 
powierzony? 
Nie ma słów do opisania tego doświadczenia. Żeby to zrozumieć, 
musiałbyś żyć ze mną i nauczyć się języka, który może to opisać. W 
tym języku panuje jedynie milczenie. Doświadczasz doskonałości, 
kiedy już jesteś doskonały i zatracasz się w tej doskonałości. 
Doskonałość wypełnia cię całkowicie. Doświadczasz stanu, w którym 
przenikasz wszystko, a twoje poczucie odrębności zostaje zniszczone. 
Czy Bhagawan Nitjananda dawał ci kiedykolwiek do zrozumienia, że 
będziesz narzędziem, dzięki któremu tradycja Siaktipatu 
rozprzestrzeni się w tylu krajach? 
Tak, powiedział mi to w przeddzień opuszczenia ciała. 
Co dokładnie powiedział? 
Oznajmił: "Pewnego dnia ujrzy cię cały świat". Niektóre inne sprawy, 
o których mi mówił, są wielką tajemnicą. Takie rzeczy odkrywa się 
uczniowi dopiero ostatniego dnia. 
Znów odnoszę wrażenie, że w Bhagawanie Nitjanandzie było coś 
niezwykłego. Przecież tradycja Siddha istnieje w Indiach od wieków, 
ale on był chyba pierwszym, który umożliwił rozprzestrzenienie się jej 
po całym świecie. 
Taki czas kiedyś nadchodzi. 



RELIGIA JAŹNI 

Dlaczego szukasz Go 
jedynie w kościołach lub w meczetach? 
Czyż nie widzisz Jego dzieła? 
Czy jest takie miejsce, gdzie Go nie ma? 
Cały wszechświat przez Niego stworzony 
głosi opowieść o Nim. 

Sarmad 

BÓG, KTÓRY ISTNIEJE WE WSZYSTKIM 
Wszyscy powinni się nauczyć, jak odnosić się do innych ludzi z 
miłością i szacunkiem. To jest prawdziwa modlitwa i prawdziwa 
religia. Jeżeli religia nie naucza miłości, szacunku i życzliwości dla 
innych, nie może być religią człowieczeństwa. 
Pewnego razu, kiedy wielki święty Abu ben Adam medytował, jego 
pokój nagle napełnił się światłem. Ze światłości wyłoniła się 
niebiańska nimfa, trzymająca księgę w złotej oprawie. Otworzyła 
księgę i powiedziała: 
* W tej księdze zapisuję imiona wszystkich ludzi, którzy wyznają 
prawdziwą religię. 
* Nie wyznaję żadnej określonej religii - odparł Abu ben Adam. - 
Medytuję jedynie z poczuciem, że wszystko jest Jaźnią. Kiedy patrzę 
na swoich bliźnich, uważam ich za płomienie jednej, boskiej Istoty i o 
sobie również myślę w ten sam sposób. 
Nimfa zniknęła. Następnego dnia, kiedy Abu ben Adam medytował, 
pojawiła się w tej samej światłości. Ponownie pokazała mu księgę, a 
on zobaczył, że widnieje w niej tylko jego własne imię. 
Abu ben Adam właściwie rozumiał religię. Upaniszady powiadają, że 
dla wszystkich na tym świecie istnieje jeden Bóg. Bóg nie mieszka w 
siódmym niebie, ani nie przebywa jedynie w świątyni, w meczecie, 
czy w miejscu, gdzie bigoci, którzy zapomnieli o prawdziwej istocie 
religii, wyznają nauki tej czy innej sekty. Bóg jest jeden dla 
wszystkich. Przebywa wśród wszystkich grup, we wszystkich 
świątyniach, meczetach i kościołach. Chociaż obecny jest wszędzie, 
zamieszkuje zwłaszcza serce ludzkie. Serce jest niebiańską świątynią 
Boga. 
Istnieje wiele religii i każda jest dobra na swój sposób. Ilu jednak jest 
Bogów, którzy udzielają łaski wyznawcom wszystkich tych religii? 
Czy Bóg jest Hindusem? Czy jest chrześcijaninem? Czy jest Żydem? 
Czy jest muzułmaninem? Czy jest buddystą? Czy jest czarny? Czy 
jest biały? Czy jest czerwony? Do kogo należy Bóg? Ludzie zwracają 
się do Niego na wiele różnych sposobów. Hindusi nazywają Go 
"Ramą", a chrześcijanie "Bogiem". Dla muzułmanów jest 
"Allachem", a dla wyznawców zoroastryzmu "Ahura Mazdą". 
Chociaż posiada wiele imion, jest Jeden. Dlatego powinniśmy się 
nauczyć, jak kultywować poczucie powszechnego braterstwa. Nie 
powinniśmy wyznawać jakiejś religii po to, żeby zabijać się 
nawzajem na tle różnic. Wszystkie kraje, wszystkie języki, wszystkie 
rasy, wszystkie religie należą do Niego. On istnieje we wszystkich 
religiach, ale to nie On je stworzył. Gdyby to zrobił, nie moglibyśmy 
nazywać Go Bogiem, musielibyśmy nazwać Go politykiem. Po cóż 
Bóg miałby stworzyć tyle religii i sprawić, aby ludzie zwalczali się 
nawzajem? To my sami nakreśliliśmy religijne linie podziału. 
Wielki święty suficki Dżalalu'd-Din Rumi miał czterech uczniów, 
którzy pochodzili z czterech różnych krajów. Kiedyś opowiedział im 
następującą historię: Pers, Turek, Grek i Arab udali się na 
pielgrzymkę. Ktoś dał im pięć rupii i powiedział, żeby kupili sobie 
coś na śniadanie. Pers oświadczył: 
* Za te pieniądze kupię angur i pożywimy się trochę. 
Turek na to: 
* Nie, ja lubię uzum. 
Grek powiedział: 
* Chcę kupić tylko i wyłącznie stafyllia. 
A Arab: 
* Ja chcę kupić inab! 
Czterej podróżni zaczęli się kłócić. W końcu nadszedł jakiś mądry 
człowiek i zapytał, o co się tak kłócą. Kiedy opowiedzieli mu o 
wszystkim, mądry człowiek rzekł: 
* Dajcie mi pieniądze, a kupię wam wszystkie te rzeczy. 
Poszedł na targ i przyniósł trochę winogron. 
* Mój angur! - powiedział Pers. 
* Mój uzum! - powiedział Turek. 
* Moje stafyllia! - powiedział Grek. 
* Mój inab! - powiedział Arab. 
Ci mężczyźni kłócili się ze sobą z powodu różnic językowych. 
Większość religijnych ludzi zwalcza się z tych samych powodów. 
Zamiast więc darzyć ślepą wiarą jedną tylko religię, powinniśmy 
zrozumieć, że Bóg jest jeden i ten sam we wszystkich religiach. To, 
co wy nazywacie wodą, w hindi nazywa się pani, a przecież jest to 
jedna i ta sama substancja. Tak samo istnieje tylko jedna Prawda. 
Swami Ramakriszna próbował każdej ścieżki religijnej, a wszystkie 
one doprowadziły go do tego samego Boga. Przez pewien czas 
wyznawał sufizm i sprawił, że odsłoniło się w nim światło Allacha. 
Potem wyznawał chrześcijaństwo i w swoim sercu zobaczył boskość 
Jezusa. Czcił Krisznę i w Krisznie odnalazł tę samą Prawdę. Był 
prawdziwym znawcą religii i dlatego rozumiał, że sama religia nie jest 
Bogiem, a jedynie prowadzi do Boga. W hindi słowo religia 
dosłownie znaczy droga albo ścieżka. Istnieje wiele dróg i wszystkie 
są dobre. Ale drogi kończą się tam, gdzie ukazuje się świątynia. Nie 
mają już wtedy znaczenia. Jeżeli tracimy cały czas na kłótnie w 
sprawie dróg, nigdy nie dotrzemy do świątyni. W prawdziwej 
siedzibie Boga istnieje tylko Bóg, a On jest całkowicie czysty i bez 
formy. Ludzie, którzy wierzą w Ramę, mogą wejść do tego królestwa 
dopiero wtedy, kiedy wyrzekną się uczucia, że należą do Ramy. 
Ludzie, którzy wierzą w Krisznę czy Jezusa, mogą wejść tam dopiero 
wtedy, kiedy wyrzekną się uczucia, że należą do Kriszny czy Jezusa. 
Żadna kasta, religia, tradycja ani sekta nie może dosięgnąć tej 
siedziby Boga. Kiedy człowiek dociera tam, jest jak rzeka 
rozpływająca się w oceanie. Staje się jednym z wszechprzenikającym 
Absolutem. 
Z powodu naszej niewiedzy i niewłaściwego rozumienia, 
zapomnieliśmy o naszej prawdziwej Jaźni i staliśmy się jednostkami 
ludzkimi. Zaczęliśmy wierzyć, że mamy skórę określonego koloru i że 
należymy do określonej klasy. Podobnie sądzimy, że należymy do 
określonej religii. W życiu świeckim mówimy: "To jest moja żona, 
czy mąż. To są moje dzieci. To jest mój dom. To są moje koty". Tak 
samo mówimy: "To jest moja religia". Stajemy się wtedy związani 
nakazami tej religii i myślimy: "Tam nie wolno mi się udać. Tego nie 
wolno mi jeść". Jeżeli nie rozumiemy religii we właściwy sposób, 
kończy się na tym, że wyznajemy ślepo jedną religię i czujemy 
wrogość wobec wszystkich innych wyznań. Zamiast posługiwać się 
naszą religią tak, aby podsycała miłość i przyjazne uczucia, używamy 
jej jako zachęty do wrogości, złej woli i hołdowania przekonaniu o 
różnicach między ludźmi. 
W rzeczywistości jednak, jeżeli wyznajemy religię Boga, nie istnieje 
nic, co moglibyśmy przyjmować albo odrzucać, ponieważ religia 
Boga jest religią wszystkich ludzi. Pewnego dnia król Akbar zapytał 
swego pierwszego ministra, Birbala: 
* Kto jest potężniejszy, ja czy Bóg? 
Birbal był bardzo sprytny. Bez chwili wahania odpowiedział: 
* Ty, Wasza Wysokość. 
Chociaż królowi bardzo to pochlebiało, zapytał: 
* Jak to możliwe? 
* O, Wasza Wysokość, jeżeli nie życzysz sobie przyjąć kogoś, możesz 
go bardzo łatwo wygnać ze swojego królestwa. Jak jednak Bóg może 
wygnać kogoś ze swojego królestwa? Dokąd może go wysłać? 
Większość religijnych osób przypomina Akbara: akceptują tylko tych, 
którzy wyznają ich własną religię i odtrącają wszystkich innych. 
Jeżeli jednak jakaś religia wyklucza kogokolwiek, to nie jest to religia 
Boga. Bóg przenika wszystko, kogo więc Bóg może odrzucić? 
Nie należę do żadnej religii. Bóg akceptuje każdego i każda religia do 
Niego należy, tak więc również i ja akceptuję wszystkie religie i 
wszystkich ludzi. Ponieważ czczę Boga, czczę również ludzkość. 
Tam, gdzie nie ma człowieczeństwa, nie ma Boga. Zanim zaczynam 
wygłaszać wykład, zawsze skłaniam przed wszystkimi głowę i mówię: 
"Witam was wszystkich całym sercem, z wielkim szacunkiem i 
miłością". Robię to nie po to, żeby sprawić ludziom przyjemność albo 
im pochlebiać, robię to ze świadomością, że Bóg mieszka w każdej 
istocie ludzkiej. Wierzę w to absolutnie, nie z powodu ślepej wiary, 
ale w rezultacie mojego bezpośredniego doświadczenia. 
Po dłuższym okresie medytacji i włożeniu w to dużego wysiłku, 
doświadczyłem Go w sobie dzięki łasce mojego Guru. Wy również, 
kiedy osiągniecie Boga, odkryjecie Go w swoim sercu. Kiedy już 
zobaczycie Go w sobie, dostrzeżecie Go również we wszystkich 
innych ludziach, a wtedy zrozumiecie, dlaczego prawdziwa religia 
polega na odnoszeniu się z miłością do drugiego człowieka. 

SYNOWIE BOGA 
Chrześcijaństwo naucza, że nikt nie może osiągnąć Boga inaczej, niż 
przez Jego Syna Jezusa Chrystusa. Jak więc chrześcijanie mogą 
poradzić sobie z ideą, że do Prawdy wiedzie wiele dróg? Jest to dla 
mnie źródłem ogromnego konfliktu wewnętrznego. 
Gdybyś spojrzał na wszystkich, którzy osiągnęli Prawdę, jako na 
synów Boga, nie odczuwałbyś tego w ten sposób. W Bhagawad Gicie 
Pan mówi, że manifestuje się On od czasu do czasu, aby podnieść 
ludzkość na duchu. Nie ma więc tu powodu do konfliktu. Niech twoje 
serce przepełnione będzie miłością do Boga i bądź wdzięczny 
każdemu, kto naucza prawdy o Bogu. Postępując w ten sposób, z 
pewnością Go znajdziesz. 
Nie mam wątpliwości, że Bóg kroczy wieloma ścieżkami i że miał 
wielu synów. Oprócz Jezusa, wielu świętych należących do różnych 
tradycji osiągnęło jedność z Bogiem. Święci suficcy, jak Szams-i-
Tabriz i Mansur Mastana oraz wyznawcy hinduizmu, jak Tukaram i 
Dźnaneśwar, osiągnęli Najwyższego. Dwór Boga jest otwarty dla 
wszystkich. 
Wiele grup religijnych twierdzi, że ich ścieżka jest jedyną drogą do 
Prawdy. Niektórzy ludzie twierdzą, że nie można zostać zbawionym, 
jeżeli nie wierzy się w Krisznę. Niektórzy muzułmanie twierdzą, że 
nie można osiągnąć zbawienia, jeżeli nie wierzy się w Koran. 
Niektórzy chrześcijanie twierdzą, że nie można dostąpić zbawienia, 
jeżeli nie jest się wyznawcą Chrystusa. Wyznawcy innych religii 
uważają podobnie. Bóg jednak nigdy nie zawarł układu z żadną z tych 
religii. Wszystkie religie powstały stosunkowo niedawno, tymczasem 
Bóg istnieje od początku czasu. Nie podpisałby kontraktu z 
założycielem jakiejś religii, powiadając: "Jesteś moim wyłącznym 
sprzedawcą". Znaczenie religii polega na tym, że skłania ona do 
zwrócenia się do wewnątrz, a nie na przekonaniu niektórych jej 
członków, że jest lepsza od innych religii. 

DLACZEGO RELIGIA NIE ZMIENIŁA ŚWIATA 
Twoje przesłanie nie jest niczym nowym. Inni nauczyciele, tacy jak 
Mojżesz i Chrystus, mówili to samo, a pomimo to wydaje się, że świat 
wiele się nie zmienił. Czy w ludziach jest coś takiego, co powoduje, 
że nie potrafią zrozumieć kierowanych do nich przesłań? 
Większość ludzi, którzy namawiają innych do wyznawania jakiejś 
religii, sama jej nie praktykuje. Zamiast tego prowokują oni waśnie w 
imię religii. Nigdy nie słyszałem, aby Jezus mówił swoim wiernym, że 
mają nienawidzić ludzi innych wyznań. Nie słyszałem również, aby 
Mojżesz mówił Żydom, iż mają krzywo patrzeć na innych. Jezus 
powiedział: "Królestwo Boże jest w was". Kiedy Mojżesz zapytał 
Boga, co powinien powiedzieć o Nim ludziom, Bóg rzekł: "Powiedz 
im, że Jam jest Który jest". Kto jednak przyjął te nauki? Jeżeli Żyd 
zapamiętał naukę "Jam jest Który jest", to jest on prawdziwym 
Żydem. Jeżeli chrześcijanin zrozumiał zdanie "Królestwo Boże jest w 
was", nie pozostawia to miejsca na jakiekolwiek konflikty. Jeżeli 
Hindus zdał sobie sprawę z prawdziwości stwierdzenia "Jestem Tym", 
to nie ma już powodu, żeby zwalczać innych. Tylko kiedy ludzie 
zapominają o równości, rozwijają w sobie uczucia zniewolenia i 
niechęci. Ludzie powinni wyznawać religię jedności, a wtedy będą 
traktować z miłością każdego. Takiej właśnie religii potrzebuje świat. 

MODLITWA I MEDYTACJA 
Jaka jest różnica pomiędzy modlitwą a medytacją? 
Medytacja jest ostatnim etapem modlitwy. Kiedy nieustannie modlisz 
się do Boga, w końcu Bóg pochłania cię całkowicie. Nazywa się to 
medytacją. 

ZŁUDA TEOLOGII 
Był sobie w Delhi gorliwy uczeń imieniem Bullah Szach. Przez 
czterdzieści lat studiował wiele religii i kierunków filozoficznych. 
Otrzymał inicjację od każdego napotkanego nauczyciela. Pomimo to 
nie czynił żadnych postępów. Jedyne, co osiągnął, to umysł pełen 
wątpliwości i głowę przeładowaną wiedzą, zaczerpniętą z tak wielu 
pism świętych i od tak wielu nauczycieli. W końcu jego głowa stała 
się tak ciężka od wiedzy, że nie mógł jej prosto utrzymać. Pewnego 
dnia przyjaciel spytał go, co mu dolega. 
* O przyjacielu - rzekł Bullah Szach - jak mogę ci opisać swój stan? 
Noszę na sobie taki ciężar i nie potrafię się go pozbyć. 
Przyjaciel powiedział: 
* Znam kogoś, kto może ci pomóc - i zaprowadził Bullah Szacha do 
wielkiego Siddhy, Inajata Szacha. 
* Panie - rzekł przyjaciel - oto człowiek, który studiował wszystkie 
kierunki filozoficzne i który dźwiga ogromny ciężar wiedzy na swojej 
głowie. Gdybyś mógł mu pomóc w pozbyciu się części tej wiedzy, 
byłby ci bardzo wdzięczny. 
* Dobrze - powiedział Mistrz do Bullah Szacha. - Zostaw gdzieś 
swoją pakę książek i pobądź ze mną przez jakiś czas. 
Bullah Szach został więc u wielkiego Siddhy, a po kilku dniach Inajat 
Szach dotknął go i szepnął mu coś do ucha. W tym momencie z 
Bullah Szacha spadł cały ciężar. Był on bardzo dojrzałym uczniem, 
tak więc jego świadomość natychmiast zwróciła się w głąb i zanurzył 
się w Jaźni. 
Kiedy powrócił do domu, wyrzucił wszystkie książki i zaczął 
opowiadać każdej napotkanej osobie, że spokój i szczęśliwość 
znajdują się we wnętrzu człowieka, a nie w książkach, świątyniach, 
czy meczetach. 
* Nie można znaleźć Boga w pismach świętych, czy w świętych 
miejscach - mówił. - Nie zawracajcie sobie tym głowy. Po prostu 
zwróćcie się w głąb, a znajdziecie Boga. 
Kiedy ortodoksyjni nauczyciele usłyszeli, co rozpowiada Bullah 
Szach, wszyscy zwrócili się przeciwko niemu. Zwołali wielkie 
zgromadzenie i wezwali go, aby się stawił. 
* Bullah Szachu - oświadczyli - przemawiasz przeciwko religii. 
Popełniłeś wielki grzech. 
* Jeżeli popełniłem grzech, z pewnością powinienem odczuwać 
cierpienie - odparł Bullah Szach. - Ale zamiast cierpienia odczuwam 
radość i opuściły mnie wszelkie udręki. Jeżeli popełniłem grzech, jaką 
przewidujecie dla mnie karę? 
* Za popełnienie herezji napiętnujemy twoje ciało rozpalonym 
żelazem - powiedzieli kapłani. - Nie ma grzechu gorszego od herezji. 
* Zgodzę się na tę karę, ale pozwólcie, że najpierw o coś was 
zapytam. Powiedzmy, że nauczyciel religii powiedziałby nic nie 
podejrzewającemu człowiekowi, iż przestrzegając pewnych praktyk 
może coś osiągnąć jutro albo za rok albo za dziesięć lat i tak 
przeminęłoby czterdzieści lat, a biedny uczeń nic by nie uzyskał od 
swego nauczyciela. Jaką karę wymierzylibyście takiemu 
nauczycielowi? 
* To byłby okropny grzech! - powiedzieli kapłani. 
* Gdyby ktoś, kto nie ma nic do zaoferowania, zmuszał innych, aby 
trudzili się na darmo, powinno się napiętnować żelazem jego ciało w 
dwudziestu miejscach. 
* Czy wszyscy się z tym zgadzacie? - zapytał Bullah Szach. 
* Tak - odparli kapłani. 
* Wy wszyscy oszukiwaliście mnie przez czterdzieści lat. 
Zmuszaliście mnie do studiowania różnych pism świętych, do 
praktykowania różnych technik i rytuałów, a jednak nic mi to nie 
dało. Tak więc to was należy napiętnować rozpalonym żelazem, a nie 
mnie! 

LUDZIE, KTÓRZY RYSOWALI KOŁA 
Pewnego razu jogin, kapłan i szejk Nasruddin rozmawiali o Bogu. W 
jakimś momencie zadali sobie nawzajem pytanie: 
* Co ofiarowujesz Bogu każdego miesiąca? 
Jogin narysował koło na ziemi i powiedział: 
* Wszystko, co zarobię, rzucam do góry. To, co spada wewnątrz koła, 
jest dla Boga, a to, co spada na zewnątrz, jest dla mnie. 
Kapłan również narysował koło. 
* Wszystko, co zarobię, rzucam do góry - powiedział. - To, co spada 
wewnątrz koła, jest dla mnie, a to, co spada na zewnątrz, jest dla 
Boga. 
Nasruddin powiedział: 
* No cóż, ja nie robię ani tak, ani tak. Rzucam wszystko do góry i 
mówię: O Boże, weź sobie to, czego pragniesz! A potem to, co spada 
na ziemię, biorę dla siebie. 
Wiele religijnych osób przypomina Nasruddina. Sądzą, że oddają 
wszystko Bogu, ale w rzeczywistości zachowują wszystko dla siebie. 

WCIELENIE BOGA 
Czy Chrystus był Bogiem wcielonym? Jaka jest różnica między tobą a 
Chrystusem? 
Chrystus był Bogiem wcielonym, Mahomet był Bogiem wcielonym, 
Budda był Bogiem wcielonym, ty i ja jesteśmy Bogiem wcielonym. 
Każdy, kto narodził się z Prawdy, jest Bogiem wcielonym. Wszyscy 
pochodzimy od tego samego światła. Jezus był Bogiem wcielonym w 
wyjątkowy sposób, ponieważ zrealizował swoją jedność z Nim. 
Charakteryzuje to wszystkich wielkich świętych. Niemniej jednak 
każdy jest zrodzony z Boga i każdy jest wcieleniem Boga. 

NIE MA JUŻ RÓL DO ODGRYWANIA 
Na czym polega nasza rola w kosmosie? W jaki sposób jesteśmy 
użyteczni dla Boga? 
To nie jest kwestia bycia użytecznym dla Boga. Kiedy człowiek 
zwraca się w głąb siebie i realizuje własną Jaźń, staje się Bogiem. 
Kiedy już osiągnie samorealizację, jedyna rola, jaka mu pozostaje, to 
zaangażowanie się w dzieło Boże, pozostawanie w mądrości Boga, 
nauczanie innych o Bogu i przywracanie Bogu dusz, które są od niego 
odłączone. 

BÓG TAKI, JAKI JEST 
Czy uważasz Boga za bóstwo osobowe, czy za wyższą Świadomość? 
Czczę Boga dokładnie takim, jakim jest, bez stawiania jakichkolwiek 
warunków. Nie ma znaczenia, jak czcisz Boga, bylebyś czynił to z 
miłością. Pewnego razu bardzo religijny kapłan podróżował morzem i 
po drodze wylądował na jakiejś wyspie. Tam napotkał trzech bardzo 
prostych ludzi, którzy składali pokłony kamieniom, drzewom, wodzie 
i modlili się: 
* O Panie, Ty stałeś się tym wszystkim. Prosimy Cię, przyjmij naszą 
modlitwę. 
Kiedy kapłan usłyszał ich, był wstrząśnięty. 
* Nie nauczyliście się, jak należy się modlić - powiedział. 
* Jaki sens ma składanie pokłonów wodzie, drzewom czy kamieniom? 
Mężczyźni poprosili kapłana o wybaczenie. 
* Nikt nigdy nas nie uczył - powiedzieli. - Prosimy, zostań naszym 
Guru. 
Kapłan nauczył ich sztuki modlitwy, a następnie powrócił na swój 
statek i odbił od brzegu. Wkrótce ujrzał, że mężczyźni biegną ku 
niemu po wodzie. Kiedy dotarli do statku, wykrzyknęli: 
* O kapłanie, zapomnieliśmy, jak modlić się zgodnie z twoimi 
naukami. Zapomnieliśmy, jak należy się modlić. Prosimy, udziel nam 
jeszcze jednej lekcji. 
Kapłan nie posiadał się ze zdumienia. 
* Jak udało się wam przejść po wodzie? 
* Zanim wyruszyliśmy - powiedzieli mężczyźni - pomodliliśmy się: O 
Boże, jesteś taki potężny! Prosimy, zagęść wodę tak, abyśmy mogli po 
niej przejść! I woda zgęstniała. 
Kiedy kapłan zobaczył skutki ich prostej pobożności, pozbył się 
swojej dumy. 
* To wy znacie prawdziwe znaczenie modlitwy - powiedział. - Proszę, 
nauczcie mnie tego. 
Żeby dotrzeć do Boga, musisz po prostu modlić się do Niego z 
miłością i wiarą, musisz czcić Go takim, jaki jest, nie próbując 
stawiać mu żadnych warunków. 

SPOSOBY OSIĄGNIĘCIA BOGA 
Bóg nie pragnie, aby ludzie poświęcali dla Niego swoje życie. Pragnie 
jedynie, aby każdy człowiek doświadczał miłości. Pragnie dobra 
każdego człowieka, ponieważ Bóg kocha szczęście. Jego nauki są 
bardzo czyste i święte. Udziela ich założycielom religii i wysyła ich w 
świat. Ponieważ Bóg Sam jest ucieleśnieniem boskości, pobudza 
każdego człowieka do osiągnięcia Jaźni. Bóg jest światłem pokoju i 
sprawiedliwości. Jego naturą jest czystość i równość. Środkami do 
osiągnięcia Go są miłość i oddanie. 

PRAWDZIWA RELIGIA 
Kiedyś pewien bogacz zbudował świątynię dla Wisznu, po to, aby 
wyznawcy Wisznu mogli czcić swoje bóstwo. Ku swemu zmartwieniu 
przekonał się jednak, że tylko niewielu wyznawców Wisznu 
odwiedzało świątynię. Postanowił więc podobiznę Wisznu zastąpić 
podobizną Ramy. Teraz wyznawcy Wisznu przestali przychodzić, a 
świątynię zaczęli odwiedzać niektórzy wyznawcy Ramy, było ich 
jednak bardzo mało. Bogacz stwierdził: 
* Rama również nie przyciąga nikogo - i zamienił Ramę na Siwę. 
Teraz przestali przychodzić zarówno wyznawcy Wisznu, jak i Ramy, 
a zaczęli przychodzić wyznawcy Siwy, chociaż znowu było ich 
bardzo niewielu. Mężczyzna rzekł tedy: 
* Wszyscy z pewnością czczą Siakti, Boską Matkę. Przyciągnę ludzi, 
jeżeli wybuduję jej nową świątynię. 
Kiedy jednak to uczynił, przestali przychodzić wszyscy wyznawcy 
Wisznu, Ramy i Siwy, a jedynie nieliczni czciciele Bogini odwiedzali 
świątynię. Mężczyzna pomyślał sobie: 
* Hinduizm po prostu nie przyciąga ludzi. 
Zburzył więc świątynię i wybudował meczet, a wtedy przestali 
przychodzić wyznawcy hinduizmu i zjawiło się kilku muzułmanów. 
To również nie zadowoliło bogacza, rozebrał więc meczet i postawił 
kościół, a wtedy przestali przychodzić muzułmanie i kościół 
przyciągnął garstkę chrześcijan. W końcu bogacz zdecydował, że nie 
chce mieć do czynienia z żadnym miejscem kultu. Zamiast tego 
wybudował kort tenisowy i klub sportowy. Wtedy zaczęło 
przychodzić tam wielu ludzi z wszystkich sekt i religii: wyznawcy 
Ramy, Siwy, Wisznu, Boskiej Matki, Allacha i Chrystusa. 
Na tym polega problem wszystkich religii i sekt. Żadna z nich nie 
nadaje się dla każdego. Oficjalna religia nie może być naturalna w 
tym samym stopniu dla wszystkich, ponieważ jest czymś nabytym. 
Tylko religia Jaźni jest naturalna dla wszystkich, ponieważ Jaźń jest 
ze wszystkimi od niepamiętnych czasów. Jaźń w nas jest nasza 
własna, nie może być dla nas obca. Jeżeli wyznajemy religię naszej 
własnej Jaźni, nie zaznamy lęku. Wiara w Jaźń wewnętrzną jest 
najwyższym stopniem zrozumienia i prawdziwą treścią wszystkich 
religii. 
W Bhagawad Gicie Kriszna wyjaśnia Ardźjunie religię Jaźni. 
Powiada, że jest to niezawisła wiedza i niezawisła tajemnica, 
oczyszczająca w najwyższym stopniu, a można ją poznać poprzez 
bezpośrednie doświadczenie i bardzo łatwo jest ją praktykować.2 Na 
czym polega ta wiedza? Kriszna wyjaśnia: [maya tatamidam sarvam 
jagadavyaktamurtina; matsthani sarva bhńtani nachaham 
teshvavasthitah]: "Cały ten wszechświat przeniknięty jest przeze 
Mnie, poprzez Moją nieobjawioną formę. Wszystkie istoty 
spoczywają we Mnie". Cokolwiek widzimy we wszechświecie, żywe 
czy nieożywione, ruchome czy nieruchome, pochodzi od Boga i żyje 
w Nim. Niezależnie od tego, czy Bóg daje narodziny światu poprzez 
Swoją boską energię, czy też gromadzi go na powrót w Swojej Istocie, 
robi to jedynie dla Swojej własnej zabawy, dla Swojego radosnego 
przejawienia się. 
Kiedyś zaproszono mnie do zwiedzenia elektrowni atomowej. 
Pierwszą rzeczą, jaką zobaczyłem, była ogromna sterta metalu, 
kamieni i innych materiałów. Wszystko z tej sterty miażdżono na 
drobny proszek, który przenoszony był następnie do wielkiego 
zbiornika z gotującą się wodą. Proszek stopniowo rozpuszczał się, 
wydzielając bladoniebieską poświatę. W następnym stadium płyn 
rozdzielał się na dwie części. Jedną stanowiły promienie światła, 
druga przekształcała się na powrót w maleńkie cząstki materii. 
Cząsteczki gromadzone były w małą, zagęszczoną kulę. Obecni tam 
naukowcy wyjaśnili mi, że materia w kuli była czystą energią. 
* W rzeczywistości - mówili - wszystko, co pan widzi, jest energią. 
Może pan widzieć drzewa, ale w rzeczywistości jest to energia. 
Wszystko, co pan widzi, jest niczym innym, jak stałym przepływem 
energii. 
* To wspaniale, - powiedziałem - ponieważ nasze pisma święte 
również stwierdzają, że wszystko jest formą tej samej energii, a teraz 
wy udowodniliście to naukowo. 
Uświadomienie sobie, że wszystko powstało z jednej świadomej 
energii, jest nie tylko najwyższą nauką, ale również najwyższą religią. 
Niezależnie od tego, co osiągniemy na tym świecie, na nic to się nie 
zda, jeżeli nie pojmiemy, że wszystko jest sobie równe. 
Bhagawad Gita powiada: [samatvam yoga uchyate] - "Joga jest 
świadomością równości". Ktoś, kto chociaż przez chwilę medytuje z 
poczuciem, że wszystko jest dziełem tego samego Boga, odbiciem tej 
samej boskiej chwały, wyznaje najwyższą religię. 
Wielki święty suficki Szams-i-Tabriz powiedział: "Nie sądź, że Bóg 
przebywa tylko w twoim sercu. Powinieneś rozpoznać Go w każdym 
ogrodzie, w każdym lesie, w każdym domu i w każdym człowieku. 
Powinieneś widzieć Go w celu i we wszystkich stadiach twojej 
podróży, a także u wszystkich twoich towarzyszy pielgrzymki. 
Powinieneś dostrzegać Go w każdej ścieżce, w każdym kierunku 
filozoficznym i w każdej grupie ludzi. Powinieneś widzieć Go we 
wszystkich działaniach, we wszystkich uczynkach, we wszystkich 
myślach i uczuciach, oraz we wszelkim wyrażaniu tych myśli i uczuć. 
Powinieneś umieć Go rozpoznać nie tylko w światłach wewnętrznych, 
ale również w światłach, które widzisz w świecie zewnętrznym. 
Wszystkie kolory, a nawet ciemność, są tą samą Istotą. Jeżeli Go 
rzeczywiście kochasz, jeżeli chcesz znaleźć Jego miłość i doznać 
błogosławieństwa tej miłości, dostrzegaj Go w każdym zakątku 
wszechświata". 
Taka świadomość jest prawdziwą religią. To jest religia Jaźni. I to jest 
religia, która doprowadzi nas do celu wszystkich religii. 

SWAMI MUKTANANDA I LINIA MISTRZÓW SIDDHAJOGI 
Swami Muktananda urodził się w 1908 r. w zamożnej rodzinie 
właścicieli ziemskich, w pobliżu Mangalore, miasta w południowych 
Indiach. W wieku około piętnastu lat kilkakrotnie zetknął się z 
wielkim świętym, Bhagawanem Nitjanandą, którego miał później 
uznać za swego Mistrza duchowego. Te spotkania były dla chłopca 
punktem zwrotnym. Wkrótce postanowił opuścić dom w 
poszukiwaniu bezpośredniego doświadczenia Boga. W podróży tej, 
która miała trwać blisko ćwierć wieku, trzykrotnie przemierzył Indie 
wzdłuż i wszerz. W aśramie w Hubli, dwieście mil na północ od 
rodzinnego domu, spotkał swego pierwszego nauczyciela, Swamiego 
Siddharudhę, jednego ze znanych uczonych i świętych tamtych 
czasów. Tam właśnie studiował Wedantę, złożył przyrzeczenia 
sannjasa, czyli śluby zakonne i otrzymał imię Swami Muktananda, 
"szczęśliwość wyzwolenia". 
Kiedy zmarł Siddharudha, w 1929 r. Swami Muktananda zaczął 
odwiedzać jeden aśram po drugim, pobierając nauki od przeszło 
sześćdziesięciu nauczycieli duchowych, nieustannie poszukując 
kogoś, kto mógłby mu dać doświadczenie Boga. Jego poszukiwania 
trwały osiemnaście lat. W tym czasie opanował najważniejsze 
indyjskie pisma święte, otrzymał szkolenie w najprzeróżniejszych 
dziedzinach - od hathajogi po gotowanie i medycynę ajurweda - i 
wciąż nie znalazł tego, czego szukał. 
W końcu jeden z napotkanych świętych skierował go do Bhagawana 
Nitjanandy, Mistrza Siddha, czyli doskonałego nauczyciela 
duchowego, którego Muktananda spotkał już wiele lat wcześniej. 
Bhagawan Nitjananda mieszkał wtedy w małej wiosce Ganeśpuri, 
pięćdziesiąt mil na północny wschód od Bombaju. Rozpoznając w 
Bhagawanie Nitjanandzie Guru, jakiego poszukiwał, Swami 
Muktananda powiedział później: "to spotkanie na zawsze położyło 
kres moim wędrówkom". Od Bhagawana Nitjanandy otrzymał 
Siaktipat, świętą inicjację Siddhów, dzięki której budzi się 
wewnętrzna energia duchowa. Energia ta, nazywana Kundalini, jest 
boskim potencjałem istniejącym w każdym człowieku. Raz obudzona, 
pozwala uczniowi dotrzeć do najsubtelniejszych poziomów 
doświadczenia wewnętrznego. 
Wraz z tą inicjacją Swami Muktananda został uczniem, poświęcając 
się całkowicie ścieżce duchowej, wytyczonej przez jego Guru. Był to 
początek dziewięcioletnich głębokich przemian. W tym czasie 
Muktananda przeszedł proces całkowitego oczyszczenia, badał 
wewnętrzne płaszczyzny świadomości i w końcu zaczął nieprzerwanie 
doświadczać pełni i ekstazy swojej własnej najgłębszej natury. W 
1956 r. Bhagawan Nitjananda stwierdził, że jego uczeń zakończył 
swoją podróż wewnętrzną: Swami Muktananda osiągnął 
samorealizację, czyli doświadczył jedności z Bogiem. 
Nawet po osiągnięciu celu, Swami Muktananda pozostał oddanym 
uczniem, nadal prowadząc spokojne życie w pobliżu Ganeśpuri. 
Bhagawan Nitjananda ulokował go w małym aśramie niedaleko 
swego własnego i przez pięć lat Guru i uczeń mieszkali w odległości 
niecałej mili od siebie. W 1961 r., tuż przed swoją śmiercią, 
Bhagawan Nitjananda przekazał Swamiemu Muktanandzie moc 
udzielania łaski Mistrzów Siddha, dając mu zdolność do rozbudzenia 
duchowego innych ludzi. Tego dnia Bhagawan Nitjananda powiedział 
mu: "Ujrzy cię cały świat". 
W ciągu następnych dziesięcioleci Baba - jak zaczęto nazywać 
Swamiego Muktanandę - podróżował po świecie, obdarzając innych 
inicjacją Siaktipatu, jaką sam kiedyś otrzymał i wprowadzając 
uczniów w tajniki spontanicznej jogi Mistrzów Siddha. Hojnie 
udzielał łaski, którą dostał od swego Guru, otwierając przed 
niespotykaną dotąd liczbą ludzi coś, co nazwał "królewską drogą" 
Siddhajogi - szeroką i dostępną ścieżkę do Boga. Ludzie, którzy nigdy 
przedtem nie słyszeli o medytacji, przekonywali się, że w obecności 
Baby wciągani są w ciszę wewnętrzną, nadającą ich życiu nowy sens i 
znaczenie. Wprowadził programy udzielania inicjacji Siaktipatu 
ogromnym rzeszom ludzi i niestrudzenie wyjaśniał im proces 
przemian, jakie w nich zachodzą. Kiedy Baba stał się szeroko znany, 
jego aśram (noszący teraz nazwę Gurudew Siddha Pith) został 
rozbudowany, aby mógł pomieścić odwiedzających go uczniów. Z 
czasem na całym świecie powstały inne aśramy i setki ośrodków 
Medytacji Siddhajogi. 
W 1982 r., na krótko przed śmiercią, Swami Muktananda wyznaczył 
na swoją następczynię Swami Czidwilasanandę. Była jego uczennicą 
od wczesnego dzieciństwa, a od 1973 roku podróżowała wraz z nim, 
tłumacząc na język angielski jego pisma, wykłady i liczne 
nieoficjalne rozmowy, jakie prowadził ze swymi uczniami. Od 
najmłodszych lat zaawansowana duchowo, poszukująca Prawdy, 
przejawiająca ogromną tęsknotę do Boga, stała się wzorową 
uczennicą. Jej sadhana była nadzorowana w każdym szczególe przez 
Muktanandę, który troskliwie przygotowywał ją na swoją 
następczynię. Na początku maja 1982 r. Swami Czidwilasananda 
złożyła formalne śluby zakonne i jeszcze w tym samym miesiącu 
Swami Muktananda przekazał jej moc i autorytet linii Siddhów - tę 
samą spuściznę duchową, którą otrzymał od swojego Guru. Od tego 
czasu Gurumaji - jak jest powszechnie nazywana - udziela Siaktipatu 
stale rosnącej liczbie uczniów oraz naucza ich praktyk Siddhajogi, 
zapoznając ich z posłaniem Swamiego Muktanandy: 
Medytuj nad swoją jaźnią. 
Szanuj swoją jaźń. 
Czcij swoją, jaźń. 
Zrozum swoją jaźń. 
Bóg mieszka w tobie jako ty. 


ROZWÓJ DUCHOWY rozwój duchowy Rozwój Duchowy ROZWÓJ DUCHOWY rozwój duchowy Rozwój Duchowy
ROZWÓJ DUCHOWY rozwój duchowy Rozwój Duchowy ROZWÓJ DUCHOWY rozwój duchowy Rozwój Duchowy
ROZWÓJ DUCHOWY rozwój duchowy Rozwój Duchowy ROZWÓJ DUCHOWY rozwój duchowy Rozwój Duchowy
ROZWÓJ DUCHOWY rozwój duchowy Rozwój Duchowy ROZWÓJ DUCHOWY rozwój duchowy Rozwój Duchowy
ROZWÓJ DUCHOWY rozwój duchowy Rozwój Duchowy ROZWÓJ DUCHOWY rozwój duchowy Rozwój Duchowy
ROZWÓJ DUCHOWY rozwój duchowy Rozwój Duchowy ROZWÓJ DUCHOWY rozwój duchowy Rozwój Duchowy
ROZWÓJ DUCHOWY rozwój duchowy Rozwój Duchowy ROZWÓJ DUCHOWY rozwój duchowy Rozwój Duchowy
ROZWÓJ DUCHOWY rozwój duchowy Rozwój Duchowy ROZWÓJ DUCHOWY rozwój duchowy Rozwój Duchowy
ROZWÓJ DUCHOWY rozwój duchowy Rozwój Duchowy ROZWÓJ DUCHOWY rozwój duchowy Rozwój Duchowy
ROZWÓJ DUCHOWY rozwój duchowy Rozwój Duchowy ROZWÓJ DUCHOWY rozwój duchowy Rozwój Duchowy




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Formularz kontaktowy - jeśli masz jakieś pytanie, to zapraszam do korespondencji

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *